Portal eKAI (14 maja 2026) publikuje wywiad z abp. Paolo Pezzim, który po dziewiętnastu latach zrezygnował z kierowania archidiecezją Matki Bożej w Moskwie. Hierarcha opowiada o trzydziestu latach pracy misyjnej w Rosji, od początków na Syberii, przez rektorat seminarium w Sankt Petersburgu, po pasterzowanie w Moskwie w czasie konfliktu rosyjsko-ukraińskiego. W centrum jego refleksji znajdują się przebaczenie, wspólnota i komunia – pojęcia, które w ustach przedstawiciela sekty posoborowej zabrzmią jako substytut prawdziwej duchowości katolickiej, zredukowanej do wymiaru psychologicznego i społecznego.
Misja w sercu pustki
Abp Pezzi opisuje swoje przybycie do Rosji tuż po upadku ZSRR jako odpowiedź na wezwanie Jana Pawła II – uzurpatora, który w 1991 roku zainicjował spotkanie ruchów w Bratysławie, mające na celu „odrodzenie chrześcijaństwa w Europie Wschodniej”. To właśnie z tego spotkania miała się narodzić misja Bractwa Kapłańskiego Misjonarzy św. Karola Boromeusza w Rosji. Hierarcha wspomina o pustych półkach sklepowych w Nowosybirsku, o dwudziestu wspólnotach katolicznych liczących od kilku do pięćdziesięciu wiernych, o „dorastaniu młodych ludzi” i „pierwszych rodzinach”. Brzmi to jak relacja z misji zamorskiej XIX wieku – i właśnie tak powinno być postrzegane, jeśli miałoby być katolickie. Jednakże w kontekście posoborowym, gdzie Msza Święta została zredukowana do „wieczerzy zgromadzenia”, a sakramenty pozbawione prawdziwej teologii ofiary przebłagalnej, ta misja jest budowana na fundamencie, który nie istnieje.
Babuszka z Talmienki – przebaczenie bez Chrystusa
Najbardziej poruszającym fragmentem wywiadu jest opowieść o spotkaniu z rosyjską babuszką pochodzenia niemieckiego, deportowaną na Syberię przez Stalina, która na oczach straciła dwoje dzieci. Na pytanie, co pomyślała w momencie ich śmierci, odpowiedziała: „Co myślałam? Tam się o niczym nie myśli, tam trzeba tylko przebaczać. Przebaczyłam Stalinowi i wszystkim, którzy brali udział w zabiciu moich dzieci. W przeciwnym razie nie mogłabym już żyć”. Abp Pezzi nazywa to „lekcją na całe życie” i wyznaje, że jeśli cokolwiek robił przez trzydzieści lat, to „głosił bezwarunkowe przebaczenie”.
Należy oddać sprawiedliwości: gest tej kobiety jest wzruszający i świadczy o głębokim ludzkim cierpieniu. Jednakże z perspektywy katolickiej teologii przebaczenia jest to opowieść tragicznie niepełna. Babuszka przebaczyła – ale bez sakramentu pokuty, bez Kapłana, bez Najświętszej Ofiary. Jej przebaczenie, choć godne podziwu jako akt ludzkiej woli, pozbawione jest mocy nadprzyrodzonej, którą udziela wyłącznie Chrystus przez swoich ministerów. Św. Pius X w encyklice Pascendi Dominici gregis (1907) ostrzegał przed redukcją wiary do subiektywnego uczucia – a właśnie takiemu redukcji poddaje się tu przebaczenie, zamienione w technikę przetrwania psychicznego, nie zaś w akt łaski sakramentalnej.
„Komunia” jako substytut prawdziwej duchowości
W części dotyczącej konfliktu rosyjsko-ukraińskiego abp Pezzi opisuje swoje doświadczenie w Wielki Czwartek 2022 roku, kiedy wielu wiernych przyszło do konfesjonału z „nieumiejętnością pokonania nienawiści”. Hierarcha zapraszał ich do wspólnego odmówienia „Ojcze nasz” i mówił: „Można jednak rozważyć inną możliwość: to, że można kochać, zamiast nienawidzić wszystkiego i wszystkich; można spróbować kochać wszystko i wszystkich”. Jego wnioskowanie jest jasne: „Komunia nie jest strategicznym antidotum. Jest jedyną możliwością, by zacząć od nowa, by budować i odbudowywać”.
To jest teologiczna katastrofa w miniaturze. „Komunia”, o której mówi abp Pezzi, jest pojęciem z sekty posoborowej – oznacza ona wspólnotę ludzką, zbudowaną na wzajemnym wsparciu, dialogu i emocjonalnym zaangażowaniu. Nie oznacza ona komunii sakramentalnej z Chrystusem obecnym w Najświętszym Sakramencie, nie oznacza zjednoczenia w prawdziwej wierze katolickiej, nie oznacza podporządkowania się niezmiennemu Magisterium Kościoła. Pius XI w encyklice Quas Primas (1925) nauczał, że „nie masz w żadnym innym zbawienia. Albowiem nie jest pod niebem inne imię dane ludziom, w którym byśmy mieli być zbawieni” (Dz 4,12 Wlg). Prawdziwa komunia jest możliwa tylko w Chrystusie i Jego Kościele – nie w abstrakcyjnej „wspólnotowości”, która nie odróżnia prawdy od błędu, zbawienia od potępienia.
