Mundialna samotność odmieńca. O spuszczonym wzroku Bielsy, Bartlebyem i świecie, który nie zna już ciszy

Podziel się tym:

Artykuł Michała Okińskiego z „Tygodnika Powszechnego” (27 czerwca 2026) to reportaż o odpadnięciu Urugwaju z mundialu 2026 i o dramie Marcelo Bielsy – 70-letniego trenera, który sam siebie nazywa „toksycznym”, nie potrafi spojrzeć dziennikarzowi w oczy, żyje jak mnich, a z podopiecznymi obchodzi się jak z robotami, których nie istnieje.


Streszczenie

Portal TygodnikPowszechny.pl relacjonuje odpadnięcie Urugwaju z mundialu 2026, przypisując porażkę „toksycznej” osobowości selekcjonera Marcelo Bielsy, który sam przyznaje, że związek z piłkarzami był napięty, a on sam nie potrafił stworzyć więzi. Autor łączy portret Bielsy z metaforą Bartleby’ego („wolałbym nie”) i odczytuje spuszczony wzrok trenera jako symbol oporu wobec medialnego widowiska. Artykuł nie kwestionuje ani jednego założenia świeckiego, konsumenckiego świata sportu – ani jego kultu gwiazd, ani jego wyścigu o klikalność, ani jego redukcji człowieka do funkcji rozrywkowej.

Poziom faktograficzny – fakty bez hierarchii wartości

Okoński podaje fakty: porażkę 5:1 z USA, remisy z Arabią Saudyjską i Republiką Zielonego Przylądka, błędy bramkarza Muslery, kontuzję Ugarte, czerwoną kartkę Canobbio. Podaje też własne słowa Bielsy o toksyczności, o lęku przed porażką, o karmie. Są to fakty – ale ułożone w narrację, która z góry zakłada, że istotą dramy jest osobowość trenera, a nie grzech, nie łaska, nie sens cierpienia, nie odpowiedzialność wobec Boga. Brak w artykule jakiejkolwiek wzmianki o tym, że człowiek – nawet 70-latek, nawet mistrz – jest istotą upadłą, że jego „obsesje” mogą być formą grzechu, że jego samotność może być następstwem braku modlitwy, braku sakramentów, braku prawdziwej wspólnoty.

Poziom językowy – naturalistyczny słownik emocji

Artykuł posługuje się słownikiem psychologii, dziennikarstwa i literatury, a nie teologii. Mówi się o „toksyczności”, „napięciu”, „obsesji”, „samotności”, „oporze”, „rozczarowaniu”, „hałasie”, „refleksji”. Słowa te są w sobie w porządku, ale nie mają w sobie mocy objawienia. Nie ma w nich grzechu, nie ma łaski, nie ma Chrystusa. Bielsa jest opisywany jak postać literacka – Bartleby, Norwid, „mnich” – ale nie jak grzesznik, który potrzebuje Prawdziwego Kapłana. To język świecki, który nie potrafi nazwać rzeczy po imieniu.

Poziom teologiczny – milczenie o tym, co najważniejsze

Zgodnie z nauczaniem Piusa X w Lamentabili sane exitu (1907), redukcja życia duchowego do psychologii i emocji jest błędem nr 25–26 (wiara jako „przyzwolenie umysłu” oparte na „sumie prawdopodobieństw”). Artykuł nie tyle o tym mówi, co przemilcza. Brak wzmianki o modlitwie, o sakramencie pokuty, o potrzebie nawrócenia, o tym, że cierpienie – nawet w futbolu – ma sens tylko wtedy, gdy jest zjednoczone z Męką Chrystusa. Pius XI w Quas Primas (1925) przypomina, że Chrystus Król panuje nie tylko w umysłach, ale i w woliach, i w ciałach, które stają się „zbroją sprawiedliwości Bogu” (Rz 6,13). Artykuł nie wspomina o tym, że Bielsa – i jego piłkarze – są dziełem rąk Bożych, że ich talenty są darami, a nie własnością, że ich porażka może być Bogu użyta do ich nawrócenia, jeśli tylko nie zatwardzą serca.

Poziom symptomatyczny – apostazja w słowie kibica

Artykuł jest symptomem świata, który odciął się od Chrystusa i zastąpił religię kultem gwiazd, medialnym widowiskiem i psychologiczną introspekcją. Bielsa staje się „prorokiem”, „odmieńcem”, „Bartlebyem” – ale nie grzesznikiem. Jego cierpienie nie prowadzi do Krzyża, lecz do „refleksji” i „odpoczynku”. To jest duchowa pustka, o której pisał Pius IX w Quanto conficiamur moerore (1863): „Nie ma prawdziwego uzdrowienia poza Chrystusem i Jego Kościołem”. Artykuł nie tylko nie wskazuje tej drogi – on wręcz utrwala czytelnika w naturalistycznej iluzji, że można żyć bez Boga, że można cierpieć bez sensu, że można grać bez Króla.

Brak Chrystusa, brak Kościoła, brak nadziei

Artości Okońskiego nie zdają sobie sprawy, że jedyną prawdziwą odpowiedzią na dramat Bielsy jest powrót do prawdziwego Kościoła Katolickiego – tam, gdzie Msza Święta jest Ofiarą przebłagalną, gdzie sakrament pokuty leczy rany duszy, gdzie Chrystus Król panuje niepodzielnie. Zamiast tego autor proponuje „refleksję”, „ciszę”, „myślenie” – kategorie, które są tylko cieniem prawdziwego ukojenia. To jest właśnie tragedia naszych czasów – nawet katoliccy dziennikarze nie potrafią dostrzec, że poza Chrystusem nie ma nadziei.

Konkluzja – spuszczony wzrok jako symbol epoki

Spuszczony wzrok Bielsy jest symbolem świata, który nie chce patrzeć w prawdę – w prawdę o grzechu, o łasce, o sądzie ostatecznym, o Królestwie Chrystusa, które nie jest z tego świata, ale które jedynie daje sens wszystkiemu, co w nim jest. Artykuł kończy się dialogiem z Melville’a: „Wolałbym nie”. To jest odpowiedź świata na wezwanie Boże. Odpowiedzią Kościoła jest: „Oto jestem, poślij mnie” (Iz 6,8) – i to jest jedyna nadzieja dla Bielsy, dla piłkarzy, dla kibiców, dla nas wszystkich.


Za artykułem:
Czy w naszym świecie jest miejsce dla odmieńców, czyli spuszczony wzrok Marcelo Bielsy
  (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 27.06.2026

Więcej polemik ze źródłem: tygodnikpowszechny.pl
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry