Portal LifeSiteNews (18 maja 2026) informuje o zeznaniach maltańskiego kaznodziei chrześcijańskiego Jesrita Angela Camilleriego, który twierdzi, że liczni katoliccy kapłanie na Malcie prywatnie popierają jego publiczną obronę chrześcijaństwa i krytykę islamu, jednak zostali rzekomo zdolni do publicznego wypowiadania się przez arcybiskupa Charlesa Sciclunę. Camilleri w opublikowanym na Facebooku filmie oświadczył: „Wielu katolickich kapłanów kontaktowało się ze mną prywatnie – chcieli mówić publicznie, ale rzekomo nie pozwolił im na to arcybiskup.” Arcybiskup Scicluna, znany z otwartości na islamską edukację religijną w szkołach maltańskich, nie odpowiedział na zapytania LifeSiteNews. To nie jest incydent – to systemowa apostazja, w której hierarchowie sekty posoborowej aktywnie tłumią obronę wiary katolickiej, jednocześnie otwierając drzwi dla ekspansji islamu.
Faktografia milczenia: co wiemy, a co przemilczano
Camilleri nie przedstawił dotąd niezależnych dowodów na formalne zakazy wydane przez Sciclunę. Jednak sam fakt, że kapłani czują się zmuszeni do prywatnego wyrażania poparcia, a nie publicznego działania, jest symptomatyczny. W prawdziwym Kościele katolickim obrona wiary przed błędami i fałszywymi religiami jest obowiązkiem, a nie czymś, co wymaga zgody hierarchii. Św. Piotr powiedział: „Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi” (Dz 5,29 Wlg). Jeśli kapłani boją się mówić publicznie o zagrożeniu ze strony islamu, oznacza to, że struktury, w których działają, przestały być Kościołem Chrystusa, a stały się biurokracją służącą dialogowi z niewierzącymi – zgodnie z duchiem soboru watykańskiego II.
LifeSiteNews podaje, że w kwietniu 2017 roku Scicluna pozytywnie odpowiedział na propozycję imama Mohammeda El Sadiego dotyczącą wprowadzenia lekcji islamu w szkołach państwowych i kościelnych na Malcie. Sam El Sadi przyznał, że był „zdziwiony” i „osłupiały” wobec takiej otwartości arcybiskupa. To nie jest neutralność – to aktywne wspieranie ekspansji fałszywej religii w instytucjach, które powinny służyć wyłącznie ewangelizacji i wychowaniu w katolickiej wierze.
Język kompromisu jako język apostazji
Scicluna próbował uspokoić sytuację, oświadczając, że jego propozycja „nie dotyczy w ogóle islamu”, lecz „wolności religijnej i praw człowieka”. To klasyczny język modernizmu – ten sam, który potępił Pius IX w Quanta Cura (1864), gdzie w punkcie 77 stwierdził: „W obecnych czasach nie jest już rzeczą pożyteczną, aby religia katolicka była uznawana jako jedyna religja państwa, z wyłączeniem wszelkich innych form kultu.” To właśnie ta herezja – libertas cultus – została potępiona jako błąd. A jednak Scicluna i jego podobni traktują ją jako zasadę działania.
Ponadto, Scicluna powołuje się na „inkluzywność” i „etosu katolickiego”, co jest karykaturą prawdziwego katolicyzmu. Kościół nigdy nie nauczał, że inne religie powinny być aktywnie wspierane przez katolickie instytucje. Wręcz przeciwnie – nauczał, że jedyną drogą zbawienia jest Chrystus i Jego Kościół (Dz 4,12 Wlg: „Nie masz w żadnym innym zbawienia. Albowiem nie jest pod niebem inne imię dane ludziom, w którym byśmy mieli być zbawieni”).
Teologiczne bankructwo: wolność religijna kontra prawda objawiona
Sekta posoborowa, której Scicluna jest częścią, przyjęła dokument Dignitatis Humanae (1965), który głosi, że człowiek ma prawo do wolności religijnej, a państwo nie może zmuszać do wiary. To jest herezja w czystej postaci, bo zaprzecza nauce Kościoła o obowiązku publicznego uznania prawdy katolickiej przez społeczeństwa i państwa. Pius XI w Quas Primas (1925) wyraźnie stwierdził: „Królestwo Odkupiciela naszego obejmuje wszystkich ludzi – jak o tym mówi nieśmiertelnej pamięci Poprzednik nasz, Leon XIII – panowanie Jego obejmuje także wszystkich niechrześcijan, tak, iż najprawdziwiej cały ród ludzki podlega władzy Jezusa Chrystusa.”
