Tygodnik Powszechny publikuje felieton Tomasza Stawiszyńskiego, w którym autor analizuje publikację akt sprawy Jeffreya Epsteina. Stawiszyński twierdzi, że afera ta nie jest przykładem „wielkiego, tajnego makiaweliczn[ego] spisku”, lecz skutkiem działania „zamkniętej kasty” współczesnych elit finansowo-politycznych. Opisuje tę kastę jako grupę, która „operuje w hermetycznych, niedostępnych […] rejestrach”, traktuje społeczeństwo jako „masę”, którą można „modelować”, i żyje w „poczuciu osobliwej, ezoterycznej wspólnoty”. Według autora Epstein skutecznie „manipulował najpotężniejszymi ludźmi świata” za pomocą „prostych technik psychologicznych”, a lojalność jego znajomych trwała nawet po skazaniu, co autor tłumaczy „klasycznymi zakrzywieniami poznawczymi, własnej wygody, niefrasobliwości czy zwykłej głupoty”. Wnioskiem jest stwierdzenie, że „trudno w tym przypadku myśleć o wielkim, tajnym makiawelicznym spisku”, a raczej o systemie, w którym „oficjalne antagonizmy tracą znaczenie” w zaciszach elit.
Streszczenie i teza
Przedstawiony felieton, choć oparty na faktach przerażającej afery, stanowi symptomaticzny przykład całkowitego zaprzeczenia panowania Chrystusa Króla nad wszystkimi sprawami ludzkimi. Autor, analizując zjawisko przez pryzmat socjologii i psychologii, całkowicie pomija wymiar moralny, teologiczny i nadprzyrodzony. Jego relatywistyczny język i wyłącznie naturalistyczne wyjaśnienia demaskują głęboką apostazję współczesnego świata, który – w pełni zgodnie z potępionymi błędami Syllabus of Errors Piusa IX – usiłuje zbudować porządek społeczny i polityczny bez Boga, a nawet wbrew Niemu. Artykuł jest nieświadomym potwierdzeniem słów Piusa XI w Quas Primas: „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto z praw i z państw […] stało się, iż zburzone zostały fundamenty pod tą władzą”.
Poziom faktograficzny: psychologizm zamiast moralności
Artykuł koncentruje się na mechanizmach psychologicznych manipulacji Epsteina („wychwalanie, zasypywanie komplementami, zapamiętywanie, co kto lubi”) oraz na socjologicznej charakterystyce elit („zamkniętą kastę”, „hermetyczne rejestry”). Fakt przestępstw Epsteina jest ujęty jako element tła, a nie centralny problem moralny. Autor nie pyta: dlaczego te elity dały się uwikłać w taką degradację? Jego odpowiedź brzmi: „cynizm i makiawelizm”, „łatwowierność”, „zakrzywienia poznawcze”. To jest czysta analiza behawioralna, pozbawiona jakiejkolwiek odniesienia do grzechu pierworodnego, potrzeby łaski czy obiektywnej moralności objawionej w Dekalogu. W katolickim rozumieniu, jak podkreślał św. Pius X w Lamentabili sane exitu, wiara i moralność nie są przedmiotem wyłącznie psychologii czy socjologii, lecz opierają się na nadprzyrodzonej objawionej prawdzie. Milczenie o grzechu jako aktem buntu przeciwko Bogu jest najcięższym oskarżeniem o apostazję.
„Wychwalając, zasypując komplementami, zapamiętując, co kto lubi i czego potrzebuje, a następnie dostarczając mu to w odpowiednim momencie. Lojalność tych osób trwała także po wyroku skazującym go na więzienie. Tak jakby w kontakcie z nim wyłączały się u nich mechanizmy obronne, aktywne zazwyczaj w normalnych okolicznościach.”
Ten opis, choć trafny psychologicznie, jest duchowo ślepy. Nie widzi, że manipulacja Epsteina była skutkiem braku oparcia w Chrystusie. Katolicka etyka, zgodnie z Quas Primas, uczy, że „panowanie [Chrystusa] obejmuje także wszystkie sprawy doczesne”. Elity, o których pisze Stawiszyński, działały w sferze całkowicie odseparowanej od tego panowania, co jest bezpośrednim spełnieniem błędu potępionego przez Piusa IX: „The Church ought to be separated from the State, and the State from the Church” (Syllabus, błąd 55). Ich „hermetyczne rejestry” są właśnie taką separacją, stanem grzechu, który – jak naucza św. Augustyn – to „miłość siebie aż do pogardzenia Bogiem”.
