Sądowy proces z udziałem Rafała Brzoski i Omeny Mensah dotyczący reklam z wykorzystaniem deepfake'ów

Meta traci alibi – przełomowy wyrok polskiego sądu i pękający model bezkarności Big Techu

Podziel się tym:

Portal „Tygodnik Powszechny” relacjonuje sprawę, w której polski sąd apelacyjny podtrzymał zakaz emisji reklam z wykorzystaniem deepfake’ów Rafała Brzoski i Omeny Mensah na platformach Mety. Artykuł opisuje, jak koncern od lat ukrywał się za fikcją „neutralnego pośrednika”, podczas gdy wewnętrzne dokumenty ujawniają, że nawet 10% przychodów (ok. 16 mld dol.) może pochodzić z oszukańczych reklam. Wyrok ten stanowi przełom w walce z bezkarnością wielkich platform, lecz sam artykuł, mimo rzetelnego opisu faktów, pozostawia czytelnika w sferze czysto świeckiej sprawiedliwości, bez nawiązania do wyższego porządku prawa Bożego i odpowiedzialności moralnej, która jest fundamentem każdej autentycznej wymiaru sprawiedliwości.


Poziom faktograficzny: co mówią fakty, a co przemilczają

Artykuł precyzyjnie opisuje mechanizm działania Mety: platforma decyduje, które reklamy są publikowane, weryfikuje je przed emisją, targetuje odbiorców i zarabia na tym miliardy. Sąd Apelacyjny w Warszawie podtrzymał zakaz emisji deepfake’ów wykorzystujących wizerunki Brzoski i Mensah, co stanowi istotny precedens prawny. Cytat Brzoska z LinkedIn brzmi wymownie: „Jeżeli platforma decyduje, które reklamy są publikowane, weryfikuje je przed emisją, targetuje odbiorców i zarabia na tym miliardy, to nie jest neutralnym obserwatorem. To aktywny uczestnik systemu, który musi ponosić aktywną odpowiedzialność”.

Jednakże artykuł, relacjonując te fakty, pozostaje na poziomie świeckiej debaty prawnej i ekonomicznej. Przemilczana jest fundamentalna kwestia: odpowiedzialność prawna jest tylko cieniem odpowiedzialności moralnej, która z kolei jest odbiciem prawa wiecznego zakodowanego w sercu każdego człowieka. Gdy artykuł mówi o „modelu bezkarności wielkich platform”, nie podejmuje pytania, skąd w ogóle wzięła się ta bezkarność – a wzięła się ona z systematycznego usuwania prawa Bożego z życia publicznego i prywatnego. Wewnętrzne dokumenty Mety, ujawnione przez Reutersa, pokazują, że firma świadomie dopuszczała do emisji oszukańczych reklam, blokując je dopiero przy 95% pewności oszustwa, a przy niższej – po prostu podwyższała za nie ceny. To nie jest zwykła niedbałość korporacyjna – to świadoma decyzja o zarabianiu na cudzej nieszczęśliwości, co stanowi ciężki grzech przeciwko czwartej i siódmej przykazaniu dekalogu.

Poziom językowy: asekuryjny ton jako symptom duchowej ślepoty

Język artykułu jest typowy dla świeckiej prasy „o orientacji katolickiej” – rzeczowy, korektny, pozbawiony jakiejkolwiek teologicznej głębi. Mówi się o „naruszeniu przepisów o ochronie konsumentów”, o „statusie bezpiecznej przystani”, o „pozwach zbiorowych”. To język prawa świeckiego, który choć użyteczny w swojej sferze, jest całkowicie niewystarczający do opisania tego, co się dzieje. Brak w artykule jakiejkolwiek wzmianki o tym, że oszustwo jest grzechem, że zarobek na oszustwie jest skradzionym dobrem, a świadome tolerowanie oszustw przez korporację stanowi grzech powszechny (*peccatum sociale*), który obciąża wszystkich, którzy mając moc działania, dopuszczają do zła.

Charakterystyczne jest również to, że artykuł cytuje Brzoska, który mówi o „momencie, w którym zaczyna pękać model bezkarności wielkich platform” – ale nie pyta, dlaczego ten model w ogóle mógł się rozwinąć. Odpowiedź jest prosta: „Bez Boga nie ma sprawiedliwości, a bez sprawiedliwości nie ma prawdziwego prawa”. Model bezkarności Big Techu jest bezpośrednim następstwem laicyzmu, który Pius XI w encyklice Quas Primas (1925) nazwał zarazą zatruwającą społeczeństwo ludzkie. Gdy Chrystus Król zostaje usunięty z życia publicznego, na Jego miejsce wkraczają władcy cyfrowi, którzy nie uznają żadnej wyższej instytucji nad sobą.

Poziom teologiczny: prawo Boże jako fundament każdej sprawiedliwości

Św. Pius X w dekrecie Lamentabili sane exitu (1907) potępił jako błąd zdanie, że „moralne prawa nie potrzebują boskiej sankcji i nie jest wcale konieczne, by prawa ludzkie były zgodne z prawami natury i otrzymywały moc wiążącą od Boga” (propozycja 56). To właśnie ta zasada została wyparta z świadomości współczesnego świata. Meta i inne korporacje technologiczne działają w przestrzeni, w której prawo ludzkie jest jedynym punktem odniesienia – a prawo to, pozbawione fundamentu w prawie Bożym, staje się narzędziem arbitralnej władzy silniejszego.

