Prezydent Donald Trump w swoim wpisie na platformie społecznościowej Truth Social w niedzielę 12 kwietnia 2026 roku ostro skrytykował „papieża” Leona XIV, nazywając go „słabym w kwestiach zwalczania przestępczości” oraz „okropnym w polityce zagranicznej”. Atak nastąpił w przeddzień podróży uzurpatora do Afryki. Trump stwierdził, że nie jest zwolennikiem Leona XIV, określając go jako osobę „bardzo liberalną”, krytykując jego sprzeciw wobec działań militarnych USA, w tym interwencji w Wenezueli. Trump przypisał sobie również zasługi w wyborze Leona XIV na „papieża” w maju 2025 roku, co dobitnie świadczy o tym, że dla obu stron ta relacja jest jedynie polityczną transakcją.
Polityczny teatr na gruzach wiary
Spór między amerykańskim prezydentem a uzurpatorem okupującym Watykan jest przejrzystą ilustracją głębokiego kryzysu, w którym obie strony operują wyłącznie w sferze naturalnej, politycznej i doczesnej, całkowicie ignorując wymiar nadprzyrodzony, który powinien być fundamentem istnienia Kościoła. Zarzuty prezydenta Trumpa dotyczące polityki zagranicznej, nuklearnego potencjału Iranu czy interwencji w Wenezueli, konfrontowane z „pokojowymi apelami” Leona XIV, stanowią jedynie wymianę zdań między dwoma liderami struktur doczesnych. Ani w wypowiedziach polityka, ani w „papieskich” odezwach nie odnajdujemy odniesienia do Praw Bożych, ani obowiązku podporządkowania narodów panowaniu Chrystusa Króla. Mamy do czynienia z jałową debatą o „bezpieczeństwie” i „pokoju” w świecie, który odrzucił Źródło prawdziwego pokoju.
Język „liberalizmu” jako maska modernizmu
Prezydent Trump nazywa Leona XIV osobą „bardzo liberalną”. W kontekście teologicznym, termin ten jest zaledwie bladym echem głębszej rzeczywistości – apostazji modernistycznej, która przeniknęła struktury „kościoła” po 1958 roku. Dla katolika, problemem Leona XIV nie jest jego „liberalizm” polityczny, lecz fakt, że jego urząd jest uzurpowany, a nauczanie nie pochodzi od autentycznego Magisterium, lecz jest wytworem masońskiej operacji, która od dziesięcioleci niszczy fundamenty wiary. Debata o „liberalizmie” uzurpatora jest zatem jedynie powierzchowną maską, która ukrywa systemowe bankructwo struktury posoborowej.
Betania bez Chrystusa: Pokój według parametrów świata
Wspomniana przez portal EWTN modlitewna wigilia o „pokój” pod przewodnictwem Leona XIV w Bazylice św. Piotra, jest kolejnym przykładem symulacji katolickiego kultu. W świecie, który odrzucił Chrystusa, wszelkie wezwania do „pokoju” bez nawrócenia narodów do Prawdy, stają się jedynie pacyfistycznym sloganem, który nie ma mocy zbawczej. Pius XI w encyklice Quas Primas przypominał, że prawdziwy pokój jest możliwy jedynie w Królestwie Chrystusa. „Papież” Leon XIV, zamiast wzywać do uznania panowania Chrystusa Króla nad umysłami i wolami ludzi oraz narodów, ogranicza się do dyplomatycznych gierek, które w oczach świata muszą wyglądać na słabe, bo takimi w istocie są – są pozbawione autorytetu Bożej łaski.
Systemowe bankructwo instytucji posoborowej
Wypowiedź Trumpa, że Leon XIV „został postawiony przez Kościół tylko dlatego, że był Amerykaninem”, jest bulwersującym, lecz symptomatycznym dowodem na to, jak bardzo instytucja ta została zredukowana do poziomu zwykłej, ziemskiej organizacji politycznej. W oczach świata, wybór „papieża” stał się wynikiem „listy” i politycznych kalkulacji. To wyznanie prezydenta jest kolejnym gwoździem do trumny autorytetu „Kościoła Nowego Adwentu”. Widzimy tu obnażenie mechanizmów funkcjonowania tej paramasońskiej struktury, w której duchowy wymiar wyboru „głowy Kościoła” został całkowicie zastąpiony przez logikę partyjną i geopolityczne interesy.
Za artykułem:
Trump blasts Pope Leo as 'weak' and 'terrible for foreign policy' (ewtnnews.com)
Data artykułu: 13.04.2026




