Portal Opoka informuje o homilii abp Adriana Galbasa, metropolity warszawskiego, wygłoszonej podczas liturgii w Świątyni Opatrzności Bożej w dniu 5 grudnia 2025 r. Hierarcha zwrócił się do 102 par obchodzących okrągłe rocznice ślubu, podkreślając, że „miłość nie jest uczuciem, choć one jej towarzyszą, ale jest to moja relacja do ciebie polegająca na tym, że twoje dobro jest ważniejsze niż moje”. Stwierdził, że „miarą miłości jest ofiara”, a „przeciwieństwem miłości nie jest nienawiść, ale egoizm”. W swym rozumieniu miłości małżeńskiej Galbas odrzucił materialne wyznaczniki: „Nie da się zmierzyć miłości pocałunkami czy namiętnym seksem. Może być miłość prawdziwa między osobami, pomiędzy którymi nie ma żadnych wielkich namiętnych relacji seksualnych”. Jako wzór podał „krzyż Chrystusa”, a nie „serce przebite strzałą”. Kończąc, stwierdził, że „jeśli coś ich łączy, to kawałek tego samego złota, wspólny adres i nazwisko”, co sugeruje możliwość małżeństw bez głębszej jedności.
To współczesna herezja redukująca sakrament małżeństwa do psychologicznej relacji i naturalistycznego etyketu, całkowicie pomijająca jego naturę nadprzyrodzoną, cel prokreacyjny oraz związek z ofiarą Chrystusa na krzyżu i w Eucharystii.
Poziom faktograficzny: Selektywna prawda i kluczowe pominięcia
Abp Galbas wypowiada się w kategoriach, które na pierwszy rzut oka mogą wydawać się pobożne i nawet ewangeliczne. Jego definicja miłości jako „relacji, w której twoje dobro jest ważniejsze niż moje” oraz wskazanie ofiary jako miary miłości są zgodne z podstawowym nauczaniem Chrystusa (J 15,13). Problemem nie jest sama prawda, którą mówi, ale ogromnymi pominięciami, które demaskują jego modernistyczną redukcję sakramentu. W całej homilii nie padają kluczowe słowa: sakrament, łaska, ofiara, prokreacja, niepodzielność, ślub. Mówi o „małżeństwie” jako o relacji, nie jako o sacramento. To nie jest przypadek, lecz celowa sekularyzacja.
Poziom językowy: Retoryka relativisticzująca i asekuracyjna
Język Galbasa jest typowy dla współczesnego kaznodziejstwa posoborowego: łączy pobożne frazy z otwartą relativisticzacją. Formuła „Może być miłość prawdziwa między osobami, pomiędzy którymi nie ma żadnych wielkich namiętnych relacji seksualnych” jest teologicznie niebezpieczna. Stworza ona fałszywą dychotomię między „namiętnością” a „prawdziwą miłością”, co jest bezpośrednim zaprzeczeniem nauczania św. Pawła o małżeństwie (Ef 5,25-31) i tradycji Kościoła, która widzi w aktach małżeńskich nie tylko „namiętność”, ale spełnienie obowiązku prokreacyjnego i wyrażenie jedności. Użycie słowa „może” otwiera drzwi do uznania za „małżeństwo” dowolnych form współżycia, o ile są „relacją ofiary”. Język jest asekuracyjny, biurokratyczny („kawałek tego samego złota, wspólny adres”), pozbawiony transcendentalnej wymowy sakramentu.
Poziom teologiczny: Zaprzeczenie niezmiennej doktryny o małżeństwie
Krytyka musi być bezwzględna. Nauczanie Kościoła przedsoborowego o małżeństwie jest jasne i nieskazitelne.
1. Małżeństwo jest sakramentem ustanowionym przez Chrystusa. Sobór Trydencki (1545-1563) nauczał z wielką stanowczością: „Jeśli kto mówi, że małżeństwo nie jest prawdziwie i właściwie jednym z siedmiu sakramentów Kościoła… niech będzie anathema” (Sess. XXIV, can. 1). Małżeństwo nie jest „relacją”, lecz sakramentem – znakiem skutecznym, który udziela łaski. Galbas, mówiąc tylko o „relacji”, demontuje sakramentalną naturę małżeństwa, co jest bliskoheretyckim błędem.
2. Cel prokreacyjny jest nieodłączny od małżeństwa. Sobór Trydencki potępił tych, którzy mówią, że „małżeństwo nie jest lepsze niż niezamężna stan, ani stan wdowczy, i że jest dozwolone odmawiać się narodzinom dzieci” (Sess. XXIV, can. 12). Pius IX w Syllabusie potępił błąd: „Z prawa natury węzeł małżeński nie jest nierozerwalny, a w wielu przypadkach rozwój właściwy może być zarządzony przez władzę cywilną” (błąd nr 67). Galbas, unikając słów o „dzieciach” czy „prokreacji”, relatywizuje jeden z głównych celów małżeństwa, otwierając drogę do usprawiedliwiania planowania rodziny czy nawet celibatu w małżeństwie.
