Portal Opoka relacjonuje spotkanie Donalda Trumpa z chińskim dyktatorem Xi Jinpingiem, podczas którego obaj przywódcy zgodzili się co do tego, że Iran nie powinien posiadać broni jądrowej. Trump chwalił swojego „przyjaciela” z Pekinu, wymieniali się uprzejmościami i obietnicami handlowymi. Artykuł przedstawia tę wizytę w tonie neutralnym, wręcz przychylnym, nie zadając sobie trudu, by ocenić te wydarzenia w świetle nauki katolickiej o sprawiedliwości, pokoju i powszechnym panowaniu Chrystusa Króla. Milczenie to jest charakterystyczne dla mediów posoborowych, które potrafią relacjonować geopolitykę bez najmniejszego odniesienia do jedynego Źródła prawdziwego pokoju.
Pokój między władcami bez Króla pokóju
Artykuł z portalu Opoka informuje, że prezydent USA Donald Trump podczas spotkania z chińskim przywódcą Xi Jinpingiem oświadczył: „Rozmawialiśmy o Iranie, mamy bardzo podobne odczucia w sprawie Iranu. Chcemy, żeby to się skończyło. Nie chcemy, żeby mieli broń jądrową. Chcemy, by cieśnina była otwarta”. Obaj przywódcy zgodzili się co do celu – powstrzymania Iranu przed uzyskaniem broni jądrowej. Trump zawarł też z Chinami „fantastyczne umowy handlowe” i chwalił Xi, nazywając go „przyjacielem” i człowiekiem, którego „wielce szanuje”.
Nie ma w artykułie ani słowa o Chrystusie Królu, ani o jedynym Źródle prawdziwego pokoju. A przecież to właśnie o tym pisał Pius XI w encyklice Quas Primas: „Wówczas to wreszcie będzie można uleczyć tyle wan, wówczas to będzie nadzieja, że prawo dawną powagę odzyska, miły pokój znowu powróci, z rąk miecze i broń wypadną, gdy wszyscy chętnie przyjmą panowanie Chrystusa i posłuszni Mu będą a każdy język wyznawać będzie, że Pan nasz Jezus Chrystus jest w chwale Boga Ojca”. Pokój między Trumpem a Xi Jinpingiem to pokój oparty na interesach handlowych i strategicznych, nie zaś na prawie Bożym. To pokój, który Chrystus nie jest jego sprawcą, bo – jak uczy ten sam papież – „nie masz w żadnym innym zbawienia. Albowiem nie jest pod niebem inne imię dane ludziom, w którym byśmy mieli być zbawieni” (Dz 4,12).
Chwalenie dyktatora – milczenie o prześladowaniach
Trump nazwał Xi Jinpinga swoim „przyjacielem” i człowiekiem, którego „wielce szanuje”. Artykuł przenosi te słowa bez żadnej uwagi krytycznej. A przecież Xi Jinping jest przywódcą państwa, które od dziesięcioleci prześluduje katolików, buddystów, muzułmanów ujgurskich i wyznawców Falun Gong. W Chinach katolicy są zmuszani do uczestnictwa w tzw. „Niezależnym Kościele Chińskim”, który jest narzędziem kontroli komunistycznego reżimu nad wiernymi. Biskupi są więzieni, kapłani prześladowani, a dzieci nie mogą uczestniczyć w katechezie. Pius IX w encyklice Quanto Conficiamur Moerore pisał o „diabelskiej nienawiści Chrystusa, Jego Kościoła, nauczania i tej Stolicy Apostolnej”. Czy nie jest to właśnie ta nienawiść, którą reprezentuje reżim Xi Jinpinga?
Portal Opoka, relacjonując tę wizytę, nie uważa za stosowne przypomnieć czytelnikowi, że zjednoczenie się z prześladowcami Kościoła w imię interesów handlowych jest czymś całkowicie sprzecznym z wiarą katolicką. Św. Paweł napomina: „Nie wstydźcie się świadectwa Pana naszego” (2 Tm 1,8). A tu mamy świadome współdziałanie z reżimem, który niszczy Kościół Chrystusa, i to przedstawiane w tonie przychylnym, jakby była to normalna dyplomacja.
Broń jądrowa a sprawiedliwość – perspektywa katolicka pominięta
Artykuł ogranicza się do stwierdzenia, że obaj przywódcy nie chcą, by Iran posiadał broń jądrową. Nie zadaje sobie trudu, by rozważyć tę kwestię w świetle katolickiej nauki o sprawiedliwej wojnie, o proporcjonalności środków czy o prawie narodów do samoobrony. Teologia katolicka naucza, że broń jądrowa ze względu na swoją niszczycielską moc i niemożność ograniczenia jej skutków do celów wojskowych jest moralnie nie do zaakceptowania jako środek wojny. Jednocześnie jednak katolicka nauka nie pozwala na to, by decyzje o bezpieczeństwie narodów podejmowali władcy, którzy odrzucają Boga i Jego prawo.
Pius XI w Quas Primas wyraźnie stwierdzał: „Chrystus otrzymał od Ojca nieograniczone prawo nad wszystkim, co stworzone, tak, iż wszystko poddane jest Jego woli”. Żaden przywódca świecki – ani Trump, ani Xi Jinping – nie ma prawa decydować o losach narodów bez odwołania się do prawa Bożego. Gdy dwa bezbożne władcy (jeden reprezentujący materialistyczny kapitalizm, drugi otwarty komunizm ateistyczny) zgadzają się co do ograniczenia prawa innego narodu do samoobrony, nie jest to sprawiedliwość, lecz arbitralna tyrania silniejszych.
