Salwador prezydenta Bukelego. Bezpieczny kraj na drodze do dyktatury

Podziel się tym:

Portal „Tygodnik Powszechny” (16 czerwca 2026) relacjonuje historię Nayiba Bukelego – prezydenta Salwadoru, który w ciągu siedmiu lat przekształcił kraj z jednego z najbardziej brutalnych na zachodniej półkuli w jeden z najbezpieczniejszych, lecz ceną za porządek stał się stan wyjątkowy, masowe aresztowania, likwidacja władzy sądowniczej i tłumienie wolności słowa. Artykuł Jana Bluzza opisuje mechanizmy demontażu demokracji: od militarizacji parlamentu, przez obsadzenie Sądu Najwyższego lojalnymi sędziami, po ustawę o „agentach zagranicznych” i prześladowanie dziennikarzy. Salwador stał się światowym rekordzistą pod względem odsetka więźniów – aż 1,5 procent populacji za kratkami – a organizacje praw człowieka mówią o obozach odosobnienia. Jednocześnie 74 procent Salwadorczyków boi się publicznie wyrażać swoje zdanie, a prezydent cieszy się poparciem 94 procent. To opowieść o tym, jak bezpieczeństwo staje się narzędziem zniewolenia, a ludzki spokój na ulicach – alibi dla tyranii. Jednakże artykuł, mimo rzetelnego opisu mechanizmów dyktatury, pozostawia czytelnika w naturalistycznej próżni, pozbawionym jasnego teologicznego osadzenia opisywanych zjawisk w kontekście niezmiennego prawa Bożego i nauki społecznej Kościoła.


Bezpieczeństwo bez Chrystusa – fałszywy pokój tyranii

Artykuł rzetelnie dokumentuje, jak Nayib Bukele przejął pełnię władzy w Salwadorze, systemowo niszcząc struktury demokratyczne: wkroczył żołnierzami do parlamentu, obsadził Sąd Najwyższy lojalnymi sędziami wbrew konstytucji, zlikwidował limit kadencji, wprowadził ustawę o „agentach zagranicznych” nakładającą 30-procentowy podatek na media otrzymujące fundusze z zagranicy, a następnie z hukiem zamknął przestrzeń dla niezależnego dziennikarstwa. W ciągu czterech lat aresztowano 91 tysięcy osób – w kraju zamieszkiwanym przez 6,5 miliona ludzi. Salwador stał się światowym rekordzistą pod względem odsetka więźniów: w szczycie za kratkami siedziało około półtora procent populacji. Bukele twierdzi, że tylko około jednego procenta zatrzymanych było przez pomyłkę, jednak zwolniono dotąd 8 tysięcy osób – czyli bliżej 9 procent zatrzymanych. Niezależne media twierdzą, że wciąż siedzi sporo niewinnych.

Jednakże artykuł, opisując te fakty, nie stawia fundamentalnego pytania, które powinno być kluczowe dla każdego chrześcijanina: jaką władzę ma człowiek nad człowiekiem, skoro jedynym prawdziwym Królem jest Chrystus? Pius XI w encyklice Quas Primas (1925) jednoznacznie nauczał: „Chrystus Pan jest Królem serc z powodu swojej, przewyższającej naukę miłości, z powodu łagodności i słodyczy, którą dusze przyciąga do siebie; nie było bowiem i nie będzie nikogo, kto przez wszystkich byłby tak umiłowany, jak Chrystus Jezus”. Władza Bukelego, oparta na strachu, przymusie i propagandzie, jest zaprzeczeniem tej nauki. Jest to władza, która nie pochodzi od Boga, lecz z aspiracji człowieka do bycia zbawcą – a sam artykuł przyznaje, że „Nayib Bukele chyba trochę chciałby być właśnie zbawcą – narodu i kraju”. To nie jest metafora. To jest duchowa diagnoza: człowiek, który pragnie być zbawcą, staje się tyranem, bo zastępuje Chrystusa sobą.

Redukcja prawdy do naturalistycznego humanitaryzmu

Artykuł Jana Bluzza, mimo że dokumentuje liczne nieprawiedliwości – prześladowanie dziennikarzy, aresztowanie obrońców praw człowieka, tortury w więzieniach, deportację Wenezuelczyków bez wyroków – pozostaje w sferze czysto naturalistycznej. Mówi o „prawach człowieka”, „demokracji”, „wolności słowa”, ale nie pyta o źródło tych praw. Czy prawa człowieka mają jakikolwiek sens poza prawem Bożym? Czy demokracja, która nie uznaje prymatu Chrystusa Króla, jest czymś więcej niż legalizacją tyranii większości?

