Portal „Tygodnik Powszechny” (26.02.2026) publikuje reportaż Pauliny Guzik o byłym dominikaninie Pawle M., skazanym za gwałt na zakonnicy, który po wyjściu z więzienia działa jako „internetowy coach”. Artykuł, choć dokumentujący przemoc, w swej istocie ujawnia głębokie, systemowe załamanie się katolickiej świadomości w sekcie posoborowej, gdzie grzech jest redukowany do traumy psychologicznej, a wymiar sprawiedliwości Bożej i sakramentalnego charakteru duchowieństwa zostaje całkowicie wymazany.
Redukcja grzechu do traumy psychologicznej: naturalistyczna wizja człowieka
Artykuł operuje w całości językiem psychologizującym i socjologicznym. Mówi o „przemocy duchowej, fizycznej i seksualnej”, o „złamanym życiu”, o „transformacji”, „wspólnocie”, „dotknięciu serca”, „pracy z uczuciami”. To jest język terapeutyczny, a nie teologiczny. Grzech, jako akt bezprawia przeciwko Bogu i Jego świętemu prawu, zostaje zredukowany do „przemocy”, a odpowiedzialność – do „systemowej”, wymagającej jedynie „profilaktyki” i „wsparcia psychologicznego”. Milczenie o grzechu ciężkim, o profanacji sakramentów (spowiedź, msza), o obrazie Chrystusa, którego taking na siebie przez duchownego czyni go obrazem Chrystusa – to jest centralny błąd. Jak uczył św. Pius X w Lamentabili sane exitu, moderniści redukują objawienie i wiarę do „świadomości chrześcijańskiej”, a sakramenty do „zwyczajów” (propozycje 41, 46). Artykuł Guzik jest dokładnym spełnieniem tej diagnozy: sakrament poświęcenia (którego Paweł M. dopuścił się przez duchową i fizyczną przemoc) jest tu tylko „historią przemocy”, a nie obrazem Chrystusa-Kapłana ofiarującego samego siebie.
Brak rozpoznania sakramentalnego charakteru duchowieństwa i konsekwencji apostazji
Autorzy i cytowane osoby (w tym sama Guzik) nie rozpoznają fundamentalnej prawdy: duchowny, nawet po utracie prawa do sprawowania urzędu (np. przez ekskomunikę latae sententiae za herezję, apostazję lub przestępstwo), zachowuje charakterem indelible (niezatarty) święceń. To nie jest „były ksiądz”, tylko usurpator sprawujący funkcje bez żadnej władzy. Kanon 188.4 Kodeksu Prawa Kanonicznego (1917) jasno mówi: „Publicznie odstępuje od wiary katolickiej” – a przemoc seksualna w kontekście duchownego nadużycia władzy jest formą apostazji praktycznej, odrzucenia Chrystusa i Jego prawa. Jednak w sekcie posoborowej, gdzie po 1958 r. wszyscy „biskupi” i „księdza” są w stanie schizmy i apostazji (bo przyjęli herezje modernizmu), kwestia ta jest całkowicie zamazana. Guzik pyta: „Kto ponosi odpowiedzialność?”. Odpowiedź integralnego katolicyzmu jest prosta: sam sprawca, jako osoba publiczna, która świadomie i z premedytacją złamała prawa Boże i kościelne, ponosi pełną odpowiedzialność przed Bogiem i ludźmi. Ale w narracji artykułu odpowiedzialność jest rozmyta na „system”, „zakon”, „instytucję”, która „tuszuje”. To jest dokładna taktyka modernistów: odciążyć jednostkę od osobistego, świadomego grzechu, przerzucając winę na abstrakcję „systemu”, podczas gdy w rzeczywistości „system” to właśnie współcześnie panujący heretycy i apostaci.
Milczenie o sprawiedliwości Bożej, karze i konieczności nawrócenia
Najbardziej haniebnym elementem artykułu jest całkowite pominięcie wymiaru kary i nawrócenia. Guzik modli się „za prawdziwie Skrzywdzonych”, ale nie modli się za nawrócenie Pawła M. W jej narracji on jest tylko „ofiarą systemu”, która potrzebuje „pilnowania” i „terapii”. Brak jakiegokolwiek wezwania do publicznej skruchy, do wyrzeczenia się grzechu, do pokuty, do odzyskania łaski przez spowiedź (jeśli jest to możliwe) – to jest ewangeliczne zapomnienie. W katolicyzmie sprzed 1958 roku przestępstwo tak ciężkie jak gwałt na osobie pod opieką duchowną (zakonnica) było nie tylko przestępstwem cywilnym, ale i kanonicznym, pociągającym za sobą automatyczną ekskomunikę latae sententiae i wymagającym publicznego wyrzeczenia się grzechu. Artykuł nie wspomina o tym. Wręcz przeciwnie: Guzik sugeruje, że „jeśli wybrał coaching, dobrze, że w internecie. Przynajmniej nikogo nie dotknie”. To jest moralny relatywizm w najczystszej postaci: istotą nie jest odzyskanie łaski i naprawa sprawiedliwości, ale jedynie zapobieżenie kolejnym szkodom. Taka etyka jest czysto utylitarna, a nie chrześcijańska. Chrześcijańska etyka wymaga: 1) wyrzeczenia się grzechu, 2) naprawienia szkody (w miarę możliwości), 3) kary (w tym więzienia jako karania sprawiedliwego), 4) nawrócenia. Artykuł nie mówi nic o 1 i 4, a 2 i 3 redukuje do „odpowiedzialności systemu”.
