Tygodnik Powszechny informuje o kryzysie w giełdzie kryptowalut Zondacrypto, stawiając pytanie o granice odpowiedzialności państwa w obliczu finansowych nadużyć w tym sektorze. Autor tekstu, Marek Rabij, wykorzystuje sytuację jako pretekst do postulowania konieczności objęcia rynku kryptowalut ścisłymi regulacjami prawnymi, krytykując przy tym prezydenckie weto wobec ustawy wdrażającej unijne przepisy. Całość wywodu stanowi smutne świadectwo wiary w zbawczą moc urzędniczej kontroli w świecie całkowicie odartym z nadprzyrodzonego fundamentu prawa naturalnego.
Naturalizm jako fundament nowoczesnej gospodarki
Autor artykułu, Marek Rabij, bez wahania przyjmuje naturalistyczną wizję świata, w której kryptowaluty są po prostu kolejnym „elementem kapitałowego krwiobiegu”. W tym ujęciu gospodarka to autonomiczny organizm, podlegający jedynie prawom popytu, podaży i – co najważniejsze – państwowej regulacji. Całkowicie pomija się tutaj chrześcijańską wizję porządku społecznego, w której wymiana dóbr jest wpisana w ramy sprawiedliwości społecznej i powinności moralnych wobec bliźniego. Dla autora jedyną instancją zdolną do zaprowadzenia porządku nie jest Prawo Boże, lecz stanowione prawo ludzkie, które ma pełnić funkcję „ochronną”. Jest to wyraz klasycznego naturalizmu, potępionego przez Piusa IX w Syllabus Errorum, gdzie każda dziedzina życia, w tym gospodarka, ma być odcięta od autorytetu Kościoła i prawa Bożego, stając się wyłącznym łupem „państwowego lewiatana”.
Język troski jako narzędzie zniewolenia
Retoryka artykułu przesiąknięta jest językiem pseudo-troski o „bezpieczeństwo obywateli” i „ochronę przed oszustwem”. Pod płaszczykiem humanitaryzmu – ochrony „oszczędności życia” – przemyca się postulat zwiększenia władzy państwowej nad jednostką. Nie jest to bynajmniej troska o sprawiedliwość, ale o „bezpieczny” dla systemu obieg kapitału. Autor używa pojęć takich jak „prawna próżnia”, sugerując, że poza ramami narzuconymi przez państwo nie istnieje żadne prawo, co jest jawnym zaprzeczeniem istnienia prawa naturalnego, wpisanego w serca ludzi przez Stwórcę. Takie operowanie językiem jest symptomatyczne dla myślenia modernistycznego: dobro człowieka definiowane jest wyłącznie w kategoriach doczesnych, a wolność rozumiana jest jako „bezpieczeństwo” gwarantowane przez aparat biurokratyczny, a nie jako możność czynienia dobra w ramach porządku ustanowionego przez Chrystusa Króla.
Bankructwo idei państwa jako gwaranta prawdy
Krytyka weta prezydenckiego w artykule ujawnia głębszy błąd: przekonanie, że to państwo ma monopol na definiowanie prawdy o „innowacyjności” czy „bezpieczeństwie”. W rzeczywistości, zarówno zwolennicy całkowicie niekontrolowanych kryptowalut, jak i ich biurokratyczni regulatorzy, operują w obrębie tego samego błędu: sekularyzmu. Jedni liczą na wolność od państwa, drudzy na kontrolę państwa, ale obie strony zapominają, że wszelka władza pochodzi od Boga i winna być sprawowana w duchu Jego przykazań (Pius XI, Quas Primas). Problem z Zondacrypto nie leży w „braku regulacji”, lecz w fakcie, że w społeczeństwie odrzuciwszy Chrystusa, uczciwość stała się towarem deficytowym. Żaden unijny czy krajowy akt prawny nie zastąpi sumienia uformowanego w wierze katolickiej, bez którego każda gospodarka – czy to oparta na złocie, czy na kryptowalutach – nieuchronnie zmierza ku oszustwu i chaosowi.
Fałszywa alternatywa: wolność jednostki a dyktat państwa
Zarzut autora, iż „państwo nie ochroniło obywateli”, jest typowym dla posoborowego myślenia odwróceniem ról. To nie państwo, ale Kościół jest od wieków stróżem obyczajów i sprawiedliwości. Zamiast postulować przywrócenie panowania Chrystusa w życiu publicznym, co zapewniłoby uczciwość w obrocie gospodarczym, proponuje się jedynie „zaciskanie pętli” regulacji, które w istocie mają na celu wciągnięcie wszystkich aktywów pod pełną kontrolę fiskalną i polityczną. To, co autor nazywa „słabością państwa”, jest w rzeczywistości logicznym skutkiem liberalnej apostazji. Państwo, które odrzuciło swoje zadanie bycia „ramieniem sprawiedliwości Bogu” (Rz 6,13), nie może być gwarantem sprawiedliwości w sferze gospodarczej – może być jedynie zarządcą chaosu, który samo wygenerowało, niszcząc fundamenty chrześcijańskiej moralności.
Za artykułem:
Afera Zondacrypto. Kryptowaluty nie mogą dłużej działać w prawnej próżni (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 13.04.2026






