Łukasz Lamża w tradycyjnej bibliotece z tomami i przedmiotami religijnymi rozmyśla nad ewolucją i teorią złożoności

Ewolucja, emergencja, system i inne złożone pojęcia: co tak naprawdę znaczą?

Podziel się tym:

Portal „Tygodnik Powszechny” relacjonuje artykuł Łukasza Lamży poświęcony paradygmatowi złożoności – od ewolucji biologicznej po termodynamikę, samoorganizację i teorię informacji. Autor, pracownik naukowy Uniwersytetu Jagiellońskiego, próbuje w zrozumiały sposób wyjaśnić pojęcia takie jak emergencja, entropia czy złożoność algorytmicza. Artykuł, choć niewinnie wyglądający jako popularyzacja nauki, jest jednak symptomatycznym dokumentem duchowej pustki, w jakiej funkcjonuje polska inteligencja katolicka – pustki, której źródłem jest systemowa apostazja struktur okupujących Watykan, które zamiast prowadzić umysły do Boga, pozostawiają je na pastwę naturalizmu i relatywizmu poznawczego.


Streszczenie

Łukasz Lamża w artykułum opublikowanym na łamach „Tygodnika Powszechnego” (12 maja 2026) omawia paradygmat złożoności, przyglądając się koncepcjom ewolucji, emergencji, termodynamiki, samoorganizacji, chaosu, miar złożoności, informacji i teorii systemów. Autor stara się odpowiedzieć na pytania: czy ewolucja zawsze prowadzi do wzrostu złożoności, czy emergencja jest rzeczywistym zjawiskiem czy tylko „uczoną nazwą na coś ciekawego”, dlaczego termodynamika stała się tak ważna, czy świat potrafi się samoorganizować, czy największa złożoność rodzi się na „ostrzu chaosu”, jak mierzyć złożoność i czy świat składa się raczej z informacji niż z materii. Artykuł ma charakter popularyzatorski i nawiązuje do tegorocznego Copernicus Festival. Jest to niewinny z pozoru tekst naukowy, który jednak w kontekście katolickiego tygodnika staje się dowodem na to, jak daleko posoborowe struktury odeszły od prawdziwej wiary i prawdziwej nauki, zastępując teologię i metafyzyką naturalistyczną filozofią.

Poziom faktograficzny: nauka bez Boga, czyli nauka na wpół

Artykuł Lamży jest faktograficznie poprawny w tym, co mówi o naukach przyrodniczych – ewolucja, termodynamika, teoria chaosu, złożoność algorytmiczna to dobrze opisane dziedziny wiedzy. Problem polega na tym, że autor, pisząc w tygodniku katolickim, nie tylko nie podważa naturalistycznych założeń tych nauk, ale wręcz je gloryfikuje, traktując je jako wystarczające narzędzie opisu rzeczywistości. Gdy Lamża pisze, że „wszystkie jego złożone zjawiska przyrodnicze – wszystkie! – wyłoniły się z czegoś prostszego”, robi to bez żadnego zastrzeżenia metafizycznego, bez nawiązania do Stwórcy, bez wskazania na to, że sam fakt wyłaniania się złożoności z prostoty domaga się wyjaśnienia wykraczającego poza naturalizm.

Pisząc o emergencji, Lamża rozróżnia „słabą” i „silną” emergencję, by w końcu zapytać, czy „świat ma zdolność wyłaniania w sobie zupełnie nowego rodzaju porządku, nawet tak spektakularnego, jak niematerialny porządek duchowy wyłaniający się z materialnej rzeczywistości mózgu”. Pytanie to pozostaje bez odpowiedzi – a przecież odpowiedź jest oczywista dla każdego, kto zna naukę Kościoła: dusza ludzka jest niematerialna, nie wyłania się z mózgu, lecz jest bezpośrednio stworzona przez Boga. Św. Pius X w encyklice Pascendi Dominici gregis (1907) demaskował modernistów, którzy redukowali duchowe do materialnego – a oto w „katolickim” tygodniku powtarza się ten sam błąd, tyle że w języku teorii złożoności.

Poziom językowy: naturalizm jako domyślny język opisu

Analiza języka artykułu ujawnia, że Lamża operuje wyłącznie językiem nauk przyrodniczych, traktując go jako uniwersalny i wystarczający. Słowa „Bóg”, „Stwórca”, „dusza”, „łaska”, „nadprzyrodzone” nie pojawiają się w tekście ani razu – nie jako odrzucone, ale jako całkowicie pominięte. To nie jest przypadek, lecz systemowa cecha posoborowego myślenia: religia jest traktowana jako prywatna sprawa, a nauka jako jedyna legitymowana droga poznania. Język artykułu jest językiem naturalizmu metodologicznego, który z definicji wyklucza to, co nadprzyrodzone.

Charakterystyczne jest też to, jak Lamża traktuje pytanie o sens: „Pytanie za sto punktów nie brzmi jednak, jak zmierzyć złożoność, tylko… po co?” To pytanie, zadane w kontekście naukowym, pozostaje bez odpowiedzi, bo nauka przyrodnicza nie jest w stanie odpowiedzieć na pytanie o cel istnienia. Tymczasem odpowiedź katolicka jest prosta: świat istnieje dla chwały Boga, a złożoność rzeczywistości jest odblaskiem nieskończonej mądrości Stwórcy. Pius XI w encyklice Quas Primas (1925) przypominał, że „nie masz w żadnym innym zbawienia” – a oto w „katolickim” tygodniku nauka jest traktowana jako autonomiczna dziedzina, niezależna od wiary.