Symptomatologia: jak przypadek Pawła M. odsłania twarz sekty posoborowej
Ten przypadek jest mikrokosmą upadku Kościoła po soborze watykańskim II:
1. **Hermeneutyka ciągłości**: Dominikanie, jako zakon przedsoborowy, mieli swój przywilej i niezależność. Po soborze, pod przykrywką „odnowy”, ich struktury zostały zinfiltrowane i zniszczone. Paweł M. mógł funkcjonować „praktycznie bezkarnie” przez 20 lat, bo system (prowincja, biskupi) był już zepsuty modernistyczną mentalnością: tuszono, uciszano ofiary, szukano „zabiegów administracyjnych” zamiast sprawiedliwości. To jest dokładnie to, o czym mówi Pius IX w Syllabus Errorum (błęd 19-24): świecka koncepcja Kościoła jako instytucji podporządkowanej państwu (a w tym przypadku podporządkowanej „psychologii” i „terapii”).
2. **Relatywizacja prawa**: W felietonie Roberta Mazurka cytowanym przez Guzik słyszymy: „Prawo karne nie może zakazać dwojgu ludziom współżycia, nawet jeśli jedno jest księdzem, a drugie zakonnicą”. To jest czysty pozytywizm prawny, odrzucający prawo naturalne i boskie. Kościół katolicki zawsze nauczał, że ma prawo wydawać prawa dla zbawienia dusz (kan. 6, Tryd. Ses. VI). W sekcie posoborowej prawo kościelne jest zredukowane do biurokracji, a moralność – do subiektywnej „świadomości”.
3. **Kult ofiary zamiast kultu sprawiedliwości**: Cała narracja skupia się na „skrzywdzonych”, ale bez wskazania źródła sprawiedliwości. W katolicyzmie prawdziwa pomoc dla skrzywdzonych polega na: a) uznaniu ich krzywdy jako grzechu ciężkiego sprawcy, b) wezwaniu sprawcy do skruchy i pokuty, c) zapewnieniu, że sprawca nie będzie mógł więcej krzywdzić, d) modlitwie za obie strony. Artykuł ma tylko a i d (wzmiankę o modlitwie), ale pomija b i c. To jest charakterystyczne dla nowego kościoła: emocje zamiast prawdy, współczucie zamiast sprawiedliwości.
Konfrontacja z niezmiennym Magisterium
– **Święty Pius X** w Pascendi Dominici gregis potępia modernistów za to, że „redukują objawienie do świadomości chrześcijańskiej” i „traktują dogmaty jako formuły życiowe, a nie prawa wiary”. Artykuł Guzik jest tym zarzutem oskarżony: cały problem jest przedstawiony jako „trauma”, a nie jako grzech przeciwko Bogu.
– **Święty Pius IX** w Syllabus Errorum potępia błąd 15: „Każdy człowiek jest wolny przyjąć i wyznać tę religię, którą, kierując się światłem rozumu, uzna za prawdziwą”. To jest fundament sekty posoborowej: każdy ma swoje „fundamenty życia”, swoje „doświadczenie”, a nie ma obiektywnej prawdy objawionej. Paweł M. jako „coach” oferuje „fundamenty” – to jest dokładnie synkretyzm religijny i moralny.
– **Św. Pius XI** w Quas Primas naucza, że królestwo Chrystusa jest „przede wszystkim duchowe” i wymaga „pokuty, wiary i chrztu”, a także że „Kościół Boży, udzielając bezustanku pokarmu duchowego, rodzi i wychowuje zastępy świętych”. W artykule nie ma miejsca na sakrament pokuty, na Kościół jako instytucję łaski, na świętość jako cel. Jest tylko „wspólnota” i „transformacja” – to jest język sekt nowej ery.
Konkluzja: od „systemowej apostazji” do osobistej odpowiedzialności
Przypadek Pawła M. nie jest anomalią, ale logiczną konsekwencją apostazji sekty posoborowej. Gdzie nie ma wiary w nieomylność Kościoła, nie ma rozpoznania sakramentalnego charakteru kapłaństwa, gdzie grzech jest relatywizowany do „przemocy”, a nawrócenie zredukowane do „terapii” – tam takie przestępstwa są możliwe, a ich konsekwencje systemowo zacierane. Prawdziwa katolicka odpowiedź na ten dramat to nie tylko modlitwa za ofiary, ale przede wszystkim:
1. Publiczne i jednoznaczne potępienie grzechu jako obrazy Bożej i ludzkiej godności.
2. Wezwanie do publicznej skruchy i pokuty sprawcy (jeśli jest jeszcze czasu na nawrócenie).
3. Odrzucenie jakiegokolwiek „coachingu” czy „pomocy” od osoby, która profanowała swój sakrament i stan, dopóki nie wykona należytej pokuty.
4. Odrzucenie całego systemu, który takie rzeczy umożliwia – czyli całej struktury sekty posoborowej, od soboru watykańskiego II po obecnych uzurpatorów w Watykanie.
5. Powrót do niezmiennej Tradycji: Msza Trydencka, katechizm św. Piusa X, encykliki przed 1958 r. jako jedyne antidotum na taką zgniliznę.
Modlimy się za prawdziwie Skrzywdzonych, ale modlimy się też za nawrócenie grzeszników – nawet tak ciężkich jak Paweł M. – i za całkowite zniszczenie sekty, która takimi zbrodniami zasłania się pod płaszczykiem „miłości” i „współczucia”. Bez rozpoznania grzechu, bez sprawiedliwości, bez sakramentu pokuty – nie ma prawdziwego Kościoła, jest tylko humanitarne stowarzyszenie, które w najlepszym razie zarządza „wsparciem psychologicznym”, a w najgorszym – ukrywa zbrodnie.
Za artykułem:
Skazany za gwałt Paweł M. dziś działa jako coach. Przemoc i brak skruchy (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 26.02.2026



