Portal LifeSiteNews (20 maja 2026) relacjonuje wypowiedź pronatalistki Simone Collins w podcaście Modern Wisdom, w której otwarcie głosi kult eutanazji, nazywając kanadyjski program MAiD „najmądrzszą rzeczą, jaką Kanada kiedykolwiek zrobiła”. Collins deklaruje, że „gdy nie będę już użyteczna, samą się zabiję”, a osoby starsze pozbawione sensu życia powinny „zejść z drogi”. Artykuł Jonathona Van Marena konfrontuje te poglądy z chrześcijańską antropologią, przypominając przepowiednię Stanleya Hauerwasa, że za sto lat chrześcijanie będą postrzegani jako dziwna grupa, która „nie zabija swoich dzieci i nie zabija starych ludzi”.
Utilitarny kalkulator zamiast godności człowieka
Wypowiedzi Simone Collins nie są przypadkowym wybrykiem prowokatorki, lecz logicznym wnioskiem wyciągniętym z filozofii, która zastępuje Boże prawo kalkulacją użyteczności. Collins, wraz ze swoim mężem Malcolmem, propaguje pronatalizm połączony z eugeniką – wybór embrionów na podstawie IQ, in vitro, aborcja do 12. tygodnia ciąży. To nie jest ruch na rzecz rodziny naturalnej, lecz projekt technokratycznego wytwarzania „lepszych” ludzi, w którym człowiek staje się produktem do optymalizacji. Gdy taka filozofia staje się fundamentem, eutanazja jest jej nieuniknionym dopełnieniem: jeśli człowieka mierzy się jego „użytecznością”, to kiedy ta użyteczność się wyczerpie, nie ma powodu, by go utrzymywać przy życiu.
Pius XI w encyklice Quas Primas (1925) przypominał, że Chrystus Król panuje nie tylko w umysłach i wolach, ale i w ciałach ludzkich, które są „zbroją sprawiedliwości Bogu” (Rz 6,13). Godność człowieka nie wynika z jego produktywności, inteligencji ani zdolności do „sensownego” istnienia – wynika z faktu, że jest obrazem Bożym, odkupionym Najdroższą Krwią Chrystusa. „Nie skazitelnym złotem albo srebrem jesteście wykupieni, ale drogą krwią jako baranka niezmazanego i niepokalanego Chrystusa” (1 P 1,18-19 Wlg). Collins, mówiąc „niech ci, którzy nie mają sensu, zejdą z drogi”, popełnia bluźnierstwo przeciwko tej prawdzie – zamienia Boży porządek na ludzką kalkulację.
Eugenia jako filozofia pronatalizmu
Artykuł trakcie wskazuje na fundamentalną sprzeczność ruchu pronatalistycznego: deklaruje on troskę o spadek dzietności, jednocześnie akceptując aborcję, eutanazję i eugenikę embrionalną. To nie jest paradoks – to jest konsekwencja. Pronatalizm Collinsów nie jest ruchem pro-life, lecz ruchem pro-naród, w którym życie ludzkie ma wartość wyłącznie instrumentalną. Dziecko jest pożądane jako „produkt” o wysokim IQ, a starszy człowiek jest odrzucany jako „balast”. Jest to ta sama logika, którą potępiał Pius IX w Syllabus of Errors (1864), gdzie w punkcie 58 odrzucał pogląd, że „wszelka prawość i doskonałość moralna powinna być położona w gromadzeniu bogactw każdym możliwym sposobem i w zaspokajaniu przyjemności”.
W kontekście katolickim, życie ludzkie jest darem od momentu poczęcia aż do naturalnej śmierci. Kanon 1 z Dekalogu – „Nie zabijasz” (Wj 20,13) – nie zna wyjątków dotyczących wieku, zdrowia czy „użyteczności”. Św. Tomasz z Akwinu w Summa Theologiae (II-II, q. 64, a. 5) jednoznacznie stwierdza, że samobójstwo jest grzechem przeciwko Bogu, który jest jedynym Panem życia i śmierci: „Życie jest darem od Boga człowiekowi i jest od Niego zależne, kto pozbawia się życia, grzeszy przeciwko Bogu, tak jak sługa, który niszczy rzeczy powierzone mu przez pana”. Collins deklaruje, że „jeśli będę wystarczająco szczęśliwa, żeby dożyć starości, zabiję się sama” – to nie jest odwaga, lecz przejaw głębokiej duchowej ślepoty, w której człowieka pozbawiono wiary w Opatrzność Bożą i nadziei na odkupienie cierpienia.
MAiD jako „rozwiązanie” problemów demograficznych
Najbardziej przerażającym aspektem wypowiedzi Collins jest przedstawienie kanadyjskiego programu eutanazji (MAiD) jako modelu na przyszłość – „rozwiązania problemów opieki zdrowotnej”. To nie jest ekstremizm, lecz logiczne zakończenie światopoglądu, w którym człowieka mierzy się kalkulacją kosztów i korzyści. Gdy system opieki społecznej opiera się na założeniu, że każde kolejne pokolenie utrzymuje poprzednie, a dzietność spada poniżej poziomu zastępowalności, utilitarny wymóg „optymalizacji” prowadzi do eliminacji tych, którzy „kosztują więcej, niż produkują”.
