Streszczenie: Portal Tygodnik Powszechny publikuje recenzję filmu „Kokuho” reż. Sang-il Lee, chwaląc jego wizualne oddanie tradycji kabuki i psychologiczną głębię opowieści o rywalizacji dwóch aktorów. Recenzentka Anita Piotrowska podkreśla spektakularność scenografii, autentyczność przedstawień teatralnych oraz uniwersalność tematu dążenia do mistrzostwa, lecz całkowicie pomija jakikolwiek duchowy, a tym bardziej katolicki, wymiar zarówno samej sztuki kabuki, jak i opisywanego konfliktu. Artykuł stanowi typowy przykład redukcji kultury do czysto humanistycznego, naturalistycznego piękna, pozbawionego odniesienia do Boga, łaski i zbawienia.
Estetyka jako substytut prawdy: redukcja sztuki do spektaklu zmysłów
Recenzja skupia się niem wyłącznie na walorach zmysłowych filmu: „Kamera kocha tę doskonałą sztuczność i ściśle skodyfikowane ruchy”, „bajeczne, zmieniane wprost na scenie kostiumy, soczysta kolorystyka i przerysowane makijaże zyskują w maksymalnych zbliżeniach”, „zmysłowo oświetlone męskie ciało”. Język jest językiem czysto estetycznym, a nawet erotycznym („zmysłowo oświetlone”). W całym tekście nie pojawia się ani razu słowo „piękno” w kontekście teologicznym (pulchrum jako odbicie Boga), ani odniesienie do celu sztuki w świetle wiary: chwały Boga i dobra dusz. Sztuka jest przedstawiona jako samowystarczalny fenomem, wart podziwu dla swojej technicznej doskonałości i emocjonalnego zaangażowania. Jest to klasyczny błąd modernizmu potępiony przez Piusa X w Pascendi Dominici gregis: redukcja religii i kultury do „uczucia religijnego” i subiektywnego przeżycia. Kabuki, jako sztuka wyrosła z pogańskiego, buddyjskiego i shintoistycznego gruntu, jest gloryfikowana bez najważniejszego pytania: czy taka forma sztuki może służyć Chrystusowi Królowi? Czy nie jest ona raczej odbiciem ducha tego świata, który „nie poznał Go przez mądrość” (1 Kor 1,21)?
Milczenie o Boga: teologiczna pustka jako znak apostazji
Najbardziej wymownym elementem artykułu jest to, czego nie zawiera. Recenzentka analizuje film o tradycji, która jest formą kultu (w ścisłym, religijnym znaczeniu), lecz w całym tekście nie pada ani jedno odniesienie do Boga, sakramentów, łaski, grzechu, zbawienia. Mówi się o „bezwzględnym dążeniu do mistrzostwa”, o „chorobliwych ambicjach”, o „traumie”, ale nigdy o konieczności pokuty, ofiary, połączenia cierpienia z Męką Pańską. Tradycja kabuki, z jej rygorystycznym systemem szkolenia i duchowością (choć pogańską), jest opisana wyłącznie w kategoriach psychologii i socjologii. To dokładnie odpowiada diagnozie Piusa XI w Quas Primas: „gdy bardzo wielu usunęło Jezusa Chrystusa i Jego najświętsze prawo ze swych obyczajów, z życia prywatnego, rodzinnego i publicznego”. Recenzja nie pyta, jaką rolę odgrywa Chrystus w życiu tych aktorów, czy ich sztuka jest ofiarą, czy pychą. To nie jest neutralność dziennikarska – to świadectwo głębokiego, sekularnego humanizmu, który jest sprzeczny z sensus fidei i potępiony w Syllabus errorum (błąd nr 15: „Każdy człowiek jest wolny przyjąć i wyznawać religię, którą, kierując się światłem rozumu, uzna za prawdziwą”).
„Tradycja” przeciwko Tradycji: pogaństwo pod płaszczykiem dziedzictwa
Artykuł wielokrotnie używa słowa „tradycja” w kontekście kabuki, podkreślając jego starożytność, wpisanie na listę UNESCO, „blask i ciężar”. Jest to klasyczny manewr modernizmu: podniesienie tradycji ludzkiej (w tym przypadku pogańskiej) do rangi wartości absolutnej, równoważnej lub nawet wyższej od Tradycji katolickiej. Pius IX w Quanto conficiamur moerore potępia „pogardę dla rzeczy świętych i praw kościelnych”. Tutaj mamy odwrotnie: podniesienie rzeczy ludzkich (sztuki) do rangi świętości, przy jednoczesnym zignorowaniu jedynej prawdziwej Tradycji, która jest „żywym strumieniem, który płynie od apostołów do nas” (Pius XII, Mediator Dei). Kabuki, z jego męskimi rolami żeńskimi (onnagata), jego rytuałem i często erotycznym podtekstem, jest formą kultu, która – bez nawrócenia i chrztu – pozostaje w służbie ducha tego świata. Gloriaficacja takiej tradycji bez wskazania jej relatywnej wartości wobec Chrystusa Króla jest formą apostazji. Pius XI w Quas Primas jest jednoznaczny: „Kiedy ludzie prywatnie i publicznie uznali nad sobą władzę królewską Chrystusa, wówczas spłynęłyby na całe społeczeństwo niesłychane dobrodziejstwa”. Artykuł Piotrowskiej robi dokładnie odwrotnie: gloryfikuje ludzką tradycję, nie wspominając o konieczności poddania jej Chrystusowi.
Symptomatologia upadku: od estetyzmu do nihilizmu
Recenzja doskonale ilustruje etapy upadku kultury po Soborze Watykańskim II. Najpierw redukcja sztuki do czysto estetycznego doświadczenia (humanizm), potem relatywizacja wartości („Kokuho” jest… portretem brutalnym – i to bez dosłownych przedstawień przemocy” – co sugeruje, że przemoc jest akceptowalna, jeśli tylko estetycznie opakowana), wreszcie całkowite wyparcie kategorii moralnych i nadprzyrodzonych. Fakt, że film o „chorobliwych ambicjach” i „rywalizacji” jest przedstawiany jako „frapujące doświadczenie” bez żadnego komentarza moralnego, jest typowy dla ducha neokatolicyzmu, który – jak ostrzegał Pius X – „redukuje wiarę do uczucia”. Recenzentka zachwyca się „nieoczywistościami i komplikacjami”, co jest odbiciem modernistycznej miłości do zagadki i relatywizmu, podczas gdy wiara katolicka oferuje jasne, niezmienne prawdy. Brak w article jakiejkolwiek wzmianki o sakramentach, modlitwie, ofierze – a przecież kabuki jest formą rytuału – pokazuje, jak głęboko zapuściły się korzece secularizmu nawet w środowiskach deklarujących się katolickimi („Tygodnik Powszechny”).
Za artykułem:
Teatr kabuki. Kamera kocha tę doskonałą sztuczność (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 31.03.2026





