04:59 24/06/2026 Obdarowani bez łaski: homilia kard. Rysia na Jasniej Górze jako przykład duchowej pustkiPortal eKAI (23 czerwca 2026) relacjonuje homilię kard. Grzegorza Rysia, metropolity krakowskiego, wygłoszoną podczas Narodowej Pielgrzymki Węgrów na Jasną Górę. Przedstawia ona typowy dla posoborowego duchowieństwa wzorzec kazania, w którym <b>prawdziwa łaska zostaje zastąpiona ludzkim optymizmem, a pokora – sentymentalnym humanitaryzmem</b>. Mimo pozornie pięknych słów o oddawaniu siebie i budowaniu państwa Bożego, homilia ta jest dokumentem duchowej pustki, który nie prowadzi do Chrystusa, lecz do samego człowieka.<!--more-->1. Faktografia: pusty środek homiliiKardynał Ryś odwołuje się do biblijnego kontrastu między Sennacherybybem a Ezechiaszem, by zarysować dwa typy „królewskiej godności”. Pierwszy, oparty na własnej sile, stawia się ponad Bogiem. Drugi, kochający Boga „aż do odrzucenia siebie”, staje się własnością Pana. W homilii pada stwierdzenie: „Państwo Boże ma być tu i teraz”, a granica między światem a Królestwem Bożym „przebiega przez środek każdego człowieka”. Jest to zdanie zgodne z duchem posoborowego immanentyzmu, który całkowicie pomija rzeczywistość nadprzyrodzoną, stan łaski uświęcającej i konieczność sakramentalnego życia. <b>Brak jakiejkolwiek wzmianki o łasce uświęcającej, o sakramencie pokuty, o konieczności wiary katolickiej i bierzmowania</b> sprawia, że cała opowieść o „królewskiej godności” zawisa w próżni.Kardynał przywołuje też słowa Leona XIV o cywilizacji miłości i kulturze potęgi, redukując je do deklaracji: „Wybieram cywilizację miłości, jeśli potrafię rezygnować z siebie dla Boga oraz dla sióstr i braci”. Jest to retoryczny wybieg, który nie tłumaczy, <i>w jaki sposób</i> człowiek może rezygnować z siebie i skąd czerpie siłę do tego. Bez sakramentów, bez łaski, bez prawdziwego Kościoła, który jest depozytariuszem środków łaski, takie wezwania są jedynie zjawiskiem psychologicznym, a nie aktem życia nadprzyrodzonego.2. Język: humanitaryzm zamiast teologiiAnaliza językowa homilii ujawnia słownik psychologii społecznej i humanitaryzmu, a nie teologii. Mówi się o „oddawaniu wszystkiego”, „byciu obok”, „braterstwie”, „sprawiedliwości”, „budowaniu państwa Bożego”. Słowa te są w sobie szlachetne, ale w kontekście wiary katolickiej całkowicie niewystarczające. <b>Brak jest słów: łaska, grzech, pokuta, sakrament, Eucharystia, Najświętsza Ofiara, Chrystus Król, Maryja Matka Kościoła</b>. Zamiast tego pada: „Bóg dał Ci ziemię do zamieszkania”, „czuj się jak u siebie”, „prosta dziewczyna z nieznanej miejscowości”. To język, który odróżnia się niczym od przekazu świeckich NGO‑ów i ruchów pomocowych.Podobnie w encyklice <i>Quas Primas</i> Pius XI przypomina, że Królestwo Chrystusa jest przede wszystkim duchowe i odnosi się do rzeczy duchowych, a jego fundamentem jest władza Chrystusa – Kapłana i Odkupiciela, a nie ludzka solidarność. Kardynał Ryś nie wspomina o tym, że prawdziwa „cywilizacja miłości” jest niemożliwa bez Krzyża i bez Ofiary. Zamiast tego proponuje naturalistyczną wizję „państwa Bożego”, które ma być budowane tu i teraz wyłącznie poprzez ludzkie czyny. To jest dokładnie to, co Pius X w encyklice <i>Pascendi Dominici gregis</i> potępiał jako modernistyczną redukcję wiary do subiektywnego przeżycia i działalności etycznej.3. Teologia: bez Chrystusa i bez OfiaryHomilia kard. Rysia jest <b>teologicznie jałowa</b>. Mówi o „oddawaniu wszystkiego”, ale nie mówi, że prawdziwe oddanie siebie jest możliwe tylko przez zjednoczenie z Chrystusem w sakramencie. Mówi o „królewskiej godności”, ale nie wskazuje, że każdy ochrzczony potrzebuje łaski uświęcającej, by godnie nieść to brzemię. Mówi o „budowaniu państwa Bożego”, ale nie przypomina, że państwo to rozwija się przez misje, ewangelizację i sakramentalne życie Kościoła, a nie przez naturalistyczne „działania na rzecz bliźniego”.Przywołanie żydowskiej legendy o 36 sprawiedliwych jest szczególnie wymowne. Zamiast wskazać na Chrystusa, który jest jedynym Sprawiedliwym, który swoją śmiercią na krzyżu dał nam łaskę sprawiedliwości, kardynał odwołuje się do anonimowych bohaterów, którzy „nie noszą swej