Tradycyjny kapłan katolicki stoi przed kościołem z różańcem i Biblią, rozmawiając z grupą ludzi o ewangelizacji

Ewangelizacja bez Ewangelii: modernistyczna redukcja misji Kościoła

Podziel się tym:

Portal „Tygodnik Powszechny” (17 lutego 2026) publikuje artykuł autorstwa Grzegorza Rysia (w strukturze posoborowej awansowanego do rangi „kardynała”), w którym na podstawie fragmentu Ewangelii (Mk 7,24-30) przedstawia własną wizję misji Kościoła. Główny teza autora brzmi: ewangelizacja ma polegać przede wszystkim na „obecności” i „miłości”, które mają być „przestrzenią spotkania, nie konkurencji” między wierzącymi a niewierzącymi. Krytykuje tendencję do wycofywania się w „okopy Świętej Trójcy” zamiast „zadomawiania się” w pogańskim świecie, a wzorem ma być Syrofenicjanka, której miłość poruszyła Jezusa. Artykuł kończy się apelem o to, by miłość i miłosierdzie były pierwszym miejscem spotkania. Jest to jednak radykalne zredukowanie misji Kościoła do naturalistycznego humanitaryzmu, pozbawionej konieczności konwersji, wyznania wiary i publicznego uznania królestwa Chrystusa – przejaw apostazji modernistycznej.


Poziom faktograficzny: selektywna egzegeza i historyczny anachronizm

Artykuł opiera się na fragmencie Mk 7,24-30, gdzie Jezus udaje się w okolice Tyru i Sydonu i ulec prośbie pogańskiej kobiety o uzdrowienie jej córki. Autor wyciąga z tego zasadę, że „obecność jest formą ewangelizacji” i że „miłość i miłosierdzie muszą być przestrzenią spotkania, nie konkurencji”. Jednakże interpretacja ta jest selektywna i pomija kluczowe elementy tekstu. Jezus nie przebywa w domu po to, by jedynie „być”, ale by dokonać cudu i wyznać wiarę kobiety, mówiąc: „Dla słów tych, idź, diabeł wyszedł z twojej córki” (Mk 7,29). Celem jest uzdrowienie i wybawienie z opętania, czyli konkretne zwycięstwo nad złem, nie tylko „spotkanie”.

Następnie autor odwołuje się do Karola de Foucauld jako „prawdziwego mistrza obecności”, który „nie głosił kazań, nie nawracał, nie udzielał sakramentów (ochrzcił na swej misji jedną osobę)”. Jest to historycznie nieprawdziwe: de Foucauld, choć faktycznie żył w obecności, był kapłanem i sprawował Msze Święte, a jego misja miała na celu świadectwo wiary wśród muzułmanów, z nadzieją na ich konwersję. Redukcja go do „bycia” bez głoszenia jest anachronizmem, narzuconym przez współczesny mentalitet sekularyzmu. Ponadto autor twierdzi, że „obecność nie jest tylko wstępnym warunkiem ewangelizacji – jest formą ewangelizacji”. To stwierdzenie nie ma podstaw w tradycji katolickiej; obecność bez słowa i sakramentu nie jest ewangelizacją, lecz jedynie jej przygotowaniem. Magisterium Kościoła zawsze podkreślało konieczność głoszenia Prawdy: „Wiara jednak z tego, co się słyszy, a słyszenie przez słowo Chrystusa” (Rz 10,17).

Poziom językowy: retoryka naturalizmu i relatywizmu

Język artykułu jest nasycony terminologią pochodzącą z współczesnego humanitaryzmu i psychologii, a nie z teologii. Pojawiają się sformułowania takie jak „przestrzeń spotkania”, „konkurencja”, „rywalizacja”, „zadomowić się”, które redukują relację między Kościołem a światem do schematu społeczno-psychologicznego. To typowe dla modernizmu, który zastępuje metafizykę przez socjologię. Święty Pius X w encyklice Pascendi Dominici gregis potępiał takich modernistów, którzy „chcą zewnętrzny świat zrozumieć na sposób im samym właściwy, a nie według nauki Kościoła”.

Szczególnie niebezpieczne jest zdanie: „Miłość i miłosierdzie muszą być przestrzenią spotkania, nie konkurencji!”. Słowo „konkurencja” sugeruje, że głoszenie prawdy katolickiej jest formą walki lub dominacji, co jest bluźnierstwem. Chrystus jest „drogą, prawdą i życiem” (J 14,6), więc prawda nie konkuruje, ale zbawia. Relatywizacja ta prowadzi do synkretyzmu, potępianego przez Piusa IX w Syllabus of Errors (błąd 18: „Protestantyzm jest niczym innym jak inną formą tej samej prawdziwej religii chrześcijańskiej”).

