Portal „Tygodnik Powszechny” (23 kwietnia 2026) relacjonuje wizytę Jacka Wakara w Teatrze im. Jana Kochanowskiego w Opolu. Recenzent zachwyca się spektaklami „Autentik” w reżyserii Norberta Rakowskiego oraz „Piana dni” wyreżyserowana przez Igora Mendjisky’ego. Tekst przedstawia teatr jako przestrzeń wielogłosu, gdzie poszukuje się odpowiedzi na pytania o ludzką naturę, eutanazję i relacje międzyludzkie, całkowicie ignorując nadprzyrodzony wymiar egzystencji. Artykuł ten jest klasycznym przykładem „teatru dla teatru”, który w błądzeniu po omacku nad ontologią człowieka, kompletnie pomija fakt, że jedynym źródłem prawdy o człowieku jest Bóg, a jedynym ratunkiem dla kultury jest powrót Chrystusa Króla.
Redukcja teatru do humanistycznego błąkania się
Poziom faktograficzny: Opole jako mikrokosmos posoborowej kultury
Artykuł Jacka Wakara, publikowany na łamach „Tygodnika Powszechnego” (numer 17/2026), stanowi swoistą laurkę dla działań Teatru Kochanowskiego w Opolu. Autor zachwyca się rzekomą różnorodnością: „nad ogromnymi schodami widać hasło: Teatr wielu głosów, różnych spojrzeń”. Ta wielogłosowość jest jednak w istocie chaosem, w którym prawda obiektywna zostaje poświęcona na ołtarzu relatywizmu. Wakar wymienia spektakle takie jak „Badania ściśle tajne” Iwana Wyrypajewa, gdzie poszukuje się odpowiedzi na pytanie „czy jest instancja wyższa, zasada rządząca światem”. Fakt, że teatr instytucjonalny stawia to pytanie w sposób niepewny, nie dając jednoznacznej odpowiedzi, że tą Instancją jest Bóg, świadczy o bankructwie intelektualnym tej instytucji. Zamiast głosić chwałę Stwórcy, scena staje się forum dla agnostyckich rozważań.
Kolejnym faktem podnoszonym przez recenzenta jest podejmowanie tematu eutanazji w spektaklu „I’m Nowhere/Znikanie”. Wakar opisuje to jako odważne podejście do tematu, nie kwestionując jednak, że eutanazja jest grzechem ciężkim przeciwko Bogu jako jedynemu Panu życia i śmierci. W kontekście spektaklu „Autentik”, autor zauważa grę między człowiekiem a naczelnymi (małpami), co prowadzi do pytań ontologicznych: „Jesteśmy, czy nas nie ma? Jeśli żyjemy, to czym różnimy się od naczelnych, dokąd zaprowadziła nas ewolucja?”. To klasyczny modernistyczny błąd redukcjonizmu. Zamiast ukazywać godność dziecka Bożego, teatr w Opolu sprowadza człowieka do poziomu zwierzęcia, promując darwinistyczną wizję świata, którą św. Pius X potępił w dekrecie Lamentabili sane exitu (1907), m.in. w propozycji 58: „Postęp nauk wymaga reformy pojęcia nauki chrześcijańskiej o Bogu, stworzeniu, Objawieniu, Osobie Słowa Wcielonego i o Odkupieniu”.
Poziom językowy: Bełkot relatywizmu i ewolucyjnej pychy
Język używany przez Wakara jest typowy dla „Tygodnika Powszechnego” – pełen entuzjazmu dla wszystkiego, co „progresywne”, „autorskie” i „odważne”. Używanie określeń takich jak „sceniczny maraton”, „pulse teatru” czy „bezczelny i bezwstydny spektakl” ma budować aurę elitarności, podczas gdy w rzeczywistości jest to pustosłowie maskujące brak treści nadprzyrodzonej. Opisując „Autentik”, recenzent pisze o „seansie dziwnym, niepokojącym, niepostrzeżenie dusznym”. To język psychologii i emocji, a nie teologii. Autor cieszy się, że spektakl „mnoży pytania i nie daje odpowiedzi”. W świecie, gdzie „Stolica Twoja, Boże, na wieki wieków” (Ps 44,7 Wlg), duma z braku odpowiedzi jest dowodem na duchową ślepotę.
Szczególnie oburzający jest fragment dotyczący ewolucjonizmu. Pytanie recenzenta: „dokąd zaprowadziła nas ewolucja? Może donikąd, gdyż wysoka kultura to tylko sztafaż skrywający wrodzoną agresję?” – jest czystą propagandą modernizmu. Język tego tekstu nie jest językiem wiary katolickiej, który mówi o stworzeniu „na obraz i podobieństwo Boże”, lecz językiem oświeceniowego racjonalizmu, który Pius IX potępił w Syllabusie Błędów (1864), stwierdzając: „Ludzki rozum, bez jakiegokolwiek odniesienia do Boga, jest jedynym sędzią prawdy i fałszu, dobra i zła” (Błąd nr 3).
