Portal Opoka (7 czerwca 2026) relacjonuje skandaliczną wypowiedź wiceministra nauki Andrzeja Szeptyckiego, który w radiu TOK FM porównał Ukraińską Powstańczą Armję – organizację odpowiedzialną za ludobójstwo na Wołyniu – do polskich Żołnierzy Wyklętych. Szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz ocenił, że Szeptycki powinien złożyć dymisję lub zostać wyrzucony z rządu. Artykuł przedstawia szerzej kontekst ukraińskiej gloryfikacji UPA, w tym decyzję Zełenskiego o nadaniu jednostce wojskowej imienia „Bohaterów UPA”, a także informuje o możliwym odebraniu prezydentowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego. Jednocześnie portal – mimo przedstawienia samego skandalu – nie podejmuje żadnej głębszej refleksji moralno-teologicznej ani nie stawia pytania o duchowe korzenie takiego zjawiska w polskim życiu publicznym.
Faktografia skandalu: wiceminister broni morderców dzieci
Fakty przedstawione w artykule są niezwykle poważne i same w sobie wymagają jednoznacznej oceny. Wiceminister nauki Andrzej Szeptycki powiedział wprost, że UPA „walczyła o niepodległość Ukrainy” i że byli to „tacy trochę (…) ukraińscy żołnierze niezłomni”. Słowa te padają w kontekście, gdy strona ukraińska – za rządów Zełenskiego – oficjalnie gloryfikuje tę organizację, nadając jej imię jednostkom sił zbrojnych. Marcin Przydacz słusznie użył słowa „ludobójstwo” na określenie zbrodni wołyńskich i stwierdził, że „nie ma zgody na to, aby porównywać morderców dzieci i kobiet do polskich bohaterów podziemia”.
Należy podkreślić: Ukraińska Powstańcza Armia (UPA) była formacją, która dokonała systematycznego ludobójstwa na ludności polskiej – kobiet, dzieci, starców – w latach 1943–1945 na Wołyniu i w Galicji Wschodniej. Ofiary poniosły dziesiątki tysięcy Polaków, w tym dzieci palono żywcem, rano, kolano, rżnano sierpami. To nie jest kwestia „imaginarium historycznego” – to fakt historyczny potwierdzony przez Instytut Pamięci Narodowej, polskich historyków i świadków. Gloryfikacja UPA jest więc nie tylko zniewagą dla polskich ofiar, ale aktem moralnego zbrodniarstwa intelektualnego.
Język wiceministra: eufemizmy jako narzędzie zdrady
Analiza językowa wypowiedzi Szeptyckiego ujawnia mechanizm, który św. Pius X w encyklice Pascendi Dominici gregis (1907) nazwał charakterystycznym dla modernistycznego sposobu myślenia: zamiana prawdy w kategorię relatywną, zależną od „imaginarium” i „konotacji”. Szeptycki nie mówi wprost, że zbrodnie UPA są wybaczalne – on je omija, przemilcza, a zamiast tego stosuje eufemizmy: „walczyła o niepodległość”, „walka beznadziejna”, „żołnierze niezłomni”. To język, który nie należy do leksykonu polityka Rzeczypospolitej, lecz do retoryki kolaborantów i zdrajców.
W kontekście katolickim język ten jest szczególnie wymowny. „Błogosławieni, którzy gonią sprawiedliwość” (Mt 5,6) – a tu mamy do czynienia z publiczną propagacją niesprawiedliwości, z wyrównywaniem ofiar z mordercami. Szeptycki nie tylko nie potępia zbrodni – on je estetyzuje, nadając im romantyczny pozór „walki o wolność”. To jest duchowa zdrada, która w prawdziwym państwie chrześcijańskim skutkowałaby natychmiastową utratą stanowiska i publiczną skruchą.
Teologiczny wymiar: kult ofiary a kult zbrodniarza
Artykuł portalu Opoka, relacjonując te wydarzenia, nie stawia jednak kluczowego pytania: dlaczego w polskim rządzie znajduje się człowiek, który publicznie gloryfikuje morderców polskich dzieci? Odpowiedź wymaga spojrzenia na duchowy klimat współczesnej Polski i jej instytucji.
Św. Pius XI w encyklice Quas Primas (1925) nauczał, że Chrystus Król powinien panować nie tylko w sercach, ale i w życiu publicznym, w prawie, w wychowaniu, w polityce. „Niech Chrystus króluje w umyśle człowieka, którego obowiązkiem jest z zupełnym poddaniem się woli Bożej przyjąć objawione prawdy” – pisał papież. Wiceminister Szeptycki, poprzedzając swoją wypowiedź oświadczeniem, że „niezależnie od tego, o czym pan mówi o zbrodni wołyńskiej”, właśnie to robi: oddziela wolę Bożą od polityki, sprawiedliwość od państwa, prawdę od „imaginarium”. To jest duchowa postawa, która w prawdziwym Kościele katolickim zostałaby uznana za publiczne odstępstwo od wiary.