Dialog z prawosławiem bez walki o prawdę
Abp Pezzi wspomina o „dialogu ze światem prawosławnym” jako jednym z etapów swojej posługi. Nie precyzuje jednak, jaki był charakter tego dialogu – czy była to obrona prawdy katolickiej przed schizmatyckim błędem, czy też typowo posoborowy „dialog”, który zrównuje prawdę z błędem. Biorąc pod uwagę, że hierarcha ten działa w strukturach sekty posoborowej, która od Soboru Watykańskiego II prowadzi politykę fałszywego ekumenizmu, należy domniemywać drugie. Quanto Conficiamur Moerore Piusa IX (1863) jednoznacznie stwierdza, że „wieczne zbawienie nie może być uzyskane przez tych, którzy sprzeciwiają się władzy i orzeczeniom tegoż Kościoła i uparcie oddalają się od jedności Kościoła, a także od następka Piotra, Papieża Rzymskiego”. Dialog, który nie dąży do nawrócenia schizmatyków, lecz do wzajemnej tolerancji, jest sprzeczny z nauką katolicką.
„Gloria Passio Christi” – motto bez treści
Abp Pezzi jako motto biskupie wybrał słowa „Gloria Passio Christi” – „Chwała Męki Chrystusa”. Piękne słowa, nawiązujące do teologii Krzyża. Jednakże w kontekście posoborowym, gdzie Msza Święta została zastąpiona protestancko-żydowskim „posiłkiem zgromadzenia”, a teologia ofiary przebłagalnej zredukowana do „wspomnienia Ostatniej Wieczerzi”, motto to jest puste. Chwała Męki Chrystusa jest dostępna wyłącznie w prawdziwej Mszy Świętej – tej, którą celebrują kapłani ważnie wyświęceni, według Mszału św. Piusa V, z wiarą w rzeczywistą obecność Chrystusa w Eucharystii. W „Mszy” Novus Ordo, którą abp Pezzi odprawiał przez dziewiętnaście lat, nie ma ofiary – jest tylko wspólne spożywanie chleba wspomnieniowego. Pius XI w Quas Primas nauczał, że Chrystus „jako Odkupiciel nabył Krwią Swoją Kościół, a jako Kapłan złożył ofiarę ze Siebie samego za grzechy nasze i wiecznie ją składa”. Bez prawdziwej Ofiary nie ma Męki Chrystusa – jest tylko jej cień.
Przebaczenie bez Kapłana – katolicki absurd
Cała narracja abp Pezziego opiera się na paradoksie, którego sam prawdopodobnie nie dostrzega: opowiada o przebaczeniu, ale nie o sakramencie pokuty; o miłości, ale nie o łasce uświęcającej; o komunii, ale nie o Chrystusie w Najświętszym Sakramencie. Jego „lekcja od babuszki” jest wzruszająca, ale nie katolicka – bo katolickie przebaczenie wymaga sakramentu, kapłana, wiary w moc Krwi Chrystusa. Św. Tomasz z Akwinu w Summa Theologiae (III, q. 86) nauczał, że sakrament pokuty jest konieczny do odpuszczenia grzechów śmiertelnych po chrzcie. Babuszka z Talmienki mogła mieć wiarę uśpioną, mogła mieć akt skruszyłego żalu – ale bez sakramentu jej przebaczenie pozostawało w sferze ludzkiej, nie nadprzyrodzonej.
Trzydzieści lat straconych?
Abp Pezzi spędził trzydzieści lat w Rosji. Z jego relacji wynika, że był to czas trudny, ale owocny – powstały wspólnoty, wychowano kapłanów, zbudowano relacje. Jednakże z perspektywy katolickiej pytanie brzmi: ile dusz zostało naprawdę zbawionych dzięki tej misji? Jeśli Msze były odprawiane według obrzędów posoborowych, jeśli sakramenty były udzielane przez kapłanów wyświęconych nowymi, wątpliwymi rytuałami, jeśli katecheza opierała się na dokumentach Soboru Watykańskiego II – to trzydzieści lat pracy posoborowej nie jest misją katolicką, lecz misją sekty, która nosi nazwę „katolicka”, ale nią nie jest.
Pius IX w Quanto Conficiamur Moerore napisał: „Niech [wierni] wyratują ich z ciemności błędów, w które nieszczęśliwie wpadli, i starają się przywrócić ich prawdzie katolickiej oraz ich najbardziej kochającej Matce, która zawsze wyciąga ramiona macierzyńskie, by przyjąć ich z powrotem w swoje łono”. Czy abp Pezzi i jego misjonarze robili to? Czy głosili oni niezmienną wiarę katolicką, czy wiarę „odnowioną” przez Sobór Watykański II? Odpowiedź jest oczywista – i odpowiedź ta czyni z tej trzydziestoletniej „przygody” bolesne świadectwo duchowego bankructwa posoborowia.
Zakończenie – nadzieja w ciemności
Nie sposób nie wzruszyć się opowieścią babuszki z Talmienki, która przebaczyła swoim oprawcom. Nie sposób nie podziwiać odwagi misjonarzy, którzy przybyli do Rosji w czasach, gdy „półki sklepowe były całkowicie puste”. Ale właśnie ta wzruszająca historia ujawnia całą tragedię: ci ludzie potrzebują prawdziwego Kościoła – z prawdziwymi sakramentami, z prawdziwymi kapłanami, z prawdziwą Mszą Świątą. A sekta posoborowa nie jest w stanie im tego dać. Abp Pezzi mówi o „komunii” i „przebaczeniu” – ale bez Chrystusa, bez Jego Krzyża, bez Jego Ofiary, to są tylko piękne słowa, które nie mają mocy zbawczej. „Bez Mnie nie możecie nic uczynić” (J 15,5 Wlg) – powiedział Pan Jezus. I to jest ostateczna prawda, której żaden wywiad z abp. Pezzim nie może zmienić.
Za artykułem:
14 maja 2026 | 17:01„Moje trzydzieści lat w sercu Rosji” – rozmowa z abp. Paolo Pezzim (ekai.pl)
Data artykułu: 14.05.2026








