Recenzja filmu „Tort dla prezydenta” (reż. Hasan Hadi, 2025) opowiada o dziewięcioletniej Lamii, która w Iraku z lat 90. musi upiec tort na urodziny Saddama Husajna. Film, nagrodzony Złotą Kamerą w Cannes, pokazuje dyktaturę oczami dziecka – przez pryzmat biedy, sankcji i kultu jednostki. Redakcja „Tygodnika Powszechnego” traktuje to jako ciekawostkę filmową, pozbawiając analizę duchowego wymiaru totalitaryzmu i zła, które jest dziełem diabła.
Totalitaryzm bez duchowego wymiaru – płytka analiza zła
„Tort dla prezydenta” to film o Iraku pod rządami Saddama Husajna, widziany oczami dziewięcioletniej Lamii. Redakcja „Tygodnika Powszechnego” relacjonuje ten tytuł jako ciekawostkę kinematograficzną, ograniczając się do opisu fabuły i walorów artystycznych. „Mała dziewczynka w wielkim mieście doświadcza wielu przygód, z których nie wszystkie są zabawne” – czytamy w recenzji. Tymczasem film ten, nagrodzony Złotą Kamerą w Cannes, stanowi okazję do głębszej refleksji nad naturą zła totalitarnego, której redakcja kompletnie pomija.
Totalitaryzm iracki, oparty na kultie jednostki, donosicielstwie i przemocy, nie jest zwykłym zjawiskiem politycznym. Jest on owocem duchowej walki, o której mówi św. Paweł: „Bo nie walczymy między krwią i ciałem, ale z książętami i władcami świata tego mroku, ze duchami złości pod niebieskim” (Ef 6,12 Wlg). Saddam Husajn, jak każdy tyran, był narzędziem w rękach mocy ciemności, a jego reżim – przejawem tego, co Pius XI nazwał „zeświecczeniem czasów obecnych” (encyklika Quas Primas). Redakcja „Tygodnika Powszechnego” nie tylko nie podnosi tego wymiaru, ale wręcz unika jakiejkolwiek oceny moralnej i duchowej dyktatury, traktując ją jako egzotyczne tło dla filmowej opowieści.
Język neutralizmu – symptomatyczne milczenie
Analiza językowa recenzji ujawnia charakterystyczny dla posoborowych mediów neutralizm. Mówi się o „kultie jednostki”, „donosicielstwie”, „obyczajowej hipokryzji”, „urzędniczej opieszałości” i „korupcji”. Te kategorie są poprawne, ale całkowicie niewystarczające. Brak jakiejkolwiek wzmianki o grzechu, o duchowej naturze zła, o potrzebie nawrócenia i ostatecznym sądzie Bożym. Język recenzji to język świeckiej krytyki politycznej, a nie katolickiej refleksji nad złem.
Pius IX w encyklice Quanto Conficiamur Moerore (1863) ostrzegał przed „przeklętą miłością własną i własnym interesem, która prowadzi wielu do szukania własnej korzyści i zysku z całkowitym pominięciem bliźniego”. To właśnie ta „przeklęta miłość własna” jest fundamentem każdego totalitaryzmu, w tym irackiego. Jednak redakcja „Tygodnika Powszechnego” nie nawiązuje do tej prawdy, pozostawiając czytelnika w sferze czysto naturalistycznej analizy.
Film bez modlitwy – świat bez nadziei
Recenzja podkreśla, że film jest bliski „dawnemu kinu irańskiemu” i „włoskiemu neorealizmowi”. Te porównania są trafne, ale ukrywają fundamentalną prawdę: neorealizm, choć czasem poruszający, jest kinem bez Boga, kinem ludzkiego cierpienia pozbawionego nadprzyrodzonego wymiaru. Film o Iraku lat 90., nawet jeśli pokazuje cierpienie dziecka, nie może być prawdziwie katolickim świadectwem, jeśli nie wskazuje na Źródło prawdziwego ukojenia – Chrystusa i Jego Kościół.
