Streszczenie: Portal eKAI publikuje wywiad z biskupem Pawłem Honczarukiem, ordynariuszem diecezji charkowsko-zaporoskiej, który opisuje wydarzenia z okazji 4. rocznicy inwazji Rosji na Ukrainę. Biskup podkreśla wspólną modlitwę z prawosławnymi (OCU, UGCC), modlitwę w metrze ze względów bezpieczeństwa oraz emocjonalne doświadczenie „łez i siły ducha”. Brak jakiejkolwiek wzmianki o konieczności publicznego panowania Chrystusa Króla nad Ukrainą, o katolicyzacji narodu, o herezji i apostazii współczesnego świata oraz o konieczności nawrócenia się do jednego, prawdziwego Kościoła. Artykuł promuje naturalistyczny humanitaryzm i ekumenistyczny spektakl, całkowicie pomijając nadprzyrodzone fundamenty wiary katolickiej.
Naturalistyczny humanitaryzm zamiast Królestwa Chrystusa
Artykuł przedstawia modlitwę jako źródło „nadludzkiej siły” i „godności”, która ma pozwolić „nie być obojętnym, ale być tu i teraz”. To typowy przykład naturalistycznego rozumienia duchowości, gdzie Bóg jest jedynie źródłem psychologicznej odporności, a nie Suwerennym Panem, którego prawo musi rządzić wszystkimi aspektami życia jednostki i narodu. Papież Pius XI w encyklice Quas Primas nauczał jednoznacznie: „Niechaj więc obowiązkiem i staraniem Waszym będzie, aby w dniu oznaczonym przed tą doroczną uroczystością wygłoszono w każdej parafii kazania do ludu, w którychby ten lud dokładnie pouczony o istocie, znaczeniu i ważności tego święta, wezwano, by tak życie urządził i ułożył, iżby ono odpowiadało życiu tych, którzy wiernie i gorliwie słuchają rozkazów Boskiego Króla”. Biskup Honczaruk przemilcza całkowicie tę fundamentalną prawdę. Jego narracja redukuje wiarę do katharsis emocjonalnego i społecznej solidarności w czasie wojny, co jest dokładnie tym, co Pius XI potępił jako „zeświecczenie czasów obecnych”. W Quas Primas papież pisał: „Zaczęło się bowiem od tego, że przeczono panowaniu Chrystusa Pana nad wszystkimi narodami; odmawiano Kościołowi władzy nauczania ludzi, wydawania praw, rządzenia narodami”. Artykuł z eKAI jest praktyczną realizacją tej właśnie apostazji – modlitwa jest wyodrębniona z życiowego porządku, nie ma ona na celu przywrócenia „panowania Pana naszego” w państwie, prawie, edukacji i moralności publicznej. Jest jedynie duchowym „dodatkiem” do narodowego wysiłku wojennego, co jest bluźnierstwem wobec „władzy królewskiej Chrystusa nad społeczeństwem ludzkim” (Pius XI).
Ekumenizm: publiczna herezja z udziałem „biskupa”
Najbardziej rażący jest fakt wspólnej modlitwy z przywódcami prawosławnych wspólnot schizmatycznych (OCU, UGCC). Artykuł bezkrytycznie relacjonuje: „modliliśmy się za zmarłych… wraz z arcybiskupem Mitrofanem (OCU), a także biskupem Wasylem (UGCC)”. Jest to jawne naruszenie dogmatu o jedności Kościoła i potępiony ekumenizm. Syllabus błędów Piusa IX potępia w błędzie nr 18: „Protestantyzm jest niczym innym tylko inną formą tego samego prawdziwego chrześcijaństwa, w której formie może się Bogu równie dobrze podobać jak w Kościele katolickim”. Ta sama logika leży u podstaw współmodlitwy z schizmatykami, którzy odrzucają papieski prymat i pełnię łaski. Kościół katolicki nigdy nie pozwolił na wspólną modlitwę modlitewną z odrębnościami, ponieważ jest ona świadectwem jedności w wierze, której schizmatycy i heretycy nie posiadają. Lamentabili sane exitu potępia błąd nr 6: „Kościół słuchający współpracuje w taki sposób z nauczającym w określaniu prawd wiary, iż Kościół nauczający powinien tylko zatwierdzać powszechne opinie Kościoła słuchającego”. To właśnie jest fundament współczesnego ekumenizmu – wiara staje się produktem konsensusu, a nie objawieniem. Biskup Honczaruk, uczestnicząc w takim „nabożeństwie”, publicznie odrzuca dogmat o jedności Kościoła i uznaje heretyckie i schizmatyczne wspólnoty za częścią „Kościoła”, co jest herezją i apostazją. Jego postawa jest tym bardziej skandaliczna, że pełni urząd „biskupa” w strukturze, która oficjalnie promuje ekumenizm (np. przez spotkania w Asyżu).