Pius IX w encyklice Quo Pluribus (1846) ostrzegał przed tym, co dziś nazywamy „prawami człowieka” pozbawionymi fundamentu w prawie Bożym: „Bóg jest źródłem wszelkiej prawdy, wszelkiej sprawiedliwości, wszelkiego dobra; bez Niego nie ma prawa, które by nie zostało ustanowione przez Niego”. Artykuł opisuje, jak Bukele „zmiótł z ulic nie tylko pandillas”, ale też jak „policja aresztuje, bo wyrabia normy”, jak „kogoś zatrzymano za wątpliwy tatuaż”, jak „sporo było donosów na sąsiadów czy konkurencję”. To są konsekwencje władzy, która nie uznaje żadnego prawa wyższego od własnego arbitralnego decydowania. To jest prawo dżungli ubrane w szaty państwowości.

Milczenie o grzechu i odkupieniu

Najcięższym zarzutem wobec artykułu jest jego milczenie w kwestii duchowej. Opisuje on przemoc gangów, przemoc państwową, cierpienie więźniów, strach obywateli – ale nie wspomina ani słowem o grzechu, o potrzebie nawrócenia, o sakramencie pokuty, o mocy modlitwy, o Ofierze Mszy Świętej jako jedynej skutecznej pomocy dla cierpiących. Artykuł mówi o „resocjalizacji” więźniów, ale nie pyta, czy resocjalizacja bez nawrócenia jest w ogóle możliwa. Mówi o „prawach człowieka”, ale nie o obowiązku człowieka wobec Boga.

Św. Paweł w Liście do Rzymian (13,1-4) naucza, że „nie ma władzy jakiej nie od Boga; a te, które są, przez Boga są ustanowione”. Władza Bukelego, oparta na przymusie, strachu i manipulacji, nie jest władzą ustanowioną przez Boga. Jest to władza, która zastępuje porządek Boży porządkiem ludzki, a tym samym staje się bałwochwalstwem. Artykuł tego nie mówi. Pozostawia czytelnika w próżni, w której jedynym rozwiązaniem jest „lepsza demokracja” czy „silniejsze instytucje” – jakby problem leżeli w formie rządów, a nie w odrzuceniu Chrystusa Króla.

Salwador bez Zbawiciela – kraj, który nazwał się Mesjaszem

Nazwa „Salwador” oznacza dosłownie „Zbawiciel” i nawiązuje do postaci Chrystusa, patrona kraju. Artykuł wspomina o tym mimochodem, nie dając sobie sprawy z głębi tej ironii. Salwador – kraj, który nazwał się na cześć Chrystusa – dziś jest rządzony przez człowieka, który chce być zbawcą. To nie jest przypadek. To jest duchowa diagnoza całej epoki, w której ludzie, odrzucając prawdziwego Zbawiciela, szukają fałszywych mesjaszy w politykach, technologii czy ideologiach.

Pius XI w Quas Primas ostrzegał: „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa – tak się żaliliśmy – usunięto z praw i z państw i gdy już nie od Boga, lecz od ludzi wywodzono początek władzy, stało się iż zburzone zostały fundamenty pod tąż władzą, gdyż usunięto główną przyczynę, dlaczego jedni mają prawo rozkazywać, drudzy zaś mają obowiązek słuchać”. Salwador Bukelego jest żywym tego przykładem. Władza, która nie pochodzi od Boga, nie może utrzymać porządku – może jedynie narzucić strach, który jest odwrotnością prawdziwego pokoju.

Dziennikarze w cieniu mocy – świectwo bez nadziei

Artykuł szczegółowo opisuje losy dziennikarzy salwadorskich: Claudia Palacios, która dostała alert od Apple o infekcji programem Pegasus; Mónica Rodríguez, która uciekła z kraju po ostrzeżeniu o śledztwie; Ruth López, szefowa wydziału ds. zwalczania korupcji w organizacji Cristosal, aresztowana i uznana przez Amnesty International za więźniarkę sumienia. Są to historie odwagi i poświęcenia, które zasługują na uznanie. Jednakże artykuł nie stawia pytania, które powinno być kluczowe: skąd czerpać siłę w obliczu takiej przemocy? Jaka jest ostateczna nadzieja człowieka, który traci wolność?

