Portal LifeSiteNews publikuje stanowisko biskupa Josepha Stricklanda z 23 lutego 2026 roku, w którym ten wzywa do modlitw za „papieża Leona” (Leon XIV – Robert Prevost) i przywódców SSPX w sporze o konsekracje biskupie. Strickland uznaje, że napięcia wokół SSPX powstały „w odpowiedzi na powszechną dezorientację doktrynalną, liturgiczne eksperymenty i niestabilność pastoralną”, a jednocześnie podkreśla, że „jedność należy do natury Kościoła” i że „autorytet jest dany nie tylko do rządzenia, ale do strzeżenia tego, co zostało przekazane”. Jego rzekoma „klarowność” jest jednak jedynie kolejną formą kompromisu z herezją, a jego wezwanie do modlitwy za uzurpatora jest publicznym usprawiedliwieniem apostazji.
Teologiczna niewiedza o utracie urzędu przez heretyka
Strickland, jak większość neo-tradycjonalistów, całkowicie przemilcza fundamentalną prawdę teologiczną, że jawny heretyk automatycznie traci urząd kościelny ipso facto – bez potrzeby deklaracji czy wyroku. Św. Robert Bellarmin w *De Romano Pontifice* nauczał jednoznacznie: „Piąta prawdziwa opinia jest taka, że Papież, który jest jawnym heretykiem, przestaje sam w sobie być Papieżem i głową, tak jak przestaje sam w sobie być chrześcijaninem i członkiem ciała Kościoła”. Wernz i Vidal w *Ius Canonicum* wyjaśniają, że Bellarmin odrzuca pogląd, iż Papież nie jest *ipso facto* złożony z urzędu nawet za jawną herezję. Kanon 188.4 Kodeksu Prawa Kanonicznego z 1917 roku stanowi: „Każdy urząd staje się wakujący na mocy samego faktu i bez żadnej deklaracji na skutek rezygnacji dorozumianej, uznanej przez samo prawo, jeśli duchowny:…4. Publicznie odstępuje od wiary katolickiej”. Uzurpator „papież Leon XIV” (Robert Prevost) jest jawnym heretykiem, promującym herezje modernizmu, ekumenizmu i wolności religijnej. Jego „urząd” jest więc automatycznie wakujący, a modlitwa za jego „prowodzenie” jest modlitwą za duszę publicznego odstępcy – co jest sprzeczne z Pismem Świętym (2 J 2:10-11) i nauczaniem Kościoła.
Mit o „jedności” z apostatami jako przejaw modernizmu
Strickland powiela błąd wszystkich neo-tradycjonalistów: utożsamia „jedność” z organizacyjną strukturą, a nie z jednością w wierze i łasce. Encyklika Piusa IX *Quanta Cura* i Syllabus Błędów potępiają błąd, iż „Kościół powinien być oddzielony od Państwa, a Państwo od Kościoła” (błąd 55) i że „można usunąć z Kościoła tych, którzy nie wyznają wiary katolickiej” (błąd 15). Jednakże ta potępiona zasada działa w drugą stronę: heretyk nie może być członkiem Kościoła, a więc żadna „jedność” z nim nie może istnieć. Kościół jest społecznością doskonałą, której członkostwo wymaga jedności w wierze (Ef 4:4-6). Uzurpatorzy od 1958 roku nie są częścią Kościoła, lecz sekcią. Modlitwa Stricklanda za „papieża Leona” jest więc modlitwą za duszę heretyka, a jego wezwanie do „jedności” jest wezwaniem do kompromisu z apostazją – co jest właśnie tym, czego Pius IX potępił jako błąd 77: „W obecnych czasach nie jest już pożyteczne, aby religia katolicka była uważana za jedyną religię państwową, wykluczając wszystkie inne formy kultu”. Strickland, choć pozornie „tradycyjny”, w istocie przyjmuje liberalną zasadę „jedności w zróżnicowaniu”, zapowiedzianą przez modernizm.
