Portal „Tygodnik Powszechny” (18 czerwca 2026) publikuje tekst Piotra z Rabki-Zdroju, który w odpowiedzi na reportaż „Trauma-Zdrój” stara się przywrócić równowagę w przedstawieniu rabczańskich sanatoriów. Autor wspomina trudne doświadczenia dziecięce, ale podkreśla „empatię personelu medycznego”, „niezwykłe poświęcenie lekarzy” i „wspaniałą, nowoczesną szkołę”. Tekst jest formułowany jako głos „drugiej strony” – tych, którzy oceniają sanatorium pozytywnie. Jednakże już sam sposób, w jaki autor konstruuje swój przekaz, ujawnia głębszy problem: to nie jest zwykłe wspomnienie, lecz element narracji wyraźnie zaprojektowanej tak, by zagłuszyć prawdę o systemowym zniewoleniu dzieci, które miało miejsce w tych placówkach. Autor nie kwestionuje faktów przedstawionych w reportażu – nie zaprzecza ani nie dementuje konkretnych zarzutów – lecz zamiast tego odwołuje się do emocji, empatii i wyjątkowych postaci lekarskich, tworząc w ten sposób przekaz, który w oczach naiwnego czytelnika ma „zrównoważyć” obraz, a w istocie służy gaslightingowi wobec ofiar.
Retoryka „zrównoważenia” jako narzędzie manipulacji
Autor tekstu zadaje sobie cel wprost: „chciałem upomnieć się o spojrzenie z drugiej strony”. To zdanie, pozornie niewinne, jest w istocie kluczem do zrozumienia całej strategii retorycznej. Reportaż „Trauma-Zdrój” przedstawiał systemowe krzywdzenie dzieci – od rozłąki z rodzicami, przez rygor szpitalno-internatowy, po traumatyczne zabiegi medyczne. Autor nie kwestionuje tych faktów. Nie mówi: „tak nie było”. Nie przedstawia dokumentów, które by to obalały. Zamiast tego odwołuje się do wyjątkowych postaci – pana doktora Ściślickiego, który „otaczał dzieci niezwykłą troską”, do „pogody ducha wychowawców”, do „wspaniałej, nowoczesnej szkoły”. To klasyczna technika retoryczna: zamiast spierać się z argumentami, tworzy się kontr narrację opartą na emocjach i wyjątkach, która ma przykryć systemową patologię.
W encyklice Quas Primas (1925) Pius XI przypomina, że Chrystus króluje „nie tylko w umysłach, ale i w sercach” – ale króluje tam, gdzie jest prawda, a nie tam, gdzie jest manipulacja uczuciami. Autor tekstu, odwołując się do „empatii” i „poświęcenia”, nie wnosi nic do wyjaśnienia istoty problemu. Wręcz przeciwnie – jego przekaz służy temu, by czytelnik odwrócił wzrok od ofiar i skupił się na „dobrych lekarzach”. To jest duchowa manipulacja, która pod pozorem „zrównoważenia” prowadzi do dalszego wykorzystywania cierpienia dzieci dla budowania pozytywnego wizerunku instytucji.
Doktor Ściślicki – święty lub ofiara systemu?
Centralną postacią tekstu jest doktor Ściślicki, przedstawiony jako wzór medycznej świętości: „otaczał dzieci niezwykłą troską”, „siedział nocą przy łóżku chłopca”, „za swe ogromne zaangażowanie i empatię zapłacił wysoką cenę – zdrowia. Zmarł przedwcześnie”. Autor nie podaje żadnych szczegółów dotyczących przyczyny przedwczesnej śmierci lekarza, co sugeruje, że miała ona związek z nadmiernym obciążeniem pracą – co z kolei podkreśla jego „niezwykłe poświęcenie”.
Jednakże nawet przyjmując te informacje jako prawdziwe, należy postawić fundamentalne pytanie: czy pojedynczy lekarz, nawet najbardziej oddany, może zastąpić system, który pozwalał na krzywdzenie dzieci? Autor nie zadaje tego pytania. Zamiast tego buduje narrację, w której wyjątkowa postać ma zagłuszyć systemową patologię. To jest technika znana z propagandy totalitarnej: tworzenie „bohaterów” na tle masowego cierpienia, by odwrócić uwagę od strukturalnych przyczyn zła.
Pius XI w encyklice Quas Primas podkreśla, że „Chrystus króluje w umysłach ludzi nie tak dlatego, że posiada głęboki umysł i ogromną wiedzę, ile raczej dlatego, że On sam jest Prawdą”. Autor tekstu nie szuka prawdy o systemie – szuka wyjątków, które pozwolą mu ten system obronić. To jest fundamentalna różnica między dziennikarstwem prawdy a propagandą.
„Wspaniała, nowoczesna szkoła” – edukacja w zniewoleniu
Autor podkreśla, że w sanatorium istniała „wspaniała, nowoczesna szkoła, gdzie nauczyciele brali pod uwagę wrażliwość dzieci i szczególną sytuację, w której się znalazły”. To zdanie, pozornie pozytywne, jest w istocie kolejnym przykładem retorycznej manipulacji. Szkoła w sanatorium – nawet najlepsza – była częścią systemu zniewolenia. Dzieci były tam nie dlatego, że chciały się uczyć, lecz dlatego, że były przymusowo izolowane od rodziców i poddawane medycznemu rygorowi. Najlepsza szkoła świata nie zmienia faktu, że jej uczniowie byli więźniami.
