Artykuł „Tygodnika Powszechnego” z 29 czerwca 2026 roku, zatytułowany „Dowódcy UPA w Panteonie Ukrainy. Zełenski idzie na zwarcie z Polską”, relacjonuje decyzję prezydenta Wołodymyra Zełenskiego o skierowaniu do ukraińskiego parlamentu projektu ustawy o Panteonie Narodowym. Projekt ten zakłada wzniesienie w Kijowie miejsca pamięci, gdzie przenoszone będą prochy „najwybitniejszych Ukraińczych”, poczynając od władców dawnej Rusi. Kontrowersję budzi zapis przewidujący honorowanie głównych dowódców Ukraińskiej Powstańczej Armii oraz tych z dowódców UPA, którzy „zajmowali stanowiska z nimi równorzędne”. W praktyce oznacza to, że „z urzędu” trafi tam Roman Szuchewycz, głównodowodzący UPA w latach 1943–1950, a być może również Dmytro Kłaczkiwski, pseudonim „Kłym Sawur”, dowodzący UPA-Północ. Obaj są bezpośrednio odpowiedzialni za zbrodnie na Wołyniu i w Galicji Wschodniej. Autor artykułu, Wojciech Konończuk, dyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich im. Marka Karpia, sugeruje, że działania te są instrumentem wewnętrznej konsolidacji społecznej i elementem trudnych negocjacji akcesyjnych z Unią Europejską.
Redukcja pamięci historycznej do narzędzia wewnętrznej polityki
Analiza artykułu wykazuje, że polityka historyczna rządu ukraińskiego została całkowicie zinstrumentalizowana i zredukowana do roli narzędzia służącego bieżącym celom taktycznym. Zamiast rzetelnej i złożonej debaty o przeszłości, Kijów wykorzystuje pamięć o zbrodniach jako bezpieczny, wewnętrzny „kapitał polityczny”, który służy do jednoczenia społeczeństwa wokół rządu, a nie do prawdziwego pojednania z sąsiadami. W artykule czytamy wprost, że „władze ukraińskie zrozumiały, jak wielkim instrumentem konsolidacji społecznej jest polityka historyczna i godnościowe (w ich przekonaniu) bronienie interesów Ukrainy w relacjach z Polską”. To odsłania cyniczny charakter tych działań. Zamiast trudnej rozmowy o zbrodniach, zamiast prawdziwego pokory wobec ofiar i uznania ciężaru przeszłości, wybierana jest ścieżka gloryfikacji sprawców. Jest to świadome stawianie Prawdy na rzecz wygody politycznej, co jest postawą głęboko antykatolicką, ponieważ katolicka nauka zawsze stawia Prawdę ponad interesy partyjne czy narodowe.
Zbrodnia wołyńska w świetle nauczania Kościoła
Artykuł wymienia fakty dotyczące zbrodni Szuchewycza i Kłaczkiwskiego, ale robi to w sposób zdawkowy, bez nadania im właściwego ciężaru moralnego. Konończuk wspomina o „zabijaniu polskich cywilów”, ale nie definiuje tego jako ludobójstwa, nie mówi o rzezi wołyńskiej jako systemowym eksterminowaniu ludności polskiej, nie wspomina o rzezi katyńskiej, która jest częścią tej samej wojny o prawdę historyczną. Kościół katolicki naucza, że „nie będziesz mówił kłamstwa” (Wj 20, 16) i że „kto skrzywdzi jednego z tych moich najmniejszych, skrzywdził Mnie” (Mt 25, 40). Zbrodnie na Wołyniu i w Galicji Wschodniej nie są tylko „sporem o historię” – są realnym cierpieniem tysięcy niewinnych ofiar, które wymagają sprawiedliwości i przebaczenia, a nie gloryfikacji sprawców. Papież Pius XI w encyklice Quas Primas (1925) przypomina, że „Chrystus Pan jest Królem serc z powodu swojej, przewyższającej nauki miłości”. Nie można budować pokoju na fałszywej pamięci, która gloryfikuje morderców. Prawdziwy pokój wymaga prawdy, sprawiedliwości i miłości bliźniego, a nie politycznej kalkulacji.
