Portal Tygodnik Powszechny w publikacji z 10 marca 2026 roku pióra „Lektora” (pseudonim Tomasza Fiałkowskiego) przybliża sylwetkę i pośmiertne dzieło Zbigniewa Majchrowskiego pt. „Trans / dygresje. Eseje o przekraczaniu granic”. Artykuł relacjonuje historię powstania książki, osadzonej głęboko w tradycji gdańskich „Transgresji” i seminariów Marji Janion, kreśląc obraz autora jako erudyty swobodnie poruszającego się między literaturą a teatrem. Recenzent, posługując się sentymentalną narracją o „chmurolubach” i pożegnalnych wpisach na portalach społecznościowych, przedstawia proces twórczy jako formę egzystencjalnego wyścigu z czasem. Całość tekstu, choć ubrana w szaty wysokiej kultury, stanowi w istocie apologetykę buntu przeciwko niezmiennym formom, gdzie tytularne „przekraczanie granic” staje się eufemizmem dla całkowitego zerwania z chrześcijańskim ładem bytowym.
Intelektualne manowce gdańskiej szkoły buntu
Poziom faktograficzny komentowanego tekstu ukazuje nam środowisko tzw. gdańskiej polonistyki jako siedlisko idei, które od dekad systematycznie podkopują fundamenty cywilizacji chrześcijańskiej w Polsce. Zbigniew Majchrowski, przedstawiony jako wierny uczeń Marji Janion – tej „kapłanki” romantycznego buntu i gnozy – jawi się jako kontynuator projektu, którego celem jest dekonstrukcja narodowego i religijnego etosu. Przywołanie postaci Adama Mickiewicza, Witolda Gombrowicza czy Tadeusza Różewicza w tym kontekście nie służy ich rzetelnej analizie literackiej, lecz wprzęgnięciu ich w rydwan rewolucji kulturowej, która pod pozorem „badania krypt i cel” poszukuje jedynie potwierdzenia dla własnej, immanentnej wizji świata.
Warto zauważyć, że portal Tygodnik Powszechny, mieniący się „katolickim”, z entuzjazmem promuje publikację, która w swoim fundamencie opiera się na fascynacji radykalnymi przekroczeniami. Jest to faktograficzny dowód na to, jak głęboko sekta posoborowa przeniknęła do struktur inteligenckich, czyniąc z nich pas transmisyjny dla idei otwarcie naturalistycznych. Śmierć autora w 2023 roku, opisana przez pryzmat fejsbukowego zdjęcia i „żartów starszych panów”, obnaża pustkę duchową tego środowiska: śmierć nie jest tu transitus (przejściem) przed trybunał Boży, lecz jedynie „końcem planów” i sentymentalnym obrazkiem na skraju morza.
Językowa ekwilibrystyka jako maska dla nihilizmu
Na poziomie językowym artykuł posługuje się charakterystyczną dla modernistycznych elit „wirtuozerską swobodą”, która w istocie jest niczym innym jak rozmywaniem znaczeń. Słowa takie jak „transgresja”, „płynność”, „przepływy” czy „nieoczywistość skojarzeń” mają za zadanie stworzyć aurę intelektualnej wyższości, podczas gdy w rzeczywistości służą one ukryciu braku jakiegokolwiek stałego punktu odniesienia. Termin „trans”, użyty tu w kontekście dygresji i przekraczania granic, niebezpiecznie flirtuje z współczesną ideologią płynności tożsamościowej, którą obecny uzurpator Leon XIV oraz jego poprzednik Jorge Bergoglio tak chętnie wprowadzają do pseudo-kościelnego dyskursu pod hasłem „inkluzywności”.
