Portal „Gość Niedzielny” relacjonuje wybory prezydenckie w Kolumbii, w których lewicowy prezydent Gustavo Petro odrzucił wstępne wyniki pierwszury, według których prawnik prawicowy Abelardo de la Espriella zdobył przewagę nad kandydatem wspieranym przez obecnego szefa państwa, Ivanem Cepedą. Artykuł przedstawia chaotyczną sytuację polityczną, w której władza wykonawcza oświadcza gotowość do obrony demokracji „siłą”, a zwycięzca pierwszej tury zwraca się do Stanów Zjednoczonych o „czuwanie” nad drugą turą. To jest obraz świata, który odrzucił Króla Chrystusa — świata, w którym demokracja stała się nowym bałwochwalstwem, a narody walczą o władzę bez żadnego odniesienia do prawa Bożego.
Demokracja bez Boga — tyrania pod pozorem wolności
Artykuł przedstawia sytuację, w której prezydent Kolumbii, przegrywając wybory, odrzuca ich wyniki, zarzucając nieprawidłowości firmie odpowiedzialnej za obliczenia. Jego rywal, Ivan Cepeda, idzie jeszcze dalej — zapowiada bezwarunkowe zwycięstwo i oskarża przeciwnika o ksenofobię, mizoginizm i faszyzm. Tymczasem Abelardo de la Espriella, polityczny outsider nazywający siebie „tygrysem”, obiecuje twardą rozprawę z przestępczością i deklaruje sympatię do prezydenta USA Donalda Trumpa. Obie strony mówią o demokracji, ale żadna nie mówi o prawdzie. Żadna nie pyta, co jest słuszne w oczach Boga. Żadna nie uznaje, że władza pochodzi od Boga, a nie od urny wyborczej.
Pius XI w encyklice Quas Primas (1925) nauczał wprost: „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa — tak się żaliliśmy — usunięto z praw i z państw i gdy już nie od Boga, lecz od ludzi wywodzono początek władzy, stało się iż zburzone zostały fundamenty pod tąż władzą, gdyż usunięto główną przyczynę, dlaczego jedni mają prawo rozkazywać, drudzy zaś mają obowiązek słuchać.” To jest dokładnie ta sytuacja, którą opisuje artykuł — świat, w którym władza nie ma żadnego fundamentu w prawie Bożym, a demokracja stała się nowym idolem, któremu składano ofiary z krwi i nienawiści.
Apel do USA zamiast apelu do Boga
Najbardziej symptomatycznym fragmentem artykułu jest wezwanie de la Esprielli do Stanów Zjednoczonych i „państw demokratycznych”, by „czuwały nad drugą turą” wyborów. To jest wyraz głębokiej duchowej pustki świata współczesnego — zamiast zwrócić się do Boga, zamiast prosić o Jego opiekę i sprawiedliwość, politycy zwracają się do supermocarstwa. To jest bałwochwalstwo w najczystszej postaci — uznanie, że ostateczną instancją sprawiedliwości nie jest Bóg, lecz władza świecka.
Pismo Święte ostrzega: „Nie ufajcie książętom, nie ufajcie synowi człowieczemu, w którym nie ma zbawienia” (Ps 145,2-3 Wlg). A jednak właśnie to czynią współcześni politycy — zwracają się do ludzi, do mocarstw, do instytucji międzynarodowich, ale nigdy do Tego, który jest jedynym prawdziwym Sędzią i Królem. Św. Paweł przestrzegał: „Nie zostałcie przyjaźnieni ze światem, bo kto chce być przyjacielem świata, staje się wrogiem Bożym” (Jk 4,4).
Przemoc jako metoda — „bronić demokracji siłą”
De la Espriella zapowiada, że „będziemy bronić demokracji rozsądkiem albo siłą”. To jest logiczny wniosek świata bez Boga — gdy nie ma wyższej instancji moralnej, gdy prawo Boże zostaje odrzucone, jedynym argumentem pozostaje siła. To jest dokładnie to, czego ostrzegał Pius XI — gdy Chrystus jest usunięty z życia publicznego, giną pokój i sprawiedliwość, a na ich miejsce przychodzą przemoc i tyrania.
Artykuł przedstawia ten chaos w sposób neutralny, jakby był to normalny stan rzeczy. Ale dla katolika, który zna naukę Kościoła, ten obraz jest przerażający — to jest obraz świata, który odrzucił Króla Pokoju i wybrał władzę ciała ponad władzę ducha. To jest świat, w którym demokracja stała się nową religią, a wybory — nowym sakramentem. I jak każde fałszywe sakrament, nie daje ona łaski, lecz tylko chaos i cierpienie.