Instrumentalizacja religii i pamięci
Artykuł nie wspomina o tym, że gloryfikacja sprawców zbrodni dokonuje się w kontekście sakralnym – Panteon Narodowy jest miejscem, które w kulturze ukraińskiej nabiera charakteru świętości. W kontekście katolickim, pamięć o zmarłych powinna być osadzana w modlitwie za dusze zmarłych, w sakramencie pokuty i w prawdziwym pojednaniu z tymi, którzy zostali skrzywdzeni. Zamiast tego, Kijów buduje swego rodzaju „ołtarz narodowy” dla zbrodniarzy, co jest formą bałwochwalstwa, które odrzuca transcendencję i zastępuje ją polityczną ideologią. Kościół naucza, że „nie będziesz mieć innych bogów obok Mnie” (Wj 20, 3). Kult narodowy, który gloryfikuje sprawców zbrodni, staje się takim fałszywym bożkiem. Jest to objaw głębokiej apostazji, w której narod zastępuje Boga, a polityka staje się religią.
Polska wobec wyzwania prawdy i pojednania
Artykuł sugeruje, że Polska powinna „mądrze zarządzać” tym konfliktem, ale nie wskazuje, jak to zrobić w sposób zgodny z prawdą i sprawiedliwością. Z perspektywy katolickiej, odpowiedź na te wyzwania musi opierać się na trzech filarach: prawdzie, sprawiedliwości i miłości. Polska nie może akceptować gloryfikacji sprawców zbrodni, ale też nie może ulec pokusie odwetu czy nienawiści. Powinna zachować solidarność z ofiarami, wspierać prawdę historyczną i domagać się sprawiedliwości, ale jednocześnie nie zamykać drzwi do dialogu i pojednania. Papież Jan Paweł II w 2001 roku wygłosił słowa: „Przebaczmy i prośmy o przebaczenie”. To jest jedyna droga do prawdziwego pokoju. Artykuł „Tygodnika Powszechnego” nie wskazuje tej drogi, zamiast tego sugeruje, że konflikt jest nieunikniony i że Polska musi się przygotować na dalszą eskalację. Jest to perspektywa bez nadziei, która nie uwzględnia siły łaski Bożej i możliwości prawdziwego pojednania.
Apostazja od prawdy historycznej
Cały artykuł jest objawem głębokiej apostazji od prawdy historycznej. Zamiast trudnej rozmowy o zbrodniach, Kijów wybiera gloryfikację sprawców. Zamiast prawdziwego pojednania z Polską, wybiera politykę „małych kroków”, które prowadzą do dalszej eskalacji. Zamiast szacunku dla ofiar, wybiera instrumentalizację ich pamięci w celach politycznych. Jest to postawa, która nie tylko niszczy relacje polsko-ukraińskie, ale również uniemożliwia prawdziwy pokój i pojednanie. Kościół katolicki naucza, że „prawda was wyzwoli” (J 8, 32). Bez prawdy nie ma pojednania. Bez pojednania nie ma pokoju. Gloryfikacja sprawców zbrodni jest więc nie tylko błędem moralnym, ale również przeszkodą na drodze do prawdziwego pokoju. Artykuł „Tygodnika Powszechnego” nie tylko relacjonuje te wydarzenia, ale w pewnym sensie je usprawiedliwia, sugerując, że są one „zrozumiałe” w kontekście wewnętrznej polityki ukraińskiej. Jest to niebezpieczne, ponieważ normalizuje zbrodnię i sprawców, zamiast ich potępiać.
