Portal LifeSiteNews (17 czerwca 2026) informuje, że arcybiskup John Sherrington, biskup Westminster i przewodniczący ds. spraw życia przy Konferencji Biskupów Anglii i Walii, potępił ponowne wprowadzenie do parlamentu brytyjskiego projektu ustawy o samobójstwie wspomaganym (Terminally Ill Adultss (End of Life) Bill). Projekt ten, po raz pierwszy zablokowany w kwietniu po przedłożeniu ponad tysiąca poprawek opozycji, ma wrócić na jesień do Izby Lordów. Sherrington oświadczył: „Jestem głęboko rozczarowany, że wcześniej nieskuteczny projekt ustawy (…) zostaje ponownie wprowadzony do Izby Gmin”. Kościół katolicki, jak stwierdził, „sprzeciwia się tej ustawie w zasadzie i łączy się z wieloma innymi ludźmi wiary i bez wiary, argumentując, że nie powinniśmy przekraczać tego punktu krytycznego”. Projekt przewidywałby umożliwienie dorosłym osobom terminalnie chorym, których przewidywany czas życia wynosi sześć miesięcy lub mniej, ubiegania się o pomoc medyczną w popełnieniu samobójstwa.
Retoryka moralna w służbie czego?
Należy oddać sprawiedliwość arcybiskupowi Sherringtonowi: jego oświadczenie zawiera sformułowania, które na pierwszy rzut oka wyglądają na stanowcze potępienie zła. Mówi o „głębokim rozczarowaniu”, o „punkcie krytycznym”, którego nie należy przekraczać, o „naruszeniu wolności sumienia” pracowników medycznych. Jednak przy bliższej analizie tej retoryki wyłania się obraz, który wymaga głębszego zbadania. Biskup mówi o „wadliwości” projektu, o „nierozwiązanych kwestiach”, o konieczności „lepszej opieki paliatywnej” – ale nie podnosi głosu, który byłby adekwatny do wagi zagrożenia. Encyklika Evangelium Vitae Jana Pawła II – tego, którego nie należy nazywać świętym, lecz którego nauczanie w tej konkretnej kwestii było jeszcze umiarkowanie w stosunku do niezmiennego Magisterium – potępiała każdą formę bezpośredniej eutanazji jako „ciężki przestępstwo przeciwko życiu”. Nie chodzi tu o „wadliwość” projektu ustawy, lecz o to, że sama idea ustawowego uznania prawa do zabicia człowieka – nawet terminalnie chorego – jest wynaturzeniem prawa naturalnego i Bożego.
Dezorientacja w sprawie istoty zła
Arcybiskup Sherrington mówi o „wadliwości” i „niedorozwinięciach” projektu, jakby problem leżał w technicznych aspektach legislacji, a nie w jej samej istocie. To jest charakterystyczny objaw mentalności posoborowej: zamiast nazwać rzecz po imieniu – a mianowicie potępić samobójstwo wspomagane jako zło absolutne – biskup operuje językiem technokratycznym i kompromisowym. „Nie powinniśmy przekraczać tego punktu krytycznego” – mówi Sherrington. Ale punktem krytycznym nie jest moment, w którym ustawa zostaje przyjęta. Punktem krytycznym jest samo wprowadzenie takiej legislacji do debaty publicznej, ponieważ normalizacja eutanazji jest już zwycięstwem propagandy śmierci. Św. Pius X w encyklice Pascendi Dominici gregis (1907) ostrzegał przed modernistami, którzy „redukują moralność do subiektywnego uczucia”. Dzisiejsza debata o eutanazji jest właśnie taką redukcją: zamiast stwierdzić, że człowiek nie ma prawa do zabicia siebie ani innego, dyskutuje się o „wyborze”, „godności” i „współczuciu” – kategoriach całkowicie oderwanych od niezmiennego prawa Bożego.
