Sobór katolicki w tradycyjnych szatach w zniszczonym krajobrazie Ukrainy, trzymający krzyż z wojskowymi postaciami w tle

Konflikt polityczno-wojskowy jako przejaw odrzucenia królestwa Chrystusa

Podziel się tym:

Portal „Gość Niedzielny” zamieszcza informację o konflikcie między byłym głównodowodzącym ukraińskiej armii, obecnie ambasadorem w Wielkiej Brytanii, Wałerijem Załużnym, a prezydentem Wołodymyrem Zełenskim. Artykuł opisuje napięcia związane z prowadzeniem działań wojennych, w tym przeszukanie biura generała przez SBU oraz różnice w planowaniu kontrofensywy. Jest to typowy przykład współczesnego konfliktu władz świeckich, analizowany wyłącznie w kategoriach polityczno-wojskowych, przy całkowitym pominięciu nadrzędnego, katolickiego punktu widzenia na naturę władzy, sprawiedliwość i pokój.


Redukcja sensu życia publicznego do biologii politycznej

Artykuł prezentuje konflikt wyłącznie jako spór o taktykę militarną, kontrolę administracyjną i ambicje polityczne. Język jest biurokratyczny i asekuracyjny: „głębokie nieporozumienia”, „próba zastraszenia”, „skoncentrowanie sił”, „rozproszenie na większym terytorium”. Całkowicie pomijana jest fundamentalna kwestia: czy działania państwa i jego przywódców podlegają prawu Bożemu, czy też są autonomiczne. To właśnie jest sedno modernizmu, potępianego przez Piusa IX w *Syllabus of Errors* (propozycje 39, 42, 77), który uczy, że państwo, „jako źródło i źródło wszystkich praw, jest obdarzone pewnym prawem nieograniczonym żadnymi granicami” i że „w obecnych czasach nie jest już korzystne, aby religia katolicka była uważana za jedyną religię państwa”. Konflikt ukraiński jest w tej perspektywie jedynie kolejnym dowodem na katastrofę, która następuje, gdy „usunięto Boga i Jezusa Chrystusa z praw i z państw” (Pius XI, *Quas Primas*).

Milczenie o źródłach władzy i ostatecznym sądzie

Analitycy polityczni i sami protagonistów sporu nie zadają sobie fundamentalnego pytania: z jakiej władzy wyprowadzają swoje prawo do rozkazywania i walki? Czy ich władza pochodzi od Boga, czy od „woli ludu” lub „bezpieczeństwa narodu”? Syllabus potępia jako błąd twierdzenie, że „obowiązek posłuszeństwa wobec władz jest ograniczony do tych rzeczy, które dotyczą spraw doczesnych” (błąd 24) i że „kościół nie ma prawa wymagać od wiernych żadnego wewnętrznego uznania dla orzeczeń wydawanych przez kościół” (błąd 7). Milczenie o tym, że każda władza świecka jest poddana sądowi Chrystusa Króla (Mt 25:31-46) i że jej decyzje, zwłaszcza o wojnie i pokoju, muszą być zgodne z prawem Bożym, jest najcięższym oskarżeniem. Brak odwołania do Dekalogu (zwłaszcza 5. przykazania: „nie zabijaj”) i Ewangelii jako normy dla polityki świadczy o pełnym zaabsorbowaniu mentalnością naturalistyczną, przeciwko której ostrzegał Pius XI: „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto z praw i z państw… stało się zburzone fundamenty pod tą władzą” (*Quas Primas*).