3. Jedność i nierozerwalność. Małżeństwo chrześcijańskie jest znakiem jedności Chrystusa z Kościołem (Ef 5,32). Jest nierozerwalne (Mt 19,6). Gdy Galbas mówi o „osobach mających oddzielne życia, sprawy, telewizory, portfele, tajemnice” i że „jeśli coś ich łączy, to kawałek tego samego złota”, przedstawia obraz schizmatycznej współżycia, a nie małżeństwa sakramentalnego. To jest dokładnie to, czego uczyłheretycy: że związek małżeński to umowa społeczna, a nie święty, nierozerwalny związek.
4. Ofiara a uczucie. Galbas przeciwstawia „ofiarę” „uczuciu”, co jest słuszne, ale pominięte jest najważniejsze: ofiara Chrystusa na krzyżu jest źródłem i wzorem miłości małżeńskiej, ale jednocześnie małżeństwo chrześcijańskie jest uczestnictwem w tej ofierze poprzez sacramentum. Nie ma to nic wspólnego z samym „wzorem na krzyżu” jako abstrakcyjną inspiracją. Małżeństwo jest specyficznym uczestnictwem w ofierze Chrystusa, co odbywa się poprzez akt małżeński (zgodnie z naturą) i codzienne „ofiarowanie siebie” w łasce. Galbas spłaszcza to do psychologii.
Poziom symptomatyczny: Owoce soborowej rewolucji i apostazji
Homilia abp Galbasa jest symptomaticzna dla całego systemu posoborowego. Jest to ewangelizacja bez Ewangelii, kazanie o miłości bez sakramentu, o małżeństwie bez małżeństwa. W encyklice Quas Primas (1925) Pius XI pisał: „Królestwo Chrystusa… wymaga od swych zwolenników nie tylko, aby, wyrzekłszy się bogactw… odznaczali się skromnością obyczajów, lecz także, aby zaparli się siebie samych i krzyż swój nieśli”. Małżeństwo jest właśnie takim „krzyżem”, który się nieśli poprzez wierność, prokreację, jednoczenie się w jednym ciele. Redukcja go do „relacji” jest aktem buntu przeciwko panowaniu Chrystusa w małżeństwie.
W Syllabusie Piusa IX potępiono błąd: „Kościół nie ma prawa ustanawiania przeszkód rozbrajających małżeństwo, a taka władza należy do władzy cywilnej” (błąd 68). Galbas, nie mówiąc o sakramencie, nie mówiąc o władzy Kościoła nad małżeństwem, pozostaje w sferze cywilnego, psychologicznego kontraktu. To jest właśnie „zeświecczenie” (laicyzacja), o którym mówił Pius XI w Quas Primas: „Zaczęło się… od tego, że przeczono panowaniu Chrystusa Pana… nad wszystkimi narodami; odmawiano Kościołowi władzy… wydawania praw”.
Najcięższym oskarżeniem jest milczenie o sakramencie. W całym artykule nie ma słowa o tym, że małżeństwo katolickie jest świętym i niepodważalnym sakramentem, którego nie może rozwiązać żadna władza ziemska. Milczenie to jest świadectwem apostazji. Galbas przemawia do „małżeństw” jak pastor ewangelikalny, nie jak katolicki biskup. Jego „świadectwo” jest świadectwem sekty, która zapomniała, że „nie ma innego imienia pod niebem, danego ludziom, w którym musimy być zbawieni” (Dz 4,12) – a zbawienie w małżeństwie jest przez sakrament, nie przez psychologiczną relację.
Konkluzja: Apostazja w praktyce
Homilia abp Adriana Galbasa jest klasycznym przykładem modernistycznej herezji w działaniu. Przyjmuje się język psychologii i relacji, odrzuca język sakramentu, łaski i ofiary. Jest to dokładnie to, co potępił Pius X w Lamentabili sane exitu: redukcja wiary do „funkcji praktycznej”, odrzucenie nadprzyrodzonego w sakramentach (propozycje 39-51). Galbas nie głosi Ewangelię, ale humanitaryzm. Nie zbudowuje małżeństw na skale Chrystusa, ale na piasku ludzkich uczuć. Jego „krzyż Chrystusa” jest tylko wzorem, nie źródłem łaski. To jest duchowa ruina.
Za artykułem:
„Miłości nie mierzy się pocałunkami”. Abp Galbas dziękuje 102 małżeństwom za świadectwo (opoka.org.pl)
Data artykułu: 27.12.2025





