Kino bez Boga: Radu Jude i kryzys współczesnego kina

Podziel się tym:

Artykuł z portalu „Tygodnik Powszechny” (3 marca 2026) przedstawia rozważania rumuńskiego reżysera Radu Jude o stanie współczesnego kina. Jude opisuje głęboki kryzys branży, widzący dwie możliwości: „uciekać” lub „przyjąć fakt kryzysu do wiadomości i poszukać sposobu, aby uczynić częścią kina to, co kryzys ów wywołuje”. W centrum jego refleksji znajduje się zalew obrazów i treści wideo, z którym mamy do czynienia na co dzień, oraz wykorzystanie nowych technologii, takich jak sztuczna inteligencja (AI) i smartfony, do produkcji filmowej. Jude, nakręcający m.in. „Draculę” iPhone’em, postrzega te narzędzia jako kolejne do wykorzystania, zachęcając młodych filmowców do „pieprzenia przemysłu filmowego” i kręcenia na telefonach. Krytykuje neoliberalny kapitalizm, gentryfikację, spekulację i korupcję w Rumunii, widząc w nich tło swoich filmów. Podkreśla, że Rumunia, po brutalnej dyktaturze komunistycznej, znajduje się teraz pod panowaniem „innej, nie mniej brutalnej ideologii, czyli neoliberalna gospodarka”. Artykuł ukazuje Judego jako twórcę zaangażowanego społecznie, łączącego dokument z fikcją, archiwum z komentarzem politycznym, a jego popularność w Polsce tłumaczy się analogiami między transformacją rumuńską a polską, wspólnym dziedzictwem komunizmu i doświadczeniem „patodeweloperki”. Reżyser odrzuca ewentualność tworzenia filmów „na Zachodzie” oderwanych od środkowo-wschodnioeuropejskich traum, twierdząc, że „Rumunia i rumuńskie historie przyciągają mnie”. Jego kino określane jest jako „moralnego niepokoju”, ale w bardziej „ironicznym, postmodernistycznym wydaniu”.


Naturalistyczna redukcja kina do techniki i ekonomii

Artykuł w całości opiera się na naturalistycznym, materialistycznym panteonie, gdzie jedynymi realiami są technologia, ekonomia i społeczne zależności. Jude i autorzy tekstu całkowicie pomijają najwyższe dobra: Boga, duszę, grzech, łaskę, zbawienie. Kino jest tu autonomiczną sferą, której jedynym kryterium jest skuteczność komunikacyjna czy komercyjna. To jest dokładne spełnienie potępionego błędu z Syllabus of Errors Piusa IX: „Nauka filozofii i moralności, a także prawa cywilnego, może i powinna pozostać niezależna od autorytetu boskiego i kościelnego” (błąd 57). Wizja Judego, choć krytyczna wobec kapitalizmu, nie wyjdzie poza ten paradygmat. Jego walka z „neoliberalną gospodarką” to walka ekonomiczna, nie moralna czy duchowa. Nie widzi, że samą przyczyną kryzysu kina jest odrzucenie panowania Chrystusa nad kulturą, o czym naucza encyklika Quas Primas Piusa XI: „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto z praw i z państw… stało się, iż zburzone zostały fundamenty pod tą władzą”. Kino, jako ważna część kultury, musi być podporządkowane prawu Bożemu, a nie walce klas czy eksperymentom formalnym.

Hipokryzja krytyka systemu, który służy

Jude krytykuje gentryfikację, korporacje i korupcję, ale sam jest pełnoprawnym beneficjentem systemu. Nakręca filmy iPhone’em, korzysta z AI, współpracuje z muzeami (Museo Nazionale del Cinema w Turynie), jego filmy są finansowane i dystrybuowane w ramach istniejącego przemysłu filmowego. To klasyczna hipokryzja modernistyczna: głośne potępienie struktur przy jednoczesnym korzystaniu z nich. Encyklika Quas Primas ostrzega: „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto z praw i z państw… stało się, iż zburzone zostały fundamenty”. Jude, choć wskazuje na zniszczenie parków i terenów zielonych, nie widzi, że źródłem zła jest grzech – chciwość, która wymaga pokuty i nawrócenia do Chrystusa. Jego propozycja „spróbowania z AI” to nie walka z systemem, ale jego pełne przyjęcie. W Lamentabili sane exitu św. Pius X potępia błąd: „Kościół słuchający współpracuje w taki sposób z nauczającym w określaniu prawd wiary, iż Kościół nauczający powinien tylko zatwierdzać powszechne opinie Kościoła słuchającego” (propozycja 6). Jude czyni to w kinie: publiczność („słuchający”) ma decydować, co jest wartościowe, a twórca („nauczający”) jedynie to potwierdza.

