Portal „Gość Niedzielny” zamieścił informację o wyjaśnieniu, jakie dał były prezydent USA Barack Obama w kontekście swoich wcześniejszych słów o istnieniu „kosmitów”. Obama podkreślił, że statystyczne prawdopodobieństwo istnienia życia pozaziemskiego jest duże ze względu na ogrom wszechświata, ale odległości między układami słonecznymi czynią prawdopodobieństwo kontaktu z Ziemią „znikomym”. Zaprzeczył jednak, aby w czasie swojej prezydentury widział jakiekolwiek dowody na taki kontakt, a także negował istnienie tajnego ośrodka w Strefie 51 przechowującego pozaziemskie istoty. Jego wcześniejsza, enigmatyczna odpowiedź „Naprawdę!” na pytanie o istnienie kosmitów w wywiadzie z Bryana Tylera Cohena, objaśnił jako próbę trzymania się „ducha” konwencji szybkich pytań i odpowiedzi.
Redukcja kosmosu do kategorii statystycznego materializmu
Analiza wypowiedzi byłego prezydenta USA ujawnia głęboko zakorzeniony światopogląd materialistyczny i naukowy, który całkowicie wyklucza jakikolwiek teocentryczny czy teologiczny wymiar rzeczywistości. Obama operuje wyłącznie kategoriami statystycznego prawdopodobieństwa i fizycznych odległości, redukując pytanie o życie pozaziemskie do problemu astronomicznego i biologicznego. W całej jego narracji brak jest jakiegokolwiek odniesienia do stworzenia, celu stworzenia, czy miejsca człowieka w kosmosie z perspektywy wiary. To typowe dla postępu modernizmu, który – jak potępiała encyklika Pascendi Dominici gregis św. Piusa X – stara się „wykorzystywać wszystkie nauki przyrodnicze do podważania dogmatów wiary” (DzP 2070). Pytanie o istnienie istot rozumnych poza Ziemią nie jest jedynie naukową spekulacją; ma fundamentalne konsekwencje teologiczne dla doktryny o jedynym Odkupieniu przez Chrystusa i o Jego uniwersalnym królestwie. Milczenie Obamy na ten temat jest świadectwem całkowitego wyobcowania od prawdy katolickiej, która – w encyklice Quas primas Piusa XI – naucza, że „Królestwo Odkupiciela naszego obejmuje wszystkich ludzi” i że „nie ma w żadnym innym zbawienia” (DzP 2255). Wizja kosmosu jako neutralnej, niezamieszkanej przestrzeni, w której życie jest jedynie przypadkowym produktem statystyk, jest apostazją od jedynego prawdziwego kosmocentryzmu: Chrystusa Króla.
Obligatoryjny materializm i sekularyzacja nauki
Język Obamy jest językiem biurokratyczno-naukowym: „statystycznie”, „prawdopodobieństwo”, „odległości”, „dowody”. Ta retoryka, pozornie neutralna, jest w istocie narzędziem sekularyzacji, które zamyka wszelkie rozważania nad nadprzyrodzonymi aspektami rzeczywistości w rubrykę „niepodważalnych dowodów”. Papież Pius IX w Syllabusu błędów potępił taką postawę, wskazując, że „wszystkie prawdy religii pochodzą z wewnętrznej siły ludzkiego rozumu” (błąd 4) i że „wszystkie działania Boga na człowieka i świat należy zaprzeczać” (błąd 2). Obama, nie wchodząc w pole wyboru między wiarą a nauką, ulega błędowi 4 i 2, traktując naukę jako jedyny miernik prawdy. Jego dychotomia „statystyczne prawdopodobieństwo vs. brak dowodów” jest iluzją, która – jak ostrzegała encyklika Lamentabili sane exitu św. Piusa X – prowadzi do uznania, że „wiara jest sprzeczna z historią” i że „dogmaty są fałszywe lub wątpliwe z punktu widzenia historycznego” (propozycje 23, 24). Dla katolika, prawda o stworzeniu i o możliwości istnienia istot nadprzyrodzonych (aniołów) jest objawiona i należy do depozytu wiary; nauka przyrodnicza, prawidłowo rozumiana, nie może z nią być w sprzeczności, ale też nie może jej definiować.
