Portal LifeSiteNews (27 kwietnia 2026) przytacza oświadczenie „bp” Josepha Stricklanda, który krytykuje dopuszczenie anglikańskiej „arcybiskupki” Sarah Mullally do gestów błogosławieństwa w bazylice św. Piotra. Strickland, powołując się na swoją rzekomą sukcesję apostolską, broni „niezmienności” nauczania o kapłaństwie męskim, jednocześnie pozostając w pełnej komunii z strukturami okupującymi Watykan, które odrzuciły niezmienną wiarę. Jego głos jest jedynie echem w pustym gmachu sekty posoborowej, gdzie obrona dogmatu służy jako figowy listek dla systemowej zdrady Chrystusa Króla.
Symptomy duchowej ślepoty w cieniu ohydy spustoszenia
Wypowiedź „bp” Stricklanda, choć w warstwie językowej operuje słownictwem katolickim, w rzeczywistości stanowi podręcznikowy przykład modernistycznej dychotomii. Autor tekstu grzmi, że „kapłaństwo nie jest ludzkim wymysłem”, lecz „Bożym darem”, zapominając, że sam uczestniczy w systemie, który to kapłaństwo zredukował do funkcji społecznej, a sakramenty do pustych obrzędów. Jego słowa:
„The Catholic priesthood is not a human creation. It is a divine gift instituted by Our Lord Jesus Christ…”
choć same w sobie są prawdziwe, brzmią jak kpina w ustach człowieka, który uznaje autorytet uzurpatorów na Stolicy Piotrowej od czasów Jana XXIII. Strickland występuje tu w roli „strażnika”, który pilnuje bramy, podczas gdy sam zamek został od wewnątrz oddany na pastwę synagogi szatana.
Poziom faktograficzny: Złudzenie autorytetu w strukturach okupacyjnych
Faktem jest, że w bazylice św. Piotra doszło do aktu symulacji błogosławieństwa przez „arcybiskupkę” wspólnoty schizmatyckiej i heretyckiej. Jest to jawne pogwałcenie prawa Bożego i kościelnego. Jednakże „bp” Strickland, zamiast ogłosić powszechną apostazję struktur, w których służy, ogranicza się do dyplomatycznego „wyrażenia zaniepokojenia”. Jego obecność w strukturach posoborowych jest dowodem na to, co św. Pius X nazywał falsa religio (fałszywą religią). Strickland został wyświęcony w nowym rycie, którego ważność jest co najmniej wątpliwa w świetle dokumentów takich jak Cum ex Apostolatus Officio Pawła IV, gdzie stwierdzono, że heretyk (a każdy modernista nim jest) nie może posiadać władzy w Kościele.
Co więcej, Strickland sugeruje, że problemem jest jedynie „gest” kobiety, a nie system, który odrzucił Quas Primas Piusa XI. Prawdziwe królestwo Chrystusa, o którym mówi encyklika, wymaga uznania Chrystusa za Króla we wszystkich aspektach życia, w tym w wykluczeniu heretyków z przestrzeni świętej. Strickland natomiast, mówiąc o „jedności”, de facto legitymizuje obecność sekt protestanckich w Watykanie, co jest jawną zdradą depozytu wiary.
Poziom językowy: Modernistyczna nowomowa w służbie zgorszenia
Analiza słownictwa Stricklanda obnaża jego wewnętrzną sprzeczność. Używa on terminu in persona Christi Capitis (w osobie Chrystusa Głowy), by opisać kapłana, jednocześnie milcząc o tym, że nowus ordo, którego on sam jest sługą, zredukował tę rolę do „przewodniczącego zgromadzeniu”. Jego język jest językiem „obrońcy tradycji”, który jednak nie ma odwagi nazwać obecnego „papieża” Leonem XIV uzurpatorem, a Watykanu – siedliskiem modernizmu.
Strickland pisze o „depozytcie wiary”, który nie podlega zmianie, zapominając, że sam podpisał się pod dokumentami Soboru Watykańskiego II, który w Lamentabili sane exitu został potępiony jako „zbiór wszystkich błędów”. Jego wezwanie do modlitwy i różańca jest jedynie próbą uspokojenia sumień wiernych, którzy zaczynają dostrzegać, że w „Kościele Nowego Adwentu” nie ma już miejsca na prawdziwą ofiarę. To język psychologii, a nie teologii – mówi o „smutku” i „zamęcie”, zamiast ogłosić prawdę o sedevacantismo (sedewakantyzmie) i pustej Stolicy Piotrowej od 1958 roku.
