Portal LifeSiteNews (26 lutego 2026) publikuje wywiad z biskupem Athanasiusem Schneiderem, w którym ten ujawnia, że wielu biskupów przyznaje mu się prywatnie, że nie poddają się intelektualnie i woli nauczaniom „papieża” Franciszka, w szczególności z *Amoris Laetitia* (komunia dla rozwiedzionych) i *Fiducia Supplicans* (błogosławieństwa związków homoseksualnych). Sam Schneider przyznaje, że nie może się poddać tym nauczaniom, a także odrzuca stanowisko *Lumen Gentium* 16 z Vaticanum II o wspólnym „czczeniu Boga” z muzułmanami. Artykuł przedstawia to jako odwagę w obliczu herezji, lecz ukryta jest tu głębsza, systemowa zdrada: świadome milczenie hierarchii wobec jawnych bluźnierstw, które same potwierdzają swoją niewierność.
Milczenie jako forma współudziału w apostazji
Artykuł ukazuje biskupów, którzy prywatnie uznają błędy, lecz publicznie zachowują lojalność wobec struktury. To nie jest „odwaga”, lecz zarówno kłamstwo, jak i współodpowiedzialność za niszczenie dusz. Z perspektywy integralnej wiary katolickiej, nie można „nie poddawać się” heretyckiemu nauczaniu w myślach, a jednocześnie utrzymywać komunii z tym, kto je propagauje. Qui non resistit consentit – kto nie stawia oporu, zgadza się. Kanon 209 KPK (1917) stanowi, że „zawierający się z exkomunikowanym w delicto” traci prawo do odprawiania Mszy i innych funkcji. Biskupi, którzy prywatnie odrzucają nauczania Bergoglio, ale publicznie nie sprzeciwiają się mu ani nie odłączają się od jego komunii, sami stają się współwinne scandali i apostazji. Ich postawa jest typowa dla całego episkopatu posoborowego: widzą błąd, lecz wybierają karierę, spokój i władzę kosztem prawdy.
Teologiczny absurd „niepoddawania się” bez publicznego sprzeciwu
Schneider i inni biskupi operują w kategoriach subiektywnego „nieprzyzwolenia intelektu”, lecz pomijają absolutny obowiązek publicznego protestu. W katolicyzmie sprzed 1958 roku, gdy papież (lub biskup) upublicznia herezję, obowiązkowe jest publiczne sprzeciwienie się. Św. Robert Bellarmin w *De Romano Pontifice* nauczał, że jawny heretyk przestaje być papieżem „przez sam fakt” (*ipso facto*), a Kościół ma obowiązek go odrzucić. Biskupi, którzy w zamkniętych pokojach przyznają, że *Amoris Laetitia* jest sprzeczna z wiarą, ale na synodach i w katedrach milczą, popełniają ciężki grzech simulacji i kryminis laesae religionis. Ich prywatna „odmowa poddania się” jest bezwartościowa, gdyż nie poprzedza jej ani publiczna korekta, ani zerwanie z heretykiem. To iluzja świętości, typowa dla modernistów, którzy w myślach „odróżniają się”, lecz w czynach potwierdzają bunt przeciwko Bogu.
Krytyka *Lumen Gentium* 16: relatywizacja kultu jedynego Boga
Schneider słusznie wskazuje, że *Lumen Gentium* 16, mówiąca o „czczeniu tego samego Boga” przez chrześcijan i muzułmanów, jest heretycka. W katolicyzmie adoratio (czczenie) jest aktem przeznaczonym wyłącznie dla Boga Trójcy Jedynego, w osobie Słowa Wcielonego. Muzułmanie, odrzucając Wcielenie, oddają cześć innemu, iluzorycznemu „Bogu”. Stwierdzenie, że „czczą tego samego Boga”, jest bluźnierstwem i zaprzeczeniem jedności istoty Boga objawionej w Chrystusie. Encyklika Piusa IX *Quanta Cura* i *Syllabus Errorum* potępiają błąd nr 16: „Każdy człowiek może… znaleźć drogę zbawienia w jakiejkolwiek religii”. To właśnie jest sedno modernizmu: redukcja wiary do subiektywnego doświadczenia i relatywizacja objawienia. Biskupi, którzy prywatnie to widzą, ale publicznie potwierdzają *Lumen Gentium*, są zdrajcami wiary.
Systemowa apostazja: od laicyzmu do herezji
Artykuł ujawnia tylko wierzchołek góry lodowej. Cały system posoborowy, od Jana XXIII przez Bergoglio po „papieża” Leona XIV (Robert Prevost), jest zbudowany na odrzuceniu niezmiennego Magisterium. *Lamentabili sane exitu* Piusa X potępia błędy modernizmu, w tym: „Dogmaty… są pewną interpretacją faktów religijnych, którą wypracował umysł ludzki” (błąd nr 22) oraz „Kościół… może… ewoluować” (błąd nr 53). To dokładnie opisuje metodologię Vaticanum II i jego konsekwencje. *Amoris Laetitia* i *Fiducia Supplicans* są logicznym wcieleniem tej ewolucji: sakramenty stają się „obrzędami”, a moralność – kwestią „rozpoznania” sumienia, nie prawa Bożego. Biskupi, którzy to widzą, ale milczą, są jak faraon z Egipu – chcą „niechcący” ulec, lecz nie odważą się wyrwać z niewoli kompromisu.