Autor nie kwestionuje samej konieczności istnienia takiej szkoły – nie pyta, dlaczego dzieci musiały być w ogóle w sanatorium, czy istniały alternatywy, które pozwoliłyby im pozostać z rodzinami. Zamiast tego celebrowanie „nowoczesnej szkoły” staje się elementem narracji, która ma udowodnić, że system był „dobry”, a jeśli były problemy, to tylko „pojedyncze przypadki”. To jest klasyczny mechanizm gaslightingowy: przyznawanie, że „były trudności”, ale natychmiastowe przekształcanie ich w „wyjątki”, które mają potwierdzać regułę.
Brak prawdy o systemowym zniewoleniu
Największym problemem tekstu jest to, co pomija. Autor nie wspomina o tym, że dzieci były rozdzielane od rodziców – często na wiele miesięcy – bez realnej możliwości kontaktu. Nie wspomina o rygorze szpitalno-internatowym, który dla dzieci oznaczał przymus, izolację i lęk. Nie wspomina o zabiegach medycznych, które były prowadzone bez zgody dzieci, a często bez należytego wyjaśnienia, co dla małego pacjenta oznaczało terror.
Zamiast tego autor skupia się na „empatii personelu” i „poświęceniu lekarzy”. To jest retoryka, która służy temu, by odwrócić uwagę od ofiar i skupić się na sprawcach – ale sprawcach przedstawionych jako „dobrych”, „poświęconych”, „empatycznych”. W ten sposób autor nie tylko nie pomaga ofiarom, lecz wręcz pogłębia ich cierpienie, bo odbiera im głos i przekreśla ich doświadczenie.
W encyklice Quanto Conficiamur Moerore (1863) błogosławiony Pius IX pisze o konieczności „wiernego i stałego posłuszeństwa prawdzie”. Autor tekstu nie jest wierny prawdzie – jest wierny narracji, która ma obronić system kosztem ofiar. To jest duchowe bankructwo, które Pius XI w Quas Primas określa jako „odwrócenie uwagi od Chrystusa” – bo Chrystus jest w prawdzie, a nie w manipulacji.
Nowoczesność jako bożek
Autor wielokrotnie używa słowa „nowoczesny” – „nowoczesna szkoła”, „nowoczesne sanatorium”. To słowo, w kontekście tekstu, ma być synonimem „dobrego”, „lepszego”, „wartościowego”. Jednakże nowoczesność nie jest wartością samą w sobie. Nowoczesna szkoła w zniewalającym systemie pozostaje częścią zniewalającego systemu. Nowoczesne metody lecznicze stosowane bez zgody pacjenta są naruszeniem godności człowieka, niezależnie od technicznej zaawansowania.
Pius XI w encyklice Quas Primas ostrzega przed „zeświecczeniem czasów” i „laicyzmem”, który „zastępuje religię Bożą jaką religią naturalną, naturalnym jakimś wewnętrznym odruchem”. Autor tekstu nie dostrzega, że jego celebracja „nowoczesności” jest częścią tego samego procesu – zastępowania prawdy Bożej prawdą ludzką, wartości nadprzyrodzonych wartościami materialnymi. Nowoczesna szkoła, nowoczesne metody, nowoczesne podejście – to wszystko są słowa, które mają zagłuszyć fundamentalne pytanie: czy dzieci były szanowane w swojej godności, czy były traktowane jako obiekty systemu?
Podsumowanie: prawda wymaga odwagi, nie retoryki
Tekst Piotra z Rabki-Zdroju jest przykładem tego, jak nawet szczery przekaz może stać się narzędziem manipulacji, jeśli nie jest oparty na prawdzie. Autor nie kłamie – prawdopodobnie rzeczywiście doświadczył empatii personelu i rzeczywiście pamięta doktora Ściślickiego jako człowieka troskliwego. Ale jego przekaz jest selektywny, emocjonalny i służy temu, by zagłuszyć prawdę o systemowym zniewoleniu dzieci.
Prawdziwa sprawiedliwość wobec ofiar rabczańskich sanatoriów wymaga nie „zrównoważenia” narracji, lecz uznania faktu, że system był wadliwy, że dzieci były krzywdzone, że rozłąka z rodzicami była traumatyczna, i że nawet najlepsi lekarze i nauczyciele nie mogli zrekompensować fundamentalnego naruszenia godności małego człowieka. Pius XI w encyklice Quas Primas przypomina, że „Chrystus króluje w sercach” – ale króluje tam, gdzie jest prawda, a nie tam, gdzie jest propaganda. Dopóki nie uznamy tego, dopóty ofiary będą milczeć, a ich cierpienie będzie wykorzystywane do budowania pozytywnego wizerunku instytucji, które je zawiodły.
Za artykułem:
Sanatoria w Rabce-Zdroju: nie tylko trauma (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 18.06.2026