Symbolika miejsca: metra jako duchowego podziemia
Wyjaśnienie biskupa, że modlitwa odbyła się w metrze „ze względów bezpieczeństwa, ponieważ jesteśmy bardzo blisko linii frontu”, ma głęboki, choć prawdopodobnie nieuświadomiony, wymiar symboliczny. Modlitwa w podziemiu, w schronieniu, jest doskonałym obrazem duchowości posoborowej: schowanej, obawiającej się światła, bez odwagi do publicznego wyznania Królestwa Chrystusa. Pius XI w Quas Primas wzywał do „publicznej czci Chrystusa-Króla” i ostrzegał: „Im więcej najsłodsze Imię naszego Odkupiciela niegodziwym milczeniem się pomija na międzynarodowych zebraniach i w parlamentach, tym głośniej wyznawać Je należy”. Modlitwa w ukryciu, pod ziemią, jest zaprzeczeniem tej zasadzie. Prawdziwy biskup katolicki miałby odwagę wezwać do publicznego, uroczystego aktu naprawy narodowej poprzez poświęcenie Ukrainy Niepokalanemu Sercu Maryi i uznanie Chrystusa za Króla, nawet pod ostrzałem. To, co Honczaruk nazywa „siłą ducha”, jest w rzeczywistości duchową kapitulacją – przyjęciem statusu „niewolnika” (por. 1 Kor 7,23), który nie ośmiela się wystąpić z całym żądaniem Chrystusa, ale zadowala się z prywatnej pociechy w czasach prześladowania. Jest to duchowość bez eschatologii, bez dążenia do zwycięstwa Królestwa Bożego na ziemi.
Emocje zamiast wiary: „łzy i siła ducha” jako modernistyczny substytut
Język biskupa jest nasycony emocjonalizmem: „to były łzy i siła ducha. Siła ducha w nadziei w Bogu i wiara… Ale było też wiele łez i bólu, bo ponieśliśmy wielkie straty… Te łzy to ból i honor jednocześnie”. To jest dokładnie to, czego Pius X w encyklice Pascendi Dominici gregis i dekrecie Lamentabili sane exitu potępił jako modernistyczną subiektywizację wiary. Wiara staje się „przyzwoleniem umysłu opartym ostatecznie na sumie prawdopodobieństw” (błąd 25 Lamentabili) i „funkcją praktyczną, obowiązującą w działaniu, nie zaś zasadą wierzenia” (błąd 26). Biskup nie mówi o wierze jako „posłuszeństwie woli Bożej” (Pius XI), ale o subiektywnym doświadczeniu „siły” i „honoru”. To jest duchowość bez dogmatów, bez konieczności nawrócenia się z grzechu, bez konieczności przyjęcia katolicyzmu jako jedynej drogi zbawienia. W jego opisie nie ma miejsca na „nieomylną naukę Kościoła” (Syllabus, błąd 22), ani na „władzę królewską Chrystusa nad wszystkimi narodami” (Quas Primas). Jest tylko wspólny ból i nadzieja, co jest dokładnie tym, co może oferować każda sekta, a co katolicyzm – z perspektywy przedsoborowej – ma za swoim zadaniem przekroczyć przez objawienie i łaskę. Łzy biskupa i jego wspólnoty są autentyczne, ale bez Królestwa Chrystusa są jedynie „łzami niewolników”, którzy nie znają wolności, jaką daje jedynie posłuszeństwo prawu Bożemu.
