Gisèle Pelicot w modlitwie przed figurą Matki Bożej Bolesnej w katedrze. Temat przemocy i potrzeby sakramentalnego pojednania.

Gwałt i feministyczna panika: odrzucenie sakramentu na rzecz prawa świeckiego

Podziel się tym:

Gwałt i feministyczna panika: odrzucenie sakramentu na rzecz prawa świeckiego

Portal „Tygodnik Powszechny” (23 lutego 2026) opublikował artykuł Moniki Ochędowskiej, w którym relacjonuje francuski proces Gisèle Pelicot, ofiary systemowego gwałtu przez męża Dominique’a Pelicota i dziesiątki innych mężczyzn. Autorka łączy tę sprawę z szerszym „problemem przemocy wobec kobiet”, odwołując się do amerykańskich statystyk nadużyć seksualnych wobec nastolatek oraz niemieckich raportów o grupach na Telegramie wymieniających się instrukcjami odurzania i gwałcenia partnerek. Podkreśla, że społeczeństwo „fiksuje się na sprawcach” i nie dostrzega skali zjawiska, a zmiana prawa we Francji (wprowadzenie „braku zgody” do definicji gwałtu) jest niewystarczająca bez głębszej zmiany mentalności. Artykuł kończy się pytaniem: „Dlaczego wciąż nie widzimy przemocy wobec kobiet?”. Narracja ta, pozbawiona jakiejkolwiek odniesienia do katolickiej doktryny o grzechu, sakramencie małżeństwa czy nadprzyrodzonych środkach pojednania, redukuje tragiczne zło do kwestii prawa świeckiego i laickiej paniki moralnej.


Poziom faktograficzny: tragiczne fakty bez sakramentalnego kontekstu

Artykuł szczegółowo opisuje bestialskie czyny Dominique’a Pelicota, który przez lata podtruwał żonę substancjami odurzającymi, umożliwiając dziesiątkom mężczyzn jej gwałt, wszystko nagrywane „dla przyjemności”. Skazano 50 mężczyzn, choć na nagraniach pojawia się ok. 70. Jedna z kobiet (żona jednego z oskarżonych) zeznawała, że sama padła ofiarą gwałtu przez męża i Pelicota. Autorka podaje, że proces zmusił Francję do zmiany prawa, dodając do definicji gwałtu „brak udzielenia swobodnej i jasno wyrażonej zgody”. Wspomina też o raportach niemieckich mediów dotyczących grup na Telegramie, gdzie mężczyźni dzielą się pomysłami na odurzanie partnerek, oraz o amerykańskich danych: w 2025 r. Centrum ds. Zaginionych i Wykorzystywanych Dzieci otrzymało ponad 113 000 zgłoszeń o możliwości nadużyć seksualnych wobec nastolatek – co daje średnio ponad 300 przypadków dziennie. Autorka twierdzi, że „nie mamy pojęcia o skali przemocy wobec kobiet” i że „same kobiety mogą nie być świadome, że są ofiarami”, ponieważ „fiksujemy się na sprawcach”.

Te fakty są tragiczne i wymagają najsurowszego osądu moralnego. Jednak artykuł całkowicie pomija kluczowe pytania: co to jest gwałt z perspektywy prawa naturalnego i objawienia? Jaka jest godność osoby ludzkiej, stworzonej na obraz Boga? Jak sakrament małżeństwa jest profanowany przez takie czyny? Jak ofiara i sprawca mogą znaleźć drogę do pojednania? Zamiast tego, autorka sprowadza problem do kwestii prawa świeckiego i społecznej „mentalności”, co jest typowe dla laickiej narracji, która odrzuca nadprzyrodzone rozwiązania.

Poziom językowy: emocjonalna retoryka zamiast prawdy moralnej

Język artykułu jest nacechowany emocjonalizmem i zbiorowym oskarżeniem. Użyte sformułowania takie jak „niewyobrażalna przemoc”, „zwyczajni mężczyźni”, „prawda trudna do zniesienia” czy „fiksujemy się na sprawcach” służą nie tyle ukazaniu tragizmu, co wywołaniu paniki i poczucia winy zbiorowej. Stwierdzenie „Pozwalamy na nadużycia, przestępstwa i codzienną przemoc wobec kobiet” jest obrazą zbiorową, która – zamiast prowadzić do osobistej odpowiedzialności i nawrócenia – tworzy atmosferę bezradności i gniewu skierowanego na abstrakcyjne „społeczeństwo”.

