Polski artysta malujący obraz Chrystusa w kaplicy, z Olgą Wysocką z Instytutu Adama Mickiewicza w tle.

Sztuka bez Chrystusa: bankructwo dyplomacji kulturalnej

Podziel się tym:

Cytowany artykuł z portalu Tygodnik Powszechny (20 lutego 2026) przedstawia rozmowę z Olgą Wysocką, dyrektorką Instytutu Adama Mickiewicza, na temat roli polskiej sztuki w dyplomacji kulturalnej. Główna teza: instytucja ta promuje polskich artystów za granicą jako „sojuszników” w czasach kryzysów, odwołując się do marzeń i współpracy międzynarodowej, całkowicie pomijając jakikolwiek związek z Bogiem, sakramentami czy katolicką tradycją. Artykuł ujawnia głęboko świecki, naturalistyczny i polityczny rozumienie kultury, które jest sprzeczne z niezmienną teologią katolicką.


Redukcja sztuki do narzędzia polityki miękkiej

Artykuł definiuje sztukę wyłącznie przez pryzmat „dyplomacji kulturalnej” i „sojuszy”. Olga Wysocka mówi o tym, co polscy artyści „mają do pokazania światu” w kontekście „wielkich wyzwań – od wojen po sztuczną inteligencję”. Jest to czysto instrumentalne, pragmatyczne podejście. Sztuka staje się kolejną formą „miękkiej siły” (soft power), narzędziem promocji narodu, podobnym do marketingu czy PR. W całej rozmowie nie pojawia się pytanie o prawdę, dobro czy piękno w sensie chrześcijańskim. Sztuka ma służyć nie poznaniu Boga czy nawróceniu dusz, ale rozwiązaniu „problemów globalnych” i budowaniu wizerunku Polski. To jest właśnie bankructwo katolickiej wizji kultury, która – jak uczył św. Pius X w *Pascendi Dominici gregis* – musi być „poświęcona Bogu i prowadzić do Niego”. Współczesna „dyplomacja kulturalna” jest odwróceniem tego celu: służy człowiekowi, a nie Bogu.

Milczenie o sacrum: apostazja przez pominięcie

Najbardziej wymowny jest brak jakichkolwiek odniesień do sacrum. W całym artykule nie ma słowa o Bogu, Jezusie Chrystusie, Maryi, sakramentach, modlitwie, grzechu, łasce. Marzenia, o których mówi Wysocka, są świeckie, psychologiczne, polityczne. W katolickiej tradycji sztuka – zwłaszcza muzyka, malarstwo, architektura – była przede wszystkim *via pulchritudinis* prowadząca do Boga. Sobór Trydencki (1563) podkreślał, że dzieła sztuki w kościołach muszą „prowadzić wiernych do pobożności i nauczania”. Dziś Instytut Adama Mickiewicza promuje sztukę, która jest albo neutralna, albo jawnie antychrześcijańska (współczesna awangarda często bluźniercza). To nie jest neutralność – to jest apostazja. Milczenie o Bogu jest w tym kontekście potępieniem Chrystusa Króla, o którym uczył Pius XI w *Quas Primas*: „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto z praw i z państw… stało się, iż zburzone zostały fundamenty pod tąż władzą”.

Język humanizmu sekularnego jako symptom herezji

Słownictwo artykułu jest czysto humanistyczne: „sojusze”, „marzenia”, „wyzwania”, „współpraca”, „globalny dialog”. To język ONZ, UE, korporacji, a nie Kościoła. W teologii katolickiej – zwłaszcza w encyklice *Humani Generis* Piusa XII – wyraźnie odróżniano prawdziwy humanizm chrześcijański (skupiony na Bogu) od fałszywego humanizmu (skupionego na człowieku). Artykuł reprezentuje dokładnie ten drugi. „Sztuka potrzebuje dziś sojuszy” – to zdanie jest bluźnierstwem, jeśli chodzi o sztukę sakralną. Sztuka katolicka potrzebuje jedynego sojuszu: z Chrystusem. „Marzenia” – w sensie katolickim – to ascetyka i kontemplacja, nie wizje polityczne. Język ten jest nie tylko błędny, ale heretyczny, gdyż promuje naturalizm, potępiony przez Piusa IX w *Syllabus Errorum* (np. błąd nr 3: „Human reason… is the sole arbiter of truth and falsehood”).