wielkości”. To jest typowy przykład posoborowego duchowieństwa: <b>zamiast Chrystusa – ludzie, zamiast Ofiary – etyka, zamiast Kościoła – grupa „dobrych”</b>. W tym kontekście wzmianka o Maryi jako „prostej dziewczynie”, której Bóg potrzebował, jest jedynym momentem, w którym pojawia się postać nadprzyrodzona, ale i tak jest przedstawiona jako przykład pokory, a nie jako Matka Kościoła, Pośredniczka wszystkich łask i Matka Odkupienia.4. Symptomatyka: owoc apostazji soborowejHomilia kard. Rysia jest jaskrawym dowodem na to, jak bardzo posoborowe struktury oddaliły się od integralnej wiary katolickiej. <b>Brak w niej jest pominięć przypadkowych – jest to systemowa zmiana paradygmatu</b>. Zamiast kazań, które prowadzą do sakramentów, do pokuty, do Chrystusa, mamy kazania, które uczą „dobrego życia” w ramach naturalistycznej moralności. Zamiast wezwania do budowania Kościoła, mamy wezwanie do budowania „państwa Bożego” w sferze czysto ludzkiej.Podobnie Pius XI w encyklice <i>Quas Primas</i> ostrzegał, że usunięcie Chrystusa z życia publicznego i prywatnego prowadzi do zagłady narodów i jednostek. Homilia kard. Rysia nie wspomina o Chrystusie Króle, o konieczności Jego panowania w umyśle, woli i sercu człowieka. Zamiast tego proponuje „cywilizację miłości”, która ma być wynikiem ludzkiego wysiłku, a nie łaski Bożej. To jest dokładnie to, co Pius X w <i>Lamentabili sane exitu</i> potępiał jako błąd: redukcja wiary do praktycznej moralności, bez nadprzyrodzonego fundamentu.5. Konsekwencje dla wiernychCzytelnik artykułu na eKAI, szukający prawdziwej nadziei, musi zostać wyprowadzony z błędu. Nie ma prawdziwego „oddawania wszystkiego” bez Chrystusa i Jego Ofiary. Nie ma „królewskiej godności” bez łaski uświęcającej. Nie ma „państwa Bożego” bez Kościoła, w którym Chrystus panuje przez sakramenty i niezmienną doktrynę. <b>Prawdziwa solidarność z bliźniem nie polega na „byciu obok”, ale na prowadzeniu go do Źródła Życia</b>. Polega na modlitwie o jego nawrócenie, na ofiarowaniu za niego Mszy Świętej, na przypominaniu mu, że jego cierpienie, zjednoczone z Męką Pańską, ma wartość odkupieńczą.Homilia kard. Rysia, pozbawiona tego wymiaru, będzie jak świeca bez ognia – ma kształt, ale nie daje światła. Jest apelem, który nie może zostać wysłuchany, bo nikt go nie zanosi do Tego, który jedynie ma moc odpowiedzieć. Dopóki nie zwrócimy się do Chrystusa Króla, dopóty wszelka ludzka solidarność pozostanie tylko cieniem prawdziwego uzdrowienia, które jest w Nim.6. Pytanie do redakcji eKAI i do kard. RysiaCzy redakcja portalu eKAI, relacjonując homilię metropolity krakowskiego, celowo przemilcza o konieczności powrotu do sakramentów w prawdziwym Kościele? Czy to wynik nieświadomości, czy też celowego dążenia do redukcji katolicyzmu do moralnego humanitaryzmu? W świetle encykliki <i>Pascendi Dominici gregis</i> Piusa X, która potępia redukcję wiary do uczucia, każde takie przemilczenie jest formą apostazji. Homilia nie służy zbawieniu dusz, lecz utrwalaniu ich w naturalistycznej iluzji, że ludzka obecność może zastąpić łaskę sakramentalną. To jest właśnie duchowe bankructwo, o którym pisał Pius XI w <i>Quas Primas</i> – gdy Chrystus jest usunięty z życia publicznego i prywatnego, ginąć muszą narody i jednostki.Kardynał Ryś, zamiast wskazywać na Chrystusa, proponuje ludzkie „państwo Boże”. Zamiast wzywać do pokuty, wzywa do „oddawania wszystkiego”, co jest ogólnikem bez pokrycia. Zamiast mówić o Maryi jako Matce Kościoła, mówi o niej jako o „prostej dziewczynie”. To nie jest nauczanie katolickie – to jest <b>duchowy kompromis</b>, który od czasów Soboru Watykańskiego II stał się normą w strukturach okupujących Watykan. Prawdziwy Kościół katolicki trwa tam, gdzie sprawowana jest ważna Msza Święta (według wiecznego mszału św. Piusa V), gdzie udzielane są ważne sakramenty, gdzie naucza się niezmiennej doktryny, a Chrystus Król panuje niepodzielnie. To tam, a nie w homiliach o „królewskiej godności” bez Chrystusa, dusza znajduje prawdziwe ukojenie.
Katolicki ksiądz stojący przed tradycyjną katolicką szkołą z krzyżem w ręku na tle amerykańskiej flagi i protestu przeciwko separacji Kościoła od państwa.

