Portal Tygodnik Powszechny (10 kwietnia 2026) recenzuje manifest Michała Gulczyńskiego, zatytułowany „Mężczyźni. O nierówności płci”. Autor recenzji, Wojciech Śmieja, z podziwem odnosi się do intelektualnego wysiłku dr. Michała Gulczyńskiego, który na ponad 500 stronach próbuje zdiagnozować rzekomą dyskryminację mężczyzn w Polsce. Całość tego przedsięwzięcia jest świadectwem całkowitego odejścia od nadprzyrodzonego porządku na rzecz czysto doczesnych, naturalistycznych sporów o parytety i wpływy.
Naturalistyczna mrzonka o męskim przywileju
Recenzja artykułu, jak i sama książka Michała Gulczyńskiego, stanowią jaskrawy przykład naturalistycznego podejścia do kwestii społecznych, które całkowicie pomija fakt, iż człowiek jest stworzeniem Bożym. Autorzy manifestu, szukając przyczyn obecnej kondycji mężczyzn, poruszają się wyłącznie w sferze liczb i ziemskich uwarunkowań, odrzucając Boży porządek stworzenia. Jak nauczał św. Pius X w encyklice Pascendi Dominici gregis, naturaliści dążą do całkowitego usunięcia Boga z życia społecznego, co prowadzi do nieuniknionego rozpadu tkanki społecznej. Gulczyński, jako politolog, proponuje „intelektualne fundamenty” budowane na piasku, ignorując fakt, że bez Chrystusa i Jego panowania wszelkie próby naprawy „nierówności” płci są skazane na porażkę.
Język sukcesu w służbie sekty posoborowej
Tekst z portalu Tygodnik Powszechny (10 kwietnia 2026) zachwyca się „skutecznością lobbingu” i „intelektualnym fundamentem” ruchu, używając języka obcego duchowi chrześcijańskiemu. Zamiast pytać o duszę mężczyzny i jej zbawienie, autorzy skupiają się na „dolegliwościach bycia nieuprzywilejowanym”. To typowy zabieg modernistyczny, w którym cierpienie człowieka zostaje sprowadzone do kategorii politycznych, a sprawiedliwość – do wyrównywania szans w ziemskim wyścigu. Brak w tym przekazie jakiejkolwiek wzmianki o sakramentach, o konieczności pokuty czy o tym, że jedynym prawdziwym wyzwoleniem jest łaska płynąca z Ofiary Kalwarii. Jest to czysty humanitaryzm, który przywdział maskę zatroskania, by odwrócić uwagę od prawdziwego źródła kryzysu, jakim jest apostazja od wiary katolickiej.
Pominięcie spraw nadprzyrodzonych jako metoda apostazji
Najcięższym oskarżeniem wobec tego przedsięwzięcia jest całkowite pominięcie spraw nadprzyrodzonych. W tekście recenzji, jak i w analizowanym manifeście, nie pada ani jedno słowo o tym, że mężczyzna został powołany do panowania nad światem poprzez służbę Bogu, zgodnie z nauką encykliki Quas Primas Piusa XI. Zamiast wzywać do uznania panowania Chrystusa Króla, co jest jedynym lekarstwem na zło nawiedzające narody, Gulczyński i jego zwolennicy proponują kolejne „programy partyjne”. Takie podejście, choć atrakcyjne w oczach świata, jest jedynie symptomem duchowej ślepoty. Źródło, które publikuje taką recenzję, nie pełni już misji chrześcijańskiej, lecz staje się tubą dla naturalistycznych ideologii, które z chęcią wpisują się w modernistyczny projekt „kościoła” posoborowego.
Konieczność powrotu do porządku katolickiego
Prawdziwy Kościół katolicki zawsze nauczał, że nierówność między płciami nie jest błędem, lecz wynikiem Bożego zamysłu. Współczesny feminizm, jak i „odpowiedź” w postaci ruchów męskich, to jedynie dwie strony tego samego medalu – buntu przeciwko Bożemu porządkowi. Prawdziwe rozwiązanie problemów mężczyzn leży nie w „intelektualnym fundamencie” politologów, lecz w powrocie do Mszy Świętej Wszechczasów i w posłuszeństwie niezmiennej doktrynie. Wszystko inne, co oferuje sekta posoborowa i jej medialne zaplecze, jest jedynie duchową wydmuszką, która prowadzi dusze nie do nieba, lecz wprost do zatraty.
Za artykułem:
Czy Polska to „piekło mężczyzn”? Czytamy manifest męskiego ruchu (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 10.04.2026




