Portal eKAI (15 maja 2026) relacjonuje wywiad z Jakubem Kharabshahem, szefem misji Caritas Polska w Jemenie, ukazując tragiczną sytuację kraju zdruzgotanego wojną domową, głodem i masowym uzależnieniem od khatu. Opis tragedii jemeńskiego społeczeństwa – gdzie ciężarówki z narkotykami mają pierwszeństwo przed transportami leków, a cena cesarskiego cięcia przekracza roczne zarobki urzędnika – jest wzruszający w swojej szczerości. Jednakże artykuł, mimo rzetelnego opisu cierpienia, pozostawia czytelnika w duchowej próżni, nie wskazując jedynego prawdziwego źródła nadziei i uzdrowienia – Jezusa Chrystusa i Jego Kościoła.
Opis tragedii bez źródła nadziei
Artykuł rzetelnie opisuje skalę katastrofy humanitarnej w Jemenie. Jakub Kharabshah maluje obraz społeczeństwa uwięzionego w zamkniętym kręgu nieszczęścia: „Ci ludzie stracili nadzieję, że uda się wyjść z impasu. Cywile nie mogą zrobić nic, instytucje nie działają, więc nie ma jak 'zrobić rewolucji’, żeby wrócić na dobre tory – żują khat, bo dzięki temu nie czują głodu, a kiedy go żują, robią się obojętni na wszystko, co się dzieje, panuje nienaturalne rozluźnienie. To jest zamknięte koło.” To przerażające świadectwo zdaje się być jednak opisem nie tylko Jemenia, ale całego współczesnego świata, który odwrócił się od Chrystusa Króla i znalazł się w duchowej próżni, z której nie ma wyjścia siłami ludzkimi.
Poruszający jest opis pokolenia Jemeńczyków wychowanych w komunistycznym Jemenie Południowym, którzy wspominają tamte czasy jako czasy porządku – „ludzie kończyli szkoły i od razu trafiali do pracy, a chorzy mieli zapewnioną opiekę w szpitalach”. To gorzkie porównanie pokazuje, że nawet ateistyczny system komunistyczny potrafił zapewnić pewien porządek materialny, podczas gdy współczesny świat, rzekomo oparty na wartościach chrześcijańskich, nie potrafi podołać podstawowym potrzebom ludzi. Problem polega na tym, że komunizm, mimo swoich zalet materialnych, był systemem bezbożnym, który odrzucał Boga i duchowość, prowadząc do niewolnicy ducha. Tymczasem współczesny świat, który rzekomo wyznaje wartości chrześcijańskie, w rzeczywistości odrzucił Chrystusa i Jego prawo, co prowadzi do jeszcze głębszej ruiny zarówno materialnej, jak i duchowej.
Humanitaryzm bez Chrystusa – kropla w morzu potrzeb
Artykuł podkreśla ogrom potrzeb humanitarnych w Jemenie: „Dostarczamy rocznie 9,5 tony leków, ale to kropla w morzu potrzeb” – przyznaje szef misji Caritas Polska. To zdanie jest kluczowe dla zrozumienia ograniczeń pomocy humanitarnej, która, choć szlachetna w swojej intencji, nie jest w stanie rozwiązać fundamentalnych problemów społeczeństwa, które straciło sens życia i nadzieję. Pius XI w encyklice Quas Primas (1925) nauczał, że prawdziwy pokój i dobrobyt są możliwe jedynie wtedy, gdy Chrystus Król panuje w umysłach, wolach i sercach ludzi. Bez tego panowania wszelka pomoc materialna jest jak leczenie objawów choroby bez usunięcia jej przyczyny.
Zaskakujące jest również przyznanie, że „głowa rodziny często oszczędza na jedzeniu dla dzieci, ale na khat zawsze będzie miał pieniądze”. To zjawisko jest nie tylko problemem społecznym, ale przede wszystkim duchowym – jest to forma ucieczki od rzeczywistości, która jest konsekwencją braku wiary i nadziei. W prawdziwym Kościele katolickim, gdzie naucza się o wartości cierpienia zjednoczonego z Męką Chrystusa, ludzie znajdują siłę do znoszenia trudności, zamiast uciekać w narkotyki. Św. Paweł Apostoł napisał: „Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia” (Flp 4,13 Wlg) – ale ta moc płynie tylko z łaski Bożej, udzielanej w sakramentach, a nie z ludzkich programów pomocowych.
Caritas – pomoc czy iluzja?
Artykuł wspomina o działalności Caritas Polska w Jemenie, która prowadzi kliniki dla dzieci i kobiet. Jednakże trzeba zadać pytanie: czy Caritas, jako organizacja powiązana ze strukturami posoborowymi, jest w stanie oferować coś więcej niż tylko pomoc materialną? Współczesna Caritas, podobnie jak cały „Kościół Nowego Adwentu”, zredukował ewangelizację do działalności humanitarnej, zapominając, że „nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych” (Mt 4,4 Wlg). Pomoc materialna jest ważna, ale nie może zastąpić głoszenia Ewangelii i administrowania sakramentów, które są jedynym źródłem prawdziwej łaski i zbawienia.
