Są w domy, w których siedzi czyjś duch. Wierzysz w to?

Podziel się tym:

Felieton Elizy Kąckiej z „Tygodnika Powszechnego” (16 czerwca 2026) to zbiór drobnych obserwacji z kolejki do dermatologa, pociągu czy autobusu — od komicznych rozmów o „wyzwoleniu kuchni” po dziecięce pytania o Boże Ciało. Z pozoru niewinny zestaw kronik codzienności. Jednak przyjrzyjmy się, co właściwie autorka prezentuje i co milczy, bo milczenie to w tym przypadku jest głośniejsze niż słowa.


Świat, w którym duchy są normalne, a Eucharystia — zabawna anegdota

Zatrzymajmy się na chwilę przy scenie z pociągu do Wrocławia. Dwie nastolatki rozmawiają o duchach z takim spokojem, jakby omawiały nowy serial. „Widzisz je w promieniowaniu, jakoś tak. No normalnie: siedzą ludzie w naszym wieku z kamerami i na kogoś wskakuje”. I dalej: „W ostatnim domu duch przejął szafki, walił, ale jak. Sprowadzili medium i się okazało, że to gwałciciel”. A potem kulminacja: „Rozpoznała, gdzie jest centrum. W zlewie? Nie, w schowku, tam kiedyś był gwałt, bo dom był przebudowywany”.

To nie jest zwykła rozmowa. To jest propaganda spirytyzmu i okultyzmu podana w formie lekkiej, nastoletniej ciekawostki. Autorka nie komentuje. Nie ostrzega. Nie przypomina, że Kościół katolicki z całą mocą potępia kontakt z duchami, wyzwolenia, medium i wszelkie formy spirytyzmu. Święte Oficjum w dekrecie z 1847 roku, potwierdzonym przez Piusa IX, jednoznacznie stwierdza, że praktyki spirytystyczne są sprzeczne z nauką Kościoła i grożą poważnymi konsekwencjami duchowymi. Św. Paweł ostrzega: „Nie obrócicie się ku zmarłym ani ku wieszczkom, nie szukajcie ich, nie pokaleczcie się przez nie” (Pwt 18,11).

A jednocześnie w tym samym felietonie, na autobusie 180, mały chłopiec pyta babcię o Boże Ciało. I co słyszymy? Żart o tym, że Pan Jezus „chyba miał źle w przedszkolu”, bo „taki malutki” opłatek. Babcia wprawdzie próbuje wyjaśnić, ale ton rozmowy jest lekki, żartobliwy. Nie ma tu ani słowa o transsubstancjacji, o prawdziwej obecności Chrystusa w Najświętszym Sakramencie, o adoracji, o tym, że przyjmowanie Komunii Świętej w stanie śmiertelnego grzechu jest świętokradztwem (1 Kor 11,27-29). Pius XI w encyklice Quas Primas podkreślał, że Chrystus panuje nie tylko w umysłach, ale i w sercach, i w ciałach — a tu mamy świat, w którym Najświętszy Sakrament jest materiałem do żartu, a duchy — tematem wieczornej rozmowy.

Język codzienności jako lustro duchowej pustki

Przeanalizujmy język, którym posługuje się autorka i jej bohaterowie. To język całkowicie naturalistyczny. Ludzie mówią o „kombinowaniu”, o „wyzwoleniu kuchni”, o „centrum gwałtu w schowku”. Nie ma tu żadnego odniesienia do nadprzyrodzonego porządku. Nie ma modlitwy, nie ma sakramentów, nie ma grzechu w sensie teologicznym — jest tylko „problem z matką”, „kiepska psycholożka”, „chata z GPT”.

To jest dokładnie ten sam język, który Pius X opisywał w encyklice Pascendi Dominici gregis (1907) jako język modernistów — język, który redukuje religię do subiektywnego przeżycia, a wiarę do „uczucia religijnego”. Kiedy jedna z bohaterek mówi: „Ojciec twierdzi, że siedzi w czyśćcu. Ale to chyba bzdury ten czyściec? Bardziej mnie przeraża schowek na ducha” — to jest dosłowna ilustracja tego, co Pius XI napisał w Quas Primas: gdy Chrystus jest usunięty z życia publicznego i prywatnego, ludzie zaczynają bać się duchów, ale nie boją się grzechu. Przeraża ich schowek, ale nie przeraża ich brak łaski uświęcającej.

Boże Ciało bez Chrystusa — katecheza przypadku

Scena z autobusu 180 jest szczególnie wymowna. Mały chłopiec pyta o Boże Ciało — i to jest jedyne pytanie o Bogu w całym felietonie. Babcia odpowiada: „To jest ciało Pana Jezusa”. Chłopiec: „Chyba Mu odcięli kawałek…”. Babcia: „To cały Pan Jezus!”. Chłopiec: „Taki malutki? Będzie miał źle w przedszkolu”.

