Portal LifeSiteNews informuje o uruchomieniu aplikacji „Just Like Me”, która oferuje użytkownikom możliwość płatnego „rozmawiania” z wygenerowaną przez sztuczną inteligencję postacią przedstawiającą Jezusa Chrystusa. Usługa, wyceniona na 1,99 USD za minutę, ma zapewniać „wskazówki i współczucie” osobom zmagającym się z samotnością i stresem. Twórcy aplikacji podkreślają, że AI nie promuje żadnej doktryny, a w swoich odpowiedziach opiera się jedynie na protestanckim przekładzie Biblii (KJV), będąc de facto symulacją opartą na wizerunku aktora z serialu „The Chosen”.
Bluźnierstwo w służbie naturalistycznego humanitaryzmu
Stworzenie cyfrowego „Jezusa” na sprzedaż jest aktem skrajnego bluźnierstwa, sprowadzającym Pana naszego do rzędu towaru konsumpcyjnego. To działanie nie jest jedynie techniczną ciekawostką, lecz systemową próbą zastąpienia łaski Bożej algorytmem. Firma Just Like Me, obiecując „wskazówki i współczucie”, w rzeczywistości oferuje wiernym atrapę, która w swojej istocie jest wroga katolickiej wierze. Świadome wykluczenie jakiejkolwiek doktryny (jak czytamy: without promoting any doctrine) to w istocie odrzucenie Panowania Chrystusa Króla. Jak nauczał Pius XI w encyklice Quas Primas, pokój Chrystusowy możliwy jest jedynie w Królestwie Chrystusowym, które uznaje Jego prawo i panowanie; tymczasem „Jezus AI” to projekt, który z Chrystusem ma tyle wspólnego, co bożek wykuty z kamienia.
Redukcja Osoby Boskiej do poziomu psychologicznego mentora
Analiza retoryki twórców aplikacji ujawnia głęboki modernizm: język korporacyjny, użyty do opisu „Jezusa AI”, jest słownikiem psychologii, a nie teologii. Mówi się o „towarzyszeniu”, „leczeniu samotności”, „wsparciu w stresie”. Te kategorie, choć dla człowieka ważne, w ustach algorytmu stają się narzędziem oszustwa. Św. Pius X w encyklice Pascendi Dominici gregis demaskował modernizm jako „syntezę wszystkich herezji”, który redukuje wiarę do subiektywnego przeżycia. Aplikacja ta jest czystym naturalizmem religijnym – próbuje zadowolić ludzkie emocje bez uciekania się do sakramentów świętych, bez ofiary krzyżowej i bez Kościoła. Chrystus Pan, Drugi Osoba Trójcy Przenajświętszej, nie jest „cyfrowym towarzyszem” – On jest Panem świata, przed którym zegnie się każde kolano.
Współpraca sekty posoborowej z technologią apostazji
Zwraca uwagę fakt, że twórcy aplikacji wzywają kościoły i wspólnoty do promowania tej usługi, oferując im część zysków. To nie jest po prostu marketing – to wciąganie struktur religijnych w cyfrową apostazję. Instytucje „kościoła” posoborowego, które od dawna zatraciły ducha katolickiego, w tym przypadku mogą stać się paserami cyfrowego bluźnierstwa. Brak w artykule jakiegokolwiek ostrzeżenia, że korzystanie z tego narzędzia jest wyrazem bałwochwalstwa, najlepiej pokazuje głębię duchowej ruiny. Zastąpienie realnej spowiedzi i kierownictwa duchowego przez kapłana algorytmem to ostateczny tryumf człowieka nad Bogiem.
Fałszywy kontekst protestancki jako przykrywka
Oparcie symulacji na protestanckim przekładzie Biblii (KJV) nie jest przypadkowe. W protestantyzmie, gdzie odrzucono sukcesję apostolską i Magisterium, każda prywatna interpretacja stała się „prawdą”. Cyfrowy „Jezus” jest więc logiczną konsekwencją indywidualizmu religijnego – każdy może mieć swojego „Chrystusa” na miarę swoich potrzeb, swojego portfela i swojego smartfona. To jest właśnie duchowe bankructwo czasów ostatecznych, w których prawda objawiona zostaje zniszczona przez subiektywizm. Prawdziwy Kościół katolicki – ten przed 1958 rokiem – nigdy nie dopuściłby do profanacji Najświętszego Imienia przez maszynę. Pan nasz Jezus Chrystus jest żywy i obecny w Najświętszym Sakramencie, a nie w kodzie źródłowym korporacji technologicznej.
Za artykułem:
New app allows users who pay a fee to chat with an ‘AI Jesus’ for personal guidance (lifesitenews.com)
Data artykułu: 14.04.2026