Ton recenzji jest mdły, przesiąknięty specyficznym rodzajem humanistycznego narcyzmu, gdzie eruditio (erudycja) staje się bożkiem zastępującym Wiarę. „Lektor” pisze o „wyjątkowej wrażliwości autora”, co w kodzie modernistycznym oznacza przyzwolenie na subiektywizm i odrzucenie obiektywnej Prawdy. Analiza językowa ujawnia, że dla autorów Tygodnika Powszechnego kultura przestała być ancilla theologiae (służebnicą teologii), a stała się autonomicznym wybiegiem dla ludzkiego ego, które nie uznaje żadnych granic, nawet tych ustanowionych przez Prawo Boże i naturę.
Teologiczna pustynia i milczenie o Sądzie
Poziom teologiczny tekstu poraża całkowitą nieobecnością Boga, co w piśmie podającym się za „katolickie” jest aktem jawnej apostazji. Pius XI w encyklice Quas Primas (1925) przypominał, że „Chrystus panuje w umysłach ludzi (…) bo On sam jest Prawdą, a ludzie powinni zaczerpnąć prawdy od Niego i przyjąć ją posłusznie”. Tymczasem w eseistyce Majchrowskiego i jej recenzji to człowiek jest jedynym arbitrem prawdy, a jego „przekraczanie granic” jest formą samoupsienia. Brak tu jakiejkolwiek wzmianki o duszy nieśmiertelnej, o potrzebie łaski czy o tragizmie grzechu, który często kryje się za tytularną „transgresją”.
Milczenie o sprawach nadprzyrodzonych w obliczu śmierci autora jest najcięższym oskarżeniem rzuconym w twarz tej „inteligentnej” redakcji. Zamiast Missa de Requiem (Mszy za zmarłych) i modlitwy o wybawienie duszy z czyśćca, otrzymujemy literackie dywagacje o chmurach. Jest to klasyczny przejaw naturalizmu, potępionego przez Piusa IX w Syllabusie błędów, gdzie religię sprowadza się do „naturalnego odruchu” i estetycznego przeżycia. Takie podejście jest nie tylko błędem teologicznym, ale duchowym okrucieństwem, które pozostawia człowieka samego w obliczu novissima (rzeczy ostatecznych), karmiąc go jedynie złudzeniem kulturowej nieśmiertelności.
Symptomatyczne owoce soborowej rewolucji
Analiza symptomatyczna pozwala dostrzec w tym tekście dojrzały owoc systemowej apostazji, która rozpoczęła się wraz z anty-soborem watykańskim II. Środowisko Tygodnika Powszechnego od dekad stanowi forpocztę laicyzmu, który według słów Piusa XI z encykliki Quas Primas jest „zarazą, która zatruwa społeczeństwo”. To, co widzimy w recenzji „Trans / dygresji”, to ostateczny etap tej choroby: całkowite zrównanie katolicyzmu z liberalnym humanitaryzmem, gdzie „świętością” jest literatura, a „liturgią” – performans społeczny. To właśnie jest ta „synteza wszystkich herezji”, o której pisał św. Pius X w Pascendi Dominici gregis, demaskując modernizm jako próbę zniszczenia Kościoła od wewnątrz.
Symptomatyczne jest również to, że postacie takie jak Majchrowski czy Janion są stawiane za wzór do naśladowania dla „wiernych”, podczas gdy ich twórczość jest przesiąknięta duchem buntu przeciwko Rzymowi. To bez obecności prawdziwego Kościoła katolickiego inteligencja marnuje swoje talenty na budowanie wieży Babel z esejów i dygresji. Cała ta „wielopłaszczyznowa analiza” serwowana przez krakowski tygodnik jest jedynie maszynką do mielenia dusz, która pod płaszczykiem erudycji przemyca jad indyferentyzmu religijnego. Prawdziwa kultura umiera tam, gdzie przestaje ona służyć chwale Bożej (Ad maiorem Dei gloriam), a zaczyna celebrować „przekraczanie granic”, które ostatecznie prowadzi jedynie do przepaści potępienia.
Za artykułem:
Książka tygodnia: „Trans/dygresje” Zbigniewa Majchrowskiego (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 10.03.2026




