Portal Tygodnik Powszechny informuje o wiosennym repertuarze Teatru Telewizji, zapowiadając realizacje klasyki i współczesnych tekstów, w tym spektakl o „smażącym się w piekle księdzu Jankowskim” oraz hołd dla Andrzeja Wajdy. Artykuł promuje także reżyserów znanych z bluźnierczych inscenizacji (Marcin Liber, Michał Kmiecik), a jednocześnie pomija jakikolwiek wzmianek o prawdziwie katolickiej kulturze teatralnej. Przedstawia to jako „debatę społeczną o roli Kościoła we współczesnym świecie”, co w kontekście tego portalu oznacza kolejny atak na integralną wiarę katolicką i jej niezmienną doktrynę.
Redukcja Kościoła do obiektu „debaty” i promocja herezji
Portal Tygodnik Powszechny, od lat będący głośnikiem modernistycznej „katolickości” postsoborowej, przedstawia rolę Kościoła jako przedmiot otwartej „społecznej debaty”. Ta koncepcja jest wprost potępiona przez Piusa IX w Syllabus Errorum (błąd 19: „Kościół nie jest prawdziwą i doskonałą społecznością, wolną, ani nie posiada własnych, trwałych praw, mu przez Założyciela nadanych; ale należy do władzy świeckiej, by określała prawa Kościoła i granice, w których może je wykonywać”). Kościół, jako społeczność doskonała założona przez Chrystusa, nie podlega dyskusji o swojej naturze i misji – on ją posiada z samej woli Założyciela. Przedstawianie Kościoła jako jednego z wielu aktorów w pluralistycznym społeczeństwie jest odrzuceniem jego nadprzyrodzonego charakteru i przywileju nieomylności w nauczaniu wiary i moralności. Artykuł nie wspomina o Krulestwie Chrystusa nad wszystkimi narodami, o którym naucza Pius XI w Quas Primas: „Jeżeli więc teraz nakazaliśmy czcić Chrystusa – Króla całemu światu katolickiemu, pragniemy przez to zaradzić potrzebom czasów obecnych i podać szczególne lekarstwo przeciwko zarazie, która zatruwa społeczeństwo ludzkie. A zarazą tą jest zeświecczenie czasów obecnych, tzw. laicyzm”. Zamiast wezwania do publicznego uznania panowania Chrystusa, portal proponuje „debatę”, która jest niczym innym jak laicyzmem w rozkwicie.
Bluźniercze przedstawienie duchownego i kult heretyka
Jednym z zapowiedzianych spektakli jest Prałat Michała Kmiecika, opowieść o „smażącym się w piekle księdzu Jankowskim”. Taka wizja duchownego jest skrajnie heretycka i bluźniercza. Katolicka doktryna naucza, że piekło jest ostatecznym, wiecznym wyrokiem Boga na duszę, która umiera w stanie grzechu ciężkiego bez pokuty. Nie ma nic w teologii o „smażeniu się w piekle” jako stanie tu i teraz, który mógłby być tematem spektaklu. To jest groteskowe zniekształcenie eschatologii, służące do demoralizacji i zelżywego przedstawienia kapłaństwa. Co więcej, sam fakt wyboru takiego tematu jako „ważnego” dla „debaty społecznej” demaskuje intencję: nie chodzi o nawrócenie grzeszników, ale o potępienie Kościoła i jego duchownych. Zgodnie z nauczaniem św. Piusa X w Lamentabili sane exitu (propozycja 65: „Nauka o śmierci Chrystusa dla odkupienia ludzi nie jest nauką ewangeliczną, lecz tylko Pawłową” – tu analogicznie: przedstawienie duchownego jako istoty „smażącej się w piekle” nie jest nauką ewangeliczną, lecz współczesnym bluźnierstwem), takie spektakle są owocem modernistycznej egzegezy, która zniekształca wiarę pod pozorem „artystycznej wolności”.
Dodatkowo, portal gloryfikuje Andrzeja Wajdę, nazywając go „jednym z najwybitniejszych twórców polskiego kina” i „awangardowym duetem współczesnego teatru”. Wajda, mimo pewnych początkowych sympatii dla Kościoła (np. film „Krzyżacy”), w późniejszych dziełach („Człowiek z marmuru”, „Człowiek z żelaza”, „Panny z Wilna”) stał się głośnikiem ideologii laickiej, a często i antykościelnej. Jego film „Człowiek z marmuru” gloryfikuje postać aktywistki komunistycznej, a „Człownik z żelaza” przedstawia Kościół jako instytucję współpracującą z reżimem. Hołd dla takiej postaci w kontekście „debaty o roli Kościoła” jest明了: chodzi o podważenie autorytetu Kościoła poprzez promocję artystów, którzy to robili przez całe życie. Kult heretyka i bluźniercy jest sprzeczny z pierwszym przykazaniem i wymaga odrzucenia.