Odpowiedź na te pytania nie leży w „prawach człowieka” czy „demokracji”. Leży w Chrystusie, który powiedział: „W świecie ucisk macie; ale ufajcie, Ja zwyciężyłem świat” (J 16,33). Artykuł tego nie mówi. Pozostawia czytelnika w naturalistycznej próżni, w której jedyną nadzieją jest „lepsza władza” czy „silniejsze instytucje” – jakby problem leżeli w formie rządów, a nie w grzechu.

Stan wyjątkowy jako metafora stanu duchowego

Stan wyjątkowy w Salwadorze, zawieszający wiele praw i swobód obywatelskich, jest nie tylko narzędziem politycznym, ale także metaforą stanu duchowego współczesnego świata. Ludzie, którzy odrzucają Chrystusa Króla, wpadają w zniewolenie – czy to przez gangi, czy przez państwo. Artykuł opisuje, jak Salwador przeszedł od terroru gangów do terroru państwowego, jakby były to dwa rodzaje tego samego zła. I tak naprawdę są – oba są konsekwencją odrzeczenia prawa Bożego.

Pius IX w Quanto Conficiamur Moerore (1863) nauczał: „Eternal salvation cannot be obtained by those who oppose the authority and statements of the same Church and are stubbornly separated from the unity of the Church and also from the successor of Peter, the Roman Pontiff, to whom 'the custody of the vineyard has been committed by the Savior'”. Salwador, który nazwał się na cześć Zbawiciela, ale odrzucił Jego władzę, jest krajem, który szuka zbawienia poza Chrystusem. To jest prawdziwa tragedia – nie brak demokracji, ale brak wiary.

Bezpieczeństwo ceną wolności – fałszywy wybór

Artykuł przedstawia Salwador jako kraj, w którym ludzie wybrały bezpieczeństwo kosztem wolności. „Przynajmniej ludzie nie giną na ulicach” – mówią obywatele. To jest fałszywy wybór, który wynika z odrzeczenia Chrystusa. Prawdziwe bezpieczeństwo nie pochodzi od władzy państwowej, ale od Boga. „Nie odbiera rzeczy ziemskich Ten, który daje Królestwo niebieskie” – śpiewa Kościół w hymnie liturgicznym. Bukele oferuje bezpieczeństwo ziemskie kosztem wolności duchowej. To jest oferta, którą chrześcijanin powinien odrzucić.

Pius XI w Quas Primas podkreślał: „Chrystus króluje nie tylko w umysłach, ale i w sercach, i w ciałach, które stają się 'zbroją sprawiedliwości Bogu’ (Rz 6,13)”. Salwador Bukelego jest krajem, w którym Chrystus nie króluje – ani w umysłach, ani w sercach, ani w ciałach. Jest to kraj, w którym władza zastąpiła Boga, a bezpieczeństwo zastąpiło wolność. To jest prawdziwa katastrofa, której artykuł nie potrafi nazwać po imieniu.

Apel do nawrócenia, nie do reformy

Artykuł Jana Bluzza, mimo rzetelnego opisu mechanizmów dyktatury, pozostawia czytelnika w naturalistycznej próżni. Mówi o „demontażu demokracji”, ale nie o demontażu wiary. Mówi o „prawach człowieka”, ale nie o prawach Bożych. Mówi o „wolności słowa”, ale nie o wolności, którą daje Chrystus. To jest fundamentalny brak, który powinien zostać uzupełniony.

Salwador nie potrzebuje lepszej demokracji. Potrzebuje nawrócenia. Potrzebuje Chrystusa Króla, który jedynie może przywrócić prawdziwy pokój – nie pokój oparty na strachu, ale pokój oparty na miłości. „O, jakiegoż zażywalibyśmy szczęścia, jeżeliby poszczególni ludzie i rodziny i państwa pozwoliły się rządzić Chrystusowi” – pisał Pius XI. Salwador Bukelego jest krajem, który odrzucił tę szczęśliwość. Niech czytelnik tego artykułu nie popełni tego samego błędu.


Za artykułem:
Salwador prezydenta Bukelego. Bezpieczny kraj na drodze do dyktatury
  (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 16.06.2026

Więcej polemik ze źródłem: tygodnikpowszechny.pl
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.