Portal Catholic News Agency (8 września 2025) informuje o aresztowaniu 37-letniego „księdza” Andrew Showers z diecezji Madison w Wisconsin za próbę uwiedzenia 14-letniej dziewczynki oraz oskarżenia o napaść seksualną na 23-letnią Patricia Moriarty. „Biskup” Donald Hying zapewnia, że „nie ma prób ukrywania sprawy”, zaś diecezja tłumaczy brak reakcji na zgłoszenie z 2024 roku brakiem dostarczenia przez ofiarę kopii policyjnego raportu.
Biurokratyczna paranoja zamiast działania
Diecezja Madison w oficjalnym oświadczeniu „wymagała od ojca ofiary dostarczenia oficjalnej dokumentacji policyjnej oraz pełnych personaliów duchownego”, by podjąć jakiekolwiek działania. Taka reakcja demaskuje całkowite wypaczenie pojęcia sollicitudo pastoralis (troska duszpasterska), zastąpionego procedurami rodem z korporacyjnego compliance. Kanon 1935 Kodeksu Prawa Kanonicznego z 1917 roku nakazywał biskupom „usuwać niebezpiecznych duchownych niezwłocznie, nawet bez formalnego procesu, gdy istnieje niebezpieczeństwo dla dusz” (can. 1935 §1).
„Had we known that Father Showers was the priest in question behind the 2024 allegation, immediate action could and would have been taken” – tłumaczy diecezja.
Ta „logika” stanowi jawną herezję przeciwko bonum commune fidelium (dobru wspólnemu wiernych). Św. Pius X w encyklice Pascendi dominici gregis (1907) demaskował modernistów, którzy „traktują Kościół jak demokratyczną instytucję, gdzie obowiązują świeckie procedury zamiast nadprzyrodzonej roztropności” (nr 3).
Milczenie o sakramentalnej nieważności
Artykuł pomija kluczowy aspekt: czy Showers w ogóle posiada ważne święcenia? Nowy rytuał święceń z 1968 roku, stworzony przez modernistę „ks.” Annibale Bugniniego, jest nieważny z powodu celowego usunięcia formy sakramentalnej („Accipe Spiritum Sanctum”) oraz intencji czynienia tego, co czyni Kościół (Pius XII, konst. Sacramentum ordinis, 1947). W efekcie wszyscy „duchowni” wyświęceni po 1968 roku to zwykli świeccy w komżach.
Diecezja nie informuje wiernych, że uczestnictwo w „mszach” Showersa było uczestnictwem w bluźnierczym spektaklu, a nie katolickiej liturgii. Brak także ostrzeżenia, że przyjmowanie „Komunii” w strukturach posoborowych, gdzie Msza została zredukowana do stołu zgromadzenia („Novus Ordo Missae”), jest jeżeli nie li 'tylko’ świętokradztwem, to bałwochwalstwem.
Ofiary z premedytacją wystawione na kolejne niebezpieczeństwo
Sprawa Moriarty pokazuje systemową zdradę posoborowej sekty: zamiast natychmiastowego usunięcia podejrzanego i zgłoszenia sprawy władzom cywilnym (kan. 2359 KPK 1917), biurokratyczna machina wymagała od ofiary udowodnienia krzywdy. To dokładne odwrócenie instrukcji Świętego Oficjum z 1866 roku, które nakazywało biskupom „usuwać kapłanów podejrzanych o nieczystość nawet przy braku pełnych dowodów”.
Organizacja Nate’s Mission słusznie wskazuje na wcześniejsze incydenty z 2021 roku, gdy Showers „pytał nastolatka o masturbację i pornografię w konfesjonale”. W prawdziwym Kościele katolickim takie zachowanie skutkowałoby natychmiastowym zawieszeniem in divinis i dożywotnią pokutą w klasztorze klauzurowym. W sektach posoborowych – jak widać – awansuje się do roli duszpasterza młodzieży.
„Biskup” Hying i parodia władzy pasterskiej
„Be assured that I have not and will not excuse or defend any member of the clergy who commits sexual abuse of any kind” – deklaruje „bp” Hying.
Tymczasem ten sam „biskup” dopuścił do sytuacji, gdzie w jego diecezji:
- Ofiara musi sama dostarczać dowody przestępstwa, by uruchomić procedury
- Pedofil pozostawał przy „posłudze” pomimo wcześniejszych sygnałów
- Wierni nie zostali poinformowaniu o zagrożeniu
To nie jest błąd systemu – to systemowy agnostycyzm, gdzie struktury posoborowe odrzuciły nadprzyrodzony charakter Kościoła, redukując go do NGO zarządzającego siecią budynków. Pius XI w encyklice Quas primas (1925) przypominał: „Królestwo Chrystusa nie jest z tego świata, ale ma przemieniać świat przez uznanie Jego praw” (nr 15). Gdy odrzuca się Chrystusa Króla, zostaje tylko biurokratyczna farsa.
Duchowa pustka posoborowego klerykalizmu
Najjaskrawszą zbrodnią sekty posoborowej jest nie brak procedur, lecz całkowite milczenie o grzechu, karze wiecznej i potrzebie pokuty. W całym komunikacie diecezji nie ma wezwania do modlitwy wynagradzającej, słowa o świętokradztwie, ani zachęty do korzystania z prawdziwych sakramentów.
Św. Alfons Liguori w Teologia moralna (1755) nauczał, że biskup, który „zaniedbuje usunięcie zdemoralizowanego kapłana, staje się współwinny wszystkich jego grzechów” (ks. VI, rozdz. 1). Tymczasem „bp” Hying ogranicza się do płytkich deklaracji o „współczuciu”, podczas gdy jego urząd nakazuje ekskomunikować heretyków i usuwać gorszycieli.
Bankructwo anty-Kościoła
Ta sprawa demaskuje trzy zasady rządzące sektą posoborową:
- Negacja grzechu – redukcja świętokradztwa do „naruszenia polityki ochrony młodzieży”
- Kult człowieka – wiara w proceduralne mechanizmy zamiast w moc łaski
- Apostazja milczenia – systematyczne unikanie głoszenia prawd wiecznych (piekło, sąd, zadośćuczynienie)
Jak ostrzegało Święte Oficjum w dekrecie Lamentabili (1907): „Moderniści negują nadprzyrodzony charakter Kościoła, czyniąc go instytucją czystko ludzką” (teza 53). Diecezja Madison stała się żywym dowodem tej diagnozy – zarządzana jak firma, bezbronna wobec szatańskich ataków, produkująca kolejne generacje duchowych kalek.
Jedynym lekarstwem jest powrót do integralnej wiary katolickiej: uznania, że Chrystus Król panuje nad narodami, że Jego Kościół ma władzę kluczy, a każdy kapłan jest alter Christus – lub antychrystem, gdy zdradza swoje powołanie. Reszta to już tylko agonia trupa udającego żywy organizm.
Za artykułem:
Madison Diocese responds to ‘devastating’ sex crimes by priest: ‘There is no cover-up’ (catholicnewsagency.com)
Data artykułu: 08.09.2025