Poziom językowy: chłodny ton bez osądu moralnego
Język felietonu jest wyrafinowany, analityczny, wręcz socjologiczny. Autor używa terminów jak „cynizm”, „makiawelizm”, „naiwność”, „ślepotę”, „klasyczne zakrzywienia poznawcze”. Jednakże nie używa języka moralnego. Nie mówi „grzech”, „zło”, „nieprawość”, „zbrodnia”, „sprawiedliwość Boża”, „sąd ostateczny”. To nie jest przypadkowe. Jest to język sekularnego humanizmu, który redukuje problem zła do defektów poznawczych czy społecznych, całkowicie pomijając jego źródło: wolny akt buntu przeciwko wiecznemu prawu Bożemu. W Quas Primas Pius XI ostrzegał: „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto z praw i z państwa […] stało się, iż zbudowane zostały fundamenty pod tą władzą”. Ten język „usunięcia” jest kluczowy. Stawiszyński opisuje skutek (elity bez moralnego kompasu), ale nie identyfikuje przyczyny: odrzucenie Chrystusa Króla.
Ton felietonu jest relatywistyczny: „trudno o spisek”, „obraz przerażający, ale też naiwność”. To typowe dla współczesnego indyferentyzmu potępionego w Syllabus (błęd 15-18). Autor nie potępia zła jednoznacznie, tylko je „diagnozuje”, co jest formą moralnego neutralizmu. W katolickiej tradycji, jak uczy św. Pius X w Pascendi Dominici gregis, nie ma miejsca na taki neutralizm wobec jawnego grzechu. Grzech musi być nazwany po imieniu, a jego źródło wskazane: brak panowania Chrystusa.
Poziom teologiczny: zaprzeczenie Chrystusowi Królowi
Felieton jest tekstem bezkrytycznie świeckim. Mówi o „władzy”, „elitach”, „społeczeństwie”, ale nie odnosi się do żadnej władzy ponad ludzką: władzy Chrystusa. To jest właśnie sedno apostazji. Pius XI w Quas Primas nauczał jednoznacznie:
„Królestwo Odkupiciela naszego obejmuje wszystkich ludzi […] On jest źródłem zbawienia dla jednostek i dla ogółu: I nie masz w żadnym innym zbawienia. Albowiem nie jest pod niebem inne imię dane ludziom, w którym byśmy mieli być zbawieni.”
I dalej:
„Niech więc nie odmawiają władcy państw publicznej czci i posłuszeństwa królującemu Chrystusowi, lecz niech ten obowiązek spełnią sami i wraz z ludem swoim, jeżeli pragną powagę swą nienaruszoną utrzymać, i przyczynić się do pomnożenia szczęścia swej ojczyzny.”
Artykuł Stawiszyńskiego dokładnie przeciwnie postępuje: opisuje elity, które odmawiają Chrystusowi publicznej czci i posłuszeństwa, działając w hermetycznych, bezbożnych enklawach. To jest wypełnienie proroctwa z Quas Primas: „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto z praw i z państw”. Autor nie dostrzega, że afera Epstein jest karnem Bożym za to odrzucenie. Jest to „gorzki owoc” (Pius XI) laicyzmu, którego błędy potępia Syllabus w punktach 39-55.
Brak w artykule jakiejkolwiek wzmianki o sakramentach, modlitwie, łasce czy sądzie ostatecznym jest dramatyczny. Elity Epsteina żyły w stanie śmiertelnego grzechu, co – jak uczy św. Robert Bellarmin (cytowany w pliku Obrona sedewakantyzmu) – oznacza, że są „poza Kościołem i pozbawieni wszelkiej jurysdykcji” w sensie moralnym i nadprzyrodzonym. Ich działania, choć opisane psychologicznie, są w rzeczywistości aktami bałwochwalstwa – służącym kultowi siebie, bogactwa i władzy zamiast Bogu.