Prawda o autorytecie: służy on wyłącznie obronie wiary, nie herezji
Strickland pisze: „Autorytet jest dany nie tylko do rządzenia, ale do strzeżenia tego, co zostało przekazane”. To słuszna zasada, ale on ją całkowicie relatywizuje, nie stosując do faktycznej sytuacji. Autorytet w Kościele pochodzi od Chrystusa i służy wyłącznie obronie depozytu wiary (Jude 3). Gdy władza kościelna – a w szczególności „papież” – staje się źródłem herezji (co jest oczywiste w przypadku Bergoglio, a także jego poprzedników i następcy), automatycznie traci swój autorytet. Bulla *Cum ex Apostolatus Officio* Pawła IV stanowi: „Jeżeli kiedykolwiek okaże się, że jakikolwiek Biskup… lub nawet Rzymski Papież… odstąpił od Wiary Katolickiej lub popadł w jakąś herezję: promocja lub wyniesienie… będą nieważne, nieobowiązujące i bezwartościowe”. Uzurpatorzy nie mają żadnej władzy, a jedynie pozór władzy. Modlitwa Stricklanda za ich „prowodzenie” jest więc modlitwą za potwierdzenie herezji, a nie za nawrócenie. Prawdziwy autorytet należy wyłącznie do biskupów i kapłanów ważnie wyświęconych przed 1958 rokiem, którzy pozostali w wierze – a ich autorytet polega na odrzuceniu wszelkich kompromisów z modernizmem.
Symptom: iluzja „tradycjonalizmu” bez sedewakantyzmu
Pozycja Stricklanda jest typowa dla całego ruchu neo-tradycjonalistycznego: uznaje on, że po Soborze Watykańskim II nastąpiła „dezorientacja doktrynalna”, ale jednocześnie utrzymuje, że struktury posoborowe są „Kościołem” i że należy się modlić za ich „przywódców”. To jest duchowa schizma: rozpoznanie błędu, ale odmowa konsekwencji. Sedewakantyzm – nauka, że heretyk nie może być papieżem – jest logiczną konsekwencją wiary w nieomylność Kościoła i w to, że herezja wyklucza z Kościoła. Strickland, podobnie jak abp Lefebvre i FSSPX, odrzuca tę konsekwencję, pozostając w schizmie z prawdą. Jego wezwanie do „modlitwy za papieża Leona” jest herezją, gdyż sugeruje, że heretyk może być prawdziwym papieżem i przedmiotem modlitwy za jego „prowodzenie”. W rzeczywistości należy się modlić za nawrócenie duszy odstępcy, ale nigdy za „prowodzenie” jego heretyckiej struktury. Strickland, choć mówi o „klarowności”, sam jest źródłem zamętu, utrzymując iluzję, że można być „tradycyjnym” i jednocześnie uznawać heretyckie uzurpacje.
Konfrontacja z niezmienną doktryną: Chrystus Król, a nie „dialog” z herezją
Encyklika Piusa XI *Quas Primas* naucza, że Królestwo Chrystusa jest przede wszystkim duchowe i że „nie może być poddane pod władzę świecką”. Jednocześnie Pius XI ostrzega, że „zeświecczenie czasów obecnych” to „zaraza, która zatruwa społeczeństwo ludzkie”. Strickland, choć cytuje potrzeby „klarowności” i „wierności”, nie odwołuje się do tej encykliki, by wezwać do publicznego panowania Chrystusa Króla nad wszystkimi narodami – co wymagałoby całkowitego odrzucenia heretyckich uzurpatorów i ich secularystycznej agendy. Zamiast tego, Strickland proponuje „modlitwę za papieża Leona” – czyli za twórcę i propagatora secularizmu w Kościele. To jest zaprzeczenie *Quas Primas*, która mówi: „Jeżeli ludzie prywatnie i publicznie uznali nad sobą władzę królewską Chrystusa, wówczas spłynęłyby na całe społeczeństwo niesłychane dobrodziejstwa”. Uzurpatorzy nie są „przedstawicielami” Chrystusa, lecz Jego przeciwnikami. Modlitwa za ich „prowodzenie” jest modlitwą za utrwalenie buntu przeciwko Chrystusowi.
