Portal „Tygodnik Powszechny” relacjonuje systemowe niszczenie polskości na Białorusi przez reżim Alaksandra Łukaszenki — od likwidacji polskich szkoł i ograniczania języka po niszczenie miejsc pamięci i represje wobec Kościoła katolickiego. Artykuł Wojciecha Konończuka opisuje dramatyczny los białoruskich Polaków: aresztowania liderów mniejszości, rusyfikację edukacji, buldożerowanie cmentarzy wojennych i polskich grobów, a także presję na duchownych katolickich. Jest to rzetelne ujęcie faktów, które stanowi potwierdzenie tego, co prorocy i Ojcowie Kościoła od wieków zapowiadali — bezbożne rządy, odrzucając panowanie Chrystusa Króla, nieustannie dążą do zniewolenia narodów i wyznawców wiary katolickiej.
Polskość na Białorusi — od odrodzenia do nowej niewoli
Artykuł Konończuka rysuje wstrząsający obraz: w ciągu zaledwie trzech dekad polskość na Białorusi przeszła drogę od nadziei pierestrojki, przez kwitnące lata dziewięćdziesiąte, po powrót do terroru, który dorównuje — a w niektórych aspektach przewyższa — czasom sowieckim. Portal „Tygodnik Powszechny” informuje, że w 1990 roku powstał Związek Polaków na Białorusi, który liczył około 25 tysięcy członków, powstały Domy Polskie, szkoły z polskim językiem nauczania, kwitło nauczanie języka polskiego. „Deklarowanie polskości na Białorusi przestało być ryzykowne, a stało się wręcz prestiżowe” — czytamy w tekście. Był to czas, gdy wierni polscy księży — ponad 300 duchownych z Polski — odbudowywali zniszczone świątynie i wznosili nowe, a kościoły stawały się miejscami krzewienia języka i kultury polskiej.
Jednakże ten okres wolności był krótki. Reżim Łukaszenki, początkowo stosunkowo łagodny, z czasem uznał polskość za zagrożenie. W 2005 roku doszło do rozłamu w Związku Polaków na Białorusi, władze przejęły wszystkich szesnaście Domów Polskich, a od 2020 roku represje stały się systemowe. „Dwie polskie szkoły zostały przestawione na język rosyjski. Nauczanie języka polskiego stało się jeśli nie zupełnie niemożliwe, to bardzo utrudnione” — informuje artykuł. Buldożery zrównywały z ziemią polskie groby i cmentarze wojenne, polskojęzyczne tablice znikały z kościołów, a w Sołach zamalowano stuletni fresk przedstawiający bitwę warszawską z bolszewikami w 1920 roku.
Kościół katolicki — od odbudowy do nowych prześladowań
Szczególnie wstrząsający jest opis represji wobec Kościoła katolickiego. Portal „Tygodnik Powszechny” podaje, że wielu księży poddano represjom, niektórych oskarżono o „zdradę” i uwięziono. „Bodaj najbardziej znanym był ks. Henryk Okołotowicz, skazany na 11 lat więzienia” — czytamy. Po dwuletniej odsiadce został uwolniony pod koniec 2025 roku dzięki mediacji Watykanu, lecz zmuszony do opuszczenia Białorusi. W marcu 2026 roku do aresztu trafił ks. Anatol Parachniewicz. Systematycznie spada liczba polskich księży — pięciu z nich musiało opuścić Białoruś, w tym ks. Stanisław Mżygłód, proboszcz sanktuarium w Brasławiu, pracujący tam od 30 lat.
Władze zarządziły zmianę prawa regulującego funkcjonowanie wspólnot wyznaniowych, co doprowadziło do przymusowej ponownej rejestracji każdej parafii. W efekcie liczba parafii znacząco spadła — z 24 do 12 w obwodzie mohylewskim, z 94 do 85 w witebskim. W kwietniu 2026 roku białoruscy działacze praw człowieka, w tym noblista Aleś Bialacki, wezwali Watykan do aktywniejszej reakcji na represje wobec białoruskich duchownych i wiernych.
Należy jednak z całą mocą podkreślić: mediacja Watykanu, o której mowa w artykule, to mediacja struktury posoborowej, która sama jest kompromitującym przykładem duchowego bankructwa. Watykan od 1958 roku jest okupowany przez uzurpatorów, którzy systematycznie zdradiali wiarę katolicką. Pius XI w encyklice Quas Primas (1925) nauczał, że „nie masz w żadnym innym zbawienia. Albowiem nie jest pod niebem inne imię dane ludziom, w którym byśmy mieli być zbawieni” (Dz 4,12). Prawdziwy Kościół katolicki — ten, który trwa w niezmiennym Magisterium sprzed 1958 roku — jest jedyną nadzieją dla prześladowanych wiernych, nie zaś struktury okupujące Watykan, które niejednokrotnie milczały wobec najcięższych prześladowań wiary.
Armia Krajowa zrównana z nazistami — prawda historyczna jako zbrodnia
Artykuł ujawnia szczególnie bulwersujący aspekt polityki reżimu: „Armia Krajowa, która podczas II wojny światowej bardzo aktywnie działała na Grodzieńszczyźnie, została — jak w czasach sowieckich — zrównana z nazistami. Kultywowanie pamięci o niej, czym aktywnie zajmował się m.in. Poczobut, wyjęto spod prawa”. To jest bezpośrednie kontynuowanie bolszewickiej i sowieckiej polityki fałszowania historii, która zrównywała żołnierzy podziemia antyhitlerowskiego z ich prześladowcami. Pius IX w encyklice Quanto Conficiamur Moerore (1863) pisał o „diabelskiej nienawiści Chrystusa, Jego Kościoła, nauczania i tego Stolicy Apostolskiej”, która objawia się właśnie w takich aktach zniszczenia pamięci i prawdy.