Quas Primas: królestwo Chrystusa vs. królestwo człowieka
Encyklika Piusa XI *Quas Primas* (1925) jest kluczowym dokumentem przeciwko całej tej sytuacji. Pius XI naucza, że królestwo Chrystusa jest duchowe, ale obejmuje wszystkie sprawy ludzkie. „Królestwo Odkupiciela naszego obejmuje wszystkich ludzi” – pisze, odnosząc się do *Annus sanctus* Leona XIII. Państwa i władcy mają obowiązek publicznie czcić Chrystusa jako Króla i wydawać prawa zgodne z prawem Bożym. Bergoglio i jego episkopat odrzucają tę zasadę, wprowadzając laicyzm i relatywizm. *Syllabus Errorum* Piusa IX potępia błędy nr 39, 41, 55: państwo ma być niezależne od Kościoła, a władza świecka może odbierać Kościołowi prawa. To właśnie realizują obecni „biskupi”: poddają się władzy świeckiej (mediom, opinii publicznej) i odrzucają królowanie Chrystusa w sprawach moralnych i doktrynalnych.
Sedewakantyzm jako jedyny logiczny wniosek
Plik „Obrona sedewakantyzmu” dostarcza niezbitych argumentów: jawny heretyk traci urząd *ipso facto* (Bellarmin, kanon 188.4 KPK 1917). Bergoglio, poprzez *Amoris Laetitia*, *Fiducia Supplicans* i liczne bluźnierstwa (np. zmienianie Pater Noster, legitymizacja herezji Lutra), jest jawnym heretykiem. Zatem nie jest papieżem, a jego nauczania nie są wiążące. Biskupi, którzy to wiedzą, ale nadal zwracają się do niego jako do „papieża” i uczestniczą w jego rytuałach, popełniają schizmę i apostazję. Ich prywatne „nieprzyzwolenie” jest iluzją – publicznie potwierdzają fałszywy system. Prawdziwy katolik nie może mieć „częściowej” lojalności wobec heretyka. Albo się odłącza, i jest wtedy w komunii z prawdziwym Kościołem (który trwa w wiernych), albo pozostaje w komunii z heretykiem i traci duszę.
Fatima: operacja wroga Kościołowi
W nagłówkach artykułu pojawia się „Fatima scholar”, co przypomina o fałszywych objawieniach. Plik o Fatimie jednoznacznie wykazuje, że jest to masońska operacja psychologiczna mająca odwrócić uwagę od modernizmu. „Cud Słońca” to naturalne zjawisko optyczne, a przesłanie fatimskie – z jego warunkowymi obietnicami i ekumenizmem – służy podważeniu centralności Kościoła i sakramentów. Biskupi, którzy potajemnie odrzucają Bergoglio, ale publicznie czczą Fatimę, są hipokrytami. Fatima nie jest rozwiązaniem – jest częścią problemu, bo wprowadza fałszywy „kult Marji” zamiast królowania Chrystusa, jak naucza *Quas Primas*.
Wnioski: konieczność publicznego sprzeciwu i zerwania
Artykuł LifeSiteNews, choć ujawnia zdradę, nie dochodzi do logicznego końca. Prawdziwa postawa katolicka wymaga:
1. **Publicznego sprzeciwu** – biskupi muszą otwarcie potępić herezje Bergoglio i *Lumen Gentium* 16, a nie szeptać w ukryciu.
2. **Zerwania komunii** – nie można uczestniczyć w rytuałach uzurpatora ani używać jego imienia w kanonie Mszy.
3. **Uznania sedewakantyzmu** – Bergoglio nie jest papieżem, a cała struktura posoborowa jest sektą.
4. **Powrotu do niezmiennej Tradycji** – jedyna Msza Święta to Trydencka, jedyne sakramenty są te z przed 1958 roku, jedyna wierność – do całego Magisterium przed Soborem Watykańskim II.
Biskupi, którzy milczą, są jak pies, który nie szczeka na złodzieja. Ich prywatne wątpliwości są bezwartościowe, dopóki nie przełożą się na publiczny, kanoniczny sprzeciw i zerwanie z heretykiem. Kościół nie potrzebuje „tajnych opozycjonistów”, potrzebuje męczenników za wiarę. Tylko taka postawa może naprawić zniszczenia soborowej rewolucji i przywrócić królestwo Chrystusa – nie w słowach, ale w czynach.
Za artykułem:
BREAKING: Bishops secretly DO NOT submit to Francis’ teachings | Bishop Schneider (lifesitenews.com)
Data artykułu: 26.02.2026




