Artykuł z portalu „Tygodnik Powszechny” (12 maja 2026) autorstwa Margit Kossobudzka-Lipińskiej stanowi typowy przykład naturalistycznej narracji naukowej, w której człowiek zostaje zredukowany do złożonego, ale wyłącznie materialnego mechanizmu. Tekst relacjonuje najnowsze badania neurobiologiczne – od komórek glejowych, przez różnice między płciami, po ewolucyjne korzenie ludzkiego mózgu – nie raz nie wspominając o duszy, Stwórcy ani o transcendentnym przeznaczeniu człowieka. Jest to opowieść o „ciele krzemowym”, którego złożoność zachwyca, ale którego właściciel – osoba ludzka – pozostaje niewidzialny.
Redukcja człowieka do neuronów: poziom faktograficzny
Artykuł prezentuje imponujący obraz ludzkiego mózgu: 80–90 miliardów neuronów, biliard połączeń synaptycznych, setki typów komórek nerwowych, astrocyty, mikroglej, oligodendrocyty. Opisane zostały projekty takie jak Human Brain Project, BAM, BICAN – wielkie inicjatywy mające na celu „rozkodowanie” mózgu. Wszystko to jest faktograficznie poparte i stanowi wartościowy przegląd współczesnej neurobiologii.
Jednakże już na poziomie faktograficznym rzuca się w oczy fundamentalne pominięcie: **mózg nie jest człowiekiem**. Artykuł traktuje mózg jako centralny „komputer” organizmu, zapominając, że jest on jedynie narzędziem duszy rozumnej – tej substancji, która sprawuje czynności poznawcze i wolitywne, które przewyższają możliwości materii. Św. Tomasz z Akwinu nauczał, że intelekt nie jest „funkcją mózgu” w tym sensie, w jaki wzrok jest funkcją oka, lecz że mózg jest organem służącym duszy w jej czynnościach cielesnych (*Summa Theologiae*, I, q. 75, a. 2). Artykuł tego nie tylko nie wspomina – sugeruje przeciwnie, że zrozumienie mózgu to zrozumienie człowieka.
Język mechanizacji: poziom językowy
Słownik artykułu jest słownikiem inżynierii i informatyki: „tranzystory”, „okablowanie”, „przełączniki molekularne”, „układ elektryczny”, „ustawienia początkowe”, „program”. Człowiek zostaje opisany jako maszyna biologiczna, której działanie można zmapować, zasymulować i być może zrozumieć za pomocą sztucznej inteligencji.
Ta metafora komputerowa nie jest neutralna – niesie ze sobą konsekwencje filozoficzne. Gdy Pius XI w encyklice Quas Primas (1925) przypominał, że Chrystus króluje w umysłach ludzi nie dlatego, że posiada „głęboki umysł i ogromną wiedzę” w sensie czysto naturalnym, lecz dlatego, że On sam jest Prawdą, to właśnie tę relację – między prawdą a umysłem – artykuł całkowicie pomija. Umysł ludzki nie jest „układem elektrycznym”, lecz zdolnością duszy do poznania bytu, do wchwycenia prawdy o rzeczach. Redukcja tej zdolności do synaps i neuroprzekaźników jest nie tylko niedostateczna – jest materialistyczną deformacją rzeczywistości.
Brak duszy i Stwórcy: poziom teologiczny
Najcięższym błędem artykułu – jak każdego tekstu naturalistycznego – jest milczenie o tym, co najważniejsze. Nie ma ani słowa o duszy ludzkiej jako formie ciała, o intelektu jako zdolności przewyższającej materię, o woli jako zdolności do wyboru dobra. Nie ma mowy o grzechu pierworodnym, który rzeczywiście wpływa na ludzkie ciało i jego funkcjonowanie – w tym na mózg. Nie ma mowy o łasce uświęcającej, która podnosi naturę ludzką do porządku nadprzyrodzonego.
Św. Pius X w dekrecie Lamentabili sane exitu (1907) potępili jako błąd propozycję, że „objawienie było tylko uświadomieniem sobie przez człowieka swego stosunku do Boga” (propozycja 20). Artykuł w „Tygodniku Powszechnym” idzie dalej – sugeruje, że stosunek człowieka do świata można w pełni wyjaśnić przez ewolucję, genetykę i neurochemię, bez odwoływania się do Boga w ogóle. To jest naturalistyczna herezja, która Pius IX w Syllabus Errorum (1864) potępiał w punkcie pierwszym: „Nie istnieje żadna Najwyższa, wszystko wiedząca, wszystko przewidująca Istota Boska, odrębna od wszechświata” – a przynajmniej taką, która miałaby jakikolwiek wpływ na ludzkie poznanie.
