Artykuł z portalu LifeSiteNews (12 maja 2026) informuje, że prezydent Donald Trump zadeklarował chęć poruszenia sprawy uwięzionego hongkońskiego wydawcy Jimmy’ego Lai podczas spotkania z przywód Chin Xi Jinpingiem. Trump wyraził chęć uwolnienia Lai, porównując go jednocześnie do swojego byłego wroga Jamesa Comeya. Artykuł przedstawia Lai jako ofiarę represji komunistycznego reżimu za obronę wolności prasy i demokracji w Hongkongu. Choć intencje Trumpa mogą być pozytywnie oceniane w kontekście walki o wolność jednostki, cały artykuł jest przejawem typowego dla liberalnej prawicy amerykańskiej pomijania fundamentalnych zasad moralnych i społecznych na rzecz sekularnych wartości demokratycznych i wolności prasy, które same w sobie nie gwarantują sprawiedliwości ani prawdziwego dobra człowieka.
Demokracja bez Chrystusa — iluzja wolności
Artykuł w całości opiera się na założeniu, że „demokracja”, „wolność prasy” i „prawa człowieka” są najwyższymi wartościami, za które warto walczyć. Trump mówi o Lai jako o kimś, kto „próbował zrobić dobrą rzecz” i „bronił wolności Hongkongu”. Jest to klasyczny przykład sekularnego humanitaryzmu, który całkowicie pomija wymiar duchowy i nadprzyrodzony egzystencji człowieka. Pius XI w encyklice Quas Primas (1925) jednoznacznie stwierdził, że prawdziwy pokój i sprawiedliwość są możliwe jedynie wtedy, gdy Chrystus Król panuje zarówno w umysłach, jak i w sercach ludzi, a także w strukturach społecznych i państwowych. Nie ma prawdziwej wolności poza Chrystusem, bo „nie masz w żadnym innym zbawienia. Albowiem nie jest pod niebem inne imię dane ludziom, w którym byśmy mieli być zbawieni” (Dz 4,12 Wlg).
Artykuł nie zadaje sobie trudu, by zapytać, jaka jest treść tej „wolności”, za którą walczył Jimmy Lai. Czy była to wolność służenia prawdzie katolickiej, czy wolność propagowania liberalizmu, konsumpcjonizmu i moralnego relatywizmu? Apple Daily było tabloidem — a tablody z natury swej służą rozpowszechnianiu zgorszenia, skandalu i upadku obyczajów. Wolność prasy nie jest wartością absolutną — jest dobra tylko wtedy, gdy służy prawdzie i wspólnemu dobru. W przeciwnym razie staje się narzędziem zła.
Pominięcie prawdziwego zła — komunizm jako wróg, ale nie jedyny
Artykuł słusznie krytykuje komunistyczny reżim za represje wobec Jimmy’ego Lai i za systematyczne niszczenie autonomii Hongkongu. Jednakże pomija on całkowicie duchowe źródło zła, które jest grzechiem i odstępstwem od Boga. Komunizm jest bez wątpienia jednym z największych złów XX i XXI wieku, ale jest on owocem głębszej apostazji — odrzucenia Chrystusa Króla przez narody. Pius XI w Quas Primas ostrzegał: „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto z praw i z państw i gdy już nie od Boga, lecz od ludzi wywodzono początek władzy, stało się iż zburzone zostały fundamenty pod tąż władzą”. Artykuł nie prowadzi czytelnika do tego wniosku — zamiast tego pozostawia go w świecie wartości czysto politycznych, gdzie jedynym antagonistą jest „reżim komunistycznym”, a jedynym bohaterem — „obrońca demokracji”.
Ponadto, artykuł nie wspomina o tym, że sam system demokratyczny, w jakim działa Trump, jest w dużej mierze produktem tej samej apostazji od Boga. Demokracja liberalna, oparta na kulturowym materializmie i indywidualizmie, nie jest alternatywą dla komunizmu — jest jego bliźniaczym rodzeństwem, różniącym się metodą, ale nie celem: wyparciem Boga z życia publicznego.