Pius IX w encyklice Quanto Conficiamur Moerore (1863) nauczał, że „bez Boga i Jezusa Chrystusa nie ma źródła władzy, nie ma powodu, dla którego jedni mają prawo rozkazywać, drudzy zaś mają obowiązek słuchać”. To właśnie ta prawda jest kluczowa dla zrozumienia kryzysu, który opisuje artykuł. Meta nie uznaje żadnej wyższej władzy nad sobą – ani Bożej, ani moralnej, ani nawet w pełni ludzkiej. Jej „model bezkarności” jest logicznym następstwem światopoglądu, w którym Bóg nie istnieje lub jest nieistotny. Wyrok polskiego sądu jest krokiem w kierunku przywrócenia sprawiedliwości, ale sprawiedliwość bez fundamentu w prawie Bożym jest jak dom zbudowany na piasku (Mt 7,26-27).

Artykuł przemilcza również kwestię odpowiedzialności moralnej osób działających w korporacji. Mówi się o „firmie”, o „koncernie”, o „platformie” – ale za każdą decyzją stoją konkretni ludzie, którzy ponoszą konkretną odpowiedzialność wobec Boga. „Boże prawo jest jedynym fundamentem sprawiedliwości” – bez tego kontekstu artykuł pozostaje na powierzchni zjawiska, nie sięgając jego duchowych korzeni.

Poziom symptomatyczny: Big Tech jako owoc apostazji

Kryzys, który opisuje artykuł, nie jest izolowanym zjawiskiem – jest jednym z wielu symptomów głębokiej apostazji, która ogarnęła świat. Pius XI w Quas Primas ostrzegał: „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto z praw i z państw i gdy już nie od Boga, lecz od ludzi wywodzono początek władzy, stało się iż zburzone zostały fundamenty pod tąż władzą, gdyż usunięto główną przyczynę, dlaczego jedni mają prawo rozkazywać, drudzy zaś mają obowiązek słuchać”. To właśnie to się dzieje w świecie Big Techu – korporacje te stały się nowymi państwami, które nie uznają żadnej suwerenności poza własną, a ich „prawo” jest dyktowane przez algorytmy i zysk.

Artykuł wspomina o pozwie zbiorowym Consumer Federation of America oraz o kontroli brytyjskiego nadzoru finansowego – ale nie zadaje pytania, czy te instytucje same nie są częścią tego samego systemu, który wypędził Boga z życia publicznego. Sprawiedliwość w systemie, który odrzuca prawa Boże, zawsze będzie niedoskonała, bo nie ma w niej fundamentu. Prawdziwa sprawiedliwość może istnieć jedynie w ramach Królestwa Chrystusowego, w którym prawo ludzkie jest podporządkowane prawu Bożemu, a władza jest rozumiana jako służba, nie jako dominacja.

Warto również zauważyć, że artykuł pochodzi z „Tygodnika Powszechnego” – periodyku, który przez dziesięciolecia służył jako narzędzie modernistycznej infiltracji katolicyzmu. Sam fakt, że artykuł o tak ważnej kwestii moralnej i społecznej nie zawiera żadnego nawiązania do nauki Kościoła, do prawa naturalnego, do odpowiedzialności wobec Boga, jest symptomatyczny. To jest duchowe bankructwo, o którym pisał Pius XI – gdy Chrystus jest usunięty z życia publicznego i prywatnego, ginąć muszą narody i jednostki.

Konstruktywna wskazówka: powrót do Chrystusa Króla

Wyrok polskiego sądu jest krokiem w dobrym kierunku, ale nie wystarczy. Prawdziwa odpowiedzialność – zarówno korporacyjna, jak i indywidualna – może być zrozumiana i realizowana jedynie w świetle prawa Bożego. „Nie przez co innego szczęśliwe państwo – a przez co innego człowiek, państwo bowiem nie jest czym innym, jak zgodnym zrzeszeniem ludzi” – pisał św. Augustyn, cytowany przez Piusa XI w Quas Primas. Jeśli ludzie – a więc i korporacje złożone z ludzi – nie uznają nad sobą wyższej władzy, każde prawo staje się narzędziem tyranii.

Prawdziwa reforma świata cyfrowego nie polega na nowych regulacjach prawnych, lecz na nawróceniu serc – na przywróceniu Chrystusa Króla na Jego zakonane miejsce w życiu jednostek, rodzin, społeczeństw i państw. Dopóki nie zajdzie ta przemiana, każdy wyrok, każda regulacja, każdy „przełom” będzie tylko tymczasowym opóźnieniem nieuchronnego upadku. „Oby wszyscy wierni zrozumieli, że pod sztandarem Chrystusa – Króla dzielnie i zawsze walczyć powinni” – wzywał Pius XI. To wzywał nie tylko do walki duchowej, ale i do budowy społeczeństwa, w którym Chrystus panuje w umyśle, woli i sercu każdego człowieka.


Za artykułem:
Czy platformy społecznościowe zaczną odpowiadać za treści? Przełomowy wyrok polskiego sądu
  (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 04.05.2026

Więcej polemik ze źródłem: tygodnikpowszechny.pl
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.