Szczególnie niepokojące jest użycie hasła #MeToo, które w swojej esencji jest ruchem o charakterze laickim, często antykatolickim, promującym ideologię gender i aborcję. Artykuł nie krytykuje tego ruchu, lecz go wykorzystuje, co świadczy o całkowitym zaakceptowaniu sekularnych narracji. Wspomnienie sprawy Jeffrey’a Epsteina służy jedynie podkreśleniu skali zjawiska, bez jakiejkolwiek refleksji nad moralną naturą grzechu cudzołóstwa, gwałtu czy handlu ludźmi – spraw, które Kościół od wieków potępia jako ciężkie zbrodnie przeciwko godności człowieka i prawu naturalnemu.

Poziom teologiczny: brak sakramentu, brak łaski, brak nadziei

Katolickie nauczanie o gwałcie i przemocy seksualnej jest jasne: jest to ciężki grzech przeciwko szóstemu przykazaniu („Nie cudzołóż”), naruszenie godności osoby ludzkiej, stworzonej na obraz Boga (Rdz 1,27), oraz – w małżeństwie – profanacja sakramentu, który jest znakiem niezniszczalnego związku Chrystusa z Kościołem (Ef 5,25-32). Sakrament małżeństwa jest niepodważalnym dogmatem wiary (Sobór Trydencki, sesja 24, kan. 1), a każde naruszenie tego związku, zwłaszcza gwałt, jest poważnym skandalem.

Artykuł nie wspomina ani słowem o:

  • grzechu jako odłączeniu od Boga, które wymaga pokuty i pojednania;
  • sakramencie pojednania, który jest jedynym pewnym sposobem odzyskania łaski świętej dla sprawcy i ofiary;
  • godności osoby opartej na wierności Chrystusa, a nie na prawach człowieka;
  • obowiązku państwa karania przestępstw zgodnie z prawem naturalnym, ale nie jako substytutu moralności;
  • nadziei na nawrócenie nawet najgorszego grzesznika przez łaskę Bożą.

Zamiast tego, autorka proponuje zmianę prawa i „mentalności”, co jest typowe dla modernizmu, który – jak potępił św. Pius X w encyklice Pascendi Dominici gregis (1907) i dekrecie Lamentabili sane exitu – redukuje religię do etyki społecznej i odrzuca nadprzyrodzone środki zbawienia. Wspomniany przez autorkę wzrost liczby zgłoszeń nadużyć w USA nie jest rozumiany przez pryzmat grzechu pierworodnego i potrzeby łaski, lecz jako argument dla laickiej interwencji państwowej.

Wprowadzenie w Francji „braku zgody” do definicji gwałtu może wydawać się postępem, ale w kontekście ideologii gender jest narzędziem relatywizacji – gdzie „zgoda” staje się płynnym pojęciem, często pozbawionym obiektywnego standardu moralnego. Katolickie prawo kanoniczne wymaga swobodnej zgody w małżeństwie (kan. 1095 KPK 1917), ale definicja gwałtu opiera się na użyciu przemocy lub groźby (kan. 1385), nie na subiektywnym odczuciu „braku zgody”. To świeckie prawo, odcinające się od prawa naturalnego, prowadzi do chaosu, jak ostrzegał Pius IX w Syllabus Errorum (punkt 56: „Prawa moralne nie potrzebują boskiej sankcji”).

Poziom symptomatyczny: modernizm w działaniu

Artykuł jest symptomatyczny dla współczesnego katolicyzmu postsoborowego, który – zamiast głosić ewangelię pokuty i nadziei – przyjął laickie narracje o „przemocy wobec kobiet”. To typowy przykład tego, co św. Pius X nazwał „syntezą wszystkich błędów”, czyli modernizmu. Brak odwołań do sakramentów, modlitwy, wiary, czy autorytetu Kościoła wskazuje na całkowite zaakceptowanie sekularnego światopoglądu. Ruch #MeToo, choć może ujawniać prawdziwe krzywdy, w swojej dominującej formie promuje aborcję, kontracepcję i walkę z „patriarchatem”, co jest sprzeczne z katolickim nauczaniem o komplementarności płci i sakramencie małżeństwa.

Warto zauważyć, że autorka – reprezentując pismo, które od lat odchodzi od integralnego katolicyzmu – nie pyta o rolę Kościoła w usprawiedliwieniu ofiar i sprawców przez łaskę, ani o konieczność publicznego pokuty za zbiorowe grzechy (jak to robił np. św. Pius X wobec modernizmu). Zamiast tego, wzywa do zmian prawa i mentalności, co jest właśnie tym, czego pragną masonerzy i światowi reformatorzy: zastąpienia prawa Bożego prawem ludzkim, a sakramentu – socjologiczną interwencją.