Poziom teologiczny: Teatr bez Boga jest kultem marności
Analizując treść artykułu z perspektywy integralnej wiary katolickiej, uderza całkowity brak odniesień do Boga, sakramentów i życia nadprzyrodzonego. Teatr w Opolu, chwalony przez Wakara, staje się świątynią humanizmu. W spektaklu „Piana dni” według powieści Borisa Viana – autora skądinąd kontrowersyjnego, często balansującego na granicy absurdu i nihilizmu – reżyser ma bawić się materią, proponując widowisko „bezwstydny (…) bo tak lubi”. Teologia katolicka uczy, że każde dzieło sztuki powinno dążyć do Boga jako najwyższego Piękna. Tymczasem, jak pisze recenzent, „w opolskiej Pianie dni zapewne nie chodzi o nic więcej poza samą opowieścią, radością grania, smakowaniem absurdu”. To czyste naturalizm (religia bez Boga), który Pius XI w encyklice Quas Primas (1925) demaskował jako błąd laicyzmu: „Zaczęto powoli zrównywać religię Chrystusową z innymi religiami fałszywymi i stawiać ją bezczelnie w tym samym rzędzie”.
W „Autentiku” Rakowskiego mamy do czynienia z pytaniem o autentyzm. Artykuł sugeruje, że autentyzm szuka się w relacji człowiek-zwierzę lub człowiek-człowiek w próżni. Prawdziwy autentyzm to życie w stanie łaski uświęcającej. Św. Pius X w Lamentabili potępił błąd, jakoby „wiara jako przyzwolenie umysłu opierała się ostatecznie na sumie prawdopodobieństw” (Propozycja 25). Teatr opolski, zamiast głosić tę pewność, oferuje widzom „godzinę, w której nie wiedzieliśmy niczego o sobie nawzajem”. To nie jest kultura, to duchowa nuda.
Poziom symptomatyczny: Teatr jako narzędzie sekty posoborowej
„Tygodnik Powszechny”, będący tubą propagandową środowisk postępowych, promuje teatr, który jest symptomem „Kościoła Nowego Adwentu”. Zamiast wskazywać na konieczność nawrócenia i pokuty, promuje się sztukę, która „upomina się o ludzi na co dzień niewidocznych” (jak w „Czterech dobrych powodach…”), ale czyni to w sposób czysto naturalistyczny. To ta sama metoda, którą znamy z artykułów o inicjatywach świeckich wspieranych przez struktury posoborowe: dużo emocji, dużo współczucia, zero łaski sakramentalnej.
Fakt, że w artykule pojawia się nazwisko Jean-Sola Partre’a (oczywista literówka autora, chodzi o Jeana-Paul Sartre’a, zatwardziałego ateistę), traktowanego jako autorytet poetycki, jest ostatecznym dowodem na ideologiczne zorientowanie tego tekstu. Teatr w Opolu, według relacji Wakara, nie służy Królestwu Chrystusowemu. Jak uczył Pius XI: „Chrystus króluje w umyśle człowieka (…) króluje w woli (…) króluje w sercu”. W opolskim teatrze Chrystus nie króluje. Tam króluje człowiek, jego „autentyzm”, jego „ewolucja” i jego „absurd”. To jest ostateczna ohyda spustoszenia w sferze kultury.
Wnioski: Puste sceny pustego kościoła
Recenzja Jacka Wakara, choć rzetelna w opisie faktów teatralnych, jest teologicznym trupem. Pokazuje świat, w którym Bóg został usunięty ze sceny, a Jego miejsce zajęły małpy, roboty i egzystencjalne pytania bez odpowiedzi. Autor artykułu zachwyca się „czystą przyjemnością oglądania”, nie dostrzegając, że oglądanie jest bezowocne, jeśli nie prowadzi do Boga.
Prawdziwa kultura katolicka musi być „sacrum” zorientowana. Teatr, który nie służy prawdzie objawionej, staje się jedynie rozrywką dla dusz w stanie zawieszenia. Jak czytamy w encyklice Quanto Conficiamur Moerore (1863) Piusa IX: „Nie można zbawić się poza Kościołem katolickim”. Podobnie nie można stworzyć wielkiej sztuki poza Kościołem. To, co opisuje Wakar, to jedynie „teatr cieni”, gra pozorów w świecie, który odwrócił się od Słońca Sprawiedliwości.
Za artykułem:
Oto świetny, bardzo osobny teatr, jakiego nie zobaczycie nigdzie poza Opolem (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 21.04.2026






