Portal Opoka.org.pl publikuje wypowiedź prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego z okazji czwartej rocznicy pełnoskalowej inwazji Rosji. Zełenski podkreśla opór Ukrainy, potrzebę broni i potępia Rosję jako agresora, jednocześnie przedstawiając narrację o „Wielkiej Ukrainie” zbudowanej na heroizmie i wytrwałości bez odniesień do sfery duchowej.
Świecki mesjanizm: narodowy heroizm jako substytut wiary
Przemówienie Zełenskiego, choć poruszające w wymiarze emocjonalnym, prezentuje wizję oporu całkowicie pozbawioną wymiaru nadprzyrodzonego. Prezydent ukraiński, opisując dramat pierwszej nocy wojny w bunkrze przy ulicy Bankowej, stawia na samym początku dialog z prezydentem USA Joe Bidenem, a nie z Bogiem. Kluczowe zdanie: „Odpowiedziałem, że potrzebuję broni, a nie taksówki” – to manifest całkowitego zaufania do ludzkich środków i sojuszy, pozbawiony jakiegokolwiek odwołania do modlitwy, sakramentów czy Bożej opatrzności. W katolickiej etyce politycznej, tak jak przedstawia ją encyklika Quas primas Piusa XI, „Królestwo Chrystusa jest przede wszystkim duchowe i odnosi się głównie do rzeczy duchowych” i „nie odbiera rzeczy ziemskich Ten, który daje Królestwo niebieskie”. Heroizm ukraiński, tak pięknie opisany przez Zełenskiego, w tym świetle pozostaje jedynie cnotą naturalną, pozbawioną zasobu łaski, który jedynie może uczynić trwałe i ostateczne zwycięstwo.
Nacjonalizm jako bolesny substytut królestwa Chrystusa
Język używany przez Zełenskiego jest językiem narodowego mesjanizmu. Formuła „Wielka, bo ma was” oraz cała peroracja o „morzu bólu” i „wytrwałości” budują kult narodu jako nadrzędnej wartości. Jest to dokładne przeciwieństwo nauczania Piusa XI, który w Quas primas podkreśla, że „Królestwo Chrystusa obejmuje wszystkich ludzi” i że „nie ma innego imienia pod niebem danego ludziom, w którym byśmy mieli być zbawieni” (Dz 4,12). Narodowa jedność i opór, choć godne podziwu w wymiarze naturalnym, nie mogą zastąpić jedności w Chrystusie ani nie są gwarancją zbawienia. Katolicka eklezjologia, w przeciwieństwie do nacjonalistycznej wizji, widzi Kościół jako „Królestwo Chrystusa na ziemi, przeznaczone oczywiście dla wszystkich ludzi całego świata”. Wypowiedź Zełenskiego, skupiona na „Ukrainie” jako przedmiocie miłości i walki, milczy o tym, że ostateczna przynależność i lojalność należy do „Królestwa Chrystusowego”, które „przeciwstawia się jedynie królestwu szatana i mocom ciemności”.
Milczenie o źródle prawa i moralnej ocenie środków
Najbardziej wymownym elementem komentarza jest to, czego nie ma. W całym długim tekście nie pojawia się ani jedno odwołanie do prawa naturalnego, moralnej oceny konkretnych działań wojennych, czy rozróżnienia między obroną a agresją. To jest typowe dla współczesnego, laickiego dyskursu politycznego, który został potępiony przez Piusa IX w Syllabus of Errors. Punkt 56 tego dokumentu stanowi: „Moral laws do not stand in need of the divine sanction, and it is not at all necessary that human laws should be made conformable to the laws of nature and receive their power of binding from God” – co jest dokładnym opisem założenia leżącego u podstaw retoryki Zełenskiego. Władza państwa, jej „prawo” do obrony i prowadzenia wojny, jest tu traktowane jako autonomiczne, bez odwołania do wyższego Prawa Bożego. Katolickie nauczanie, jak przypomina Pius IX w bulli Cum ex Apostolatus Officio, zakłada, że władza pochodzi od Boga i podlega Jego prawu. Brak tej perspektywy w przemówieniu jest nie tylko luką, ale objawem głębokiej sekularyzacji myślenia, która – jak ostrzegał Pius IX – prowadzi do „zburzenia całego społeczeństwa ludzkiego, gdyż brakło mu stałej i silnej podstawy”.