Poziom teologiczny: Kapłaństwo bez Krwi Ofiary
Najcięższym błędem Stricklanda jest jego teologiczna krótkowzroczność. Twierdzi on:
„Because the Eucharist is the true representation of the Sacrifice of Calvary, the priest stands in the person of Christ the Bridegroom…”
Jest to prawda de fide (wiarą), ale Strickland zapomina dodać, że w strukturach, które on reprezentuje, Eucharystia została zredukowana do „Wieczerzy Pańskiej”, a kapłan do „prezydenta”. Jak można mówić o kapłaństwie in persona Christi, gdy sam obrzęd Mszy Świętej został zbeszczeszczony przez modernistów? Prawdziwe kapłaństwo istnieje tam, gdzie sprawowana jest ważna Msza Święta według wiecznego mszału św. Piusa V. Strickland, odprawiając nowus ordo lub będąc w komunii z tymi, którzy to czynią, jest jedynie aktorem w teatrze, a nie sługą Najwyższego Kapłana.
W encyklice Quas Primas Pius XI przypomina, że panowanie Chrystusa musi być uznane publicznie. Strickland natomiast, w swoim oświadczeniu, zachowuje się jak urzędnik sekty posoborowej – kaja się za „gesty”, ale nie potępia herezji leżącej u podstaw struktur, które go utrzymują. Brak wezwania do powrotu do jednego, świętego, katolickiego i apostolskiego Kościoła sprzed 1958 roku czyni jego słowa jałowymi.
Poziom symptomatyczny: Schizma wewnątrz schizmy
Przypadek Stricklanda jest symptomatyczny dla tzw. „udających tradycyjnych katolików” wewnątrz neo-kościoła. To oni są najbardziej niebezpieczni, ponieważ tworzą iluzję, że w strukturach okupujących Watykan można jeszcze znaleźć „zdrową naukę”. To błąd. Jak uczy św. Robert Bellarmin, cytowany w pliku o obronie sedewakantyzmu: „Hereticus non est membrum, ergo non potest esse caput (Heretyk nie jest członkiem, więc nie może być głową)”. Strickland, będąc w komunii z heretykami, sam traci prawo do nazywania się następcą Apostołów.
Jego wezwanie do „pokuty i wynagrodzenia” jest jedynie próbą zalepienia dziur w tonącym statku. Prawdziwa odpowiedź na profanację w bazylice św. Piotra nie jest modlitwą w intencji „oczyszczenia Kościoła”, ale wyjściem z niego, jako z domu handlarzy, i powrotem pod skrzydła prawdziwego Kościoła Katolickiego, który trwa w opozycji do modernistycznej apostazji. Strickland chce reformy sekty posoborowej, podczas gdy my, wierni integralni, głosimy jej całkowity upadek i konieczność powrotu do Chrystusa Króla, który panuje w wiecznym Mszale, a nie w watykańskich gabinetach uzurpatorów.
Prawda, której Strickland nie wypowie
Jedyną drogą zbawienia jest wiara katolicka w jej niezmiennej formie. Kapłaństwo kobiet jest nie tylko błędem, ale bluźnierstwem przeciwko naturze sakramentu. Jednakże obrona tej prawdy przez „biskupa” struktury, która uznała wolność religijną (błąd nr 15 Syllabusa), jest farsą. Prawdziwy kapłan to ten, który sprawuje Mszę Trydencką, którego święcenia są ważne (według rytu sprzed 1968 roku) i który nie uznaje żadnego „papieża” po Piusie XII. Strickland pozostaje w cieniu ohydy spustoszenia, udając, że walczy o Marję, podczas gdy w rzeczywistości służy modernizmowi, który tę Marję zredukował do roli „słuchaczki” w duchu Vaticanum II.
Za artykułem:
Bishop Strickland statement on Vatican welcoming female ‘archbishop’ of Canterbury (lifesitenews.com)
Data artykułu: 27.04.2026