Poziom teologiczne: milczenie o Bogu jako forma apostazji

Najcięższym zarzutem wobec artykułu jest nie to, co mówi, ale to, czego nie mówi. W tekście o złożoności świata, o wyłanianiu się życia z nieżycia, o powstawaniu umysłu z materii – nie ma ani słowa o Bogu Stwórcy, o aktem stworzenia, o celu istnienia świata. To milczenie nie jest neutralnością, lecz formą apostazji – odrzuceniem prawdy o Bogu w sposób pozornie dyskretny, ale tym bardziej skuteczny, bo czytelnik odchodzi z wrażeniem, że nauka wyjaśnia wszystko, a Bóg jest zbędny.

Św. Pius IX w encyklice Quanto Conficiamur Moerore (1863) ostrzegał przed „przekleństwem naszych czasów” – „śmiercionośnym wirusem niewiary i równoducha rozprzestrzenionym wszędzie”. Artykuł Lamży jest tego wirusa owocem: nauka bez Boga, poznanie bez mądrości, złożoność bez celu. To jest właśnie ta „naturalistyczna iluzja”, o której pisał Pius XI – gdy Chrystus jest usunięty z życia publicznego i intelektualnego, giną nie tylko narody, ale i umysły.

Poziom symptomatyczny: „Tygodnik Powszechny” jako przekaźnik apostazji

Artykuł Lamży nie jest przypadkowym tekstem – jest produktem środowiska, w którym powstał. „Tygodnik Powszechny” jest flagowym periodykiem polskiej inteligencji katolickiej, który od dziesięcioleci służy jako przekaźnik modernizmu i naturalizmu, ukrywających się pod maską katolicyzmu. Fakt, że tygodnik ten publikuje artykuły o złożoności świata bez żadnego odniesienia do Boga, jest symptomatyczny: struktury posoborowe, które powinny być dla wiernych matką, są dziś jałową macochą, nie potrafiącą zaoferować niczego poza nauką świecką.

Pius XI w encyklice Quas Primas ostrzegał: „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto z praw i z państw i gdy już nie od Boga, lecz od ludzi wywodzono początek władzy, stało się iż zburzone zostały fundamenty pod tąż władzą”. To samo można powiedzieć o „Tygodniku Powszechnym”: gdy Bóg został usunięty z jego stron, zburzono fundamenty katolickiej tożsamości, a na ich miejsce wstawiono naturalizm i relatywizm.

Prawdziwa nauka w służbie Prawdy

Należy podkreślić: nauka przyrodnicza, w swoim właściwym zakresie, jest dobra i pożyteczna. Badanie złożoności świata, ewolucji, termodynamiki – to ważne zadania intelektualne. Problem nie leży w samej nauce, ale w jej uwolnieniu od Boga, w traktowaniu jej jako jedynej drogi poznania. Prawdziwy Kościół katolicki zawsze nauczał, że nauka i wiara nie wykluczają się wzajemnie – że badanie stworzenia prowadzi do poznania Stwórcy. Św. Albert Wielki, św. Tomasz z Akwinu, a w naszych czasach ks. Michał Heller (który, co ciekawe, jest wymieniony w artykułu jako autor tekstu o demonach życia) – wszyscy oni pokazywali, że nauka i wiara mogą i powinny iść w parze.

Czytelnik szukający prawdziwej nadziei musi zostać wyprowadzony z błędu. Nie ma prawdziwego poznania poza Chrystusem i Jego Kościołem. Tym Kościołem nie są jednak struktury posoborowe, które odrzuciły niezmienną wiarę i stały się synagogą szatana. Prawdziwy Kościół katolicki trwa tam, gdzie sprawowana jest ważna Msza Święta, gdzie udzielane są ważne sakramenty, gdzie naucza się niezmienniej doktryny, a Chrystus Król panuje niepodzielnie. To tam, a nie w artykułach o złożoności, umysł znajduje prawdziwe oparcie.

Krytyczne pytanie do redakcji „Tygodnika Powszechnego”

Czy redakcja „Tygodnika Powszechnego”, publikując artykuł o złożoności świata bez żadnego odniesienia do Boga, nie popełnia tego samego błędu, który Pius X potępił w Lamentabili sane exitu – błędu redukcji wiary do naturalizmu? Czy to wynik nieświadomości, czy też celowego dążenia do utrwalania wiernych w przekonaniu, że nauka jest wystarczająca? W świetle encykliki Pascendi Dominici gregis każde takie przemilczenie jest formą apostazji. Artykuł nie służy zbawieniu dusz, lecz utrwalaniu ich w naturalistycznej iluzii, że świat może być zrozumiany bez Boga. To jest właśnie duchowe bankructwo, o którym pisał Pius XI – gdy Chrystus jest usunięty z życia publicznego i intelektualnego, ginąć muszą narody i jednostki.


Za artykułem:
Ewolucja, emergencja, system i inne złożone pojęcia: co tak naprawdę znaczą?
  (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 12.05.2026

Więcej polemik ze źródłem: tygodnikpowszechny.pl
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.