Ewolucyjny racjonalizm: poziom symptomatyczny
Artykuł wielokrotnie powołuje się na ewolucję jako wyjaśnienie powstania mózgu: „w ciągu ostatnich dwóch milionów years zwiększył rozmiar około trzykrotnie”, „neuropeptydy jako pozostałości prastarego systemu wymiany informacji”, „ponad 600 mln lat temu” – to typowy język ewolucyjny, traktowany jako oczywistość, nie jako hipoteza.
Pius IX w encyklice Quanto Conficiamur Moerore (1863) potępił jako błąd twierdzenie, że „objawienie Boże jest niedoskonałe i dlatego podlega ciągłej i nieokreślonej postępu, odpowiadającej rozwojowi rozumu ludzkiego” (propozycja 5 z Syllabus). Artykuł w „TP” nie tylko przyjmuje ewolucję za pewnik – buduje na niej całą narrację o człowieku, który jest produktem milionów lat przypadkowych zmian, a nie dziełem Opatrzności Bożej.
To jest symptomatyczne dla mentalności posoborowej: nauka zastępuje teologię, naturalizm zastępuje nadprzyrodzone, a człowiek staje się – w najlepszym razie – złożonym zwierzęciem. Artykuł nie jest zły w intencji – jest po prostu produktem środowiska, w którym prawda o człowieku jako obrazie Bożym została wyparta przez materialistyczną naukę.
Różnice między płciami: brak katolickiej antropologii
Artykuł poświęca znaczną część różnicom między płciami w funkcjonowaniu mózgu, sugerując, że „mężczyźni i kobiety zazwyczaj wykorzystują różne obszary mózgu” i że te różnice mogą być „wrodzone”. Choć samo to stwierdzenie nie jest heretyckie, to kontekst, w jakim zostało przedstawione – bez żadnego odniesienia do katolickiej nauki o komplementarności płci, o równości godności osobowej przy różnorodności powołań – sprawia, że czyta się to jako preludium do ideologii genderowej.
Pius XI w Quas Primas podkreślał, że Chrystus króluje „w umysłach, w woli i w sercach” wszystkich ludzi – mężczyzn i kobiet. Artykuł tego nie tylko nie wspomina – pozostawia czytelnika w pułapce naturalizmu, w którym różnice między płciami są wyłącznie kwestią neuronów i hormonów, a nie powołania i natury.
Sztuczna inteligencja jako ostatnia nadzieja: ironia godna uwagi
Artykuł kończy się paradoksalnym pytaniem: „Czy sztuczna inteligencja pomoże [zrozumieć mózg]?” – sugerując, że jeśli ludzki mózg nie potrafi zrozumieć sam siebie, może maszyna to zrobi za niego. To jest ironia godna uwagi: człowiek, który w artykule został zredukowany do złożonego zbioru neuronów, ma nadzieję, że jeszcze bardziej złożona maszyna rozwiąże zagadkę, której rozwiązanie leży poza materią.
Prawda jest prosta i została już powiedziana: człowiek nie jest maszyną. Jego inteligencja nie jest produktem neuronów, lecz duszy rozumnej, która przewyższa materię. Żadna sztuczna inteligencja – niezależnie od jej mocy – nie zrozumie tego, co leży poza zakresem jej własnej natury. Jak pisał św. Paweł: „Kto zna ducha ludzkiego, co jest w człowieku, jeśli nie duch człowieka, który w nim jest?” (1 Kor 2,11 Wlg).
Podsumowanie: nauka bez mądrości
Artykuł Kossobudzka-Lipińskiej jest rzetelnym przeglądem współczesnej neurobiologii – i właśnie dlatego jest tak niebezpieczny. Bo prezentuje naukę bez mądrość, fakty bez prawdy, opis bez wyjaśnienia. Ukazuje mózg, ale ukrywa człowieka. Opisuje mechanizmy, ale milczy o celu. Zachwyca się złożonością, ale nie dociera do Źródła tej złożoności.
Prawdziwy Kościół katolicki – ten, który trwa w niezmiennej Tradycji, nie w strukturach okupujących Watykan – zawsze nauczał, że nauka i wiara nie są w konflikcie, ale że nauka bez wiary prowadzi do materializmu, a wiara bez nauki do fanatyzmu. Artykuł w „Tygodniku Powszechnym” jest przykładem tego pierwszego: nauki, która zamiast prowadzić do Boga, prowadzi do neuronów. I to jest prawdziwa tragedia naszych czasów.
Za artykułem:
Jak zrozumieć mózg? Ewolucja, różnice między płciami i przełomowe badania (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 12.05.2026