Instytut Adama Mickiewicza jako narzędzie nowoczesnego laicyzmu

Instytut Adama Mickiewicza, jako instytucja państwowa, promuje kulturę w duchu zasady „separacji Kościoła od państwa” (błąd nr 55 *Syllabus Errorum*). Jego działalność – choć może wydawać się neutralna – w rzeczywistości propaguje model kultury całkowicie odłączonej od katolickiej wiary. W przeszłości instytucje takie jak to mogłyby promować sztukę religijną, dzieła o tematyce biblijnej, artystów głęboko wierzących. Dziś promuje się „współczesną sztukę”, która – jak pokazuje historyczny rozwój – coraz częściej jest antysakralna, bluźniercza, skoncentrowana na perwersji i dekadencji. Wysocka mówi o „artystkach i artystach” bez rozróżnienia na moralność ich twórczości. To jest relatywizm. Katolicka krytyka sztuki – jak u św. Augustyna czy św. Tomasza – zawsze oceniała dzieła przez pryzmat prawa naturalnego i wiary. Dziś promuje się wszystko, co „polskie”, bez pytania, czy służy prawdzie i dobru.

Pominięcie katolickiej tradycji artystycznej

Artykuł milczy o wielkich polskich artystach wierzących: o kompozytorach jak Penderecki (którego twórczość ewoluowała ku sakralności), malarzach religijnych, rzeźbiarzach. Zamiast tego skupia się na „dyplomacji kulturalnej” – czyli na polityce. To symboliczny odwrót od tradycji. Kościół zawsze widział w sztuce służbę liturgii i ewangelizacji. Sobór Watykański II (którego dokumenty są już nowatorskie) w *Sacrosanctum Concilium* mówił o „sztuce świętej”. Dziś nawet to sformułowanie jest pomijane. Sztuka staje się rozrywką, narzędziem wpływu, ale nie służbą Bogu. To jest ostateczny owoc modernizmu potępionego przez Piusa X w *Lamentabili sane exitu* (propozycje 39-51: relatywizacja sakramentów, historii, objawienia). Sztuka – jako „objawienie” w sensie szerokim – podlega tej samej degeneracji.

Krytyka z perspektywy niezmiennego magisterium

Pius XI w *Quas Primas* napisał: „Królestwo Chrystusa jest przede wszystkim duchowe i odnosi się głównie do rzeczy duchowych”. Sztuka, która nie służy temu królestwu, jest pusta. W *Syllabus Errorum* Pius IX potępił błąd nr 77: „W obecnych czasach nie jest już pożądane, aby religia katolicka była jedyną religią państwową”. Instytut Adama Mickiewicza, promując „wolność religijną” w sztuce (niejawnie), popiera ten błąd. Sztuka katolicka nie może być „jedną z wielu” – musi być wyznaniem wiary. Artykuł nie mówi o tym, że polscy artyści powinni głosić Chrystusa. Milczy o tym. To jest herezja przez zaniedbanie.

Wnioski: apostazja kultury jako przejaw odrzucenia Chrystusa Króla

Artykuł jest symptomatyczny dla całej współczesnej „kultury katolickiej” (lub raczej postkatolickiej). Sztuka, zamiast być „księgą stworzenia” (św. Bonawentura), staje się księgą polityki. Dyplomacja kulturalna – zamiast nawracać – chce „budować mosty” w duchu ekumenizmu i relatywizmu. To jest dokładnie to, czego ostrzegał Pius IX w *Quanta Cura* i *Syllabus*: usiłowanie zastąpienia religii Bożej „religią naturalną” i świeckim humanizmem. Instytut Adama Mickiewicza, bez złej woli wielu pracowników, jest narzędziem tej apostazji. Nie promuje on prawdziwej polskości – czyli polskości katolickiej – ale polskości jako marki narodowej. To jest duchowa zdrada.

Prawdziwa katolicka wizja sztuki – jak wywodzi się z *Quas Primas* i tradycji – musi być: 1) skierowana ku chwale Boga, 2) oparta na prawdzie objawionej, 3) służebna liturgii i sakramentom, 4) odzwierciedlająca cierpienie i tryumf Chrystusa, 5) wolna od bluźnierstwa i erotyzmu. Żadna „dyplomacja kulturalna” nie może zastąpić misji: „Idźcie i uczcie wszystkie narody” (Mt 28,19). Sztuka katolicka nie potrzebuje „sojuszy” z światem – potrzebuje jedynego sojuszu z Krzyżem.

Artykuł z Tygodnika Powszechnego jest więc nie tylko błędem, ale przejawem systemowej apostazji, w której kultura – odłączona od Boga – staje się kolejnym idolem, służącym nie Chrystusowi, ale człowiekowi i jego politycznym interesom. To jest właśnie „duchowe gnicie” (Lamentabili sane exitu, wstęp) – pozór kultury bez Boga.


Za artykułem:
Olga Wysocka: sztuka potrzebuje dziś sojuszy. I marzeń
  (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 20.02.2026

Więcej polemik ze źródłem: tygodnikpowszechny.pl
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.