Pierwsza religijna szkoła charterowa w USA – przełom czy iluzja?

Podziel się tym:

Portal LifeSiteNews (8 maja 2026) informuje o jednogłośnej decyzji rady szkolnej hrabstwa Jackson-Madison w Tennessee, która zatwierdziła wniosek o utworzenie Union Academy – pierwszej w pełni religijnej szkoły charterowej w Stanach Zjednoczonych. Szkoła ma charakter chrześcijański, a jej wspieracze, w tym Alliance Defending Freedom, określają ten krok jako przełom w dziedzinie wolności religijnej i edukacji. Artykuł podkreśla historyczne korzenie obecności religii w edukacji publicznej w USA, powołując się na Northwest Ordinance z 1787 roku i list Jeffersona do baptystów z Danbury. Jednakże z perspektywy integralnej wiary katolickiej cała ta dyskusja, choć pozornie przychylna religii, rozgrywa się na gruncie fundamentalnie wadliwym – gruncie protestancko-masońskiej koncepcji państwa i edukacji, która z samego początku jest skazana na duchową pustkę i ostateczną klęskę.


Protestancki fundament – katolicki błąd odczytania

Należy z całą stanowczością podkreślić: artykuł LifeSiteNews, mimo że relacjonuje wydarzenie pozornie korzystne dla religii, rozgrywa się w całości w ramach protestanckiego i amerykańskiego paradygmatu religijnego, który jest radykalnie obcy katolickiej wizji porządku społecznego. Mowa o „wolności religijnej” rozumianej jako swoboda wyznawania w ramach państwa świeckiego, o „separacji Kościoła od państwa” jako wartości samej w sobie, o „chrześcijańskich wartościach” jako fundamencie cywilizacji amerykańskiej. To jest dokładnie ten sam język, który potępił Pius IX w Syllabus of Errors (1864), gdzie w punkcie 77 stwierdził: „W obecnych czasach nie jest już celowe, aby religia katolicka była uznawana jako jedyna religja państwa, z wyłączeniem wszelkich innych form kultu”. A w punkcie 80 papież potępił stwierdzenie, że „Papież Rzymski może i powinien pojednać się i zawrzeć układ z postępem, liberalizmem i nowoczesną cywilizacją”.