Język naturalistyczny i secularystyczny jako symptom apostazji
Język artykułu jest charakterystyczny: „lżejsze propozycje dla szerokiej publiczności”, „zabawne”, „wzruszająca i zabawna opowieść”, „nieco zwariowana, pełna chaosu, ale też bardzo czuła historia”. Ten ton rozrywkowy, biurokratycznie neutralny, otwiera przestrzeń dla najgłębszych bluźnierstw. W katolickiej tradycji sztuka powinna prowadzić do Boga, poruszać do pokuty, ukazywać prawdę o zbawieniu. Tutaj sztuka jest zredukowana do rozrywki lub „debaty społecznej”, gdzie najświętsze rzeczy (stan duchownego, piekło, Kościół) stają się przedmiotem lekkiej refleksji czy nawet komedii. To jest bezpośredni owoc modernizmu, potępionego przez Piusa X w Lamentabili (propozycje 57-65: relatywizacja doktryny, podważanie natury sakramentów, redukcja wiary do „funkcji praktycznej”). Sztuka, która nie służy chwale Bożej i zbawieniu dusz, jest – w najlepszym razie – bezwartościowa, a w najgorszym – narzędziem demoralizacji. Artykuł nie zawiera żadnego ostrzeżenia, że przyjmowanie takich „premier” jest grzechem, nie mówi o konieczności unikania bluźnierczych przedstawień, nie wspomina o sakramentach pokuty, które są jedynym lekarstwem na grzech. Milczenie o sprawach nadprzyrodzonych jest najcięższym oskarżeniem.
Systemowa apostazja kultury i rola mediów posoborowych
Teatr Telewizji, jako instytucja państwowa, promuje taki repertuar. To nie jest przypadkowe. Jest to realizacja programu sekularyzacji kultury, opisanej przez Piusa IX w Syllabus (błęd 44-47: władza świecka kontroluje edukację, podporządkowuje Kościół, znosi zakony). Kultura publiczna, zamiast być „lekturą chrześcijańską” (w sensie quoad se), stała się platformą dla herezji i bluźnierstw. Brak jakiejkolwiek reprezentacji prawdziwie katolickiego teatru (np. inscenizacji przywilejów, misteriów, czy współczesnych tekstów zgodnych z wiarą) świadczy o celowej cenzurze wiary. W Quas Primas Pius XI ostrzega: „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto z praw i z państw… stało się, iż zburzone zostały fundamenty pod tą władzą”. Dzisiejsza kultura, włączając w to teatr, dokładnie to realizuje: usuwa Chrystusa z przestrzeni publicznej, a jeśli już jest, to w formie zniekształconej, „smażącego się w piekle” księdza czy heretyka Wajdy. To jest „zeświecczenie” w praktyce.
Konkluzja: konieczność całkowitego odrzucenia i powrotu do Tradycji
Repertuar Teatru Telewizji na wiosnę 2026 roku jest kolejnym dowodem na całkowitą apostazję kultury w Polsce, podążającej za zachodnim modelem postsoborowej sekty. Zamiast wspierać prawdziwy kult Boży i katolicką sztukę, instytucje państwowe promują herezje, bluźnierstwa i kult modernistycznych „artystów”. Wierny katolik, wierny nauczaniu Piusa IX i Piusa X, musi to odrzucić z największą stanowczością. Kościół, ustanowiony przez Chrystusa jako społeczność doskonała, żąda dla siebie z prawa mu przysługującego pełnej wolności i niezależności od władzy świeckiej (Quas Primas). Sztuka, która służy nie Bogu, ale złym duchom, jest wykluczona z życia chrześcijańskiego. Zamiast oglądać „Prałata” czy hołd dla Wajdy, katolik powinien szukać prawdziwej kultury: Mszy Świętej Tridentynskiej, katolickiej literatury (np. powieści o świętych), tradycyjnego teatru religijnego. Nie ma kompromisu między Chrystusem a Belialem (2 Kor 6,15). Teatr Telewizji, w swojej obecnej formie, jest częścią „hydy spustoszenia” – musi być odrzucony, a jego miejsce zajęte przez kulturę zgodną z niezmienną wiarą przedsoborową.
Za artykułem:
Wiosna w Teatrze Telewizji (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 23.02.2026