Symbolika wojny jako ostateczności braku królestwa Chrystusa

Opisana sytuacja – z walką wewnętrzną w dowództwie, przeszukaniami i rozproszeniem sił – jest dokładnym odzwierciedleniem klątwy, którą Bóg nałożył na narody odrzucające Jego panowanie. Pius XI w *Quas Primas* jasno wskazuje, że „gdy poza tym w Roku Jubileuszowym przypada szesnastowiekowa rocznica Soboru Nicejskiego… Sobór ten orzekł i jako prawdę wiary katolickiej wiernym do wierzenia podał, że Jednorodzony Syn Boży jest współistotny z Ojcem, a zarazem… potwierdził królewską godność Chrystusa Pana”. Królestwo Chrystusa jest przede wszystkim duchowe, ale obejmuje także „wszystkie sprawy doczesne” (ibid.), gdyż „Ojciec postanowił Chrystusa dziedzicem wszystkiego” (Hbr 1,2). Gdy więc władze świeckie, jak ukraińskie czy rosyjskie, podejmują decyzje o wojnie bez uznania tej nadrzędnej suwerenności, stają się narzędziami chaosu. „Gdy poza tym w Roku Jubileuszowym… – pisze Pius XI – Sobór ten orzekł… królewską godność Chrystusa Pana”. Brak uznania tej godności w życiu publicznym jest grzechem społecznym, za który Bóg karze „wstrząśnięciem całego społeczeństwa ludzkiego” (ibid.).

Teologiczna pusta przestrzeń współczesnego dziennikarstwa

Artykuł, jak większość współczesnego dziennikarstwa, jest teologicznie pusty. Nie pyta o grzech, łaskę, przeznaczenie narodu, czy ostateczny cel historii. Jest to bezpośredni owoc modernizmu potępionego w *Lamentabili sane exitu* (św. Pius X), który uczy, że „Kościół słuchający współpracuje w taki sposób z nauczającym w określaniu prawd wiary, iż Kościół nauczający powinien tylko zatwierdzać powszechne opinie Kościoła słuchającego” (błąd 6). W praktyce oznacza to, że „opinia publiczna” (reprezentowana przez media) staje się ostatecznym sądem, a nie objawione prawdy. W tym przypadku „głębokie nieporozumienia” polityków są mierzone wyłącznie skutkiem militarnym i politycznym, a nie moralnym i religijnym. To jest właśnie „prawda zmienia się wraz z człowiekiem, ponieważ rozwija się wraz z nim” (błąd 58 *Lamentabili*), czyli herezja ewolucji doktrynalnej zastosowana do dziennikarstwa.

Wnioski: konieczność powrotu do królestwa Chrystusa

Analizowany artykuł nie jest jedynie relacją z konfliktu ukraińskiego. Jest on symptomaticznym objawem choroby, z której cierpzy cały współczesny świat: odrzucenia panowania Chrystusa nad narodami. Pius XI w *Quas Primas* ostrzegał: „Jeżeli więc teraz nakazaliśmy czcić Chrystusa – Króla całemu światu katolickiemu, pragniemy przez to zaradzić potrzebom czasów obecnych i podać szczególne lekarstwo przeciwko zarazie, która zatruwa społeczeństwo ludzkie. A zarazą tą jest zeświecczenie czasów obecnych”. Konflikt w dowództwie ukraińskiej armii jest jedynie odcieniem tej zarazy. Lekarstwem, jak pisze Papież, jest „rozszerzanie wśród ludu jak najbardziej znajomości o królewskiej godności Zbawiciela naszego” poprzez coroczne święto Chrystusa Króla. Bez tego, „płomienie zazdrości i nieprzyjaźni objęły narody” (ibid.), a decyzje o wojnie i pokoju podejmowane są wyłącznie w kategoriach politycznej korzyści czy bezpieczeństwa narodowego, co prowadzi do spirali przemocy i wewnętrznego rozkładu, jak w opisie przypadku Załużnego i Zełenskiego.

Ostateczna diagnoza: Artykuł jest próbą zrozumienia chaosu polityczno-wojskowego bez odwołania do jego jedynego prawdziwego źródła – grzechu i odrzucenia prawa Bożego. Jest to typowe dla epoki, w której „Kościół, ustanowiony przez Chrystusa jako społeczność doskonała, żąda dla siebie z prawa mu przysługującego… pełnej wolności i niezależności od władzy świeckiej” (Quas Primas), a ta władza świecka, zapominając o swej podległości, staje się samowystarczalna i pogrąża się w konfliktach, które są karą za apostazję. Jedynym wyjściem jest publiczne i jawne uznanie „Jezus Chrystus jest w chwale Boga Ojca” (Fil 2:11) jako normy dla wszystkich spraw ludzkich.


Za artykułem:
Załużny: między mną i Zełenskim są głębokie nieporozumienia
  (gosc.pl)
Data artykułu: 18.02.2026

Więcej polemik ze źródłem: gosc.pl
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.