Artykuł LifeSiteNews nie tylko nie kwestionuje tego paradygmatu, ale w całości go akceptuje i w nim operuje. Mówi się o „chrześcijańskiej szkole” w ramach systemu publicznego, o „wolności religijnej” jako prawie człowieka, o „separacji Kościoła od państwa” jako zasadzie konstytucyjnej. To jest dokładnie ten błąd, który Pius XI potępił w encyklice Quas Primas (1925), pisząc: „Zaczęło się bowiem od tego, że przeczono panowaniu Chrystusa Pana nad wszystkimi narodami; odmawiano Kościołowi władzy nauczania ludzi, wydawania praw, rządzenia narodami, którą to władzę otrzymał Kościół od Chrystusa Pana, aby prowadził ludzi do szczęścia wiekuistego. I wtedy to zaczęło się powoli zrównywać religię Chrystusową z innymi religjami fałszywymi i stawiać ją bezczelnie w tym samym rzędzie”.

Chrześcijaństwo bez Chrystusa Króla – katolicka katastrofa

Artykuł przytacza argumenty zwolenników szkoły, którzy powołują się na Northwest Ordinance z 1787 roku, gdzie stwierdzono, że „religia, moralność i wiedza” są „koniecne dobremu rządowi i szczęściu ludzkości”. To brzmi pięknie, ale z perspektywy katolickiej jest to fundamentalnie niewystarczające i wadliwe. Pius XI w Quas Primas jednoznacznie nauczał: „Chrystusowi Panu dana jest wszelka władza na niebie i na ziemi: skoro ludzie najdroższą Krwią Jego odkupieni, nowym jakby prawom poddani zostali Jego panowaniu: skoro wreszcie panowanie Jego całą naturę ludzką obejmuje, jasną jest rzeczą, że nie ma w nas władzy, która by wyjęta była z pod tego panowania”.

Problem polega na tym, że artykuł LifeSiteNews, mówiąc o „religii” i „chrześcijaństwie”, nie rozróżnia między prawdziwą wiarą katolicką a protestantyzmem. Union Academy jest szkołą baptystyczną – a baptystyczna teologia jest heretycka z perspektywy katolickiej. Nauczanie o „osobistym zbawieniu przez wiarę”, o „sola scriptura”, o braku autorytetu papieskiego, o braku sakramentalnego kapłaństwa – to są herezje, które Kościół katolicki od wieków potępia. A jednak artykuł LifeSiteNews prezentuje tę szkołę jako „chrześcijańską” i jako zwycięstwo „wolności religijnej”. To jest dokładnie ten błąd, który Pius IX potępił w Quanto Conficiamur Moerore (1863), pisząc: „Dobrze znana jest katolicka nauka, że nikt nie może być zbawiony poza Kościołem katolickim. Wieczne zbawienie nie może być uzyskane przez tych, którzy sprzeciwiają się autorytetowi i oświadczeniom tego samego Kościoła i są uporczywie oddaleni od jedności Kościoła, a także od następcy Piotra, Papieża Rzymskiego, któremu «straż winnicy została powierzona przez Zbawiciela»”.

Masońska koncepcja państwa – katolicka krytyka

Artykuł przytacza list Jeffersona do baptystów z Danbury, w którym Jefferson użył słynnej metafory „mur oddzielający Kościół od państwa”. Z perspektywy katolickiej ta metafora jest fundamentalnie błędna i szkodliwa. Pius IX w Syllabus of Errors potępił w punkcie 55 stwierdzenie: „Kościół powinien być oddzielony od państwa, a państwo od Kościoła”. A w punkcie 19 papież potępił twierdzenie: „Kościół nie jest prawdziwym i doskonałym społeczeństwem, całkowicie wolnym, ani nie jest obdarzona własnymi i wiecznymi prawami, przyznanymi jej przez jej Boskiego Założyciela, lecz należy do władzy świeckiej określać, jakie są prawa Kościoła i granice, w których może ona te prawa wykonywać”.

Jefferson, autor tej metafory, był masonem – członkiem loży masońskiej, która od początku dążyła do podporządkowania Kościoła katolickiego państwu światłemu. Artykuł LifeSiteNews nie tylko nie wspomina o tym, ale przedstawia Jeffersona jako obrońcę wolności religijnej. To jest historyczne fałszowanie rzeczywistości. Pius IX w Syllabus of Errors wyraźnie potępił masonerię i jej działalność przeciwko Kościołowi. A w encyklice Etsi Multa (1873) papież napisał: „Masoneria jest synagogą szatana, która zbiera swoje wojska przeciwko Kościołowi Chrystusa”.