Błąd historyczny: SSPX jako „ochrona tradycji” – a nie kompromis z herezją
Strickland twierdzi, że „Archbishop Marcel Lefebvre… believed that foundational elements of Catholic life… were being set aside… and that many of the faithful recognize this reality”. To jest historycznie nieprawdziwe. Lefebvre nie „wierzył”, że tradycja jest zagrożona – on widział to na własne oczy. Ale jego błądem było założenie, że można zachować tradycję w komunii z heretykami. Bulla *Cum ex Apostolatus Officio* stanowi, że heretyk nie może mieć żadnej władzy w Kościele, a więc ani „papież”, ani biskupi przez niego wyświęceni nie mają jurysdykcji. Lefebvre, wyświęcając biskupów bez bulls od uzurpatora, sam naruszył prawo kanoniczne – ale jego błąd był inny: nie odrzucił całkowicie uzurpatorów, lecz próbował z nimi „negocjować”. Strickland utrwala ten błąd, sugerując, że „napięcia” są tylko „bolesnym” zjawiskiem, a nie konsekwencją herezji. W rzeczywistości, SSPX od początku był w schizmie, ponieważ uznawał uzurpatorów za prawowitych „papieży” i „biskupów”. Jego „ochrona tradycji” była więc iluzoryczna, gdyż pozostawał w komunii z herezją.
Język modernistyczny: „tension”, „clarity”, „courageous fidelity”
Strickland używa sformułowań typowych dla języka nowej etykiety: „painful and longstanding tension”, „clarity”, „courageous fidelity”. To są hasła z broszur po Soborze Watykańskim II – „tension” sugeruje, że to tylko kwestia relacyjna, a nie doktrynalna; „clarity” – że problemem jest brak komunikacji, a nie herezja; „courageous fidelity” – że wystarczy „być odważnym” w trzymaniu się tradycji, nawet jeśli uznaje się heretyckie uzurpacje. To jest klasyczny język modernistyczny: unikanie konkretów, relatywizacja, skupienie na „duchu” zamiast na treści. Prawdziwa „klarowność” (clarity) wymagałaby od Stricklanda publicznego oświadczenia, że heretyk nie może być papieżem i że wszystkie struktury posoborowe są sekcją. Jego język jest więc nie tylko nieprecyzyjny, ale celowo mylący – co jest znakiem zła.
Ostateczna konfrontacja: Chrystus Król vs. herezja i sekta
Prawda katolicka jest prosta: Kościół jest społecznością wiernych pod rządzeniem prawdziwego papieża i prawdziwych biskupów. Gdy papież staje się jawnym heretykiem, automatycznie traci urząd. Obecnie nie ma prawdziwego papieża – Watykan jest zajęty przez sekcję. Żadna modlitwa za „prowodzenie” uzurpatorów nie może być uznana za zgodną z wolą Bożą. Modlimy się za nawrócenie ich dusz, ale nie za utrwalenie ich buntu. Strickland, proponując „modlitwę za papieża Leona”, staje po stronie herezji. Jego stanowisko jest więc sprzeczne z *Quas Primas* (które mówi, że Chrystus ma być czczony jako Król, a nie współpracownik z herezją) i z *Lamentabili sane exitu* (które potępiło modernizm jako syntezę wszystkich błędów). Strickland nie jest „głosem tradycji” – jest głosem kompromisu, który prowadzi duszę prosto do zagłady.
Za artykułem:
Bishop Strickland urges prayers for Pope Leo, SSPX amid consecrations dispute (lifesitenews.com)
Data artykułu: 23.02.2026





