Portal „Tygodnik Powszechny” relacjonuje proces biskupa Andrzeja Jeża oskarżonego o opieszałość w zgłaszaniu przestępstw seksualnego wykorzystania nieletnich popełnionych przez księży. Hierarcha tłumaczy, że obowiązek zgłoszenia do organów państwowych spełnił dopiero po watykańskiej weryfikacji, podczas gdy prokuratura twierdzi, że uniemożliwił w ten sposób dochodzenie sprawiedliwości dla 23 ofiar. Artykuł wskazuje, że mentalność biskupów, opierająca się na wyłącznej jurysdykcji kościelnej, jest główną przeszkodą w walce z pedofilią. Sprawa ujawnia systemową apostazję współczesnej hierarchii, która staje własną władzę nad prawem Bożym i ludzkim.
Poziom faktograficzny: Ocieszałość jako przestępstwo przeciwko prawu naturalnemu
Artykuł opisuje, że biskup Jeż nie zgłosił organom ścigania informacji o przestępstwach dwóch księży przez co najmniej siedem lat, mimo obowiązku „niezwłocznego” powiadomienia wynikającego z znowelizowanego w 2017 r. kodeksu karnego. Obrona twierdzi, że organy już wcześniej miały informacje z innych źródeł, a biskup czekał na watykańską weryfikację. To tłumaczenie jest absurdalne z punktu widzenia prawa naturalnego. Prawo Boże, zapisane w Dekalogu i rozwijane przez Kościół, nakazuje ochronę niewinnych („ktożkolwiek zgorszy jednego z tych małych…” – Mt 18,6) oraz sprawiedliwość. Ocieszałość w eliminowaniu zagrożenia dla dzieci jest sama w sobie ciężkim grzechem i przestępstwem. Fakt, że biskup przez lata ukrywał przestępców, jest niezaprzeczalny, a jego usprawiedliwienie „weryfikacją watykańską” pokazuje, że struktury posoborowe stawiają własną biurokrację nad bezpieczeństwem ofiar.
Artykuł przywołuje precedensy: we Francji i USA biskupi zostali osądzeni za podobne zaniedbania. W Polsce sprawa Jeża jest bezprecedensowa. To świadczy o izolacjonizmie i poczuciu bezkarności polskiej hierarchii. Mentalność, że biskup jest „suwerenem” w swojej diecezji, pochodzi z błędnego rozumienia autonomii Kościoła, odrzuconego przez Syllabus of Errors Piusa IX (błęd 19, 20, 24). Kościół nigdy nie był wspólnotą zamkniętą na prawa państwowe, jeśli te prawa służą sprawiedliwości.
Poziom językowy: „Mentalność biskupów” jako objaw apostazji
Artykuł używa kluczowego sformułowania: „mentalność biskupów”. To nie jest neutralny termin. Określa on systemową postawę hierarchii, która traktuje prawo państwowe jako zewnętrzne, wręcz wrogie, a wewnątrzkościelne procedury jako jedyne właściwe. Język ten ujawnia głęboką schizmatyczność: Kościół, zamiast być „światłością narodów” (Is 42,6), staje się sekretariatem korporacyjnym, chroniącym własne przywileje.
Wyrażenie „wewnątrzkościelne metody” i „traktując informowanie organów państwowych jako krok ostateczny” pokazują, że hierarchia postrzega współpracę z władzami cywilnymi jako coś hańbiącego, a nie obowiązku moralnego. To przeciwieństwo nauczania św. Piusa X w Lamentabili sane exitu, gdzie potępia się pogląd, że Kościół może tolerować błędy moralne pod pozorem „autonomii”. Język artykułu jest asekuracyjny, biurokratyczny – mówi o „procedurach”, „weryfikacji”, „komisjach”, ale milczy o duchowości, o stanowi łaski sprawców, o odrodzeniu ofiar. Milczenie o rzeczach nadprzyrodzonych jest najcięższym oskarżeniem.
Poziom teologiczny: Konfrontacja z niezmienną doktryną
Nauczanie Kościoła przedsoborowego jest jednoznaczne: sprawiedliwość jest cnotą teologalna, a ochrona niewinnych jest obowiązkiem zarówno wiernych, jak i władz. Encyklika Quas primas Piusa XI naucza, że królestwo Chrystusa obejmuje „wszystkie sprawy ludzkie” i że „nieodpowiednie jest, aby ludzie przez Chrystusa odkupieni służyli ludziom”. Biskupi, chroniąc przestępców, służą ludziom (hierarchii) zamiast Chrystusowi.
Kodeks Prawa Kanonicznego (1917) w kanonie 219 §1 stanowił: „Duchowni obowiązani są przestrzegać prawa, a zwłaszcza tego, co dotyczące sprawiedliwości i sprawiedliwego rozstrzygania sporów”. Kanon 1369 potępiał tych, którzy „zawodowo lub złośliwie” nie zgłaszają przestępstw. Żaden biskup nie ma prawa zawieszać tych przepisów na rzecz „wewnętrznej weryfikacji”. Bulla Cum ex Apostolatus Officio Pawła IV jasno mówi, że heretyk (a modernistyczny biskup jest heretykiem) traci urząd ipso facto. Jeśli biskup Jeż jest modernistą (a jego postawa to dowód na to), to jego urząd jest wakujący, a jego decyzje nieważne.