Św. Paweł przypomina: „Błogosławiony Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa, Ojciec miłosierdzia i Bóg wszelkiej pociechy, który nas pociesza w każdym naszym utrapieniu” (2 Kor 1,3-4 Wlg). Cierpienie Lamii, bieda Irakijczyków, okrucieństwo reżimu – to wszystko wymaga nie tylko ludzkiego współczucia, ale przede wszystkim modlitwy i ofiary. Redakcja „Tygodnika Powszechnego” nie wspomina o modlitwie za naród iracki, o potrzebie ewangelizacji, o nadziei zbawienia. To jest duchowe bankructwo, o którym pisał Pius XI w Quas Primas – gdy Chrystus jest usunięty z życia publicznego i prywatnego, ginąć muszą narody i jednostki.
Hollywoodzka machina propagandowa
Recenzja wspomina, że współscenarzystą filmu był Eric Roth, autor takich produkcji jak „Forrest Gump”, „Monachium” czy „Diuna”. To nie jest przypadek. Hollywood od dziesięcioleci służy jako narzędzie kształtowania światopoglądu zgodnego z wartościami nowego porządku światowego. Film o Iraku, nawet jeśli krytykuje dyktaturę, robi to w sposób bezpieczny dla systemu – bez wskazywania na prawdziwe źródło zła, bez wezwania do nawrócenia, bez Chrystusa.
Pius X w dekrecie Lamentabili sane exitu (1907) potępił jako błąd twierdzenie, że „objawienie było tylko uświadomieniem sobie przez człowieka swego stosunku do Boga” (propozycja 20). Podobnie film „Tort dla prezydenta”, nawet jeśli jest artystycznie wartościowy, pozostaje w sferze czysto ludzkiego uświadomienia sobie cierpienia, bez nadprzyrodzonego wymiaru. To jest kino, które może wzruszyć, ale nie może zbawić.
Milczenie o prawdzie – najcięższe oskarżenie
Największym błędem recenzji jest nie to, co mówi, ale to, czego nie mówi. Brak jakiejkolwiek wzmianki o tym, że prawdziwe ukojenie cierpienia znajduje się w sakramentach świętych, w Mszy Świętej, w sakramencie pokuty. Brak wezwania do modlitwy za naród iracki, za ofiary totalitaryzmu, za tych, którzy doświadczyli okrucieństwa reżimu. Brak przypomnienia, że jedynym Źródłem prawdziwego pokoju jest Chrystus Król.
Pius XI w encyklice Quas Primas nauczał: „Królestwo Odkupiciela naszego obejmuje wszystkich ludzi… On jest sprawcą pomyślności i prawdziwej szczęśliwości tak dla pojedynczych obywateli, jak i dla państwa”. Redakcja „Tygodnika Powszechnego” nie tylko nie przypomina tej prawdy, ale wręcz utrwala czytelnika w naturalistycznym światopoglądzie, w którym cierpienie jest jedynie problemem społecznym, a nie duchowym.
Apel do czytelnika
Czytelnik szukający prawdziwej nadziei musi zostać wyprowadzony z błędu. Film „Tort dla prezydenta” może być wartościowym świadectwem cierpienia ludzkiego, ale nie może zastąpić prawdy o zbawieniu. Prawdziwe ukojenie znajduje się w Chrystusie i Jego Kościele – tam, gdzie sprawowana jest ważna Msza Święta, gdzie udzielane są ważne sakramenty, gdzie naucza się niezmienności doktryny.
Niech czytelnik, oglądając ten film, nie zapomni o modlitwie za naród iracki, za ofiary totalitaryzmu, za wszystkich, którzy cierpią pod jarzmem zła. Niech pamięta, że „Bóg jest wierny: nie dopuści, abyście byli kuszeni ponad siłę, lecz z pokuszeniem ułoży też wyjście, tak abyście mogli wytrzymać” (1 Kor 10,13 Wlg). I niech nigdy nie zapomina, że jedynym prawdziwym Królem jest Jezus Chrystus, którego królestwa nie będzie końca.
Za artykułem:
Tort dla Saddama. Absurd dyktatury widziany oczami dziecka (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 15.05.2026