Prawdziwy Kościół katolicki – ten, który trwa w niezmiennym nauczaniu sprzed 1958 roku – nigdy nie pozwoliłby, by jego imię było używane do legitymizacji takich postaw. Ale w strukturach posoborowych, gdzie „dialog” i „tolerancja” stały się nowymi boskościami, takie wypowiedzi nie tylko nie są potępiane, ale wręcz znajdują poparcie w kręgach, które przedkładają „współpracę międzykulturową” nad prawdę o zbrodni.
Symptomatyczne milczenie: brak katolickiej perspektywy
Artykuł portalu Opoka, choć relacjonuje skandal, nie podejmuje głębszej refleksji nad tym, co wypowiedź Szeptyckiego o duchowym stanie polskiej klasy politycznej. Nie ma w nim ani słowa o tym, że glorifikacja morderców jest grzechem przeciwko Trzeciemu Przykazaniu („Nie będziesz brał imienia Pana Boga swego na daremną”) – bo branie imienia Bożego na daremną obejmuje także fałszywe przysięgi i publiczną obronę zbrodni w imię „wyższych wartości”.
Nie ma też pytania o to, dlaczego w Polsce – kraju, który przez stulecia był antemurale christianitatis – politycy mogą publicznie wspierać ideologię, która przyniosła śmierć setkom tysięcy ich rodaków. Czy to nie jest owoc tego, że polski „Kościół” od dziesięcioleci promuje ekumenizm i „dialog” z każdym, nawet z tymi, którzy pragną zniszczyć polską tożsamość i pamięć o męczennikach?
Ofiara nieprzyjęta: kiedy państwo odwraca się od Króla
Widząc takie wypowiedzi jak te Szeptyckiego, trzeba zadać sobie pytanie: czy Polska jest jeszcze państwem, które uznaje panowanie Chrystusa Króla? Jeśli wiceminister może publicznie wyrównywać mordercę z ofiarą, jeśli rząd nie reaguje na takie wypowiedzi, jeśli prezydent Ukrainy może gloryfikować UPA bez żadnych konsekwencji – to oznacza, że żyjemy w świecie, który systematycznie odrzuca Boży porządek.
Prawdziwy Kościół katolicki – ten, który trwa w wiernych wyznających wiarę integralnie – nigdy nie pozwoliłby na takie sytuacje. Ale struktury posoborowe, które dziś okupują Watykan i mają swoje odgałęzienia w Polsce, nie są w stanie przeciwstawić się złu, bo same stały się jego narzędziem. „Nie możecie służyć Bogu i mamonie” (Mt 6,24) – a tu mamy do czynienia z sytuacją, gdy politycy służą jednocześnie „dialogowi” z mordercami i „tolerancji” wobec bluźnierstwa.
Apel do sumienia: co robić w obliczu zbrodni?
W obliczu takich wydarzeń katolik – prawdziwy katolik, nie ten z sektą posoborową – powinien:
Pierwsze: Modlić się za ofiary ludobójstwa wołyńskiego i za nawrócenie jego sprawców. Ciała polskich męczenników wołyńskich wciąż czekają na ekshumację i godny pochówek – to obowiązek chrześcijanina, nie polityka.
Drugi: Żądać od władz natychmiastowej reakcji. Wiceminister, który gloryfikuje morderców, nie może pełnić funkcji publicznych. To nie jest kwestia „politycznej poprawności” – to jest kwestia moralnego prawa naturalnego, które jest wyryte w sercu każdego człowieka.
Trzeci: Pamiętać, że prawdziwa solidarność z narodem ukraińskim nie polega na akceptacji gloryfikacji zbrodniarzy, ale na prowadzeniu go do prawdy. A prawda jest taka, że UPA popełniła ludobójstwo i że każdy, kto to przemilcza lub usprawiedliwia, staje się współodpowiedzialny za ten grzech.
Zakończenie: prawda zawsze zwycięży
Artykuł portalu Opoka jest ważnym świadectwem tego, że prawda o zbrodniach UPA nie została jeszcze całkowicie zakopana pod warstwą „politycznej poprawności”. Ale samo relacjonowanie faktów nie wystarczy. Trzeba mieć mówić wprost: glorifikacja UPA jest zbrodnią, a każdy, kto ją wspiera – w Polsce czy na Ukrainie – staje się współodpowiedzialny za grzech przeciwko Bogu i człowiekowi.
Prawdziwy Kościół katolicki – ten, który trwa w niezmiennym nauczaniu, w ważnych sakramentach, w prawdziwej Mszy Świętej – zawsze będzie stał po stronie ofiar, nie morderców. Zawsze będzie domagał się sprawiedliwości, nie „dialogu” z bluźniercami. I zawsze będzie pamiętał słowa Chrystusa: „Nie myślcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię; nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz” (Mt 10,34) – miecz prawdy, który przecina zło, nawet gdy to zło nosi maskę „tolerancji” i „postępu”.
Za artykułem:
Wiceminister porównał UPA do Żołnierzy Wyklętych. „Nie powinien pracować w polskim rządzie” (opoka.org.pl)
Data artykułu: 07.06.2026





