Portal „Tygodnik Powszechny” relacjonuje o publikacji „Notatek” Andrzeja Wajdy, ukazujących setki niezrealizowanych projektów filmowych. Artykuł chwali artystę jako wizjonera, którego pomysły wyprzedzały czasy, pomijając, że bez Chrystusa Króla każda ludzka twórczość, nawet najbardziej doskonała, jest próżnością próżności.
Faktografia próżni: dwieście pięćdziesiąt projektów i zero zbawienia
Autor tekstu, Joanna Najbor, podaje dane Tadeusza Lubelskiego: Wajda zgromadził w szufladzie około dwieście pięćdziesiąt projektów. Tylko wycinek został zrealizowany. Ta liczba nie świadczy o bogactwie ducha, ale o rozproszeniu woli odcelowanej od ostatecznego celu. Święty Augustyn uczy, że serce nasze nie spoczywa, dopóki nie spocznie w Bogu. Setki scenariuszy, które nigdy nie zobaczą ekranu, są materialnym dowodem na to, że twórczość odłączona od finis ultimus staje się bezowocnym biegiem po wietrze. Artykuł zachwytuje się „fascynującą wizją historii niebyłej”. W świetle wiecznej prawdy historia niebyła nie istnieje; istnieje jedynie historia zbawienia albo historia zguby. Każdy niezrealizowany film to zapalone żarówka, która nie oświetliła nikogo prawdą.
Język humanitaryzmu jako maska bogaństwa duchowego
Słownictwo artykułu należy do porządku wyłącznie naturalnego. Mówi się o „ambitnej osobowości”, „kontestatorze mitologii”, „miotanym wątpliwościami człowieku”, „przetwarzaniu Prywatnego w Narodowe”. Te kategorie psychologiczne i socjologiczne wyczerpują cały opis rzeczywistości. Brak jakiegokolwiek odniesienia do grzechu, łaski, stanu łaski, sądu ostatecznego. Nawet pojęcie „krytyki” zredukowano do autokrytyki artystycznej: „pozostawał dla siebie najsroższym krytykiem”. W prawdziwym porządku jedynym sędzią jest Chrystus, który „dał Mu jest wszystka władza na niebie i na ziemi” (Mt 28,18). Język „Tygodnika Powszechnego” jest językiem apostazji – pozbawionym referencji do Boga, a zatem pozbawionym prawdy.
Teologiczna bankructwo kultu artysty
Artykuł przedstawia Wajdę jako człowieka, który „nigdy nie myślał, żeby po prostu żyć”, lecz dążył do „stworzenia filmu doskonałego i bezspornego”. To jest esencja pelagianizmu kulturalnego: próba zbudowania nieba na ziemi siłami własnymi, bez łaski. Pius XI w encyklice Quas Primas ostrzegł: „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto z praw i z państw […] stało się, iż zburzone zostały fundamenty pod tąż władzą”. Usunięcie Chrystusa z sfery kultury rodzi kult genialności ludzkiej jako substytutu świętości. Wajda szukał „nowej materii”, by zadowolić samego siebie. Święty Paweł uczy: „Ci, którzy w ciele są, Bogu nie mogą podobać” (Rz 8,8). Zadowolenie własne artysty nie jest miarą wartości wiecznej. Największym ciosem dla Wajdy była adaptacja „Przedwiośnia” przez Filipa Bajona, bo „pozostawiała widza w emocjonalnym chłodzie”. Emocje nie są kryterium prawdy. Kryterium jest zgodność z wiarą katolicką.
Objawienie duchowej pustki posoborowego czasopisma
„Tygodnik Powszechny” jest organem sekty posoborowej, który zamiast kazać Ewangelię, buduje pamiątki ludziom. Artykuł kończy się reklamą subskrypcji: „Wspólnota, która myśli samodzielnie”. Samodzielne myślenie odłączone od Magisterium Kościoła to definicja herezji (z greck. hairesis – wybór, własne zdanie). Portal promuje kulturę, w której „kino amatorów” zastąpiło kino moralne, a „publiczność zobojętniała na moralne spory”. Ta obojętność jest owocem laicyzmu, którego Pius XI nazwał „zarazą, która zatruwa społeczeństwo ludzkie”. Artykuł o Wajdzie jest symptomatyczny: piętnuje człowieka, który „przerabiał prywatną własność na własność publiczną”, a przemilcza o tym, że własność publiczna bez Chrystusa Króla staje się łupem szatana.
Prawdziwa miara twórczości: Msza Trydencka, nie ekran
Jedyna Ofiara doskonała i bezsporna to Najświętsza Ofiara Mszy Świętej wedle mszału św. Piusa V. W niej Chrystus Krół złoży Ofiarę Sam Sobie Ojcu. Wszelkie ludzkie dzieła, filmy, scenariusze, „Notatki” – są pyłem i popiołem, jeśli nie są zjednoczone z tą Ofiarą. Wajda planował film o Fryderyku Chopinie jako „ciąg poetyckich obrazów”, chcąc „więcej muzyki, niż można pomieścić w filmie biograficznym”. To dążenie do estetyzmu, do ucieczki w piękno naturalne, jest ucieczką od krzyża. Święta Teresa z Avili mówiła: „Wszystko minie, Bóg nie zmienia się”. Dwieście pięćdziesiąt projektów Wajdy minęło. Zostały zapiski. Zostaje jedynie to, co zrobiono dla chwały Bożej i zbawienia dusz.
Wskazanie drogi: powrót do Chrystusa Króla
Czytelnik szukający nadziei w kulturze polskiej musi zostać zwrócony do Źródła. Nie ma kultury katolickiej bez publicznego panowania Chrystusa Króla (Pius XI, Quas Primas). „Tygodnik Powszechny” i jego bohaterowie są świadectwem upadku, a nie triumfem. Prawdziwa rewolucja duchowa nie polega na nowym scenariuszu, lecz na nawróceniu serca i powrocie do sakramentów w prawdziwym Kościele, gdzie sprawowana jest ważna Msza Święta i naucza się niezmiennej doktryny. Tylko tam „jarzmo jest słodkie, a brzemię lekkie” (Mt 11,30). Wszystko inne – nawet genialność Wajdy – jest cieniem, który mija.
Za artykułem:
Wajda chciał robić filmy o Modrzejewskiej i Stachurze, zekranizować „Jądro ciemności” (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 28.07.2026