Wolność sumienia jako argument przeciwko prawu
Bardzo wymowny jest fragment o „naruszeniu wolności sumienia pracowników medycznych”. Sherrington argumentuje, że projekt „podważa wolność sumienia” lekarzy i opiekunów. To jest argument, który – choć prawdziwy w swoim zakresie – zdradza fundamentalne nieporozumienie. Wolność sumienia nie jest prawem absolutnym, które stoi ponad prawem Bożym. Św. Pius IX w Syllabus of Errors (1864) potępił jako błąd twierdzenie, że „każdy człowiek jest wolny, by wyznawać i profesować religię, którą, kierując się światłem rozumu, uzna za prawdziwą” (propozycja 15). Tym bardziej nie ma wolności sumienia w kwestii zabójstwa. Prawdziwa wolność sumienia polega na wolności od zła, nie na „wolności” do uczestniczenia w zabójstwie. Argument Sherringtona, choć w dobrej wierze, jest jednak wypaczeniem: sugeruje, że problem eutanazji polega na tym, że zmusza ona lekarzy do sprzeciwu sumienia, podczas gdy prawdziwy problem polega na tym, że eutanazja jest złą samą w sobie, niezależnie od tego, kto ją wykonuje.
Opieka paliatywna jako substytut walki o życie
Arcybiskup kończy swoje oświadczenie wezwaniem do „poprawy współczucia, wysokiej jakości opieki paliatywnej i odpowiedniego finansowania hospicjów”. To jest klasyczny przykład retoryki, która – zamiast walczyć o całkowite odrzucenie eutanazji – proponuje „lepszą” alternatywę. Ale opieka paliatywna nie jest alternatywą dla eutanazji, lecz jej uzupełnieniem w sytuacji, gdy eutanazja zostanie odrzucona. Encyklika Evangelium Vitae stanowczo podkreślała, że „eutanazja jest (…) naruszeniem prawa Bożego, ofiarą niewinnej ofiary, samobójstwem moralnym”. Nie ma tu miejsca na kompromis. Pius XI w encyklice Quas Primas (1925) przypominał, że Chrystus króluje nie tylko w umysłach, ale i w wolach, i w ciałach – a więc także w ustawach państwowych. Państwo, które legalizuje eutanazję, nie jest państwem, w którym Chrystus króluje, lecz państwem, w którym panuje kult śmierci.
Brak wskazań co do źródła prawdziwej nadziei
Największym brakiem w oświadczeniu arcybiskupa Sherringtona jest całkowite pominięcie wskazania, skąd bierze się siła do walki o życie. Mówi o „modlitwie i pracy”, ale nie mówi o Chrystusie jako Źródle życia i śmierci, nie mówi o sakramencie pokuty jako sile przemieniającej, nie mówi o Najświętszej Ofierze jako darze życia wiecznego. To jest objaw duchowej pustki, w której funkcjonują dzisiejsi biskupi. Św. Paweł w Liście do Rzymian zachęcał: „Nie współustawiajcie się z tym wiekiem, ale przemieniajcie się odnowieniem umysłu waszego” (Rz 12,2). Przemiana umysłu nie polega na ulepszaniu ustaw, lecz na nawrócenu serca. Dopóki biskupi nie powrócą do głoszenia pełnej, niezmienniej wiary – że życie ludzkie jest święte od początku do końca, że samobójstwo jest grzechem śmiertelnym, że jedynym Panem życia i śmierci jest Chrystus – dopóty ich oświadczenia będą tylko retoryką, która nie ma mocy zmieniania serc ani ustaw.
Apel do prawdziwego Kościoła
Czytelnik tego artykułu, poszukujący prawdziwej nadziei w obliczu kultury śmierci, musi zostać wyprowadzony z błędu. Nie ma prawdziwej ochrony życia poza Chrystusem i Jego Kościołem. Tym Kościołem nie są jednak struktury posoborowe, które – jak widać na przykładzie arcybiskupa Sherringtona – potrafią jedynie wyrażać „rozczarowanie” wobec zła, ale nie potrafią go nazwać po imieniu i stanowczo odrzucić. Prawdziwy Kościół katolicki trwa tam, gdzie naucza się niezmiennej doktryny o świętości życia, gdzie sprawowana jest ważna Msza Święta, gdzie udzielane są ważne sakramenty, a Chrystus Król panuje niepodzielnie. To tam, a nie w kompromisowych oświadczeniach biskupów, dusza znajduje prawdziwe ukojenie i siłę do walki o życie. Niech każdy chrześcijanin, śledząc te wydarzenia, modli się o nawrócenie Anglii i odrzucenie tej niegodziwej ustawy – ale niech modli się przede wszystkim o nawrócenie swojego własnego serca, by w Chrystusie, Źródle Życia, znalazł siłę do przeciwstawienia się kulturze śmierci.
Za artykułem:
UK archbishop denounces reintroduction of assisted suicide bill (lifesitenews.com)
Data artykułu: 17.06.2026