Scicluna i jego podobni nie tylko odrzucają tę naukę, ale aktywnie działają na rzecz jej obalenia – poprzez otwieranie katolickich szkół na kulty fałszywe, poprzez tłumienie głosów broniących wiary, poprzez traktowanie islamu jako równorzędnej drogi duchowej. To nie jest dialog – to kapitulacja.
Symptomatyczny wzorzec: od Watykanu II do islamizacji Europy
Malta, jako wyspa na szlaku migracyjnym z Afryki i Bliskiego Wschodu, stała się polem bitwy cywilizacyjnej. Sekta posoborowa, zamiast bronić chrześcijańskiej tożsamości narodów europejskich, aktywnie wspiera procesy islamizacji – pod hasłem „inkluzji”, „dialogu” i „praw człowieka”. To nie jest przypadek – to logiczny wynik soborowej rewolucji, która zastąpiła misję ewangelizacyjną misją społeczną.
Pius IX w Quanto Conficiamur Moerore (1863) ostrzegał przed „przekonaniem, że można osiągnąć zbawienie wieczne, mieszkając w błędzie i będąc oddzielonym od prawdziwej wiary i jedności katolickiej”. Scicluna i jego podobni nie tylko wierzą w to – oni to realizują. Traktują islam jako drogę zbawienia, a nie jako błąd do nawrócenia.
Kapłani w lochu milczenia – konsekwencje duchowe
Jeśli zeznania Camilleriego są prawdziwe (a brak odpowiedzi ze strony archidiecezji przemawia na ich korzyść), oznacza to, że kapłani na Malcie są więzieni w systemie, w którym obrona wiary jest karana. To jest antykościół – struktura, która zamiast służyć Chrystusowi, służy Antychrystowi. Św. Paweł napisał: „Jeśli ktoś nie ma Ducha Chrystusowego, nie jest Jego” (Rz 8,9 Wlg). Ci kapłani, jeśli rzeczywiście boją się mówić, muszą zadać sobie pytanie: czy służą Chrystusowi, czy człowiekowi?
W prawdziwym Kościele katolickim – tym, który trwa w wiernych wyznających wiarę integralnie – nie ma miejsca na takie sytuacje. Tam, gdzie jest prawdziwy biskup, prawdziwy kapłan, prawdziwa Msza Święta – nie ma lęku przed mówieniem prawdy. Bo „prawda wasza wyzwoli” (J 8,32 Wlg).
Apel do wiernych: nie czekajcie na hierarchów
Wierni na Malcie i w całej Europie nie mogą czekać, aż hierarchowie sekty posoborowej zaczną bronić wiary. Muszą działać sami – w duchu świętych męczenników, którzy nie czekali na zgodę cesarzy. Modlitwa, pokuta, publiczna obrona wiary, wychowanie dzieci w prawdzie katolickiej – to są narzędzia, które nie wymagają zgody żadnego „arcybiskupa”.
Pius XI w Quas Primas napisał: „Niech Chrystus panował w umyśle człowieka, którego obowiązkiem jest z zupełnym poddaniem się woli Bożej przyjąć objawione prawdy i wierzyć silnie i stale w naukę Chrystusa; niech Chrystus króluje w woli, która powinna słuchać praw i przykazań Bożych; niech panuje w sercu, które, wzgardziwszy pożądliwościami, ma Boga nade wszystko miłować i do Niego jedynie należeć.”
To jest wezwanie do wszystkich – niezależnie od tego, co robią Scicluna i jego podobni. Chrystus jest Królem – niezależnie od tego, czy uzurpatorzy w Watykanie to uznają.
Podsumowanie: apostazja jako system
Sprawa Scicluny nie jest incydentem – to system. Sekta posoborowa, której jest częścią, od dziesięcioleci prowadzi politykę wymiany prawdy na kompromis, wiary na dialog, ewangelizacji na inkluzję. Malta jest tylko jednym z wielu frontów tej wojny. Wierni muszą zrozumieć: nie ma prawdziwego Kościoła w strukturach okupujących Watykan. Prawdziwy Kościół trwa tam, gdzie jest prawdziwa Msza Święta, prawdziwe sakramenty, prawdziwa nauka – i tam, gdzie kapłani nie boją się mówić prawdy, nawet jeśli to oznacza konflikt z „hierarchią”.
Św. Cyryl Aleksandryjski napisał: „Posiada On, jednym słowem, panowanie nad wszystkimi stworzeniami, nie wymuszone lecz z istoty swej i natury” (Pius XI, Quas Primas). Niech to panowanie będzie wyznawane – publicznie, bez lęku, bez kompromisu.
Za artykułem:
Maltese priests ‘prevented’ from criticizing Islam by Archbishop Scicluna, preacher claims (lifesitenews.com)
Data artykułu: 18.05.2026