Co tu się dzieje? Dziecko, które słyszy o Eucharystii po raz pierwszy (lub kolejny), nie dostaje żadnej katechezy o tajemnicy wiary. Nie usłyszy, że „Chrystus jest obecny w sposób prawdziwy, rzeczywisty i substancjalny” (Sobór Trydencki, sesja XIII, kan. 1). Nie usłyszy, że każda cząstka Chleba Konsekrowanego zawiera całego Chrystusa — Boga i Człowieka, duszę i ciało, krew i wodę. Zamiast tego słyszy żart o przedszkolu.

To jest duchowa zaniedba w czystej postaci. I to nie z winy dziecka, lecz z winy dorosłych, którzy albo sami nie wierzą w transsubstancjację, albo boją się o niej mówić. W świecie, gdzie „Tygodnik Powszechny” jest jednym z głównych źródeł „katolickiej” informacji w Polsce, takie sceny są normą. Bo ten „kościół” naucza o Chrystusie, który „przebywa w Najświętszym Sakramencie” — ale nie mówi, że to znaczy, że jest tam naprawdę, że jest tam cały, że jest tam Bóg.

Modernistyczna papka pod pozorem literatury

Eliza Kącka jest literaturoznawczynią, autorką książek akademickich o Brzozowskim i Norwidzie. Jej felieton jest napisany zręcznie, z humorem, z obserwacją. Ale właśnie ta zręczność jest niebezpieczna. Bo pod pozorem lekkiej prozy o codzienności prezentuje świat, w którym spirytyzm jest normalny, Eucharystia jest żartem, a wiara — prywatną sprawą nie do końca jasną.

To jest dokładnie ta sama metoda, którą Pius X demaskował w Lamentabili sane exitu (1907): moderniści nie atakują wiary wprost — oni ją obkładają taką ilością „krytyki historycznej”, „naukowego podejścia” i „literackiej swobody”, że w końcu nie zostaje z niej nic. Propozycja 65 z Lamentabili brzmi: „Współczesnego katolicyzmu nie da się pogodzić z prawdziwą wiedzą bez przekształcenia go w pewien chrystianizm bezdogmatyczny, to jest w szeroki i liberalny protestantyzm”. I właśnie taki „chrystianizm bezdogmatyczny” jest prezentowany w felietonach Elizy Kąckiej.

Czekając na smoka — ale nie na Chrystusa

W Parku Przygód na Wiśle starszy pan mówi: „Czekam na smoka. Musi się pojawić nad Wisłą”. To piękna metafora tego, co dzieje się z ludźmi opisanymi w felietonie. Czekają na smoka — na ducha, na medium, na „wyzwolenie kuchni” — ale nie czekają na Chrystusa. Nie czekają na Mszę Świętą, na sakrament pokuty, na adorację Najświętszego Sakramentu. Czekają na cud z Netflixa, na rozmowę z GPT, na sen o makietach zamków.

Pius XI w Quas Primas pisał: „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto z praw i z państw i gdy już nie od Boga, lecz od ludzi wywodzono początek władzy, stało się iż zburzone zostały fundamenty pod tąż władzą”. To samo można powiedzieć o świecie z felietonu Elizy Kąckiej: gdy Chrystusa usunięto z codzienności, z rozmów, z katechezy — został świat, w którym duchy są normalne, a Eucharystia jest żartem.

Prawdziwy Kościół — jedyne ukojenie

Czytelnik tego felietonu, szukający prawdziwej nadziei, musi zostać wyprowadzony z błędu. Nie ma prawdziwego uzdrowienia poza Chrystusem i Jego Kościołem. Tym Kościołem nie są jednak struktury posoborowe, które odrzuciły niezmienną wiarę i stały się synagogą szatana. Prawdziwy Kościół katolicki trwa tam, gdzie sprawowana jest ważna Msza Święta, gdzie udzielane są ważne sakramenty, gdzie naucza się niezmiennie doktryny, a Chrystus Król panuje niepodzielnie.

Tam, a nie w felietonach o „wyzwoleniu kuchni”, dusza znajduje prawdziwe ukojenie. Tam, w sakramencie pokuty, rany zadane przez grzech — własny i cudzy — są obmywane. Tam, w Najświętszej Ofierze, łączy się własne cierpienie z Ofiarą Chrystusa na Krzyżu, nadając mu zbawczą moc. I tam, w adoracji Najświętszego Sakramentu, spotyka się prawdziwego Chrystusa — nie tego „malutkiego” z żartu, lecz Tego, który jest „Królem chwały, Chrystusem, którego królestwa nie będzie końca”.


Za artykułem:
Są w domy, w których siedzi czyjś duch. Wierzysz w to?
  (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 16.06.2026

Więcej polemik ze źródłem: tygodnikpowszechny.pl
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.