Abortionista nie przysięgnie, że odwrócenie aborcji nie działa — i to mówi wszystko

Podziel się tym:

Kalifornijska agencja prasowa LifeSiteNews (22 czerwca 2026) relacjonuje przebieg depozycji świadka w sprawie przeciwko pro-life centrom doradztwa, w której abortionista Mitchell Creinin — autor badania finansowanego przez lewicowe Society for Family Planning — nie był w stanie jednoznacznie przysięgnąć, że tzw. abortion pill reversal (APR) jest nieskuteczne. Fakt, że naukowiec związany z przemysłem aborcji nie potrafi pod przysięgą odrzec skuteczności metody opartej na progesteronie, jest wymownym świadectwem moralnego i intelektualnego bankructwa ideologii „wyboru” — ideologii, która w imię „nauki” walczy o prawo do zabijania nienarodzonych, lecz odmawia ochrony im, gdy kobieta zmienia zdanie.


Progesteron jako broń w rękach obu stron — paradoks przemysłu śmierci

Mechanizm działania tabletki poronnej mifepristonu (RU-486) jest prosty: blokuje progesteron — naturalny hormon, którego nienarodzone dziecko potrzebuje do przeżycia. Metoda APR polega na podaniu dodatkowego progesteronu w celu zneutralizowania działania mifepristonu, najlepiej w ciągu 24 godzin od przyjęcia tabletki. To ta sama substancja, którą sam Creinin — jak przyznał podczas depozycji — przepisuje pacjentkom w celach pozarejestryjnych, informując je o zaletach i ryzyku. Jednakże, gdy progesteron słuje do zabicia dziecka, jest „naukowo uzasadniony”; gdy służy do jego ratowania, staje się „pseudonauką”. Ta hipokrysyja nie jest przypadkowa — jest systemowa.

Św. Pius X w dekrecie Lamentabili sane exitu (1907) potępił jako błąd propozycję nr 59: „Prawda zmienia się wraz z człowiekiem, ponieważ rozwija się wraz z nim, w nim i przez niego„. Współczesna ideologia „wyboru” wciela ten błąd w życie z niespotykaną konsekwencją: prawda o skuteczności progesteronu zmienia się w zależności od tego, czy służy ona zabijaniu, czy ratowaniu. Gdy naukowiec finansowany przez przemysł aborcji mówi „nie mam dowodów, że to działa”, podczas gdy Sieć Ratowania Tabletką Porową (APRN) odnotowuje ponad 4500 udanych odwróceń, a badanie dr. Stephena Sammuta z Franciscan University wykazuje 81% skuteczności — to nie jest kwestia nauki. To jest kwestia moralnego zepsucia, które woli śmierć niż życie.

Depozycja Creinina jako lustro apostazji naukowej

Przebieg zeznań Creinina zasługuje na szczegółową analizę, ponieważ ujawnia metodologię współczesnego naukowca służącego ideologii. Na wielokrotne pytanie, czy może przysięgnąć, że APR nie działa, odpowiada: „Mogę przysięgnąć, że nie mam dowodów, że działa”. To klasyczna sztuka semantycznego chowania się za pozorem naukowej ostrożności, która w rzeczywistości służy uniknięciu odpowiedzialności za kłamstwo. Creinin nie mówi „to nie działa” — mówi „nie mam dowodów, że działa”, co jest fundamentalnie stwierdzeniem o jego własnej niewiedzy, nie o obiektywnej rzeczywistości.

Jeszcze bardziej wymowne jest to, że sam Creinin przyznaje, że jego własne badanie — cytowane przez lobby aborcji jako dowód przeciwko APR — rozpoczęło się zaledwie od 12 osób, z których 2 wycofały się, pozostawiając próbę 10 osób. To dokładnie ten sam rodzaj „nauki”, którym sam Creinin krytykuje pro-life lekarzy: „statystyczna analiza na dziesięciu lub trzech osobach to nie jest nauka„. Hipokrysyja jest tu tak oczywista, że nie wymaga komentarza — wystarczy przytoczyć własne słowa.