Sprawa Epsteina, często wykorzystywana przez media do walki z elitami, w katolickiej perspektywie powinna być rozumiana jako przykład grzechu cudzołóstwa, gwałtu, handlu ludźmi i potrzeby nawrócenia – nie tylko karania. Artykuł nie wspomina o możliwości duchowego odrodzenia, co jest kluczowym elementem katolickiej odpowiedzi na zło.

Konfrontacja z niezmienną doktryną

Syllabus Errorum Piusa IX potępia liczne błędy, które współczesne narracje o „przemocy” przyjmują:

64. „Naruszenie jakiegokolwiek ślubowania, jak i każdy złośliwy i haniebny czyn sprzeczny z prawem wiecznym, jest nie tylko niezbędny, ale w ogóle godny najwyższej chwały, gdy jest popełniany z miłości do ojczyzny.” – Allocutio „Quibus quantisque”, 20 kwietnia 1849.

To bezpośrednio przeciwstawia się idei, że przemoc może być usprawiedliwiona „dla dobra społeczeństwa” – ale także pokazuje, że katolickie prawo nie akceptuje względnej moralności. Syllabus potępia też:

65. „Nie można znieść doktryny, że Chrystus podniósł małżeństwo do godności sakramentu.” – Bulla „Ad Apostolicae”, 22 sierpnia 1851.

Współczesne prawo, odcinając się od sakramentalnego rozumienia małżeństwa, traktuje je jako umowę cywilną, co prowadzi do relatywizacji i – ostatecznie – do legalizacji gwałtu w małżeństwie (gdzie „zgoda” jest domniemana). Katolickie nauczanie, wyrażone m.in. w encyklice Casti Connubii Piusa XI (1930), podkreśla, że małżeństwo jest niepodważalnym sakramentem, a każde naruszenie jego wierności jest ciężkim grzechem.

Encyklika Quas Primas Piusa XI (1925) naucza, że królestwo Chrystusa jest duchowe, ale obejmuje też porządek społeczny, a państwo ma obowiązek uznawać prawo Boże:

„Gdyby wszyscy ludzie prywatnie i publicznie uznali nad sobą władzę królewską Chrystusa, wówczas spłynęłyby na całe społeczeństwo niesłychane dobrodziejstwa… Niech więc nie odmawiają władcy państw publicznej czci i posłuszeństwa królującemu Chrystusowi.”

Artykuł z „Tygodnika Powszechnego” nie tylko nie wzywa do publicznego uznania królestwa Chrystusa, ale promuje laickie rozwiązania, które – zgodnie z Syllabus – są błędami: niezależność państwa od Kościoła (punkt 55), podporządkowanie religii władzy świeckiej (punkt 44), oraz odrzucenie immunitetu Kościoła (punkt 30).

Katolicka odpowiedź: sakrament, pokuta, nadzieja

Prawdziwe rozwiązanie przemocy wobec kobiet nie leży w zmianie prawa świeckiego, lecz w powrocie do integralnego katolicyzmu. Ofiary gwałtu potrzebują przede wszystkim sakramentu pojednania, który daje łaskę uzdrowienia i siłę do przebaczenia. Sprawcy – jeśli się nawrócą – mogą znaleźć w spowiedzi drogę do odzyskania łaski i – przy odpowiedniej karze prawnej – możliwości naprawy szkody. To nie znaczy, że państwo nie powinno karć przestępstw – prawo naturalne wymaga kary dla chronienia społeczeństwa – ale karanie bez nadziei na nawrócenie jest bezcelowe.

Kościół zawsze nauczał, że małżeństwo jest sakramentem niezniszczalnym, a gwałt na małżonce jest nie tylko przestępstwem, ale i profanacją tego sakramentu. Dlatego konieczne jest głoszenie prawdy o godności osoby, stworzonej na obraz Boga, i o świętości związku małżeńskiego. To tylko w kontekście wiary i sakramentów przemoc może być właściwie zrozumiana i pokonana.

Dlatego też odrzucenie współczesnych laickich narracji o „przemocy wobec kobiet” – które często służą promocji aborcji, kontracepcji i ideologii gender – jest konieczne. Zamiast paniki i zbiorowych oskarżeń, Kościół powinien głosić ewangelię pokuty i nadziei, przypominając, że nawet najgorszy grzesznik może być uzdrowiony przez łaskę Chrystusa. To jedyne trwałe rozwiązanie.


Za artykułem:
Gisèle Pelicot na okładkach światowych mediów. Czego nie chcemy zobaczyć
  (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 23.02.2026

Więcej polemik ze źródłem: tygodnikpowszechny.pl
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.