Portal „Gość Niedzielny” (21 maja 2026) informuje, że Sąd Administracyjny w Paryżu odrzucił 19 maja wniosek o wstrzymanie wymiany sześciu XIX-wiecznych witraży w katedrze Notre-Dame. Prace obejmują montaż współczesnych witraży autorstwa artystki Claire Tabouret. Sąd uznał, że „warunek pilności nie został stwierdzony”, ponieważ „zatwierdzone prace nie mają charakteru nieodwracalnego”. Sprawę wniosły stowarzyszenia Sites et monuments i SOS Paris – petycję podpisało około 340 tys. osób. Inicjatorem pomysłu jest prezydent Emmanuel Macron, który chce pozostawić w bazylice „ślad XXI wieku”. Koszt przedsięwzięcia szacowany jest na około 4 mln euro. Witraże z 1864 roku stanowią część koncepcji Eugène Viollet-le-Duca, przetrwały pożar z 2019 roku i nie wymagają wymiany z powodów technicznych. Prezes stowarzyszenia Sites et Monuments, Julien Lacaze, zapowiada odwołanie. Konferencja Episkopatu Francji przypomina, że witraże „przyczyniają się do tworzenia sensu”, czyniąc budynek „naczyniem światła, obrazem niebiańskiej Jerozolimy”.
Zabytkowa katedra czy galeria sztuki współczesnej?
Artykuł przedstawia spór o witraże w Notre-Dame w sposób zdawkowo techniczny, jakby chodziło o kwestię urbanistyczną, a nie o duszę jednej z najważniejszych świątyń chrześcijańskich w Europie. Sąd stwierdza, że prace „nie mają charakteru nieodwracalnego” – jakby zamiana witraży z 1864 roku na instalacje współczesnej artystki była czymś w rodzaju wymiany żarówki. Tymczasem witraże Viollet-le-Duca przetrwały pożar, który niemal zniszczył całą katedrę – przetrwały jako świadectwo wiary przodków i piękna, które przemawiało do duszy przez ponad 160 lat. Fakt, że nie wymagają wymiany z powodów technicznych, powinien być rozstrzygający. Jednak dla mentalności nowoczesnej, która kładzie nacisk na „ślad XXI wieku”, zabytkowe witraże są jedynie przeszkodą w realizacji wizji postępu.
„Ślad XXI wieku” jako ideologia
Prezydent Macron motywuje swoją decyzję pragnieniem pozostawienia w bazylice „śladu XXI wieku”, który okazał się dla katedry „tak bolesny poprzez wyniszczający pożar”. To sformułowanie jest wymijające i pozbawione głębi. Pożar był tragedią, ale nie uzasadnia on zamiany dziedzictwa na sztukę współczesną. W myśl logiki Macrona, każda tragedia stanowi pretekst do modernizacji – jakby cierpienie miało być katalizatorem postępu estetycznego. Tymczasem prawdziwe odbudowanie powinno dążyć do przywrócenia świątyni jej dawnej chwały, a nie do tworzenia hybrydy, w której XIX-wieczne witraże konkurują z abstrakcją Claire Tabouret. Jest to wyraz ideologii postępu, która traktuje przeszłość jako coś do przekształcenia, a nie do ochrony.
Milczenie o duchowym sensie witraży
Artykuł przytacza jedynie jedno zdanie Konferencji Episkopatu Francji na temat roli witraży – że „przyczyniają się do tworzenia sensu” i czynią budynek „naczyniem światła, obrazem niebiańskiej Jerozolimy”. To zdanie jest prawdziwe, ale w kontekście całego artykułu brzmi jak wyjątek potwierdzający regułę. Redakcja nie rozwija tego wątku, nie wyjaśnia, dlaczego witraże są istotne dla liturgii i duchowości, nie przypomina, że w średniowiecznej katedrze każdy element architektury i dekoracji miał na celu podniesienie duszy ku Bogu. Zamiast tego artykuł skupia się na aspektach prawnych i technicznych – kosztach, decyzji sądu, liczbie podpisów petycji. Jest to redukcja sacrum do kwestii administracyjnych, co jest charakterystyczne dla mentalności posoborowej, która traktuje Kości
Za artykułem:
Francuski sąd rozstrzyga spór o katedrę Notre-Dame (gosc.pl)
Data artykułu: 21.05.2026