Pius IX w encyklice Quanto Conficiamur Moerore (1863) napisał o tych, którzy „z uporem oddzielają się od jedności Kościoła„, że są „wyrodni i sami siebie potępieni” (Tt 3,11). Choć kontekst tego słowa dotyczy herezji, analogia do moralnego uporu jest trafna: kto uparcie odmawia uznania skuteczności ratowania życia — mimo że nawet jego własne środki (progesteron) to umożliwiają — ten sam siebie potępia jako służącego ideologii śmierci.

„Pro-choice” jako ideologia „pro-death” — wojna na alternatywy

Artykuł LifeSiteNews dokumentuje wzorcowe zachowanie ruchu „pro-choice” wobec wszelkich alternatyw dla aborcji: kampanie oszczerstw przeciwko kryzysowym centrom ciążowym, próby odebrania licencji medycznych pro-life lekarzom, przemocy i groźby wobec ośrodków doradczych. To, co nazywa się „prawem do wyboru”, jest w istocie ideologią wymuszającą jedyny dopuszczalny wybór — śmierć. Kobieta, która zmienia zdanie po przyjęciu mifepristonu, staje się w oczach tego systemu zdrajcą, której prawo do życia jej dłonie jest odmawiane.

Pius XI w encyklice Quas Primas (1925) nauczał, że Królestwo Chrystusa obejmuje wszystkich ludzi — „wszystko jedno, czy jednostki, czy rodziny, czy państwa, gdyż ludzie w społeczeństwa zjednoczeni nie mniej podlegają władzy Chrystusa jak jednostki”. Prawo do życia nienarodzonych — prawdo zapisane w naturalnym prawie Bożym — nie podlega głosowaniu parlamentów ani orzeczeniom sądów. Kalifornia, która w imię „prawa do wyboru” pozywa centra ratujące życia, staje się w tym kontekście symbolem państwa, które — jak pisał Pius XI — „wyrzekło się i nie chce uznać panowania Zbawiciela„.

4500 żyć uratowanych — i każda jest argumentem, którego ideologia nie potrafi zneutralizować

Najważniejszym faktem w całym artykule jest liczba: ponad 4500 udanych odwróceń tabletki porowej, z liczbą rosnącą każdego dnia. Każda z tych liczb to człowiek — z imieniem, z przyszłością, z powołaniem, którego nikt nie ma prawa mu odebrać. Każda z tych 4500 historii jest żywym dowodem na to, że życie jest silniejsze niż ideologia śmierci — i że nawet system zbudowany na kłamstwie nie może ukryć prawdy o skuteczności progesteronu.

Św. Paweł pisał do Rzymian: „Nie chcę bowiem, bracia, abyście nie wiedzieli o tej tajemnicy, abyście nie byli mądrymi sami u siebie: zatwardziałość stała się częściowo Izraelowi, aż do czasu, w którym wypełni się pogan” (Rz 11,25). Zatwardziałość przemysłu aborcji — jego odmowa uznania skuteczności APR mimo dowodów — jest formą tej samej duchowe ślepoty: widzi się dane, ale nie chce się ich przyjąć, bo wymagałoby to zmiany ideologii.

Apel do sumienia — nie do polityki

Nie jest to sprawa polityczna. Nie jest to sprawa „liberalizmu” czy „konserwatyzmu”. To jest sprawa fundamentalnego wyboru między życiem a śmiercią, między prawdą a kłamstwem, między Kościołem — który od początku nauczał świętości życia od początku poczęcia — a systemem, który w imię postępu organizuje zabójstwo. Każdy człowiek, niezależnie od wyznania, powinien zadać sobie pytanie: jeśli progesteron działa — a działa — to dlaczego właśnie ten preparat ma być wykorzystywany do zabijania, a nie do ratowania? I dlaczego lobby, które nazywa się „pro-choice”, tak zaciekle walczy przeciwko prawo kobiety do zmiany zdania?

Odpowiedź jest prosta: ponieważ „wybór” w tej ideologii oznacza tylko jeden kierunek. A prawdziwy wybór — wybór życia — jest z nim nie do pogodzenia.


Za artykułem:
Abortionist struggles when pressed on abortion pill reversal: ‘I cannot swear under oath’
  (lifesitenews.com)
Data artykułu: 22.06.2026

Więcej polemik ze źródłem: lifesitenews.com
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.