Kolumbia — kraj katolicki w służbie narkotyków
Artykuł wspomina, że Kolumbia jest największym producentem kokainy na świecie, a prezydent Petro był zarzucany przez Trumpa o pomoc przemytnikom narkotyków. To jest kolejny symptom duchowej katastrofy — kraj, który przez stulecia był katolicki, dziś jest globalnym centrum handlu środkami odurzającymi. To jest owoc odrzucenia wiary, owoc laicyzmu i materializmu, które zatruły społeczeństwo kolumbijskie.
Pius IX w encyklice Quanto Conficiamur Moerore (1863) pisał o „śmiertelnym wirusie niewiary i obojętności rozprzestrzenionym wszędzie”. Kolumbia jest żywym tego dowodem — kraj, który kiedyś był misyjny i apostolski, dziś jest pogrążony w przemytnictwie narkotyków, korupcji i przemocy. To nie jest wina jednego prezydenta czy jednej partii — to jest owoc systematycznego odrzucenia Chrystusa i Jego prawa przez pokolenia.
Brak perspektywy katolickiej w relacjonowaniu
Artykuł portalu „Gość Niedzielny” przedstawia te wydarzenia w sposób czysto polityczny, bez żadnego odniesienia do nauki Kościoła. Nie ma ani słowa o tym, że władza pochodzi od Boga. Nie ma ani słowa o tym, że demokracja bez Chrystusa prowadzi do tyranii. Nie ma ani słowa o tym, że apel do USA zamiast do Boga jest formą bałwochwalstwa. To jest typowy przykład katolickiego medium, które relacjonuje świat z perspektywy świeckiej, a nie katolickiej.
Pius X w dekrecie Lamentabili sane exitu (1907) potępił jako błąd twierdzenie, że „Kościół powinien być oddzielony od państwa, a państwo od Kościoła” (propozycja 55). A jednak właśnie taką separację prezentuje artykuł — świat polityki jest relacjonowany jako coś całkowicie oddzielnego od wiary, jako coś, co nie ma żadnego związku z prawem Bożym. To jest modernistyczne myślenie, które Pius X potępił jako herezję.
Co powinien wiedzieć katolik o władzy i demokracji
Prawdziwa nauka Kościoła jest jasna: władza pochodzi od Boga, a nie od ludzi. „Nie ma władzy jak od Boga, a te, które są, przez Boga są ustanowione” (Rz 13,1 Wlg). Demokracja może być dopuszczalną formą rządów, ale tylko pod warunkiem, że uznaje prawo Boże jako wyższe od prawa ludzkiego. Gdy demokracja odrzuca Boga, staje się tyranią większą niż jakikolwiek despotyzm, bo legitymizuje się wolą ludu zamiast wolą Bożą.
Pius XI w Quas Primas nauczał, że Chrystus Król ma władzę nad wszystkimi narodami i państwami, niezależnie od tego, czy te państwa to uznają, czy nie. „Panowanie Jego obejmuje także wszystkich niechrześcijan, tak, iż najprawdziwiej cały ród ludzki podlega władzy Jezusa Chrystusa.” To jest prawda, której artykuł nie tylko nie przypomina, ale której przemilczenie jest formą apostazji — przemilczenie o Chrystusie Królu w kontekście władzy politycznej jest odrzuceniem Jego panowania.
Zakończenie — nadzieja tylko w Chrystusie
Sytuacja w Kolumbii jest tragiczna, ale nie jest bez nadziei — pod warunkiem, że naród kolumbijski nawróci się do Chrystusa i uznanie Jego królewskiej władzy. Żadna demokracja, żadne wybory, żadne mocarstwo świeckie nie przyniosą prawdziwego pokoju. Pokój może przyjść tylko z Królestwa Chrystusa — z Królestwa, które jest „nie z tego świata” (J 18,36), ale które panuje nad tym światem.
Katolicy kolumbijscy i wszyscy wierni powinni modlić się o nawrócenie swojego kraju — nie o zwycięstwo tej czy innej partii, nie o poparcie tego czy innego kandydata, ale o powrót do Chrystusa Króla. Bo jak nauczał Pius XI: „Wówczas to wreszcie — że użyjemy słów, które poprzednik nasz Leon XIII przed 25 laty do wszystkich biskupów wypowiedział — będzie można uleczyć tyle wan, wówczas to będzie nadzieja, że prawo dawną powagę odzyska, miły pokój znowu powróci, z rąk miecze i broń wypadną, gdy wszyscy chętnie przyjmą panowanie Chrystusa i posłuszni Mu będą a każdy język wyznawać będzie, że Pan nasz Jezus Chrystus jest w chwale Boga Ojca.”
Za artykułem:
Kolumbia: Prezydent odrzucił wstępne wyniki I tury wyborów (gosc.pl)
Data artykułu: 01.06.2026