Poziom symptomatyczny: modernizm w działaniu
Felieton jest czystym przejawem modernizmu potępionego przez św. Piusa X w Lamentabili sane exitu i Pascendi Dominici gregis. Modernizm redukuje wiarę do subiektywnego doświadczenia, historii, psychologii, odrzucając objawienie i dogmaty. Stawiszyński:
- Redukuje problem zła do „psychologii manipulacji” i „socjologii elit” – to błąd modernizmu: wiara jest tylko „funkcją praktyczną”, nie „zasadą wierzenia” (Lamentabili, 26).
- Relatywizuje moralność, nie wyciągając konsekwencji teologicznych – to typowe dla modernizmu, który „nie chce uznawać żadnej normy obiektywnej” (Pascendi).
- Ignoruje rolę Kościoła jako jedynego „sprawcy zbawienia” (Quas Primas) – świat jest postrzegany jako autonomiczna sfera, gdzie „różnice polityczne są drugorzędne”, a nie pole walki między „Królestwem Chrystusowym a królestwem szatana” (Quas Primas).
To właśnie jest „duchowa zgnilizna” współczesności: świat postrzegany jako samowystarczalny, gdzie zło można „wyjaśnić” psychologią, a nie nawróceniem do Chrystusa. Pius XI w Quas Primas ostrzegał: „Gdy poza tym w Roku Jubileuszowym przypada szesnastowiekowa rocznica Soboru Nicejskiego […] Sobór ten orzekł i jako prawdę wiary katolickiej wiernym do wierzenia podał, że Jednorodzony Syn Boży jest współistotny z Ojcem”. Odrzucenie tej prawdy – czyli herezja ariuszowska, która w nowoczesnej formie przybiera postać odrzucenia panowania Chrystusa – jest źródłem wszelkiej anarchii moralnej i społecznej. Afera Epstein jest karnem za to odrzucenie.
Wnioski: wezwanie do nawrócenia i uznania Chrystusa Króla
Felieton Tomasza Stawiszyńskiego, mimo pozornej erudycji, jest duchowo bezradny. Jego analiza, choć trafna w opisie symptomów, jest niewystarczająca, bo nie sięga do korzenia: odrzucenia Chrystusa Króla. Świat, o którym pisze, to świat, w którym „Boga i Jezusa Chrystusa usunięto z praw i z państw” (Pius XI). Elity Epsteina są jego wcieleniem: zamknięte w sobie, traktujące ludzi jako „masę”, pozbawione prawdziwej miłości, która – jak uczy Pius XI – „przewyższa naukę” i „przyciąga dusze do siebie”.
Katolicka odpowiedź na taką sytuację jest jedna: ustanowienie święta Chrystusa Króla i publiczne uznanie Jego władzy nad wszystkimi sprawami. Jak napisał Pius XI:
„Jeżeli więc teraz nakazaliśmy czcić Chrystusa – Króla całemu światu katolickiemu, pragniemy przez to zaradzić potrzebom czasów obecnych i podać szczególne lekarstwo przeciwko zarazie, która zatruwa społeczeństwo ludzkie. A zarazą tą jest zeświecczenie czasów obecnych, tzw. laicyzm, jego błędy i niecne usiłowania.”
Afera Epstein nie jest „tylko” sprawą pedofilii czy manipulacji. Jest objawieniem duchowego upadku społeczeństwa, które odrzuciło Chrystusa. Jej lekcją nie jest „psychologia manipulacji”, ale konieczność powrotu do panowania Chrystusa w życiu publicznym i prywatnym. Bez tego, jak ostrzegał Pius XI, „zburzone zostały fundamenty pod tą władzą” i społeczeństwo pogrąża się w „niepojętej nędzy” (Quas Primas).
Prawdziwą terapią dla takiej „zgnilizny” nie jest socjologia czy psychologia, ale pokuta i powrót do Chrystusa Króla. W Quas Primas papież zapowiada: „Jeżeli poszczególni ludzie i rodziny i państwa pozwolą się rządzić Chrystusowi, wówczas spłyną na całe społeczeństwo niesłychane dobrodziejstwa”. Afera Epstein jest wołaniem o to, byśmy w końcu uznali Chrystusa za Króla – nie tylko w prywatnej pobożności, ale w całym porządku społecznym, politycznym i ekonomicznym. Bez tego każdy „spisek” czy „system” będzie tylko kolejnym aktem buntu przeciwko Bogu, karany przez samego Boga.
Za artykułem:
Epstein manipulował najpotężniejszymi ludźmi świata. Dlaczego dali się tak omotać? (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 17.02.2026