Symptom apostazji: wojna jako nowe sakrament
W kontekście ogólnego upadku wiary i sakramentalnego życia, przemówienie Zełenskiego stanowi głęboko bolesny symptom. W katolickiej tradycji, prawdziwy „opór” przeciwko złu ma charakter duchowy i sakramentalny. Walka z grzechem, z diabłem, z „mocami ciemności” odbywa się poprzez modlitwę, pokutę, Eucharystię i wytrwałość w łasce. Zełenski proponuje „opór” w sensie czysto militarnym i politycznym, gdzie „zwycięstwo” mierzy się odbudową infrastruktury i zdobyciem statusu w organizacjach międzynarodowych. Jest to dokładne wcielenie błędu potępionego przez Piusa X w dekrecie Lamentabili sane exitu, który potępiał tendencję do redukowania życia chrześcijańskiego do „funkcji praktycznej” i „obowiązków w działaniu”, zaniedbując „zasady wierzenia”. Heroizm ukraiński, choć w wymiarze naturalnym szlachetny, staje się w tym ujęciu nowym „sakramentem” nowej, laickiej wiary – sakramentem nacjonalizmu i oporu bez Krzyża. Milczenie o Krzyżu, o Ofierze, o łasce – jest to najcięższym oskarżeniem, jakie można wysłuchać w kontekście katolickim. Jak pisze Pius XI w Quas primas, „Królestwo Chrystusa… wymaga od swych zwolenników nie tylko, aby, wyrzekłszy się bogactw i dóbr doczesnych, odznaczali się skromnością obyczajów i łaknęli i pragnęli sprawiedliwości, lecz także, aby zaparli się siebie samych i krzyż swój nieśli”. Wizja Zełenskiego nie zawiera ani jednego z tych elementów.
Podsumowanie: królestwo Chrystusa czy królestwo narodu?
Przemówienie prezydenta Ukrainy, choć pełne szlachetnych uczuć patriotycznych, stanowi w swej istocie zaprzeczenie katolickiej wizji państwa i społeczeństwa. Jest to światopogląd, który – jak ostrzegał Pius IX w Syllabus of Errors – „usunął Boga i Jezusa Chrystusa z praw i z państw” i „zburzył fundamenty pod władzą”. Prawdziwy pokój, prawdziwa wytrwałość i ostateczne zwycięstwo mogą płynąć jedynie z uznania „panowania Zbawiciela naszego” zarówno w życiu prywatnym, jak i publicznym. Jak napisał Pius XI, „jeżeli wszyscy ludzie prywatnie i publicznie uznali nad sobą władzę królewską Chrystusa, wówczas spłynęłyby na całe społeczeństwo niesłychane dobrodziejstwa, jak należyta wolność, jak porządek i uspokojenie, jak zgoda i pokój”. Heroizm bez Chrystusa, choć piękny w oczach świata, pozostaje w oczach wiary jedynie „złotem topornym” (Ap 3,18) – wartościowy, lecz pozbawiony trwałej, niebieskiej wartości. Prawdziwa „Wielka Ukraina” może być tylko tą, która „przyjmuje słodkie jarzmo Chrystusa” i poddaje się Jego „panowaniu”, a nie panowaniu nacjonalizmu, broni czy politycznych sojuszy.
Za artykułem:
Zełenski: dziś mijają cztery lata od chwili, gdy Putin miał zająć Kijów w trzy dni (opoka.org.pl)
Data artykułu: 24.02.2026