Dziembawe porównanie — Lai i Comey
Najbardziej symptomatycznym fragmentem artykułu jest porównanie Trumpa, w którym Lai zostaje przyrównany do Jamesa Comeya — byłego dyrektora FBI uznawanego przez Trumpa za „brudnego glinę”. Trump mówi: „To jest jak powiedzieć do mnie: 'gdyby Comey poszedł do więzienia, czy byś go wypuścił?’ To byłoby dla mnie trudne. Bo to brudny glina.” To porównanie jest duchowo ślepe i moralnie chaotyczne. Z jednej strony Trump deklaruje chęć uwolnienia Lai, z drugiej — sugeruje, że może tego nie zrobić, bo Lai „sporo zamieszał” w Chinach. Jest to czysto polityczny, a nie moralny kalkul.
Z perspektywy katolickiej, każde uwięzienie niewinnego człowieka jest niesprawiedliwe, niezależnie od tego, czy dana osoba „spowiła zamieszanie”, czy nie. A Jimmy Lai, niezależnie od treści swojej prasy, został uwięziony za wyrażanie swoich poglądów — co jest aktem tyranii. Jednakże artykuł nie wyciąga z tego wniosku, że tyranią jest każdy system, który nie uznaje prawa Boga za nadrzędne wobec prawa ludzkiego — zarówno komunistyczny, jak i liberalno-demokratyczny.
Brak fundamentu moralnego — sekularna prawica wobec katolickiej prawdy
Cały artykuł jest przykładem tego, co Pius X w encyklice Pascendi Dominici gregis (1907) nazywał modernizmem — redukcją wiary i moralności do kategorii świeckich. Artykuł operuje wyłącznie pojęciami „wolności”, „demokracji”, „praw człowieka” i „wolności prasy”, które są pojęciami pochodnymi, a nie fundamentalnymi. Prawdziwa wolność jest wolnością służenia Bogu, a nie wolnością robienia sobie wszystkiego. Św. Paweł napisał: „Zapłatąście kupieni, nie stawajcie się niewolnikami ludzkim” (1 Kor 7,23 Wlg). Artykuł nie prowadzi czytelnika do tego zrozumienia — zostawia go w świecie, gdzie jedynym dobrem jest polityczna wolność, a jedynym złem — komunistyczna tyrania.
Pius IX w encyklice Quanto Conficiamur Moerore (1863) potępił jako błąd przekonanie, że można osiągnąć zbawienie poza Kościołkatolickim. Artykuł, operując wyłącznie kategoriami świeckimi, nie tyle zaprzecza tej prawdzie, co ją przemilcza — a przemilczenie prawdy o zbawieniu jest jedną z najcięższych form apostazji współczesnego świata.
Wniosek — potrzeba Króla Chrystusa, nie królów świata
Sprawa Jimmy’ego Lai jest bez wątpienia sprawą polityczną wymagającą uwagi. Jednakże artykuł z LifeSiteNews, mimo pozornie pro-katolickiego tonu, całkowicie pomija fundamentalną prawdę: że prawdziwa wolność i sprawiedliwość są możliwe jedynie w Królestwie Chrystusa. Dopóki narody nie uznają publicznie panowania Jezusa Chrystusa Króla, dopóty każda „wolność” będzie tylko przejściową iluzją, a każda „demokracja” — narzędziem w rękach tyranów, czy to komunistycznych, czy liberalnych.
Pius XI w Quas Primas napisał: „Wówczas to wreszcie będzie można uleczyć tyle wan, wówczas to będzie nadzieja, że prawo dawną powagę odzyska, miły pokój znowu powróci, gdy wszyscy chętnie przyjmą panowanie Chrystusa i posłuszni Mu będą a każdy język wyznawać będzie, że Pan nasz Jezus Chrystus jest w chwale Boga Ojca”. Tylko w tym kontekście można prawidłowo ocenić zarówno cierpienie Jimmy’ego Lai, jak i działania Donalda Trumpa — i tylko w tym kontekście można mówić o prawdziwej sprawiedliwości.
Za artykułem:
Trump says he will discuss Jimmy Lai in meeting with Xi Jinping (lifesitenews.com)
Data artykułu: 12.05.2026








