Portal Gość Niedzielny (29 czerwca 2026) relacjonuje zakończenie wieloletniego przesłuchania Emila Jędrzejewskiego, byłego ordynatora chirurgii w Warszawskim Szpitalu Południowego, w śledztwie dotyczącym zgonów pacjentów w wyniku błędów medycznych. Choć artykuł ma charakter informacyjny, jego rzeczowe przedstawienie tragedii – bez głębszej refleksji moralnej i instytucjonalnej – jest symptomatyczne dla medialnej papki, która woli nie zabrzmieć niż podjąć trud wskazania duchowych korupcji zła.
Faktografia tragedii: śmierć pacjentów i procedury wadliwe
Portal Gość Niedzielny podaje, że Emil Jędrzejewski stawił się na drugie przesłuchanie w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie, które trwało cały dzień i wygenerowało 29-stronicowy protokół. Były ordynator miał wcześniej – w wywiadzie dla Kanału Zero – zakomunikować, że na oddziale ratunkowym Szpitala Południowego procedury medyczne były wykonywane wadliwie, a wyniku błędów lekarskich dochodziło do powikłań kończących się śmiercią pacjentów. Rzecznik prokuratury, prok. Piotr Antoni Skiba, poinformował o konieczności dodatkowego zabezpieczenia dokumentacji medycznej i organizacyjnej oraz o wydłużającej się liście świadków, głównie personelu medycznego.
Przestrzeganie rzetelności dziennikarskiej wymaga podania tych faktów. Należy jednak zauważyć, że informacja o zabezpieczeniu dokumentacji jest zaledwie epilogiem długich miesięcy lub lat milczenia. Fakt, że dokumentacja wymaga dodatkowej ochrony, sugeruje, że systemowo dochodziło do zniekształcania lub niszczenia dowodów – co jest nie tylko problemem prawnym, ale przede wszystkim moralnym. Śmierć pacjentów w placówce publicznej, gdzie powinna być zagwarantowana opieka, jest naruszeniem prawa do życia i godności człowieka, które zawsze powinno być punktem odniesienia w ocenie sytuacji.
Język biurokratyczny a język cierpienia
Analiza językowa artykułu ujawnia, że słownik relacjonowanego wydarzenia jest słownikiem prawa i administracji, a nie etyki czy teologii. Mówi się o „przesłuchaniu”, „protokole”, „dokumentacji medycznej i organizacyjnej”, „śledztwie”, „świadkach”. Te kategorie są niezbędne w relacji informacyjnej, ale w kontekście śmiertelnych tragedii stają się niewystarczające. Brak w artykule jakiegokolwiek nawiązania do godności osoby ludzkiej, do prawa do życia, do odpowiedzialności moralnej za powierzone życie drugiego człowieka. Język ten jest językiem instytucji, która zrzesza ludzi wokół biurokracji, a nie wokół osoby cierpiącej.
W ujęciu katolickim, śmierć drugiego człowieka z powodu zaniedbania lub błędu jest sprawą wymagającą nie tylko odpowiedzialności prawnej, ale przede wszystkim moralnej i duchowej. Św. Tomasz z Akwinu w Summa Theologiae (II-II, q. 64, a. 6) przypomina, że „zabijanie niewinnych jest zawsze grzechem śmiertelnym”. Choć tu nie mamy mowy o bezpośrednim zabójstwie, to celowe lub zaniedbane narażenie pacjenta na śmierć jest naruszeniem przykazania „nie zabijaj” w jego szerszym, katolickim rozumieniu. Artykuł, pozbawiony tego kontekstu, staje się jedynie notą z monitora służbowej.
Teologia cierpienia a teologia odpowiedzialności
Z perspektywy integralnej wiary katolickiej, każdy człowiek jest obrazem i podobieństwem Boga (imago Dei), a jego życie jest darem od Stwórcy, któremu nikt nie ma prawa pozbawić ani nawet ryzykować bez uzasadnionej konieczności. Szpital, zwłaszcza publiczny, powinien być miejscem, gdzie troska o zdrowie fizyczne łączy się z poszanowaniem godności duchowej pacjenta. W dokumencie Evangelium Vitae (1995) – choć wydanym przez uzurpatora, ale opartym na niezmiennym prawie naturalnym – stwierdza się, że „życie ludzkie jest święte i nienaruszalne od początku aż do końca”. Każdy błąd medyczny, który prowadzi do śmierci, jest naruszeniem tej świętości.