Absolutny brak perspektywy nadprzyrodzonej

Najbardziej alarmującym w artykule jest całkowite milczenie o sprawach duchowych. Nie ma mowy o sakramentach, modlitwie, cnocie, grzechu, sądzie ostatecznym. Kino jest tu wyłącznie domeną estetyki, polityki i techniki. To jest owoc modernizmu, którego syntezę potępia Lamentabili sane exitu: „Dogmaty wiary należy pojmować według ich funkcji praktycznej, tzn. jako obowiązujące w działaniu, nie zaś jako zasady wierzenia” (propozycja 26). Dla Judego film jest narzędziem „społecznego i duchowego wyjałowienia” – ale „duchowego” tu znaczy jedynie psychologicznego lub społecznego, nigdy nadprzyrodzonego. Brak jest jakiegokolwiek odniesienia do Krzyża, Ofiary, łaski. W encyklice Quas Primas Pius XI naucza, że królestwo Chrystusa jest „przede wszystkim duchowe i odnosi się głównie do rzeczy duchowych”. Jude odwraca to: jego królestwo jest całkowicie doczesne, ziemskie, polityczne. Jego „Dracula” to esej o kapitalizmie, nie o walce między dobrem a złem, Bogiem a szatanem.

Kult techniki jako nowa idolatria

Artykuł gloryfikuje nowe technologie: iPhone, AI, archiwalne materiały. Jude mówi: „Jeśli naprawdę chcesz nakręcić film, dostępna jest dziś technologia, która pozwala zrobić to za niewielkie pieniądze lub nawet za darmo”. To jest kult techniki, gdzie narzędzia stają się celami. W Lamentabili sane exitu potępiono błąd: „Egzegeta, który pragnie owocnie uprawiać studia biblijne powinien zwłaszcza odrzucić wszelką uprzednią opinię o nadprzyrodzonym pochodzeniu Pisma Świętego” (propozycja 12). To samo odnosi się do całej kultury: jeśli odrzuca się nadprzyrodzenie, wszystko staje się przedmiotem technicznej obróbki. AI, o której Jude mówi, że „obawiam się jej, ale wolę spróbować się z nią skonfrontować”, to ostateczny etap odejścia od Boga – stworzenie sztucznej inteligencji, która ma zastąpić ludzką kreatywność, a więc duszę. W Syllabus of Errors Piusa IX potępiono: „Wszystkie prawdy religii pochodzą z wewnętrznej siły rozumu ludzkiego” (błąd 4). Jude, ufając AI, czyni z niej nowego „boga”, źródło prawdy artystycznej.

Fałszywy moralny niepokój bez pokuty

Artykuł i reżyser są przedstawiani jako nosiciele „moralnego niepokoju”, ale ten niepokój jest pozbawiony sakramentalnego wymiaru. W prawdziwym katolickim „moralnym niepokoju” (jak u Tischnera czy w kinie polskim lat 70.) chodzi o grzech, potrzebę pokuty, nawrócenia, sakramentu pojednania. U Judego niepokój jest społeczno-polityczny, nie prowadzi do spowiedzi, tylko do kolejnego filmu. To jest dokładnie to, co św. Pius X nazwał „syntezą wszystkich błędów” – modernizmem. W Lamentabili sane exitu potępiono: „Wiara jako przyzwolenie umysłu opiera się ostatecznie o sumie prawdopodobieństw” (propozycja 25). Dla Judego prawda o społeczeństwie jest sumą obserwacji, nie objawieniem. Brak jest absolutnej prawdy moralnej, a jedynie względne diagnozy.

Kult Drakuli jako symbol odrzucenia Chrystusa-Króla

Film „Dracula” używa postaci Drakuli jako metafora kapitalizmu i turystyki. Ale w perspektywie wiary, Drakula to symbol szatana, który „krąży jak rykiem lew” (1 P 5,8). Używanie go do krytyki neoliberalizmu, bez odwołania do walki między Chrystusem a szatanem, jest bluźnierstwem i relatywizmem. W Quas Primas Pius XI naucza, że Chrystus jest Królem „wszystkich ludzi – katolików i niekatolików, nawet niechrześcijan”. Jude, skupiając się na ekonomicznej eksploatacji legendy, całkowicie pomija, że prawdziwa niewola człowieka jest grzechem, a jedynym wybawicielem jest Chrystus. Jego film jest kolejnym przykładem „ekumenizmu kulturowego”, gdzie dobre i zło są mieszane, a symbolika diabelska użyta dla celów politycznych.

Podsumowanie: kino apostatyczne

Artykuł i postawa Radu Jude są typowe dla współczesnej kultury odrzuconej od Chrystusa. Kino, zamiast być „drogą do nieba” (jak u wielkich mistrzów jak Bresson czy Dreyer), stało się polem walki ekonomicznej i technicznej, pozbawionym nadprzyrodzonego znaczenia. Jude, mimo pozornej krytyki systemu, jest jego najwierniejszym wykonawcą, ponieważ akceptuje jego założenia: autonomię sztuki, kult techniki, relatywizm wartości. W Quas Primas Pius XI ostrzegał: „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto z praw i z państw… stało się, iż zburzone zostały fundamenty”. fundamentem kina jest Chrystus – jako Odkupiciel, Kapłan i Król. Bez Niego kino jest tylko kolejną formą idolatrii, czy to kapitału, czy techniki. Artykuł nie oferuje nadziei, tylko rozpaczliwą próbę ratunku przez kolejne narzędzia. Prawdziwe odrodzenie kina może nadejść tylko przez powrót do Mszy Świętej (jedynej prawdziwej Ofiary) i panowania Chrystusa nad sztuką.


Za artykułem:
Radu Jude: czym wyjaśnić fenomen popularności rumuńskiego reżysera w Polsce
  (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 03.03.2026

Więcej polemik ze źródłem: tygodnikpowszechny.pl
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.