Niszczenie polskich pomników upamiętniających powstanie styczniowe (1863-65) ma podwójne znaczenie — łączy się bowiem z pamięcią, która jednoczy Polaków i antyreżimowych Białorusinów. Reżim, który niszczy pamięci o wspólnym oporze przeciw tyranii, jest reżimem, który boi się prawdy — bo prawda jest własnością Chrystusa, a „prawda was wyzwoli” (J 8,32).
Język jako pole walki — rusyfikacja jako duchowe zniewolenie
Portal „Tygodnik Powszechny” podkreśla, że represje dotyczą nie tylko polszczyzny, ale również języka białoruskiego — „podobne represje spadają na język i kulturę białoruską, która również znajduje się na celowniku władz”. Język jest nośnikiem kultury, a kultura jest nośnikiem wiary. Kiedy tyrania niszczy język, niszczy drogę do zachowania tożsamości narodowej, a tym samym — duchowej. Św. Pius X w dekrecie Lamentabili sane exitu (1907) potępił jako błąd twierdzenie, że „nauka chrześcijańska była z początku żydowską, lecz na skutek stopniowego rozwoju stała się najpierw Pawłową, następnie Janową, aż wreszcie grecką i powszechną” (propozycja 60). Niszczenie języka narodowego na rzędę języka okupanta jest formą kulturowej genocydy, która przygotowuje grunt pod duchowe zniewolenie.
Emigracja — ratyczy czy duchowa próba?
Artykuł informuje, że wielu białoruskich Polaków ratuje się ucieczką do Polski. „Ponad 160 tys. obywateli Białorusi posiada Kartę Polaka” — czytamy. Można przypuszczać, że spośród około 400 tysięcy obywateli Białorusi mieszkających obecnie w Polsce sporą część stanowią etniczni Polacy. Jednakże emigracja do Polski, kraju który od dziesięcioleci pogrąża się w apostazji posoborowej, nie jest gwarancją ocalenia wiary. Polska, która po 1989 roku otworzyła się na wpływy sekty posoborowej, sekularizmu i laicyzmu, nie jest bezpieczną przystanią duchową. Pius XI w Quas Primas ostrzegał: „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto z praw i z państw i gdy już nie od Boga, lecz od ludzi wywodzono początek władzy, stało się iż zburzone zostały fundamenty pod tąż władzą”. Polska, która odrzuciła Chrystusa Króla z życia publicznego, podlega tej samej zasadzie.
Brak katolickiej perspektywy — fundamentalny brak artykułu
Artykuł Konończuka, mimo rzetelnego opisu faktów, cierpi na fundamentalny brak katolickiej perspektywy teologicznej. Nie ma w nim ani słowa o tym, że prawdziwą przyczyną cierpienia Polaków na Białorusi — jak i w Polsce — jest odrzucenie panowania Chrystusa Króla nad narodami i państwami. Nie ma wołania o nawrócenie, nie ma wezwania do modlitwy za prześladowanych, nie ma przypomnienia, że jedyną prawdziwą nadzieją jest powrót do niezmiennego Magisterium Kościoła katolickiego sprzed 1958 roku.
Pius IX w Quanto Conficiamur Moerore pisał: „Eternal salvation cannot be obtained by those who oppose the authority and statements of the same Church and are stubbornly separated from the unity of the Church and also from the successor of Peter, the Roman Pontiff, to whom 'the custody of the vineyard has been committed by the Savior'”. Ci, którzy poszukują pomocy u Watykanu — struktury okupowanej od 1958 roku przez uzurpatorów — poszukują wody w pustyni. Prawdziwy Kościół katolicki, który trwa w niezmiennym nauczaniu, w ważnych sakramentach sprawowanych według wiecznego mszału św. Piusa V, jest jedyną przystanią dla duszy pragnącej zbawienia.
Artykuł kończy się pesymistyczną uwagą: „Przyszłość mniejszości polskiej na Białorusi jest uzależniona od trwałości reżimu Łukaszenki: bez przemian demokratycznych nie jest możliwe, aby polskość można było ponownie kultywować bez strachu przed karą”. To zdanie ujawnia ograniczenie świata bez Boga — nadzieja pokładana jest w „przemianach demokratycznych”, a nie w Bogu. Tymczasem św. Paweł nauczał: „Nie nadajcie ciał waszych broni nieprawiedliwości ku grzechowi, lecz wydajcie siebie Bogu jako umarłych, a ożyłych, i członki wasze broni sprawiedliwości Bogu” (Rz 6,13). Prawdziwa wolność nie pochodzi z systemów politycznych, lecz z posłuszeństwa Chrystusowi Królowi — „Królowi wieków, nieśmiertelnemu, niewidzialnemu, jedynemu Bogu” (1 Tm 1,17).
Za artykułem:
Nie tylko Poczobut. Jak reżim Łukaszenki niszczy polskość (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 08.05.2026