Pominięcie teologicznego wymiaru istnienia pozaziemskiego
Najbardziej wymownym elementem wypowiedzi Obamy jest to, czego nie powiedział. Nie zadał sobie pytania, czy istoty pozaziemskie – gdyby istniały – miałyby duszę, czy byłyby obiektem Odkupienia, czy ich istnienie zmieniłoby nasze rozumienie uniwersalnego królestwa Chrystusa. To milczenie jest objawem głębokiej niewiedzy lub obojętności wobec fundamentalnych prawd wiary. Św. Pius X w Lamentabili potępił pogląd, że „objawienie jest tylko uświadomieniem sobie przez człowieka swego stosunku do Boga” (propozycja 20) i że „Kościół nie może przez definicje dogmatyczne określić właściwego sensu Pisma Świętego” (propozycja 4). Obama, nie odwołując się w ogóle do objawienia, przyjmuje właśnie tę postawę: kosmos jest dziedziną wolnej spekulacji naukowej, a nie słowa Bożego. Katolicka teologia zawsze rozważała możliwość istnienia istot rozumnych poza Ziemią (tzw. „kosmitów teologicznie”), ale zawsze w ramach jedności planu zbawienia i jedności Kościoła. Brak tej perspektywy u publicznego działacza, jakim był prezydent USA, świadczy o całkowitym zwyrodnieniu świadomości w społeczeństwach, które – jak nauczał Pius XI w Quas primas – „usunęli Jezusa Chrystusa i Jego najświętsze prawo ze swych obyczajów, z życia prywatnego, rodzinnego i publicznego” (DzP 2253).
Symptomatologia: sekularyzm jako duchowa ślepotą epoki
Wypowiedź Obamy jest symptomem choroby, którą Pius IX nazwał „secesją od Chrystusa”. W Syllabusie błędów papież potępił błędne przekonanie, że „każdy człowiek może wybierać i wyznawać dowolną religię” (błąd 15) oraz że „nie ma potrzeby, aby religia katolicka była jedyną religią państwa” (błąd 77). Obamowa neutralność wobec istnienia pozaziemskich istot rozumnych, pozbawiona jakiegokolwiek kryterium prawdy objawionej, jest logiczną konsekwencją tego indyferentyzmu. Dla katolika, każde pytanie o rzeczywistość musi być postawione w świetle jedynej prawdy: „Nikt nie przychodzi do Ojca, jak nie przeze Mnie” (J 14,6). Jeśli istoty pozaziemskie istnieją, to są częścią stworzenia poddane prawom natury i łaski, a ich ewentualny los zbawczy jest związany z jedynym Odkupicielem, Jezusem Chrystusem. Obamowe „statystyczne prawdopodobieństwo” jest więc nie tylko naukową niedbałością, ale duchową ślepotą, która – jak pisał Pius XI – prowadzi do „zburzenia zupełnie pokoju domowego wskutek zapomnienia i zaniedbania obowiązków” (DzP 2254). Bez uznania królestwa Chrystusa nad wszystkim stworzeniem, nawet nad hipotetycznymi kosmitami, każda dyskusja o kosmosie jest oderwana od fundamentu.
Konfrontacja z niezmiennym magisterium: Chrystus jako Król wszechświata
W przeciwieństwie do materialistycznego redukcjonizmu Obamy, Kościół katolicki zawsze nauczał, że królestwo Chrystusa jest uniwersalne. Pius XI w Quas primas cytuje proroków i Psalmistę, aby wykazać, że Królestwo Mesjasza „rozciągnie się od morza do morza” (Ps 71:8) i „nie będzie końca” (Lk 1:33). Papież podkreśla: „Panowanie Jego nie rozciąga się tylko na same narody katolickie… lecz panowanie Jego obejmuje także wszystkich niechrześcijan” (DzP 2255). To znaczy, że wszystkie istoty rozumne – gdziekolwiek i jakkolwiek istnieją – podlegają władzy Chrystusa. Obama, nie uznając tej władzy, nie tylko popełnia błąd naukowy, ale grzech pychy intelektualnej, odmawiając poddania rozumu objawieniu. Jego fraza „nie widziałem żadnych dowodów” jest aktem wyroczni racjonalizmu, który – jak potępił Pius IX – stawia „ludzki rozum jako jedyny arbitrium prawdy i fałszu” (błąd 3). Dla katolika, najwyższym dowodem na istnienie i władzę Chrystusa nad całym kosmosem jest nie statystyka, ale Krzyż i Zmartwychwstanie. „Wszystko mu poddał pod nogi” (1 Kor 15:27) – to jest jedyna pewna wiedza o strukturze rzeczywistości.