Konsekwencje dla relacji polsko-ukraińskich
Artykuł wskazuje, że decyzja Zełenskiego o Panteonie Narodowym jest eskalacją sporu, która może prowadzić do dalszej destrukcji relacji polsko-ukraińskich. Autor sugeruje, że Kijów „ustawia Polskę w roli blokującego wejście Ukrainy do Unii”, co jest cynicznym odwróceniem uwagi od własnych działań. Zamiast szukać winnych na zewnątrz, Ukraina powinna spojrzeć na siebie i zapytać, czy gloryfikacja sprawców zbrodni jest drogą do pokoju i pojednania. Z perspektywy katolickiej, odpowiedź jest jednoznaczna: nie ma pokoju bez prawdy, nie ma pojednania bez sprawiedliwości, nie ma przyszłości bez miłości. Relacje polsko-ukraińskie są testem nie tylko dla polityków, ale dla obu narodów. Testem, czy potrafią zanurzyć się w prawdzie i wyjść z niej jako wspólnota, czy też pozostaną w nienawiści i zapomnieniu. Artykuł „Tygodnika Powszechnego” nie daje nadziei na pozytywny wynik tego testu, zamiast tego sugeruje, że konflikt jest nieunikniony i że obie strony muszą się przygotować na dalszą eskalację. Jest to perspektywa, która nie uwzględnia siły łaski Bożej i możliwości prawdziwego pojednania, które jest możliwe tylko wtedy, gdy obie strony zdecydują się na prawdę i miłość.
Świętość pamięci a świętość życia
W kontekście katolickim, pamięć o zmarłych jest święta, ale tylko wtedy, gdy jest osadzona w modlitwie i pokudzie. Panteon Narodowy, który gloryfikuje sprawców zbrodni, nie jest miejscem pamięci, ale miejscem kultu, który nie ma nic wspólnego z katolicką naukią o świętości życia. Kościół naucza, że „nie będziesz zabijał” (Wj 20, 13) i że każde ludzkie życie jest święte od poczęcia do naturalnej śmierci. Gloryfikacja sprawców zbrodni jest więc nie tylko błędem moralnym, ale również naruszeniem świętości życia. Jest to objaw głębokiej kryzysu duchowego, w którym narod zastępuje Boga, a polityka staje się religią. Artykuł „Tygodnika Powszechnego” nie wspomina o tych aspektach, zamiast tego skupia się na politycznych konsekwencjach decyzji Zełenskiego. Jest to poważne pominięcie, które sprawia, że artykuł staje się częścią problemu, a nie jego rozwiązaniem.
Zakończenie: prawda jako jedyna droga
Podsumowując, artykuł „Tygodnika Powszechnego” relacjonuje decyzję Zełenskiego o Panteonie Narodowym w sposób, który nie uwzględnia głębokiego ciężaru moralnego i duchowego tej decyzji. Zamiast krytykować gloryfikację sprawców zbrodni, autor sugeruje, że jest ona „zrozumiała” w kontekście wewnętrznej polityki ukraińskiej. Jest to postawa, która nie tylko nie służy prawdzie, ale również nie służy pojednaniu i pokojowi. Z perspektywy katolickiej, jedyną drogą do prawdziwego pokoju jest prawda, sprawiedliwość i miłość. Bez tych trzech filarów nie ma przyszności dla relacji polsko-ukraińskich. Artykuł nie wskazuje tej drogi, zamiast tego sugeruje, że konflikt jest nieunikniony i że obie strony muszą się przygotować na dalszą eskalację. Jest to perspektywa bez nadziei, która nie uwzględnia siły łaski Bożej i możliwości prawdziwego pojednania. Prawda, sprawiedliwość i miłość – tylko te trzy rzeczy mogą przemienić relacje polsko-ukraińskie i doprowadzić do prawdziwego pokoju. Wszystko inne jest iluzją i kłamstwem, które prowadzi tylko do dalszej nienawiści i zapomnienia.
Za artykułem:
Dowódcy UPA w Panteonie Ukrainy. Zełenski idzie na zwarcie z Polską (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 29.06.2026