Milczenie o apostazji i konieczności nawrócenia
Najbardziej wymownym elementem artykułu jest to, czego w nim nie ma. Biskup nie wspomniał ani słowem o:
- Apostazji modernistycznej, która od początku XX wieku zarażała Kościół (por. ostrzeżenie św. Piusa X w Pascendi).
- Herezji wolności religijnej (Syllabus, błędy 15-17), która czyni z Ukrainy teren równych praw dla prawdy i błędu.
- Ekumenizmie jako herezji, która zniszczyła jedność wiary.
- Konkretnym nawróceniu się narodu ukraińskiego do katolicyzmu jako warunku prawdziwego pokoju i zwycięstwa (quoad se).
- Potrzebie odrzucenia soborowej rewolucji i powrotu do Tradycji.
To milczenie jest głośniejsze niż wszystkie wypowiedzi. Jest ono synonimem „odwrócenia uwagi od apostazji”, o którym pisze analiza fałszywych objawień fatimskich. Podczas gdy świat stoi w obliczu ostatecznej próby (Ap 13), a Ukraina jest areną walki między krzyżem a czerwonym drakiem, „biskup” mówi tylko o wspólnym bólu i nadziei. To jest duchowe zdrada. Pius XI w Quas Primas ostrzegał: „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto z praw i z państw… stało się iż zburzone zostały fundamenty pod tąż władzą”. Biskup Honczaruk nie tylko nie dąży do przywrócenia Chrystusa do prawa i państwa ukraińskiego, ale nawet nie wspomina o tym jako o celu. Jego modlitwa jest modlitwą wiernego poddania się status quo, a nie modlitwą o zwycięstwo Królestwa Chrystusa, które – jak naucza Quas Primas – „przyczyni się do wzmożenia sprawiedliwości i dobra pokoju”.
Konkluzja: Spektakl duchowy w służbie nowego ładu
Wywiad z biskupem Honczarukiem jest typowym przykładem duchowości posoborowej: emocjonalna, ekumenistyczna, humanitarna, ale pozbawiona jakiejkolwiek teologicznej i politycznej ambicji Królestwa Chrystusa. To nie jest wiara ojców, która „przekonywała narody” (Ap 11,15), ale naiwny sentymentalizm, który zadowala się z bycia „tu i teraz” w cieniu śmierci. Biskup, będący sam częścią heretyckiej i apostackiej struktury, która odrzuciła Tradycję, nie może być świadkiem prawdziwej nadludzkiej siły, o której pisze. Prawdziwa siła ducha pochodzi jedynie z „władzy królewskiej Chrystusa” (Pius XI) i z posłuszeństwa Jego prawu. Modlitwa w metrze, bez publicznego wyznania Chrystusa jako Króla Ukrainy, bez wezwania do nawrócenia się od herezji i schizmy, jest jedynie duchowym aktem kapitulacji. Łzy, które widzimy, są godne współczucia, ale bez nawrócenia do jednego, prawdziwego Kościoła i bez uznania Chrystusa za jedynego Władcę, są one ostatecznie daremne. Prawdziwa nadzieja nie leży w „sile ducha” wyolbrzymianej przez media, ale w posłuszeństwie przykazaniu: „Szukajcie najpierw Królestwa Bożego i Jego sprawiedliwości” (Mt 6,33). Tego Królestwa biskup Honczaruk nie szuka, a co gorsza, ukrywa je pod ziemią.
Za artykułem:
europa Łzy i siła ducha – bp Honczaruk o Dniu Modlitwy za Ukrainę w Charkowie (ekai.pl)
Data artykułu: 25.02.2026