Co więcej, artykuł wspomina o zarzutach wobec organizacji humanitarnych, że „rozleniwiają” – „dostajesz za darmo to czy tamto i nie masz motywacji”. Ten zarzut, choć może być częściowo uzasadniony w przypadku świeckich organizacji, nie powinien dotyczyć katolickich instytucji, które powinny nauczać o wartości pracy i odpowiedzialności, ale jednocześnie ofiarowywać pomoc bezwarunkowo, na wzór Chrystusa, który „nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby sam służył i dał swoje życie jako okup za wielu” (Mt 20,28 Wlg).
Brak perspektywy katolickiej – milczenie o grzechu i nawróceniu
Największym brakiem artykułu jest całkowite pominięcie perspektywy katolickiej na cierpienie i sposoby jego przezwyciężenia. Artykuł opisuje tragedię Jemenia wyłącznie w kategoriach materialnych – wojna, głód, narkotyki, brak instytucji – nie wspominając ani słowem o grzechu jako przyczynie cierpienia, ani o nawróceniu jako drodze do uzdrowienia. To jest typowe dla współczesnego „katolickiego” dziennikarstwa, które zredukowało wiarę do moralnego humanitaryzmu, zapominając, że „jeśli kto nie narodzi się na nowo, nie może oglądać Królestwa Bożego” (J 3,3 Wlg).
Pius IX w encyklice Quanto Conficiamur Moerore (1863) nauczał, że „wieczne zbawienie nie może być uzyskane przez tych, którzy sprzeciwiają się autorytetowi i oświadczeniom tego samego Kościoła i są uparcie oddaleni od jedności Kościoła”. To nie oznacza, że Jemeńczycy są pozbawieni szansy na zbawienie – Bóg jest miłosierny i może udzielić łaski nawrócenia każdemu, kto szuka Prawdy z szczerego serca. Jednakże artykuł nie podejmuje nawet próby wskazania tej drogi, zostawiając czytelnika w duchowej pustce.
Tragedia Jemenia jako lustrzane odbicie apostazji Zachodu
Opis Jemenia jest w pewnym sensie lustrzanym odbiciem stanu współczesnego Zachodu, który również pogrążony jest w kryzysie duchowym, choć w innej formie. Zamiast khatu Europejczycy używają alkoholu, narkotyków, rozrywek i konsumpcjonizmu, aby uciec od rzeczywistości i zagłuszyć głos sumienia. Zamiast wojny domowej mamy wojnę z tradycją, rodziną i samym Bogiem. Zamiast głodu fizycznego mamy głód duchowy, który prowadzi do depresji, samobójstw i rozpada społeczeństwa.
Pius XI w Quas Primas ostrzegał, że „gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto z praw i z państw i gdy już nie od Boga, lecz od ludzi wywodzono początek władzy, stało się iż zburzone zostały fundamenty pod tąż władzą, gdyż usunięto główną przyczynę, dlaczego jedni mają prawo rozkazywać, drudzy zaś mają obowiązek słuchać”. To dokładnie opisuje sytuację zarówno Jemenia, jak i współczesnego świata – odrzucenie prawa Bożego prowadzi do chaosu, przemocy i cierpienia.
Wskazanie prawdziwej drogi
Czytelnik artykułu, poruszony tragedią Jemeńczyków, powinien zadać sobie pytanie: co mogę zrobić, aby pomóc tym ludziom? Odpowiedź katolicka jest jednoznaczna: przede wszystkim modlitwa i ofiara. Msza Święta, sprawowana według wiecznego mszału św. Piusa V, jest najpotężniejszym narzędziem, jakie dysponuje Kościół, aby błagał Boga o miłosierdzie dla cierpiących. Po drugie, materialna pomoc jest ważna, ale powinna być ofiarowana w duchu wiary, z intencją nawrócenia cierpiących, a nie tylko złagodzenia ich cierpienia doczesnego.
Wreszcie, trzeba pamiętać, że prawdziwe rozwiązanie problemów świata leży nie w programach humanitarnych, ale w przywróceniu panowania Chrystusa Króla nad wszystkimi narodami. Jak napisał Pius XI: „Oby się stało, Czcigodni Bracia, iżby nie należący do Kościoła zapragnęli i przyjęli dla dobra swego zbawienia słodkie jarzmo Chrystusowe”. Do tego powinni dążyć wszyscy katolicy – zarówno ci w Jemenie, jak i na całym świecie.
Za artykułem:
Caritas Polska Szef misji Caritas Polska: Jemen to kraj uwięziony między wojną, głodem i uzależnieniem (ekai.pl)
Data artykułu: 15.05.2026