Autor używa także sformułowania „pogański świat”, ale pozbawia je znaczenia teologicznego. W Kościele przedsoborowym „pogaństwo” oznaczało stan odrębności od Boga, wymagający konwersji. Tutaj „pogański świat” jest po prostu „światem”, w którym „religia jest rugowana”, ale bez odwołania do grzechu, herezji czy potrzeby odrodzenia w Chrystusie. To milczenie jest objawem modernistycznej apostazji.

Poziom teologiczny: zaprzeczenie niezmiennej misji Kościoła

Artykuł całkowicie pomija centralną rolę konwersji i wyznania wiary w ewangelizacji. W encyklice Quas Primas Pius XI nauczał wyraźnie: „Królestwo Odkupiciela naszego obejmuje wszystkich ludzi… On jest źródłem zbawienia dla jednostek i dla ogółu: I nie masz w żadnym innym zbawieniu” (cyt. w encyklice). Misja Kościoła to nie „bycie” w świecie, ale „czynienie uczniów ze wszystkich narodów” (Mt 28,19), co wiąże się z nauczaniem wszystkiego, co Chrystus przykazał (Mt 28,20). Artykuł Rysia redukuje to do „miłości”, która jest prawdą, ale nie może zastąpić prawdy objawionej. Św. Pius X w Lamentabili sane exitu potępiał błąd nr 26: „Wiara jako przyzwolenie umysłu opiera się ostatecznie na sumie prawdopodobieństw”. Współczesna teologia, którą reprezentuje autor, czyni z miłości substytut wiary.

Ponadto autor nie wspomina o sakramentach, które są niezbędne do zbawienia (np. chrzest – J 3,5; spowiedź – J 20,23). W Syllabus of Errors Pius IX potępiał błąd 65: „Doktryna, iż Chrystus podniósł małżeństwo do godności sakramentu, nie może być w żaden sposób tolerowana”. To pokazuje, że sakramenty są centralne. Artykuł Rysia, skupiając się na „obecności” i „miłości”, całkowicie je pomija, co jest przejawem sekularizacji wiary.

Najbardziej szkodliwy jest jednak brak odwołania do królestwa Chrystusa jako króla narodów. Pius XI w Quas Primas napisał: „Jeżeli więc teraz nakazaliśmy czcić Chrystusa jako Króla całego świata katolickiego, pragniemy przez to zaradzić potrzebom czasów obecnych i podać szczególne lekarstwo przeciwko zarazie, która zatruwa społeczeństwo ludzkie. A zarazą tą jest zeświecczenie czasów obecnych”. Artykuł Rysia nie mówi o królestwie Chrystusa, o konieczności publicznego uznania Jego władzy nad państwami i społeczeństwami. Wręcz przeciwnie, sugeruje, że Kościół ma się „zadomowić” w pogańskim świecie, czyli zaakceptować jego wartości. To jest dokładnie odwrotność nauczania Piusa XI.

Poziom symptomatyczny: modernistyczna rewolucja w pełni

Artykuł jest typowym przejawem rewolucji modernistycznej, potępionej przez Piusa X w Pascendi Dominici gregis i Lamentabili sane exitu. Moderniści, jak opisuje ich papież, „chcą wiarę zredukować do czysto afektywnego stanu, odrywając ją od rozumu”. Tu mamy dokładnie to: miłość (afekcja) zastępuje wiarę (uznanie prawdy). Moderniści „odcinają się od Tradycji i uważają, że wiara jest wynikiem wewnętrznego doświadczenia”. Artykuł Rysia nie odwołuje się do Tradycji, ani Ojców Kościoła, ani Magisterium. Jego jedynym autorytetem jest współczesna psychologia i socjologia.

Ponadto, autor promuje ekumenizm relatywistyczny. Mówiąc, że „miłość i miłosierdzie muszą być przestrzenią spotkania, nie konkurencji”, sugeruje, że różnice między wiarami są nieistotne, a liczy się tylko „dobro”. To jest dokładnie błąd 16 z Syllabus of Errors: „Człowiek może, w przestrzeganiu jakiejkolwiek religii, znaleźć drogę zbawienia wiecznego i osiągnąć zbawienie wieczne”. Katolicka eklezjologia naucza, że Kościół jest koniecznym środkiem zbawienia (extra Ecclesiam nulla salus), a nie „jedną z wielu przestrzeni spotkania”.