Brak świadomości duchowego wymiaru władzy politycznej
Jako były prezydent, Obama reprezentuje świecką władzę, która – jak nauczał Pius XI – powinna „uznawać prawa królewskiej godności i władzy Chrystusa Pana” (DzP 2253). Jego wyjaśnienia są typowe dla współczesnego polityka, który traktuje religię jako sprawę prywatną, a kosmos jako neutralny teren badany przez naukę. Papież Pius IX w Quanta cura (Syllabus) potępił błąd, że „kościół nie ma prawa definiować dogmatycznie, że religia katolicka jest jedyną prawdziwą religią” (błąd 21). Obama, nie wypowiadając się na ten temat wprost, przyjmuje założenie, że pytanie o istnienie pozaziemskich istot jest pytaniem czysto naukowym, co jest kolejnym przejawem tego samego błędu. Dla prawdziwego katolika, nawet gdyby istoty pozaziemskie istniały, ich ewentualne nawrócenie i zbawienie musiałyby odbyć się przez jedynego Mediatora, Jezusa Chrystusa, i Jego Kościół. Milczenie Obamy na ten temat jest więc milczeniem o najważniejszej prawdzie.
Demaskacja: sekularyzm jako nowa forma niewiary
W świetle niezmiennego magisterium, wypowiedź Obamy jest przejawem tej „powszechnej herezji” (Pius X, Pascendi), która dzieli świat na sfery: naukową (neutralną) i religijną (prywatną). Ta dychotomia jest herezją, ponieważ – jak nauczał św. Pius X – „wiara nie ma nic wspólnego z rozumem” (propozycja 25 z Lamentabili jest błędem, który papież potępił). Obamowy materializm jest więc nowoczesną formą niewiary: uznaje prawdę tylko wtedy, gdy można ją zmierzyć, a wszystko, co nadprzyrodzone, umieszcza w sferze „statystycznego prawdopodobieństwa” lub „braku dowodów”. To jest dokładnie to, co Pius IX nazwał „panteizmem, naturalizmem i absolutnym racjonalizmem” (błędy 1-7 Syllabusu). Kosmos, dla katolika, jest świadectwem chwały Boga (Ps 18:2), a nie neutralnej przestrzeni do statystycznych gier. Obama, nie widząc w kosmosie śladów Stwórcy, jest wizualnym przykładem człowieka, który „usunął Boga z praw i z państw” (Pius XI, DzP 2253).
Zakończenie: konieczność przywrócenia Chrystusa jako Króla wszechświata
Ostatecznie, wypowiedź byłego prezydenta USA jest przejawem duchowej niewiedzy, która – jak ostrzegał Pius XI – prowadzi do „zburzenia zupełnie pokoju domowego” i „rozluźnienia węzłów rodzinnych” (DzP 2254). Jedynym lekarstwem na taką ślepotę jest uznanie Chrystusa za Króla nie tylko ludzi, ale całego stworzonego kosmosu. Jak pisał papież: „Jeżeli wszyscy ludzie prywatnie i publicznie uznali nad sobą władzę królewską Chrystusa, wówczas spłynęłyby na całe społeczeństwo niesłychane dobrodziejstwa” (DzP 2254). Obama, ze swoim redukcjonizmem, jest symbolem świata, który odrzuca tę władzę. Dla katolika integralnie wyznającego wiarę, jedynym odpowiedziem na jego słowa jest modlitwa za nawrócenie jego duszy i odnowienie chrześcijańskiej świadomości, która – jak uczył św. Pius X – „nie może się pogodzić z postępem nauk bez reformy pojęcia nauki chrześcijańskiej o Bogu” (propozycja 64 z Lamentabili, błędna). Prawdziwa wiedza o kosmosie zaczyna się od uznania, że „niebo i ziemia przestaną, ale słowa Moje nie przestaną” (Mt 24:35).
Za artykułem:
Obama: Nie widziałem żadnych dowodów na kontakt z istotami pozaziemskimi (gosc.pl)
Data artykułu: 16.02.2026