Pius XI w Quas Primas ostrzegał przed właśnie takim zakwestionowaniem panowania Chrystusa nad społeczeństwem: „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto z praw i z państw i gdy już nie od Boga, lecz od ludzi wywodzono początek władzy, stało się iż zburzone zostały fundamenty pod tąż władzą”. Collins i jej zwolennicy nie usuwają Boga abstrakcyjnie – usuwają Jego prawo konkretnie, decydując, kto „zasługuje” na życie, a kto powinien „zejść z drogi”. Jest to społeczna wersja tego samego błędu, który Kościół potępiał w aborcji i eutanazji od początku – zastąpienie Bożego suwerennictwa ludzką arbitralnością.
Przepowiednia Hauerwasa i wyzwanie dla chrześcijan
Jonathon Van Maren przypomina słowa Stanleya Hauerwasa: za sto lat chrześcijanie będą postrzegani jako dziwna grupa, która „nie zabija swoich dzieci i nie zabija starych ludzi”. Ta przepowiednia nie jest przesadą – jest diagnozą. W świecie, w którym eutanazja jest „najmądrzszą rzeczą”, a aborcja „prawem reprodukcyjnym”, chrześcijański sprzeciw staje się jedynym świadectwem prawdy o człowieku.
Kościół katolicki od zawsze nauczał, że cierpienie ma wartość odkupieńczą gdy jest zjednoczone z Męką Chrystusa. „Uzupełniam tego, co brakuje w cierpieniach Chrystusa, w moim ciele, za Jego ciało, które jest Kościół” (Kol 1,24 Wlg). Collins, mówiąc o osobach starszych pozbawionych sensu, nie widzi w nich potrzeby modlitwy, sakramentalnej pomocy ani zjednoczenia ich cierpienia z Ofiarą Krzyża – widzi jedynie problem do „rozwiązania”. Jest to radykalne pominięcie wymiaru nadprzyrodzonego, które czyni chrześcijaństwo chrześcijaństwem.
Katolicka odpowiedź na kryzys demograficzny
Prawdziwa odpowiedź na kryzys demograficzny nie może być ani eutanazją, ani eugeniką, ani aborcją – nawet „do 12. tygodnia”. Prawdziwa odpowiedź leży w przywróceniu Królestwa Chrystusa nad społeczeństwem, w rodzinach otwartych na życie, w szacunku dla każdego człowieka od poczęcia do naturalnej śmierci. Pius XI w Quas Primas pisał: „Jeżeliby wszyscy wierni zrozumieli, że pod sztandarem Chrystusa – Króla dzielne i zawsze walczyć powinni, wówczas z apostolskim zapałem usilnie starać się będą, aby dusze zbłąkane i nieoświecone pojednać z Panem”.
Collins i pronataliści technokratyczni oferują światu iluzję – więcej dzieci, ale pozbawionych godności; więcej życia, ale tylko „wartościowego”. Kościół katolicki oferuje prawdę: każde dziecko jest darem, każda osoba starsza jest cenna, każde cierpienie ma sens, gdy jest ofiarowane Bogu. Nie ma „rozwiązania problemów opieki zdrowotnej” w zabijaniu chorych – jest natomiast rozwiązanie w miłości, która nie ustaje, w sakramentach, które uzdrawiają, i w nadziei, która nie zawodzi (Rz 5,5 Wlg).
Apostazja w imię „użyteczności”
Wypowiedzi Simone Collins są objawem głębszej choroby – apostazji od wiary zastąpioną kultem użyteczności. Gdy człowieka definiuje się przez to, co „produkuje”, a nie przez to, kim jest w oczach Boga, droga do eutanazji, aborcji i eugeniki jest krótka. Pius X w Lamentabili sane exitu (1907) potępił jako błąd twierdzenie, że „postęp nauk wymaga reformy pojęcia nauki chrześcijańskiej o Bogu, stworzeniu, Objawieniu, Osobie Słowa Wcielonego i o Odkupieniu” (propozycja 64). Collins idzie dalej – nie reformuje nauki, lecz odrzuca ją całkowicie, zastępując Boże prawo ludzkim kalkulatorem.
Chrześcijanie muszą być gotowi na świat, w którym odmowa zabijania dzieci i starych ludzi będzie postrzegana jako „dziwność”. Nie dlatego, że są dziwni, ale dlatego, że świat stał się dziwny – świat, w którym „kocham eutanazję” jest akceptowalną wypowiedzią na panelu publicystycznym, a „niech zejdą z drogi” jest „rozwiązaniem” problemów demograficznych. W takim świecie jedyną odpowiedzią jest wierność Chrystusowi Królowi – niezależnie od tego, czy jest to „mądre”, czy „użyteczne”.
Za artykułem:
‘I love euthanasia’: Pronatalists prove they are anything but pro-life (lifesitenews.com)
Data artykułu: 20.05.2026