„Fantastyczne umowy handlowe” – bałwochwalstwo pieniądza
Trump pochwalił się „fantastycznymi umowami handlowymi” z Chinami. Artykuł przekazuje to bez żadnej refleksji moralnej. A przecież Chrystus ostrzegał: „Nie możecie służyć Bogu i mamonie” (Mt 6,24). Pius IX w Quanto Conficiamur Moerore piętnował „bezbronną i przeklętą miłość własną i własny interes, które pędzą wielu do szukania własnej korzyści i zysku z wyraźnym brakiem żadnej troski o bliźniego” oraz „całkowicie nienasyconą żądzę władzy i posiadania, która przekracza wszelkie zasady sprawiedliwości i uczciwości i nigdy nie ustaje, by wszelkimi możliwymi środkami gromadzić i chciwie piętrzyć bogactwa”.
Umowy handlowe między USA a Chinami to nie są sprawy duchowe – to jest handel, w którym jedna strona (Chiny) systematycznie kradzieże własność intelektualną, druga (USA) zamyka na to oczy dla zysku. I to jest przedstawiane przez „katolicki” portal jako coś godnego pochwały. To jest duchowe bankructwo, o którym pisał Pius XI – gdy Chrystus jest usunięty z życia publicznego, ginąć muszą narody i jednostki.
Xi Jinping i Trump – przyjaciele w imię interesu, nie wiary
Artykuł opisuje, jak Xi opowiedział historię miejsca spotkania i obiecał wysłać Trumpowi nasiona róż z ogrodu, które prezydent USA nazwał „najpiękniejszymi, jakie widział”. To uroczyste wymienianie się uprzejmościami między przywódcą największego na świecie kraju kapitalistycznego a dyktatorem największego na świecie państwa komunistycznego jest głębokie symbolicznie. Dwa systemy, które przez cały XX wiek walczyły o dominację ideologiczną, dziś łączyły siły w imię wspólnego interesu.
Dla wiernego katolika powinno to być przerażające widok. Komunizm, który przez dziesięciolecia mordował miliony katolików w Chinach, Rosji, Wietnamie i innych krajach, dziś jest traktowany jako równorzędny partner handlowy. A katolicki portal relacjonuje to bez żadnego komentarza. Milczenie to jest odpowiednikiem zdrady – zdrady pamięci o męczennikach, którzy oddali życie za wiarę w krajach komunistycznych.
Co powinien powiedzieć katolicki portal
Katolicki portal informacyjny miał obowiązek przypomnieć czytelnikom kilka fundamentalnych prawd. Po pierwsze, że prawdziwy pokój jest możliwy tylko w Królestwie Chrystusa, nie w układach geopolitycznych świeckich władców. Po drugie, że współpraca z reżimami prześladowcami Kościoła jest sprzeczna z wiarą katolicką. Po trzecie, że broń jądrowa i jej kontrola to kwestie wymagające refleksji moralnej opartej na katolickiej nauce społecznej, nie tylko na kalkulacji strategicznej.
Św. Augustyn pisał: „Nie przez co innego szczęśliwe państwo – a przez co innego człowiek, państwo bowiem nie jest czym innym, jak zgodnym zrzeszeniem ludzi”. Państwo, które odrzuca Boga i Jego prawo, nie może być szczęśliwe, nawet jeśli zawiera „fantastyczne umowy handlowe” z innymi państwami. A portal, który relacjonuje takie wydarzenia bez teologicznego komentarza, nie służy zbawieniu dusz, lecz utrwalaniu świeckiej iluzji, że można budować pokój bez Chrystusa.
Apostazja mediów katolickich
Artykuł z portalu Opoka jest jeszcze jednym przykładem systemowej apostazji mediów, które nazywają się „katolickimi”, ale w praktyce nie mają nic wspólnego z katolicką nauką. Relacjonują geopolitykę tak, jakby Bóg nie istniał, tak jakby Chrystus nie był Królem królów, tak jakby katolicka nauka społeczna nie miała żadnego znaczenia dla oceny wydarzeń świata.
Pius X w dekrecie Lamentabili sane exitu potępił jako błąd twierdzenie, że „Kościół nie jest zdolny skutecznie obronić etyki ewangelicznej, ponieważ niezmiennie trwa przy swych poglądach, których nie można pogodzić ze współczesnym postępem” (propozycja 63). A przecież właśnie tak postępuje portal Opoka – pomija katolicką naukę, by nie „przeszkadzać” w relacjonowaniu świeckiej rzeczywistości. To jest duchowe bankructwo, które Pius XI opisywał w Quas Primas: gdy Chrystus jest usunięty z życia publicznego, ginąć muszą narody i jednostki.
Prawdziwy Kościół katolicki trwa tam, gdzie naucza się niezmiennego prawda, gdzie Chrystus Król panuje niepodzielnie, gdzie nie ma kompromisu z bezbożnymi systemami. Nie w strukturach posoborowych, które zredukowały katolicyzm do moralnego humanitaryzmu i relacjonowania świata bez Boga.
Za artykułem:
Trump: zgadzamy się z chińskim przywódcą, że Iran nie może uzyskać broni jądrowej (opoka.org.pl)
Data artykułu: 15.05.2026