Wreszcie,文章 promuje „obecność” jako cel sam w sobie, co jest zaprzeczeniem escatologicznym. Kościół nie jest na ziemi po to, by „się zadomowić”, ale by „zbawiać dusze” i „rozszerzać Królestwo Chrystusa”. Pius XI w Quas Primas wyraźnie mówił: „Królestwo Chrystusa jest przede wszystkim duchowe i odnosi się głównie do rzeczy duchowych”. Misja to nie kolonizacja kulturowa, ale wezwanie do pokuty i wiary. Artykuł Rysia, skupiający się na „otwartości na kulturę, język, religię”, zapomina o konieczności nawrócenia od grzechu i przyjęcia sakramentów.

Konfrontacja z niezmienną doktryną katolicką

W encyklice Quas Primas Pius XI nauczał: „Królestwo Odkupiciela naszego obejmuje wszystkich ludzi… On jest źródłem zbawienia dla jednostek i dla ogółu: I nie masz w żadnym innym zbawieniu”. To oznacza, że misja Kościoła ma na celu, by wszyscy uznali Chrystusa za Króla i zostały w Nim zbawieni. Artykuł Rysia tego nie mówi. Wręcz przeciwnie, sugeruje, że Kościół ma się dostosować do świata, a nie świat do Chrystusa.

Święty Pius X w Lamentabili sane exitu potępiał błąd nr 22: „Dogmaty, które Kościół podaje jako objawione, nie są prawdami pochodzenia Boskiego, ale są pewną interpretacją faktów religijnych, którą z dużym wysiłkiem wypracował sobie umysł ludzki”. To jest dokładnie to, co robi autor: redukuje objawienie do „miłości” i „obecności”, które są wytworem ludzkiej refleksji, a nie Boskiego objawienia.

W Syllabus of Errors Pius IX potępiał błąd 77: „W obecnych czasach nie jest już pożyteczne, aby religia katolicka była uznawana za jedyną religię państwa, z wykluczeniem wszystkich innych form kultu”. To jest przeciwieństwo tego, co nauczał Pius XI w Quas Primas, który wzywał państwa do publicznego uznania Chrystusa Króla. Artykuł Rysia, nie wspominając o tym, ukrywa tę konieczność.

Ostateczna ocena: apostazja w duchu modernizmu

Artykuł kard. Rysia jest przejawem głębokiej apostazji modernistycznej. Zamiast głosić Chrystusa Króla i wezwać do konwersji, promuje płytki humanizm, w którym „miłość” staje się substytutem wiary, a „obecność” – substytutem misji. To jest dokładnie to, czego ostrzegał św. Pius X: „Niemożliwe jest, aby Bóg, najwyższa Prawda, mógł się w czymkolwiek mylić; niemożliwe też, by mógł kogoś wchłonąć do swej wspólnoty bez uznania i przyjęcia Jego prawdy” (Pascendi Dominici gregis).

Brak jakichkolwiek odwołań do sakramentów, do konieczności wyznania wiary, do publicznego uznania Chrystusa Króla, do odrzucenia herezji – to są objawy bankructwa doktrynalnego. Artykuł ten nie jest „katolicki” w żadnym sensie przedsoborowym. Jest to dokument sekty posoborowej, która zredukowała wiarę do etyki społecznej i psychologii.

Prawdziwa ewangelizacja, zgodnie z niezmiennym Magisterium, to: „Idąc, uczcie wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego, ucząc je zachowywać wszystko, co wam przykazałem” (Mt 28,19-20). Żadne „obecności”, „miłości” czy „spotkania” nie zastąpią tego. Św. Pius X ostrzegał: „Niechaj nie mówią, że jest to tylko kwestią praktyki, a nie teologii; bo to właśnie jest teologia w praktyce”.

Zatem, analizując artykuł z perspektywy integralnej wiary katolickiej, musimy stwierdzić, że jest on pełen błędów teologicznych, relatywizmu i modernistycznej apostazji. Nie służy on ewangelizacji, ale demaskowaniu wiary z jej istoty. Jego autor, będący częścią sekty posoborowej, nie ma autorytetu nauczania, a jego słowa należy odrzucić jako heretyckie i szkodliwe dla dusz.


Za artykułem:
Miłość może być pierwszym miejscem spotkania wierzących i niewierzących
  (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 17.02.2026

Więcej polemik ze źródłem: tygodnikpowszechny.pl
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.