Redukcja religii do „wartości” – katolicka pustka

Artykuł LifeSiteNews mówi o „chrześcijańskich wartościach” jako fundamencie edukacji i cywilizacji amerykańskiej. To jest redukcja religii do zestawu moralnych zasad, która jest całkowicie niewystarczająca z perspektywy katolickiej. Pius XI w Quas Primas nauczał: „Królestwo Odkupiciela naszego obejmuje wszystkich ludzi – jak o tym mówi nieśmiertelnej pamięci Poprzednik nasz, Leon XIII, którego słowa chętnie tu przytaczamy: «Panowanie Jego mianowicie nie rozciąga się tylko na same narody katolickie lub na tych jedynie, którzy przez przyjęcie chrztu według prawa do Kościoła należą, chociaż ich błędne mniemania sprowadziły na bezdroża albo niezgoda od miłości oddzieliła, lecz panowanie Jego obejmuje także wszystkich niechrześcijan, tak, iż najprawdziwiej cały ród ludzki podlega władzy Jezusa Chrystusa»”.

Problem polega na tym, że artykuł LifeSiteNews nie mówi o Chrystusie Królu, o Jego prawach nad państwami i narodami, o obowiązku publicznego oddawania czci Chrystusowi. Zamiast tego mówi się o „wolności religijnej”, o „wyborze edukacyjnym”, o „prawach rodziców”. To jest dokładnie ten błąd, który Pius XI potępił w Quas Primas: „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa – tak się żaliliśmy – usunięto z praw i z państw i gdy już nie od Boga, lecz od ludzi wywodzono początek władzy, stało się iż zburzone zostały fundamenty pod tąż władzą, gdyż usunięto główną przyczynę, dlaczego jedni mają prawo rozkazywać, drudzy zaś mają obowiązek słuchać”.

Protestancka szkoła – katolickie pytania

Z perspektywy katolickiej, utrzymanie dziecka w szkole protestanckiej jest poważnym grzechem, chyba że istnieją szczególne okoliczności, które to uzasadniają. Kanon 1374 Kodeksu Prawa Kanonicznego (1917) nakazuje: „Rodzice są obowiązani zapewnić swoim dzieciom edukację katolicką”. A kanon 1379 stanowi: „Rodzice, którzy bez uzasadnionych przyczyn powierzają swoje dzieci do szkoły niekatolickiej, naruszają swoje obowiązki rodzicielskie”.

Artykuł LifeSiteNews nie tylko nie wspomina o tych obowiązkach, ale przedstawia protestancką szkołę jako pożyteczny wybór edukacyjny. To jest dokładnie ten błąd, który Pius IX potępił w Quanto Conficiamur Moerore: „Bóg nie dopuściłby, aby dzieci Kościoła katolickiego w jakikolwiek sposób były nieprzyjazne tym, którzy nie są z nami zjednoczeni tymi samymi więzami wiary i miłości. Przeciwnie, niech będą zawsze gotowi zaspokajać ich potrzeby wszelkimi łaskawymi usługami chrześcijańskiej miłości, czy to biedni, czy chorzy, czy cierpiący jakąkolwiek inną niedolę. Przede wszystkim niech wyciągną ich z ciemności błędów, w które nieszczęśliwie wpadli, i niech się starają prowadzić ich z powrotem do prawdy katolickiej i do ich najbardziej kochanej Matki, która zawsze wyciąga swoje ramiona matczynie, aby przyjąć je z miłością z powrotem w swoje łono”.

Brak katolickiej perspektywy – katolicka klęska

Artykuł LifeSiteNews jest w całości napisany z perspektywy protestancko-konserwatywnej, która nie rozróżnia między prawdziwą wiarą katolicką a protestantyzmem. To jest fundamentalny błąd, który prowadzi do duchowej pustki. Pius IX w Quanto Conficiamur Moerore jednoznacznie nauczał: „Eternałne zbawienie nie może być uzyskane przez tych, którzy sprzeciwiają się autorytetowi i oświadczeniom tego samego Kościoła i są uporczywie oddaleni od jedności Kościoła, a także od następcy Piotra, Papieża Rzymskiego”.

