Portal Gość Niedzielny (7 maja 2026) informuje, że biskup ełcki Jerzy Mazur wyświęcił jednego alumna z Togo, Rogera Siliade, podkreślając brak księży w polskim Kościele i trudności w legalizacji pobytu afrykańskich kleryków. Rzecznik kurii chwali „autentyczność” i „entuzjazm” kapłanów z Afryki, traktując ich jako remedium na duchową pustkę w polskich parafiach.
Faktografia: import kapłanów zamiast prawdziwej odnowy
Artykuł prezentuje sytuację diecezji ełckiej jako typowy przykład systemowej katastrofy: brak kandydatów do kapłaństwa, łączenie parafii, zamykanie seminów. Rozwiązaniem ma być import kleryków z Togo i Ghany. Rzecznik kurii, ks. kan. dr Marcin Maczan, mówi wprost: „Wierni potrzebują takich otwartych kapłanów” – co sugeruje, że polscy księża są zamknięci, a afrykańscy mają wypełnić duchową próżnię. Jednocześnie przyznano, że trzy z siedmiu kleryków w ełckim seminarium to obcokrajowcy, a przyszłoroczni kandydaci będą się już uczyli w Olsztynie z powodu zbyt małej liczby chętnych.
To nie jest sukces misyjny – to akt wyznanie bankructwa. Prawdziwy Kościół katolicki nigdy nie potrzebował importować wiernych z innych kontynentów, by wypełnić wakujące parafie. Św. Pius X w encyklice Pascendi Dominici gregis (1907) ostrzegał przed modernistami, którzy zamieniają duchową odnowę na zewnętrzne reformy. Tutaj nie ma nawet mowy o odnowie – jest tylko logistyczne zarządzanie niedoborem kadrowym.
Język: entuzjazm zamiast świętości
Analiza językowa artykułu ujawnia, że kryterium oceny kapłanów to nie świętość, nie wierność doktrynie, nie życie sakramentalne, lecz „autentyczność”, „żywa wiara”, „radość” i „entuzjazm”. To kategorie psychologiczne, nie teologiczne. Mówi się o „otwartych kapłanach” – jakby otwartość była cnotą nadprzyrodzonym, a nie czymś, co w kontekście posoborowym często oznacza kompromis z błędem.
Brak jakiejkolwiek wzmianki o tym, czy ci księża celebrują Mszę Świętą według wiecznego mszału św. Piusa V, czy znają doktrynę katolicką w jej integralności, czy są wierni niezmiennemu Magisterium. Liczy się tylko to, że są „entuzjastycznie nastawieni do posługi”. To jest kryterium świeckie, nie duchowe. Św. Paweł Apostoł pisał do Tymoteusza: „Napominaj, aby się czegokolwiek nie przeciwstawili, aby nikomu nie dawali powodu do obrazy, aby we wszystkim okazywali się sługami Boga” (Tt 2,1-2 Wlg) – a nie „aby byli entuzjastyczni”.
Teologia: brak fundamentu doktrynalnego
Artykuł nie zadaje sobie trudu, by osadzić sytuację diecezji ełckiej w kontekście teologicznym. Nie ma ani słowa o przyczynach braku powołań kapłańskich – a przyczyną jest apostazja, odrzucenie Tradycji, celebracja nowych obrzędów, które nie wzbudzają powołań, oraz kult człowieka zamiast kultu Bożego.
Św. Pius XI w encyklice Quas Primas (1925) nauczał, że „nie ma w żadnym innym zbawienia. Albowiem nie jest pod niebem inne imię dane ludziom, w którym byśmy mieli być zbawieni” (Dz 4,12 Wlg). Prawdziwy Kościół katolicki zawsze wiedział, że powołania kapłańskie przychodzą z modlitwy, z ofiary, z czystości życia, z wiarygodności przekazu. Gdy Kościół traci wiarygodność – traci też powołania.
Importowanie kleryków z Afryki nie rozwiąże problemu – przesunie go. Za kilka lat te diecezje również będą miały brak księży, bo afrykańskie Kościoły posoborowe podlegają tym samym procesom duchowej erozji. To nie jest rozwiązanie, lecz odroczenie katastrofy.
Symptomatyczność: systemowa apostazja
Sytuacja opisana w artykułie jest nieodłącznym owocem soborowej rewolucji. Gdy w latach 60. i 70. XX wieku zaczęto odrzucać Tradycję, wprowadzać nowe obrzędy, redukować kapłaństwo do roli „animatora”, głosić teologię wyzwolenia zamiast teologii odkupienia – efekt był przewidywalny. Brak powołań kapłańskich to nie przypadek, lecz konsekwencja apostazji.
Artykuł nie zadaje pytania, dlaczego polscy młodzi ludzie nie wybierają kapłaństwa. Odpowiedź jest prosta: bo nie widzą w strukturach posoborowych prawdziwego Kościoła. Widzą „grupę wsparcia”, „społeczność wspólnego śpiewu”, „spotkanie przy kawie po Mszy” – ale nie widzą Ofiary Krzyża, nie widzą kapłana jako alter Christus, nie widzą sakramentów jako źródła łaski. Dlatego nie ma powołań – bo nie ma do czego powoływać.
Konsekwencje dla wiernych
Wierni, którzy szukają prawdziwego zbawienia, muszą zdać sobie sprawę, że struktury posoborowe nie są w stanie zapewnić im duchowego życia. Importowanie kapłanów z Afryki nie rozwiąże problemu – bo problem nie jest demograficzny, lecz doktrynalny i duchowy.
Prawdziwy Kościół katolicki trwa tam, gdzie sprawowana jest ważna Msza Święta, gdzie udzielane są ważne sakramenty, gdzie naucza się niezmiennego Magisterium. To tam, a nie w parafiach posoborowych, dusza znajduje prawdziwe ukojenie. To tam, w Najświętszej Ofierze, łączy się własne cierpienie z Ofiarą Chrystusa na Krzyżu, nadając mu zbawczą moc.
Krytyczne pytanie do redakcji Gościa Niedzielnego
Czy redakcja Gościa Niedzielnego, relacjonując sytuację diecezji ełckiej, zdaje sobie sprawę, że prezentuje objaw apostazji jako sukces? Czy zadaje sobie pytanie, dlaczego polscy młodzi ludzie nie wybierają kapłaństwa? Czy rozumie, że importowanie kleryków z Afryki nie rozwiąże problemu, lecz tylko odroczy katastrofę?
W świetle encykliki Quas Primas Piusa XI, która naucza, że „nie ma w żadnym innym zbawienia” poza Chrystusem i Jego Kościołem, każde takie przemilczenie jest formą apostazji. Artykuł nie służy zbawieniu dusz, lecz utrwalaniu ich w iluzji, że zewędrowanie kadrowe może zastąpić duchową odnowę. To jest właśnie duchowe bankructwo, o którym pisał Pius XI – gdy Chrystus jest usunięty z życia publicznego i prywatnego, ginąć muszą narody i jednostki.
Za artykułem:
Alumn z Togo jedynym wyświęconym w diecezji ełckiej (gosc.pl)
Data artykułu: 07.05.2026







