Bronisława Kurpi trzymająca małego Abrahama Foxmana w ramionach w tradycyjnym polskim domu z ikonami religijnymi na ścianach

Bronisława Kurpi i Abraham Foxman: heroizm chrześcijański wobec mroku Holokaustu

Podziel się tym:

Artykuł portalu National Catholic Register (29 maja 2026) opowiada historię Abrahama Foxmana, dyrektora Anti-Defamation League, który przeżył Holokaust dzięki poświęceniu swojej polskiej katolickiej niani Bronisławy Kurpi. Ta prosta, nieposiadająca wykształcenia kobieta uratowała żydowskie dziecko, narażając własne życie pod okupacją nazistowską. Jej gest zasługuje na uznanie i podziw jako przykład autentycznej miłoży bliźniego, wynikającej z głębokiej wiary katolickiej. Jednakże artykuł, ukazując tę wzruszającą historię, mimowolnie staje się świadectwem głębszych problemów współczesnego dyskursu międzyreligijnego, który — zamiast wskazywać na absolutną potrzebę prawdziwej wiary i sakramentalnego życia — redukuje chrześcijaństwo do moralnego humanitaryzmu i psychologicznego modelu dobrego wychowania.


Heroizm Bronisławy Kurpi — świadectwo prawdziwej wiary w czynie

Należy oddać sprawiedliwość faktom: Bronisława Kurpi, polska katoliczka, uratowała życie małemu Abrahamowi Foxmanowi podczas Holokaustu, narażając się na śmierć. Gdy rodzice dziecka — Żydzi — zostali zmuszeni do wejścia do getta w Wilnie, Kurpi wzięła 15-miesięcznego chłopca pod swoją opiekę, ochrzciła go, nazwała Henrykiem i przez cztery lata wychowywała jako własnego syna. „She saw me as a human being” — mówił później Foxman. To zdanie, choć pozornie proste, zawiera w sobie całą głębokość chrześcijańskiej antropologii: człowiek jest człowiekiem nie ze względu na swoją przynależność etniczną czy religijną, lecz dlatego, że został stworzony na obraz i podobieństwo Boże (Gn 1,27).

Św. Paweł Apostoł uczył: „Nie ma już Żyda ani Greka, nie ma już niewolika ani wolnego, nie ma już męskiego ani żeńskiego, bo wszyscy wy jedno jesteście w Chrystusie Jezusie” (Ga 3,28). Kurpi nie potrzebowała soborowej deklaracji Nostra Aetate, by postąpić zgodnie z tą prawdą. Jej działanie wynikało z wewnętrznej dyspozycji łaski uświęcającej, z miłości Chrystusa, która „nie myśli złego, nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą” (1 Kor 13,6). W tym sensie jej postawa była autentycznie katolicka — nie z powody kalkulacji czy dialogu międzyreligijnego, lecz z prostoty serca, które pozostaje w łasce Bożej.

Redukcja chrześcijaństwa do moralnego humanitaryzmu

Artykuł jednak, mimo że przedstawia tę historię z uznaniem, umieszcza ją w ramach narracji, która jest symptomatyczna dla współczesnego posoborowego myślenia. Foxman, cytowany w tekście, wielokrotnie podkreślał, że dobroć Kurpi była dowodem na to, iż „ludzie są uczeni” i że „nienawiść nie jest nieunikniona”. To zdania, choć pozornie prawdziwe, są jednak pozbawione najważniejszego wymiaru: wymiaru nadprzyrodzonego. Według tej logiki chrześcijaństwo staje się narzędziem społecznym, a nie drogą zbawienia.

Pius XI w encyklice Quas Primas (1925) ostrzegał przed właśnie takim zeświecczeniem: „Królestwo to jest przede wszystkim duchowe i odnosi się głównie do rzeczy duchowych”. Kurpi uratowała życie fizyczne dziecka — i to jest nieocenione. Ale prawdziwy Kościół katolicki naucza, że „co płynność człowiekowi, jeśli cały świat zyska, a swej duszy szkodę poniesie?” (Mt 16,26). Czy artykuł choć razu stawia pytanie o zbawienie duszy małego Abrahama? Czy wspomina, że chrzest, który przyjął, nie jest tylko symbolem, lecz sakramentem, przez który człowiek zostaje przyjęty do Ciała Chrystusa i otrzymuje łaskę uświęcającą? Nie. Zamiast tego czytelnik otrzymuje wizję chrześcijaństwa jako „dobrego wzorca” i „modelu do naśladowania” — co jest dokładnie tym, co św. Pius X w encyklice Pascendi Dominici gregis (1907) potępił jako modernistyczne zredukowanie wiary do „uczucia religijnego” i subiektywnego przeżycia.

Dialog międzyreligijny jako substytut misji Kościoła

Artykuł wielokrotnie podkreśla, że doświadczenie Foxmana „kształtowało jego przekonanie, że dialog międzyreligijny i edukacja są kluczem do walki z antysemityzmem”. Laura Kam, była pracownica ADL, mówi: „He believed that there was a way to improve relations”. Rabbi David Rosen dodaje, że Foxman „rozumiał, że najlepszym sposobem na poprawę losów Żydów jest pluralistyczne społeczeństwo”.

To jest dokładnie ta sama logika, którą sobór watykański II uczynił fundamentem swojej polityki międzyreligijnej. Deklaracja Nostra Aetate (1965), wydana przez uzurpatora Pawła VI, odrzuciła oskarżenie o winę zbiorową narodu żydowskiego za śmierć Chrystusa i zapoczątkowała nową erę relacji katolicko-żydowskich. Ale pytanie, które artykuł nie stawia, a które jest kluczowe z perspektywy niezmiennego Magisterium, brzmi: czy dialog międzyreligijny może zastąpić misję ewangelizacyjną? Czy „pluralistyczne społeczeństwo” jest celem Kościoła, czy tylko warunkiem, w którym Kościół może działać?