Z perspektywy katolickiej, prawdziwa wolność religijna nie polega na możliwości wyboru między różnymi denominacjami protestanckimi, lecz na prawie do wyznawania prawdziwej wiary katolickiej i do życia zgodnie z jej nauką. Pius XI w Quas Primas nauczał: „Przez oddawanie tej czci publicznej Królowi Pańskiemu muszą sobie ludzie przypomnieć, że Kościół, ustanowiony przez Chrystusa jako społeczność doskonała, żąda dla siebie z prawa mu przysługującego, którego zrzec się nie może, pełnej wolności i niezależności od władzy świeckiej, i że w wypełnianiu powierzonego sobie przez Boga posłannictwa – nauczania, rządzenia i prowadzenia wszystkich do wiecznej szczęśliwości, którzy do Królestwa Chrystusowego należą, nie może zależeć od czyjejś woli”.

Katolicka alternatywa – prawdziwa wolność

Z perspektywy katolickiej, prawdziwa alternatywa dla systemu edukacji publicznej nie polega na tworzeniu religijnych szkół charterowych w ramach tego systemu, lecz na budowaniu katolickich szkół niezależnych, które podlegają wyłącznie autorytetowi Kościoła katolickiego. Pius XI w Quas Primas nauczał: „Doroczny obchód tej uroczystości napomni także i państwa, że nie tylko osoby prywatne, ale i władcy i rządy mają obowiązek publicznie czcić Chrystusa i Jego słuchać: przypomni im bowiem sąd ostateczny, w którym ten Chrystus, co Go nie tylko z państwa wyrzucono, lecz przez wzgardę zapomniano i zapoznano, bardzo surowo pomści te zniewagi, ponieważ godność Jego królewska tego się domaga, aby wszystkie stosunki w państwie układały się na podstawie przykazań Bożych i zasad chrześcijańskich tak w wydawaniu praw i w wymiarze sprawiedliwości, jak i w wychowaniu i wykształceniu młodzieży w zdrowej nauce i czystości obyczajów”.

Prawdziwa katolicka edukacja musi być oparta na niezmiennym nauczaniu Kościoła, na sakramentalnym życiu, na autorytecie papieskim, na tradycji katolickiej. Nie może być oparta na protestanckiej teologii, na „sola scriptura”, na braku autorytetu papieskiego. Pius X w Lamentabili sane exitu (1907) potępił jako błąd twierdzenie, że „Kościół nie jest zdolny skutecznie obronić etyki ewangelicznej, ponieważ niezmiennie trwa przy swych poglądach, których nie można pogodzić ze współczesnym postępem” (propozycja 63).

Podsumowanie – katolicka perspektywa

Artykuł LifeSiteNews relacjonuje wydarzenie, które z perspektywy protestancko-konserwatywnej może wydawać się zwycięstwem, ale z perspektywy katolickiej jest kolejnym przykładem duchowej pustki, w jakiej funkcji protestantyzm amerykański. Mowa o „wolności religijnej” bez prawdziwej wolności wyznawania katolicyzmu. Mowa o „chrześcijańskich wartościach” bez Chrystusa Króla. Mowa o „edukacji religijnej” bez sakramentów, bez autorytetu papieskiego, bez tradycji katolickiej.

Prawdziwa katolicka odpowiedź na kryzys edukacji nie polega na tworzeniu protestanckich szkół charterowych, lecz na budowaniu katolickich szkół niezależnych, które podlegają wyłącznie autorytetowi Kościoła katolickiego. Pius XI w Quas Primas nauczał: „Oby się to stało, Czcigodni Bracia, iżby nie należący do Kościoła zapragnęli i przyjęli dla dobra swego zbawienia słodkie jarzmo Chrystusowe, a my wszyscy, którzy z miłosiernej Opatrzności Boskiej jesteśmy Jego domownikami, abyśmy nie ociężale, lecz gorliwie, chętnie i święcie to jarzmo nosili: gdy zaś życie nasze dostosuje się do praw Boskiego Królestwa, serdecznie radować się będziemy z obfitości zbawiennych skutków, a jako dobrzy i wierni słudzy Chrystusowi, staniemy się uczestnikami wiecznej szczęśliwości w Jego Królestwie niebieskim”.


Za artykułem:
Tennessee school board approves first religious charter school in America
  (lifesitenews.com)
Data artykułu: 08.05.2026

Więcej polemik ze źródłem: lifesitenews.com
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.