Artykuł nie zadaje sobie trudu, by tę tragedię osadzić w kontekście katolickiej antropologii. Przemilcza, że odpowiedzialność za drugiego człowieka jest przede wszystkim odpowiedzialnością przed Bogiem, a nie tylko przed sądem. Brak tego kontekstu sprawia, że nawet najbardziej wstrząsający fakt zawisa w próżni moralnej. To nie wina samego portalu, który ma swoją specyfikę, ale wina systemu medialnego, który nie jest w stanie dostrzec, że poza prawem ludzkim jest Prawo, które mówi: „Nie zabijaj” (Wj 20,13).
Symptomatyczne milczenie o strukturach władzy
Artykuł nie wspomina o tym, jakie struktury władzy – zarówno państwowe, jak i samorządowe – odpowiadają za stan Szpitala Południowego. Choć nie ma podstaw do stwierdzenia, że konkretni politycy czy urzędnicy są osobiście odpowiedzialni za zaniedbania, to jednak system zdrowia publicznego w Polsce jest pod kontrolą władzy świeckiej, która ma obowiązek dbać o dobro wspólne. Pius XI w encyklice Quas Primas (1925) przypomina, że „władcy i rządy mają obowiązek publicznie czcić Chrystusa i Jego słuchać”. Jeśli więc władza publiczna dopuszcza do sytuacji, w której pacjenci umierają z powodu zaniedbań, to jest to nie tylko błąd administracyjny, ale nakaz moralny do refleksji nad tym, czy ta władza nie oddaliła się od Prawa Bożego.
Od biurokracji do odpowiedzialności moralnej
Czytelnik artykułu, poszukujący prawdziwej nadziei, musi zostać wyprowadzony z błędu, że samo pociągnięcie lekarzy do odpowiedzialności prawnej wystarczy. Prawdziwa naprawa wymaga nie tylko kary, ale i nawrócenia serc. Wymaga przypomnienia, że każdy człowiek jest odpowiedzialny za drugiego, zwłaszcza za tego, który jest bezbronnym pacjentem. Wymaga odnowy duchowej w instytucjach publicznych, które powinny być służbą, a nie machiną do zarabiania i kariery. Tylko tam, gdzie Chrystus Król panuje w umysłach i sercach, tam można mieć nadzieję, że podobne tragedie się nie powtórzą. Bo – jak przypomina św. Paweł – „nie możesz być głową czegoś, czego nie jesteś członkiem” (por. 1 Kor 12,14-27). Jeśli więc władze publiczne i personel medyczny nie są członkami Królestwa Chrystusowego, to ich działania będą zawsze dalekie od prawdziwego dobra.
Modlitwa za ofiary i sprawców
Wreszcie, nie można zakończyć bez słowa modlitwy. Za pacjentów, którzy zmarli w wyniku błędów medycznych – aby Bóg przebaczył im grzechy i wziął ich do chwały. Za lekarzy i personel medyczny – aby serca ich nawróciły się ku prawdzie i miłości. Za władze publiczne – aby zrozumiały, że odpowiedzialność przed ludźmi jest odpowiedzialnością przed Bogiem. I za nas wszystkich – abyśmy nie pozostawali obojętni na cierpienie drugiego człowieka, zwłaszcza gdy jest on bezbronnym pacjentem w szpitalu publicznym. Bo – jak przypomina św. Jakub – „wiara bez uczynków jest martwa” (Jk 2,26). A martwa wiara nie ma mocy, by zmienić świat.
Za artykułem:
Zakończyło się przesłuchanie Emila Jędrzejewskiego, byłego ordynatora w Szpitalu Południowym (gosc.pl)
Data artykułu: 29.06.2026