Św. Pius IX w encyklice Quanto Conficiamur Moerore (1863) jednoznacznie nauczał: „Wiadoma jest nauka katolicka, że nikt nie może być zbawiony poza Kościołem katolickim. Wieczne zbawienie nie może być uzyskane przez tych, którzy sprzeciwiają się władzy i orzeczeniom tegoż Kościoła i są uparcie oddaleni od jedności Kościoła”. To nie jest fanatyzm ani nietolerancja — to dogmat wiary katolickiej, potwierdzony przez Sobór Florencki (1439) i Sobór Laterański IV (1215). Kurpi uratowała życie Abrahama Foxmana. Czy zrobiła wszystko, co w jej mocy, by uratować również jego duszę? Tego artykuł nie pyta, bo pytanie to nie mieści się w ramach posoborowej narracji.

Traumata dzieci ukrytych — brak odpowiedzi, którą daje tylko Kościół

Artykuł wspomina o traumacie, które towarzyszyło Foxmanowi przez całe życie. W wieku 6 lat dowiedział się, że jest Żydem. Przedtem — jak sam przyznaje — pluł na Żydów z getta, tak jak inni chrześcijańskie dzieci. Jego matka, uciekając z getta, przedstawiana mu była jako ciotka. Kurpi, jedyna matka jaką pamiętał, nie chciała go wypuścić. „Jewish partisans kidnapped me back” — wspomina Foxman. To są rzeczywiste cierpienia, które nie mogą być bagatelizowane.

Ale gdzie w artykule jest odpowiedź na te rany? Gdyby Foxman dorastał w prawdziwym Kościele katolickim — nie w pozorach dialogu międzyreligijnego, lecz w pełni sakramentalnego życia — znalazłby ukojenie w sakramencie pokuty, w Najświętszej Eucharystii, w nabożeństwach do Krzyża. Zamiast tego otrzymał „bagaż”, który — jak sam przyznaje — nosił przez całe życie. Artykuł nie stawia pytania, czy sam fakt chrztu, który przyjął, nie powinien doprowadzić do pełnego włączenia go w życie Kościoła, a nie do traktowania go jako tymczasowego kamuflażu.

Pius XI w Quas Primas uczył, że Chrystus króluje nie tylko w umysłach, ale i w sercach, i w ciałach. „Trzeba więc, aby Chrystus panował w umyśle człowieka, którego obowiązkiem jest z zupełnym poddaniem się woli Bożej przyjąć objawione prawdy i wierzyć silnie i stale w naukę Chrystusa”. Mały Abraham, ochrzczony przez Kurpi, miał prawo poznać tego Chrystusa — nie jako abstrakcyjną moralną zasadę, ale jako żyjącego Boga, który umarł na Krzyżu za jego grzechy i który czeka na niego w Najświętszym Sakramencie.

Posoborowa narracja wobec prawdy o zbawieniu

Artykuł zamyka się wizją „klonowania dobroci” Kurpi i „doskonalenia relacji” między religiami. To jest typowa posoborowa narracja: zamiast wskazywać na Chrystusa jako jedynego Zbawiciela, proponuje „dobry przykład” jako fundament współistnienia. Ale chrześcijaństwo nie jest zbiorem dobrych przykładów — jest Objawieniem Boga Wcielonego, który powiedział: „Ja jestem drogą, prawdą i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca, jeśli nie przez Mnie” (J 14,6).

Kurpi zasługuje na uznanie za swój heroizm. Ale prawdziwe uznanie jej czynu wymaga przyznania, że jej dobroć wynikała z wiary katolickiej — tej samej wiary, która naucza, że zbawienie jest tylko w Chrystusie i Jego Kościele. Artykuł tego nie mówi. Milczy o najważniejszym. A milczenie o zbawieniu dusz jest najcięższym zaniedbaniem, jakie może popełnić katolicki przekaz — nawet jeśli pozornie opowiada historię o katolickiej dobroci.

Podsumowanie

Bronisława Kurpi uratowała życie Abrahama Foxmana. Jej gest był heroiczny, odważny i wynikał z autentycznej wiary. Ale artykuł, który opowiada tę historię, umieszcza ją w ramach posoborowej narracji, która redukuje chrześcijaństwo do moralnego humanitaryzmu i dialogu międzyreligijnego, zamiast wskazywać na Chrystusa jako jedynego Zbawiciela. Prawdziwy Kościół katolicki naucza, że uratowanie życia fizycznego jest dobre, ale uratowanie duszy jest nieskończenie ważniejsze. Kurpi ochrzciła Abrahama — i to był akt wiary, który powinien otworzyć przed nim drogę do pełnej prawdy. Zamiast tego, w ramach posoborowego systemu, został on pozostawiony w naturalistycznej iluzii, że „dobroć” i „dialog” mogą zastąpić łaskę sakramentalną i Objawienie. To jest prawdziwa tragedia — nie Holokaustu, który był zbrodnią, ale duchowej pustki, w której pozostawiają wierni struktury okupujące Watykan.


Za artykułem:
Abraham Foxman Never Forgot the Catholic Woman Who Saved His Life
  (ncregister.com)
Data artykułu: 29.05.2026

Więcej polemik ze źródłem: ncregister.com
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.