Najważniejsze: Msza Święta i sakramenty nie mogą być ofiarowane przez osoby w grzechu ciężkim (kanon 1258 KPK 1917). Biskup, który chroni przestępców, sam jest w grzechu ciężkim i nie może sprawować urzędu. Jego „goryliwość” to ironia – goryliwość w ukrywaniu, nie w rzucaniu się na kolana za zbrodnie przeciwko dzieciom.
Poziom symptomatyczny: Owoce modernizmu i apostazji
Sprawa biskupa Jeża nie jest przypadkiem – to symptom systemowego upadku. Artykuł przyznaje, że „Świadomość, że prawo państwowe obowiązuje także biskupów, przebija się powoli”. To znaczy, że przez dekady hierarchia żyła w iluzji, że jest ponad prawem. Ta iluzja jest bezpośrednim owocem modernizmu potępionego w Lamentabili sane exitu (propozycje 19, 23, 54) i Syllabus of Errors (błęd 19, 20, 24). Modernizm podważył autorytet Kościoła, ale jednocześnie stworzył nowy autorytaryzm: hierarchia staje się samowystarczalna, nieodpowiedzialna, zamknięta.
Artykuł wspomina o zablokowaniu „ogólnopolskiej, niezależnej komisji do zbadania przestępstw seksualnych księży”. To jest akt buntu przeciwko prawu naturalnemu i prawu Bożemu. Kościół, zamiast prowadzić pokutę, blokuje śledztwa. To nie jest „klerykalna mentalność” – to apostazja. W encyklice Quas primas Pius XI mówi, że „gdyby Królestwo Chrystusa objęło w rzeczy samej wszystkich, jak ich z prawa obejmuje, mielibyśmy nadzieję pokoju”. Współczesna hierarchia nie pozwala, by Królestwo Chrystusa objęło sprawiedliwość – stawia własną potęgę.
Najgłębszy problem: Kościół posoborowy utracił sens sakramentu pokuty. Dla modernistycznego biskupa pedofilia to „problem dyscyplinarny”, a nie grzech wołający o nawrócenie i wygnanie z wspólnoty. W Lamentabili potępiono pogląd, że „wiara jako przyzwolenie umysłu opiera się ostatecznie na sumie prawdopodobieństw” (prop. 25). Dla współczesnych biskupów „prawdopodobieństwo” to wystarczy, by uniknąć działań. To jest bankructwo doktrynalne i moralne.
Konfrontacja z integralnym nauczaniem Kościoła
Prawdziwy Kościół nigdy nie chronił przestępców. Św. Ambroży, biskup Mediolanu, wydalił z miasta arian, którzy nęcali katolików. Św. Augustyn wzywał władze cywilne do karania donatystów, gdy ci popełniali przemoc. Władza kościelna i cywilna są współdziałające w sprawiedliwości – ta ostatnia jest narzędziem Bożym (Rz 13,1-7). Syllabus of Errors potępia błąd 63: „Można odmówić posłuszeństwa władcom i nawet zbuntować się przeciw nim” – ale to dotyczy władców, którzy nakazują grzech. W przeciwnym razie posłuszeństwo jest obowiązkiem.
Biskup Jeż i inni jak on łamią kanon 1370 KPK 1917: „Kto zaniecha obowiązku zgłoszenia przestępstwa… podlega karze…”. Ich „wewnętrzne procedury” to maskowanie grzechu. To jest nowoczesne „zamiatanie pod dywan” potępione przez Piusa X jako przejaw modernizmu – relatywizacja prawa w imię „ducha” czy „społeczności”.
Najważniejsze: ochrona dzieci jest priorytetem nad ochroną reputacji Kościoła. Chrystus powiedział: „Lepiej byłoby mu, gdyby młyński kamień wieszone był na szyi jego i utopiony był w głębi morza” (Mt 18,6). Współczesni biskupi odwrócili to: lepiej, by dziecko zostało zgwałcone, niż by hańbiono Kościół. To jest odwrócenie ewangelii.
Wnioski: Apostazja ujawniona w sądzie
Proces biskupa Jeża to nie tylko sprawa karna – to wyrok nad współczesną hierarchią. Jej mentalność jest klerykalna, niekatolicka. Stawia własną władzę nad prawem Bożym, własne procedury nad bezpieczeństwem ofiar, własną reputację nad ewangelizacją. To owoce modernizmu, które Pius X nazwał „syntezą wszystkich błędów”.
Prawdziwy biskup, zgodnie z nauką Piusa XI w Quas primas, jest „posłannikiem Króla Chrystusa”, który „niech będzie stróżem praw Bożych i niech nie dopuści, by prawa ludzkie były sprzeczne z prawami Bożymi”. Biskup Jeż i jego koledzy z episkopatu są przeciwieństwem: strzegą praw własnych, a prawa Boże – zwłaszcza ochrony niewinnych – łamią. Ich proces to przypowieść o upadku, który wymaga nie tylko sądu państwowego, ale i wygnania z Kościoła przez prawdziwego papieża – którego obecnie brak.
Dopóki struktury posoborowe nie wyrzeczą się tej mentalności, dopóty będą rodzić kolejne scandale. Pokój możliwy jest jedynie w Królestwie Chrystusa – a Królestwo Chrystusa nie może istnieć tam, gdzie chroni się pedofilię i gardzi prawem Bożym.
Za artykułem:
Biskup Jeż przed sądem. Klerykalna mentalność kontra prawo (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 23.02.2026



